a co mi tam....

01.06.07, 18:31
Od poniedziałku zaczynam z pasierbem spacery po Krakowskich uczelniach w celu
zorientowania się co i jak oraz "pobrania" informatorów. Maturę zdał,jak
twierdzi super ale to wyjdzie w praniu więc na wszelki wypadek trzeba sie
zorientować w kilku kierunkach "awaryjnych"(ten który wybrał jest
dla "megamózgowców"-matematyka,fizyka i inne cuda).POnieważ z ojcem dogadac
się nie mogą-zbyt podobni są i teraz prawda na jaw wychodziwink,eksia w
Londonkowie od ponad roku więc raczej się nie zajmie.Młody ciągle śpi i śpi
(nawet cholera doradziłam M żeby badania jakieś zrobić na anemię albo
cukrzycę).Chyba że tak jak wielu z Nas ucieka od problemów i świata z którym
sobie nie radzi w sen..POniewaz przypomniałam sobie siebie przed 11 laty
(szmat czasu) i właśnie ojczyma który wtedy "wziął mnie za łeb" to sama
wyszłam przed szereg,niepytana jak zwyklewinkZ braku innych kandydatur-młody z
ojcem nie pójdzie bo by się pozabijali po drodze pewniewink a sam się nie może
zmotywować do wyjścia z domu; przystał na moją propozycję.I zobaczymy co
będzie bo nie widzieliśmy się ....szmat czasu(poza "mignięciami" w
samochodzie i przekazywaniem podręczników do angielskiego przed maturą).Może
być zabawnie bo zarówno z mojej jak i z jego strony nie ma specjalnego "musu"
żeby się zaprzyjażniać więc może się okazac że mimo wstępnych
antagonizmów "sam na sam" może Nam wyjść "całkiem całkiem".Zawsze to lepiej z
kobitką 10 lat starszą niż z tatusiem starszym lat 20-podobno jak to
okreslił"mniejszy obciach".Ano pożyjemy,zobaczymy.
    • triss_m7 Re: a co mi tam.... 01.06.07, 21:54
      Ano fajnie smile
      Mam nadzieje, ze Wam "calkiem calkiem" wyjdzie to wspolne chadzanie po
      uczelniach. Krakow sprzyja pozytywnym reakcjom - ale Ci Weronko zazdroszcze...
      bo mojego domu tam juz nie ma...sad
      Powodzenia!
      • kasiaksena Re: a co mi tam.... 01.06.07, 22:37
        witam, ja jestem na etapie wyboru szkoły ponadgimnazjalnej mojego pasierba,
        własciwie dokumentu już złożone, teraz tylko czekamy na świadectwo, gdy młody
        spytał mamusię czy pomoże mu załatwić TE sprawy odparła: a co to ja będę do tej
        szkoły chodzić? sam sobie załatw, a ponieważ tatuś pracuje całymi dniami więc
        odwalam tą robotę ja, "a co mi tam"... zresztą z chęcią z obu stron, pozdrawiam.
        • weronka77 Re: a co mi tam.... 01.06.07, 22:42
          U Nas z gimnazjum było tak że eksia zadzwoniła poinformować że potrzeba więcej
          miesięcznie 500zł na prywatne gimnazjum które wybraliwink) No a potem prywatne
          liceumwink
      • weronka77 to zapraszam do Naszego;-) 01.06.07, 22:43
        W Krakowie i w ..Puszczywink
        • bemari Re: to zapraszam do Naszego;-) 02.06.07, 01:13
          Dla was obojga to może być dobre doświadczenie.Młody kogucik walczy z kogutem
          opierzonym, matka - kwoczka zamiast gdakać poleciała w świat za krogulcem, no i
          zostaje fajna kurka.Nie zagdacze, nie otuli puszkiem, pokaże kogutkowi jak
          przeistoczyć się w koguta. Bez spoufalania i bez nadopiekuńczości. Trudna rola,
          ale warta zagrania.
          • weronka77 eee nie przesadzajmy 02.06.07, 01:26
            niczego grać nie będę bo to zwykły "spacer" po uczelniach.Młody małomówny więc
            pewnie ja będę "tokować" jak zawsze i wszędzie. POtem weżmie się go na obiad
            i/albo piwo żeby te informatory przenalizowac i wybrać coś sensownego.Żeby Tata
            Nas pochwalił za pracowity dzieńwink
            • bemari Re: eee nie przesadzajmy 02.06.07, 01:40
              A po co masz grać? Zaistniała po prostu sytuacja.Dobra dla Was obojga.Jak
              zaczniesz grać, to w bambuko przechrzanisz.Sobą bądź!jak już po uczelniasz
              latasz, to wystarczy.To jest fajne.
              • weronka77 Re: eee nie przesadzajmy 02.06.07, 01:48
                sama napisałaś przecież że trudna rola ale warta zagrania.Więc napisałam ze nie
                będę grała niczego bo lepsza byłam zawsze a'vistawink
                • bemari Re: eee nie przesadzajmy 02.06.07, 02:05
                  I tak trzymaj! Pozdrawiam.Moja Macocha(zauważ to duże M)nigdy emocjonalnie mnie
                  nie ciumkała, ale w chwili problemu jej realizm i wiedza okazały się bardziej
                  skuteczne niż powodowane sercem rady Taty.Jemu jestem wdzięczna za stresy,Jej
                  za chłodny realizm.Ale...Po co miała sobie zawracać mną głowę, gdyby tylko
                  realistycznie do tego podeszła? Pomogła mi bardzo! Realizm podszyty
                  życzliwością.Pewnie masz tak samo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja