po pierwszym spotkaniu

07.10.07, 14:12
Kiedys obiecalam ze podziele sie przebiegiem po pierwszym spotkaniu
z pasierbem. Odbylo sie ono calkiem niedawno i ´´wody mi
odeszly´´. A bylo to tak...
Mielismy spotkac sie na zewnatrz i isc tylko do kina, a bylo tak:

- niespodziewanie przywiozl go do domu, dziecko ani me ani be, dzien
dobry powiedzial na wyrazne zyczenie ojca, nawet mi reki nie chcial
podac na przywitanie (chcialam byc mila, bo to pierwsze spotkanie)

- poniewaz mielismy zjesc na miescie nie mialam nic do jedzenia,
zostala tylko reszta zupy z poprzedniego dnia, a pora obiadowa i
dziecko chce jesc, wiec ogrzal zupe i mowiac ze to tatus gotowal (na
moja prosbe) ....

-....tatus KARMIL 10-latka lyzka, bo synus ogladal Cartoon
Network!!!! to juz przesada!

-15 razy na minute synus mowil ´´tatus, a to, tatus a tamto´´.
myslalam ze mnie krew zaleje z tym tatusiem

-po zupce ten duzy chlopak przytulal sie do NM jak do matki
karmiacej niemowle, szok!

-A teraz HIT: w drodze do samochodu NM tekst do mnie: Skarbie
siadziesz z tylu ok? HA HA HA myslalam ze padne ze smiechu i
wscieklosci. Dyskretnie odpowiedzialam: Chyba Cie popier.....

-przy aucie, gdy tatus powiedzial do synka ze ma siadac do tylu,
synus zbuntowal sie, na buzi mina oburzenia, co mnie kompletnie nie
wzruszylo i siadlam obok kierowcy.

-w samochodzie 40 minut ´´tatusiowania´´

-poniewaz tatus byl wczesniej splukany ustalilismy, ze ja place
tylko za kino. W rzeczywistosci synus zarzyczyl sobie gry i w kino-
barze Nachoski i duza fante na seans, za ktore oczywiscie ja
zaplacilam i nie zostalam poczestowana nawet jednym.

- za gry zrecznosciowe dla dzieci (w oczekiwaniu na seans) placilam
JA. mlody po prostu wyciagnal reke w moja strone jak musial kupic
zeton (wczesniej tatus szepnal mu cos do ucha)

- po kinie pizza hut (juz nie mowie kto placil, bo to oczywiste),
pierwsze podejscie i pizza cala w dodatkowym sosie pomidorowym
wyladowala na bluzie a kolejnie spodniach synusia (to byl ten moment
w ktorym devil odezwal sie mojej psyche:dobrze mu tak!)

- wieczorem odwiezienie do eksi, ktorej nie bylo w domu, a ja
musialam czekac w samochodzie 40 minut (taka kochajaca i oddana
matka, a nie czeka na swoje dziecko o czasie wczesniej umowionym.
kwestia czekania nie odbila mi sie bardzo, poniewaz mialam czas
zadzwonic do mojej mamy i opoweidziec jej dzien ps.ja tez bylam
pasierbica, a w doroslym zyciu mialam juz jednego CUDOWNEGO
pasierba, cudowne dziecko, cudownie wychowane przez matke)

- na pozegnanie mlody ANI ME, ANI BE, pretensje do calego swiata nie
wiadomo o co, chyba o to ze ja prowadzilam tatusia samochod (wypil
piwo). zadnego dziekuje, za nic, zadnego do widzenia, na koniec aby
mi chyba pokazac ze te moje wydane pieniadze to sobie moge wsadzic w
de, powiedzial ze dziadzius (ojciec eksi) kupuje mu quada za iles
tam tysiecy. czyli jednak dzieciak ma poczucie wartosci...smile

- na drugi dzien telefon do NM od eksi, ze nie zyczy sobie, abym ja
wjezdzala na JEJ osiedle!!! HA HA HA! Jej osiedlesmile

Ocena ogolna spotkania: dno totalne, zaluje ze do tego doszlo, bo
ani on (zmanipulowany przez matke), ani ja nie bylismy na to gotowi.
Czekalam na spotkanie z chlopcem, ktory umie powiedziec dzien dobry
i do widzenia, ktory nie rzuca mi po scianach gumowych klejacych
zabawek przeznaczonych na okna, jest wychowany, kulturalny,

Wysmialam NM, gdy powiedzial ``no przeciez on ci sie nie bedzie
rzucal w ramiona´´. Owszem, ale powinien umiec sie zachowac
kulturalnie, jak wobec OBCEJ osoby (pani w sklepie, pani w szkole,
pani sasiadki etc.) sie to robi. Nagana dla mamusi.

Tatus dal ciala. Zaprosil mnie na spotkanie ktorego ja bylam
sponsorem. Nigdy wiecej.

Eksia tez dala ciala, bo nikt mnie nie zatrzymal przy wjezdzie na
JEJ (ha h a) osiedle (niechronione zreszta).

A ja tez dalam ciala bo zgodzilam sie na to spotkanie. NIGDY WIECEJ.
    • elakuz Re: po pierwszym spotkaniu 07.10.07, 14:56
      Rozumiem cie doskonale, tez przerabialam to wszystko ale...dla
      dziecka to byo wieksze przezycie niz dla ciebie. On ma
      robione "pranie mozgu" przez matke. Tym tatusiowaniem chcial
      podkreslic swoja pozycje i jak widac jest zazdrosny o ojca, boi sie,
      ze ktos inny zajal jego miejsce, ze to nie jest czas tylko dla
      niego. To sie moze zmienic ale nie musi, zalezy jak eks bedzie
      dzialac. Radze wyluzuj i w trakcie kontaktow badz mila ale nie
      wylewna. Nie probuj mu sie przypodobac, ale tez nie pozwol na zle
      traktowanie. Moim zdaniem powinnas pozwolic partnerowi na kontakty
      sam na sam z synem ale zasugerowac, ze powinien z synem rozmawiac i
      powiedziec mu, ze w jego zyciu jest teraz inna kobieta, ktora kocha
      i ktora jest dla niego wazna. Co nie znaczy, ze syn nie jest wazny.
      Bardzo duzo zalezy od facetow a mezczyzni niestety nie potrafia
      zalatwiac trudnych spraw. Oczywiscie nie wszyscywinkPozdrawiam
      cieplutko
      • mamaadama4 Re: po pierwszym spotkaniu 07.10.07, 19:08
        Piewrsze spotkanie nie tylko dla ciebie było stresujące - dla
        pasierba też, więc dałabym mu szansę. Trudno po tym pierwszym razie
        oceniać jego wychowanie. Musi się chłopak oswoić, przecież nie wie
        jaa jesteś.
        Brak kasy u tatusia i zakaz eksi wjeżdżania na osiedle pominę
        milczeniem.
    • nangaparbat3 Re: po pierwszym spotkaniu 07.10.07, 21:21
      Zajęłaś jego miejsce. w samochodzie, ale to tez piekna metafora.
      Nie mowię, zebys siedziała z tyłu. Ale miej swiadomość, a nie tylko pretensje.
      • kicia031 Re: po pierwszym spotkaniu 08.10.07, 10:29
        Ale chyba na przednim siedzeniu mozna wozic dziec, jak skoncza lat
        12?
    • pucia14 Re: po pierwszym spotkaniu 08.10.07, 06:20
      no i bardzo dobrze. dzieciak teraz pewnie też się tak zarzeka...
    • mamaika Re: po pierwszym spotkaniu 08.10.07, 09:50
      Dzieciak pewnie był zestresowany , a d..y do kwadratu to dał Tatuś .
      I z nim powinnaś porozmawiać . Nie wnikam czy dzieciak dobrze czy
      żle wychowany , nie wnikam w zachowanie eksi ale zachowanie Twojego
      faceta to wybacz ale dla mnie dno totalne .
    • kicia031 Re: po pierwszym spotkaniu 08.10.07, 10:28
      Alez miej pretensje nie do Exi, tylko do swojego partnera. Przeciez
      to on jest rodzicem i to powinien wychowac chlopca, zwlaszcza w
      zakresie kontaktu z jego partnerka.

      I jeszcze jedno - to oczywisciemoje zdanie, ale nie obrazaj sie,
      tylko wysluchaj, zanim sie obudzisz z reka w nocniku: facet, ktory
      nie ma na kino i pizze (nie na rolls royce, apartament w marbelli)
      nie jest facetem, z ktorym powinno sie wiazac dalekosiezne plany
      zyciowe. Ani w ogole jakiekolwiek plany.
      • megaa Re: po pierwszym spotkaniu 08.10.07, 11:11
        Mimo ze jestem po 30 nigdy do moich rodzicow nie mowilam "stary/-
        a" , "matka/ojciec" ale uzywalam i nadal uzywam zdrobnialych
        okreslen. To znaczy ze jestem infantylna i uciazliwa dla rodzicow?
        Nieee. To wewnetrzna sprawa rodzic-dziecko i wg mnie przejaw
        szacunku. Mam nadzieje ze moj syn bedzie robil podobnie.
    • lilith76 Re: po pierwszym spotkaniu 08.10.07, 12:33
      To "tatusiowanie", przytulanie i gadanie o/tylko z tatą bym olała - kontakt z ojcem jest dla chłopca bardzo ważny, widać że tęskni za ojcem, nie może się nim nacieszyć.
      Kwestia manier, finansów, ex - masz rację.
    • tropicana Re: po pierwszym spotkaniu 08.10.07, 18:47
      Nie widzę nic dziwnego w tym, że 10-latek przytula się do tatusia,
      którego rzadko widzi. Nic niewłaściwego nie ma również w tym, że syn
      ma słowotok przy tatusiu, a samo zdrobnienie (Tatuś) jest całkowicie
      na miejscu.
      Maniery dzieciaka, a raczej ich brak, to takze sprawa ojca, a nie
      tylko matki, która prawdopodobnie ma głowę zajętą czym innym. Weź
      jednak pod uwagę, że dla dzieciaka była to niecodzienna sytuacja. Ma
      o Tobie konkretne zdanie (zapewne jest to zdanie jego matki) i być
      może liczył na to, że spędzi czas tylko z ojcem. Może jednak ma
      jakąś ogładę, a po prostu nie umiał znaleźć się w tej konkretnej
      sytuacji. W najlepszych rodzinach się zdarza.
      To tylko 10-latek!

      Twój facet za bardzo nie spisał się jako organizator spotkania
      (zwłaszcza od strony finansowej), a że karmił syna łyżeczką
      (rzeczywiście przegięcie), to była jego wola.

      > -A teraz HIT: w drodze do samochodu NM tekst do mnie: Skarbie
      > siadziesz z tylu ok? HA HA HA myslalam ze padne ze smiechu i
      > wscieklosci. Dyskretnie odpowiedzialam: Chyba Cie popier.....

      A moim zaniem, to żaden hit, tylko niegrzeczność, wiesz chyba, z
      czyjej strony. Jeśli ktoś zwraca się do Ciebie per Skarbie, to
      niezależnie od sensu czy bezsensu prośby, nie używa sie takich
      wulgaryzmów. Zwłaszcza do bliskiej osoby.Pomijam nawet, że przy
      dziecku,które ma uszy jak radary.

      Dla Was wszystkich będzie najlepiej, że by obaj panowie spotykali
      się na razie bez Ciebie. A Ty wykorzystaj ten wolny czas jak
      najlepiej i kasę, która popłynęła na extrasy wydaj na perfumy, kino,
      czy wino z kolezanką.
    • marusia1 Re: po pierwszym spotkaniu 09.10.07, 00:08
      jakatta napisała: >
      > -....tatus KARMIL 10-latka lyzka, bo synus ogladal Cartoon
      > Network!!!! to juz przesada!
      Jak dla mnie przesada! 10-latek powinien jeść sam i wprowadziłam jasne zasady -
      najpierw jedzenie, później TV.
      >
      > -15 razy na minute synus mowil ´´tatus, a to, tatus a tamto´´.
      > myslalam ze mnie krew zaleje z tym tatusiem
      > po zupce ten duzy chlopak przytulal sie do NM jak do matki
      > karmiacej niemowle, szok!

      Mój pasierb też strasznie kleił się do ojca (raczej było to siłowanie się).
      Tęsknił za nim strasznie, bo ex utrudniała kontakty. Czasami nie starczało dla
      mnie miejsca, bo Młody był zaborczy. Teraz jest z nami, ale też jest "tatuś". Ma
      to inny wymiar. Zostawiam chłopaków, gdy prowadzą swoje męskie rozmowy i mam
      więcej czasu dla siebie. :o)
      >
      > -A teraz HIT: w drodze do samochodu NM tekst do mnie: Skarbie
      > siadziesz z tylu ok? HA HA HA myslalam ze padne ze smiechu i
      > wscieklosci. Dyskretnie odpowiedzialam: Chyba Cie popier.....

      Bez komentarza - do tatusia! Dorośli wiedzą, że uprzywilejowane miejsce w aucie
      jest na kanapie po przekątnej z kierowcą. Dla dzieci - obok kierowcy. Mój M.
      zasugerował mi, że Młody zawsze siedział z przodu, bo źle znosi podróż. Cóż, na
      dolegliwości dla dzieci jest lokomotiv. Młody wie, że miejsce dzieci jest z
      tyłu, a obok taty jest miejsce jego kobiety. I nie podlega to dyskusji.

      >placilam
      > JA. mlody po prostu wyciagnal reke w moja strone jak musial kupic
      > zeton (wczesniej tatus szepnal mu cos do ucha)
      To był Twój błąd!
      >
      > - na drugi dzien telefon do NM od eksi, ze nie zyczy sobie, abym ja
      > wjezdzala na JEJ osiedle!!! HA HA HA! Jej osiedlesmile
      >
      >Znam przypadek, gdy przez takie widzi mi się exiary facet musiał się
      wyprowadzić z własnego mieszkania ze swoja obecną kobietą i wynajmują mieszkanie
      w innej części miasta.
      >
      > A ja tez dalam ciala bo zgodzilam sie na to spotkanie. NIGDY WIECEJ.

      Jeśli będziesz w tym związku, to kontakty z dzieckiem będą nieuniknione.
      Wystarczy jasno określić zasady ze swoim M., a dziecko musi ich przestrzegać.
    • megaa Re: miejsce w samochodzie 09.10.07, 08:23
      generalnie to ja jestem kierowca ale gdy sporadycznie jade jako
      pasazer naprawde jest mi obojetnie czy z przodu, z tylu, po
      przekatnej, za kierowca, byle nie w bagazniku wink Czy siedzenie obok
      kierowcy jakos specjalnie nobilituje? jezeli ktos (obojetnie osoba
      bliska czy daleki znajomy) woli siedziec z przodu, nie ma to dla
      mnie najmniejszego znaczenia. Czy to jakas kwestia ambicjonalna,
      pytam szczerze bo nie wiem
      • lilith76 Re: miejsce w samochodzie 09.10.07, 09:32
        Dla dziecka to frajda, bo widzi się drogę. Jako dziecko też wolałam miejsce z przodu.
        Moim zdaniem lepiej się rozmawia gdy kierowca jest obok, więc wolałabym to miejsce.
        Inna kwestia, to rzecz prawna - poniżej 12-go roku życia nchyba ie można wozić dziecka z przodu i rodzic rozważający choć raz taką opcję to nominant do Nagrody Darwina.
        • chalsia Re: miejsce w samochodzie 09.10.07, 10:02
          > Inna kwestia, to rzecz prawna - poniżej 12-go roku życia nchyba ie
          można wozić
          > dziecka z przodu i rodzic rozważający choć raz taką opcję to
          nominant do Nagrod
          > y Darwina.
          >

          kiedyś sprawdzałam - nie ma takich ograniczeń tyle, że musi być w
          foteliku/na poddupniku. Natomiast statystyka dawno temu już
          dowiodła, że miejsce obok kierowcy jest nabardziej niebezpieczne.
          • jakatta po pierwszym spotkaniu 09.10.07, 15:14
            Dziewczyny,
            - z tym siedzeniem obok kierowcy to nie kwestia ambicji
            tylko...hmm...chyba jednak ambicji i takze przyzwyczajenia. Jestem
            urodzonym kierowca, najlepiej czuje sie w samochodzie prowadzac,
            wiec siadanie z tylu dla mnie to jakis horror. No mam ´´jazde´´ na
            tym punkcie, mam.

            - a propo´s brzydkiego zwrotu do NM na jego ``Skarbie`` to bylo
            silniejsze ode mnie i na tyle dyskretne, ze chlopak tego nie
            uslyszal (biegl do auta). To przeklenstwo bylo raczej poirytowaniem,
            niz checia obrazy NM.

            - i jeszcze o Tatusiowaniu. Moja Mama ma 60 lat i wciaz do niej
            zwracam sie ´´mamusiu´´ dlatego, ze ja bardzo, bardzo kocham. Jednak
            podczas spotkania mlody- PRZYSIEGAM - mowil 20 razy na minute
            ´´tatusiu´´, co po 10 minutach dzialalo na mnie jak plachta na byka.
            ok, ok. On go tez kocha.


            Na chwile obecna NIE WYOBRAZAM sobie ponownego spotkania...chyba
            jednak pozostane w grupie macoch niechetnych pasierbom... jesli sie
            cos zmieni z pewnoscia Wam sie zwierze.
    • natasza39 Re: po pierwszym spotkaniu 09.10.07, 15:19

      Trudno chyba wymagać od młodego dobrego zachowania, skoro tatuś
      zachował się jak szczeniak.
      A Ty czym jesteś najbardziej oburzona, bo ja zrozumiałam, że
      sugestią pana-taty o zajecie miejsca z tyłu pojazdu.
      Wybacz, ale dla mnie to jest bardziej dziecinne niż "tatusiowanie"
      dziesięciolatka.
      Natomiast karmienie łyżeczką dziecka dziesięcioletniego i naciąganie
      partnerki na sponsoring własnego dziecka źle świadczy o ojcu, nie o
      dziecku.


      ---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
      jest z głupcami.
      • wojtekp67 Re: po pierwszym spotkaniu 10.10.07, 12:55
        popedzę dzisiaj do kościoła zmówić zdrowaski w podziękowaniu za
        kobietę, którą los postawił na mojej drodze. To podstawowy dla mnie
        wniosek po lekurze tego watku.
        Przy okazji to..... sie zastanawiam, kto jest bardziej niedojrzały:
        autorka wątku, jej facet czy to dziecko?
        • mamaika Re: po pierwszym spotkaniu 10.10.07, 13:13
          Stawiam na Tatusia jednak. A tak zupełnie na marginesie to dzieci
          wychowują rodzice , a ich zachowanie , które jest wynikiem
          wychowywania dla osób postronnych może być nie do strawienia .
          Niemniej w sytuacji opisanej przez autorkę to dla mnie d...y dał
          Tatuś totalnie . I nie wiem jak Ty ale mój czterolatek zna magiczne
          słowa, dziesięciolatek powinien znać . Dzień dobry , proszę czy
          dziękuję to nader pożyteczne zwroty i jakże istotne w relacjach z
          ludźmi.
          • mamaadama4 Re: miejsce obok kierowcy 10.10.07, 16:26
            Niezmierno rzadko jeżdżę jako pasażer. I zawsze wtedy starm się
            siadać z tyłu. Nie cierpię jeździć obok kierowcy - siadam tam tylko
            jeżeli muszę, bo np nikt oprócz mnie i kierowcy nie jedzie z nami.
            A co do "tatusiowania", Adaś ma co prawda 7 lat, ale "mamusia"
            potrafi mówić pierdylion razy na minutę.
    • cleopa Re: po pierwszym spotkaniu 11.10.07, 08:11
      A ja mam wrażenie ze gdyby nawet:
      -Mlody nie "tatusiował"
      -Młody nie przytulal sie do taty
      -siedzial z tylu sam z siebie
      -powiedzial "dzień dobry " sam z siebie
      -itp itd

      to i tak byc tego dziecka nie zaakceptowala i nie polubila..

      Nie bardzo rozumiem dlaczego tak drazni Cie "tatusiowanie i
      przytulanie..przeciez to dziecko, teskni za ojcem ,nie ma go na co
      dzień ...Dzieki Bogu ja nie mam takich problemów..
      Moim zdaniem wieksza niechęć czy zlość powinnas skierowac
      do "tatusia" który ewidentnie zachowal sie jak glupek .
      • geos Re: po pierwszym spotkaniu 11.10.07, 09:06
        Myślę, że autorkę watku drażni "tatusiowanie" bo tego nie zna z autopsji. Mój
        osobisty pasierb ostatnio potrafi milion razy na kwadrans mówić moje imię.
        Osobiście czasem pierdolca dostaje bo ile można. Ale wiem, że można a przecież
        on ma mnie codziennie. I potrafią milion razy dziennie przytulić sie do mnie
        dzieciaki. Myslę, że niespodziewała sie tego co sie stało i dlatego takie
        rozczarowanie. teraz ma czas na przemyslenie i do nastepnego raz podejdzie
        ostrozniej, pogada z tatusiem i .. pewnie będzie lepiej
        • jakatta Re: po pierwszym spotkaniu 11.10.07, 15:11
          geos dziekuje...to samo powiedziala mi moja mama.
          pan komentujacy powyzej chyba nie zna mojej wczesniejszej historii,
          jak to OSOBISCIE NAMAWIALAM NM do spotkania z pasierbem (za co
          zostalam przez czesc forumowiczek potepiona). Bylam jednak pelna
          optymizmu i ciszylam sie w glebi ze sie spotkamy. Na kolanach to
          chyba ja pojde do czestochowy, ale z rozpaczy za swoim ''starym ''
          pasierbem i jego matka... smile
          • anastazjapotocka Re: po pierwszym spotkaniu 11.10.07, 16:16
            Wcale Ci się dziwię, że jesteś jakby lekutko zdegustowana, a jeżeli
            w ogóle bym się dziwiła, to tylko dlatego, że to spotanko udało Ci
            się przeżyć i trwale nie oszaleć.

            Dzieciaka nie komentuję, bo się na dzieciach nie znam, choć mogłabym
            przysiąc, że troskliwie wychowany 10-latek powie przynajmniej "dzień
            dobry, dziękuję, proszę, czy mógłbym, do widzenia".
            Ale ja jestem stara jak kodeks Hammurabiego (według co poniektórych
            forumowiczek) i możliwe, że mi się czasy pomyliły.

            Jak dziecko wyciągało rączkę po kaskę - trzeba było główkę w inną
            stronę odwrócić i udać, że nie widzisz. Wtedy albo dzieciątko
            musiałoby zareagować, albo tatuś dzieciątka. Na monity o pieniądze z
            MOJEJ kieszeni odpowiedziałabym: utrzymanie dziecka jest obowiązkiem
            obojga rodziców, więc proszę mnie z tej gry definitywnie oraz NA
            ZAWSZE wyłączyć.

            Jakby się pan obraził: trudno, niech wraca do domu razem ze swoim
            potomkiem. Ja poszłabym na kawę z ciachem (w końcu to TY MIAŁAŚ
            KASĘ), a wróciłabym taksówką.

            Eksi też nie będę komentować, bo mam uczulenie na CHAMSTWO.
            Jaka ona jest - widzisz po jej dziecku.

            Reasumując: rozmowy oraz sprowadzenia do szeregu wymaga pan.
            Zdaje się, że biedaczek nie bardzo wie, kim jest. Bo chyba ojcem
            Jezuska nie jest? A zachowywał się, jakby Ci Zbawiciela przywiózł.
            Niestety, Kicia ma słuszność. Facet BEZ KASY NA WYPAD Z UKOCHANĄ
            KOBIETĄ i swoim własnym synem - wrrrrrrr...., gorzej, bo za
            pieniądze tej kobiety (bez wcześniejszych uzgodnień). Kiepsko to
            wygląda. Bardzo kiepsko.

            A tak na marginesie.
            Dzieciak w aucie bezwarunkowo won na tylne siedzenie I TO W
            FOTELIKU. ZGODNIE Z PRZEPISAMI. Bez gadania.
            Jak będzie większy - też sio! na tylne siedzenie.
            Miejsce obok męża/niemęża - kierowcy należy się wyłącznie Tobie.
            • megaa Re: po pierwszym spotkaniu 11.10.07, 21:57
              czy moze jest jakis przepis, jakas norma prawna ktora reguluje
              siedzenie obok kierowcy? powinnam widocznie baczniej sledzic zmiany
              w lexsie skoro mi umknelo. Chyba ze to forma dowartosciowania
              swojego watlego ego, aaa to co innego, wypada przemilczec z
              politowaniem i nawet udac ze sie tego "won" nie zauwazylo.
              • anastazjapotocka Re: po pierwszym spotkaniu 12.10.07, 12:23
                Owszem, nie tylko ci umknęło, ale szukasz dziury w całym.
                Krótko mówiąc: czepiasz się.
                Radzę poczytać kodeks oraz odpowiednie zmiany.
                DZIECI TYLKO W FOTELIKACH lub na tylnym siedzeniu (jeśli starsze) i
                bezwzględnie przypięte pasami. Dla BEZPIECZEŃSTWA DZIECKA.
                W innym przypadku rodziców można pociągnąć do odpowiedzialności
                karnej za spowodowanie bezpośredniedniego zagrożenia dla życia i
                zdrowia dziecka. Z odebraniem praw rodzicielskich włącznie oraz karą
                więzienia.
                To tak dla pocerowania twojego ego.
                Ale co mi do tego. To nie moje dzieci.
                • megaa Re: po pierwszym spotkaniu 12.10.07, 13:21
                  Anastazjo nalezy czytac ze zrozumieniem. Zmiany w prawie sledze na
                  biezaco, co zreszta lubie bo konieczne jest nie tylko na polu
                  zawodowym, ale jak najbardziej prywatnie rowniez warto byc "w
                  temacie". I calkiem dobrze radze sobie z tym co Ty kolokwialnie
                  okreslasz jako Kodeks a obowiazujaca nazwa ustawy brzmi Prawo o
                  ruchu drogowym. (teraz sie czepiam)
                  Dzieci do lat 12 jezeli chcemy przewozic na przednim siedzeniu to
                  bezwzglednie w foteliku. Dziecko o ktorym jest ten watek ma 10 lat
                  wiec sadzajac go z tylu w taki fotelik (ew. podwyzszenie) rowniez
                  samochod nalezy wyposazyc.
                  czyli jak widzisz "kodeks" nie wskazuje ze miejsce obok kierowcy
                  zajmuje jedynie maz/niemaz, zona/niezona. Ale zawsze mozesz zglosic
                  swoja wlasna inicjatywe ustawodawcza, kto wie moze zostanie
                  uwzgledniona przy nowelizacji.
                  Zobacz, autorka potrafila jasno powiedziec ze to dla niej kwestia
                  ambicjonalna i ja przyjmuje jej poglad na sprawe. Nie musze sie z
                  nim zgadzac i rozumiec ale przyjac do wiadomosci owszem. A Ty
                  ustawiasz sie na pozycji adwokata z urzedu, o ktorego strona wcale
                  nie prosila.
                  A z drugiej strony aby ten kierowca czy tez wlasciciel pojazdu nie
                  czul sie calkiem ubezwlasnowolniony moze to on powinien zadecydowac
                  kto zajmuje miejsce obok. W koncu obowiazuje swiete prawo
                  wlasnosci smile
                  • anastazjapotocka Re: po pierwszym spotkaniu 12.10.07, 13:32
                    Wiem, co to jest "Prwo o ruchu drogowym".

                    Nie sadzisz, że założycielce wątku nie o "Prawo o ruchu drogowym"
                    chodziło?
                    Na marginesie: zbyt wiele zdjęć zmasakrowanych zwłok dzieci muszę
                    ogladać, bo tatuś z mamusią w nosie mają wszelkie przepisy, albo
                    poskąpili pieniędzy na zwykły kask rowerowy.

                    Ale jak już powiedziałam: to nie moje dzieci.
                    Jako dziennikarka wywiazuję się z obowiązku ostrzegania,
                    przypominania, napominania.
                    Nie musisz mi mówić, że to się nazywa EDUKACJA.
                    Nic więcej nie mogę zrobić. Zdrowie i życie dziecka, jego
                    bezpieczeństwo zależy najczęściej od rodziców dziecka. OD RODZICÓW.
                  • marusia1 Re: po pierwszym spotkaniu 12.10.07, 22:04
                    Zeby uciąć dyskusję cytuję:
                    Art. 39. 1. Kierujący pojazdem samochodowym oraz osoba przewożona takim pojazdem
                    wyposażonym w pasy bezpieczeństwa są obowiązani korzystać z tych pasów podczas
                    jazdy, z zastrzeżeniem ust. 3.
                    3. W pojeździe samochodowym wyposażonym w pasy bezpieczeństwa dziecko w wieku
                    do 12 lat, nie-przekraczające 150 cm wzrostu, przewozi się w foteliku ochronnym
                    lub innym urządzeniu do przewożenia dzieci, odpowiadającym wadze i wzrostowi
                    dziecka oraz właściwym warunkom technicznym.
                    4. Przepis ust. 3 nie dotyczy przewozu dziecka taksówką osobową, pojazdem
                    pogotowia ratunkowego lub Policji.

                    PS. Jak toś już zauważył - miejsce obok kierowcy jest miejscem dla samobójcy.
                    Podczas wypadku ta osoba ma największą szansę na nie przeżycie.
                    Jeśli już ktoś chce tam sadzać dzieci, to małe w foteliku należy umieszczać
                    tyłem do kierunku jazdy. Poduszka powietrzna w razie wystrzału może dziecko
                    połamać, udusić...
                    • malwina331 Re: po pierwszym spotkaniu 13.10.07, 10:02
                      Ja dzieci, naprawdę ... Mój pasierb przy pierwszym spotkaniu też
                      chciał podróżować na przednim siedzeniu. Nie było to jakieś jego
                      widzimisie - po prostu był przyzwyczajony. Myślę że przesiadkę
                      odczułby bardzo boleśnie jako odrzucenie przez ojca na rzecz nowej
                      partnerki, której ani nie zdążył poznac ani polubić. Ja nie robiłam
                      z tego problemu. Wybór jego ojca. Mały ma powyżej 150 cm, więc jesli
                      ojciec go przyzwyczaił do jazdy na przednim siedzeniu - nie mam
                      zamiaru z tym walczyć. Sa rzeczy istotniejsze dla mnie, które
                      chciałam zmienić w naszym wspólnym życiu. Dla dziecka poczucie że
                      mimo rozpadu związku, mimo odejścia ojca - ciągle jest dla niego
                      najważniejsze - to bardzo istotna kwestia. To daje mu poczucie
                      bezpieczeństwa. A że przejawia się w tak dziecinnych kwestiach - jak
                      siedzenie z przodu czy tatusiowanie - naprawdę można to przeżyć. Ja
                      nie rozumiem tej chęci rywalizacji z dzieckiem o każdą rzecz. A na
                      pewno nie przy pierwszym spotkaniu które jest potwornie trudne dla
                      wszystkich.
                      • dominika303 Re: po pierwszym spotkaniu 13.10.07, 11:08
                        O jak to dobrze, ze nigdy nie było mi dane spoktać sie oko w oko z
                        pasierbicą. Ją też trzeba karmić (wiem od teściów) a ma lat prawie 9.
                        Z mówieniem dzień dobry itp też ma problemy - bo i po co sad
                        mamusia tego nie wymaga, a dzidkowie(rodzice exi) uważaja, ze wnusia
                        jeszcze sie kiedys nauczy (pytanie tylko kiedy).

                        Co do jazdy na przednim siedzeniu ... hmm też jestem kierowca i juz
                        jako pasażer obok jest mi dziwnie, przez ostatnie kilka miesięcy
                        podróżuję obok. Ale nigdy ale to nigdy nie pozowliłabym , aby w
                        mojej obecnosci przewiozic dziecko na przednim siedzeniu bez
                        fotelika i juz nie ważne czy byłby to pasierb czy dziecko sąsiadki.
                        NM kiedyś raz wiózł młodą na przednim siedzeniu, co exię wyjątkowo
                        uszczęśliwiło, a mnie jak sie dowiedziałam przyprawiło o zawrót
                        głowy i wydarłam sie na NM że jest nieodpowiedzialnym kolesiem tongue_out
                        Natomiast exia odebrała to jako dozgonne uwielbienie ich córci i juz
                        następnego dnia zadzwoniła z gebą o większą kasę tongue_out
                        Także NM dostał za tą przejażdżkę wyjątkową nauczke, która bedzie do
                        końca życia pamiętał.
                        A poza tym byłoby mi dziwnie siedziec na fotelu, na którym kilka
                        godzin wczesniej siedziało obce mi dziecko i niestety ale NM
                        pojechał na myjnię i odkurzanie dokładne samochodu tongue_out
                        Jazda zajeła im ok 25min a wszystko było oklejone i zasyfione
                        różnego rodzaju jedzeniem - poważnie miałam obrzydzenie jak
                        patrzyłam na samochód.
                        Dla mnie pojadz jest jak dla faceta- to nie jest tylko środek to
                        przemierzania odległosci, ale to jakby moja część.

                        • megaa Re: po pierwszym spotkaniu 13.10.07, 14:47
                          rozumie ze z taksowki rowniez nie korzystasz, tu dopiero jakis
                          obrzydliwiec moglyby siedziec nie kilka godzin ale nawet kilka minut
                          przed Toba, odpada rowniez kino, srodki komuinikacji publicznej,
                          lawka w parku, oj ciezkie to zycie
                          • dominika303 Re: po pierwszym spotkaniu 13.10.07, 15:16
                            mając swoje samochody nie korzystam z komukacji , ani taksówek -co
                            zdziwiona?? tongue_out
                            a poza tym w kinie /hotelu/ itp sprzatają - więc co cię oburzyło, ze
                            nie chciałam wsiąś do swojego usyfionego samochodu?
                            czy moze że syf pasierbiątka mnie brzydził?
                            syf dla mnie to syf i nie mam ochoty siadać na nim, jak tobie
                            sprawia to przyjemność to siedź do woli w brudzie tongue_out
                            • dominika303 Re: po pierwszym spotkaniu 13.10.07, 15:19
                              i jeszcze jedno - kultura osobista wymaga od każdego,że jak się
                              pożycza coś od kogoś to oddaje mu się w takim samym stanie tongue_out
                              A NM pożyczył mój samochód czysty, a chciał mi oddać zasyfiony , to
                              że przez jego dzieciaka mało mnie obchodzi, gdyby tam siedziała
                              teściowa i nasyfiła to też musiałby jechac na myjnię - kapito?
                              • anastazjapotocka Re: po pierwszym spotkaniu 13.10.07, 15:33
                                Do zdziwionych.

                                Nie korzystam z taksówek, komunikacji miejskiej, nie chodzę do kina
                                Z TYCH SAMYCH POWODÓW CO DOMINIKA.

                                I rozumiem doskonale Dominikę, bo jakbym zobaczyła moje ukochane i
                                wypielęgnowane auta w tak opłakanym stanie po przewiezieniu
                                KOGOKOLWIEK - to nie ręczę za siebie.

                                • marusia1 Re: po pierwszym spotkaniu 14.10.07, 00:56
                                  Ja walczyłam długo z syfem w aucie, który robił pasierb. Problem rozwiązał się,
                                  gdy stalismy sie posiadaczami nowego auta - zabroniłam jedzenia, picia i nie mam
                                  teraz problemu z porządkami w aucie.

                                  Kiedyś na pierwszym spotkaniu z potencjalnym (oczywiście niedoszłym)
                                  skomentowałam syf (resztki jedzenia, różnych opakowań - wszędzie!) w jego aucie
                                  - jeśli tak facet traktuje swoje auto, to jak musi traktować kobiety?
                            • megaa Re: po pierwszym spotkaniu 13.10.07, 21:49
                              co do komunikacji miejskiej dominiko nie jestem zdziwiona, zawsze
                              przeciez mozna jezdzic kilkoma samochodami na raz, trudne to co
                              prawda ale jak sie uprzec zeby wszystkie wykorzystac, to czemu nie.
                              Trudno byloby pewnie nawet tyli kilkoma samochodami dojechac na
                              dominikane, bora-bora czy chocby tak obciachowa teneryfe. Musze
                              nastepnym razem baczniej zwracac uwage w samolocie bo gdy beda robic
                              totalna dezynfekcje bede od razu wiedziala ze gdzies tam obok siedzi
                              osoba ktora wysoko ceni sobie higieniczny komfort, nie znoszac na
                              swoim siedzeniu (i okolicy)zadnych oznak korzystania przez inne
                              osobniki zwlaszcza te nieletnie.
                              A tak na serio, mysle ze po porodzie zweryfikujesz nieco poglady,
                              kiedy zobaczysz ze nawet te dzieciaki po idealnych matkach nie
                              zawsze podzielaja zachowania rodzicow
                              • chalsia Re: po pierwszym spotkaniu 13.10.07, 22:58
                                > A tak na serio, mysle ze po porodzie zweryfikujesz nieco poglady,
                                > kiedy zobaczysz ze nawet te dzieciaki po idealnych matkach nie
                                > zawsze podzielaja zachowania rodzicow

                                się obśmiałam jak norka wyobraziwszy sobie Dominikę za kierownicą, a
                                obok w foteliku malucha, któremu się pokruszyły biszkopty, kawał
                                jabłka upadł i się rozmaślił pod fotelikiem oraz wylało się picie.
                                No jak siedzi dziecko obok, to jeszcze ewentualnie można coś
                                przeciwdziałać, ale gorzej jakby jechało z tyłu. Wtedy to już
                                kompletna kaplica. Chyba albo trzeba nauczyć się wyluzowywać albo
                                zacząć oszczędzać na myjnię.
                                smile
                          • marusia1 Re: po pierwszym spotkaniu 14.10.07, 00:51
                            Kiedyś ex musiała skorzystać z podwózki przez mojego M. Oczywiście zajęła
                            miejsce z tyłu. Nie wiem czy powodem było obrzydzenie do mojej osoby...
                            I pomyśleć ile emocji wzbudza fotel pasażera. :o)
                        • nangaparbat3 Re: po pierwszym spotkaniu 13.10.07, 20:17
                          >>>A poza tym byłoby mi dziwnie siedziec na fotelu, na którym kilka
                          godzin wczesniej siedziało obce mi dziecko i niestety ale NM
                          pojechał na myjnię i odkurzanie dokładne samochodu tongue_out

                          Śnię?
                          • megaa Re: po pierwszym spotkaniu 13.10.07, 20:46
                            niestety nango nie
                            • chalsia Re: po pierwszym spotkaniu 13.10.07, 21:34
                              niestety są tacy ludzie, dla których RZECZ jest ważniejsza od
                              CZŁOWIEKA.
                              Ojciec znajomego KILKULATKA taki właśnie jest - np. wielka awantura
                              jak dzieciak w samochodzie nabrudzi ciasteczkami (a wielogodzinna
                              trasa). Ostatnio ojciec tego chłopca postawił veto na zaproszenie
                              kilku kolegów do nowego pokoju syna - no bo co będzie jak coś
                              zniszczą itp. Smutne i straszne.

                              PS. ja rozumiem, że się lubi swój samochód, że się ceni czystość,
                              wymóg by pożyczoną rzecz oddać w stanie nienaruszonym (choć TAKIE
                              podejście w związku już mnie trochę dziwi) ALE w przypadku Dominiki
                              TON wypowiedzi był IMHO znamienny i raczej mówił o większej niechęci
                              do pasierba niż do brudnego samochodu (na zasadzie "by uderzyć psa,
                              kij się zawsze znajdzie)
                              • nangaparbat3 Re: po pierwszym spotkaniu 14.10.07, 01:03
                                Dla mnie jest oczywiste (z tekstu to wynika po prostu), ze szlo o dziecko, nie o
                                zasyfione auto,
                                W latach 80. zdarzyło sie, ze ojciec (rodzony) harował w Niemczech, przywiozł
                                stamtąd jakies extra auto, syn siedmioletni przejechał po karoserii gwoździem, i
                                tatus odrąbał mu rączkę. To a propos przykladania wagi do przedmiotow.
                                • jakatta Re: po pierwszym spotkaniu 16.10.07, 13:46
                                  Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
                                  Jeden lubi czystosc, drugi lubi brud (tzw.nielad artystyczny) lub
                                  innymi slowy dobrze sie w nim czuje.

                                  W samochodzie mojego NM kiedys wylal sie kefir. Sprzatnal dopiero,
                                  gdy grzybnia osiagnela wysokosc 10 cm (pranie chemiczne) i szczypalo
                                  go w oczy. Synkowi to nie przeszkadzalo. Malo tego, pozwolil mu
                                  OKLEIC naklejkami cala prawa szybe od wewnatrz. Samochod byl nowy,
                                  prosto z salonu. Wtedy unioslam sie. Dzisiaj mam to serdecznie
                                  gdzies smile a w moim samochodzie pachnie wanilia i Diorem Addictem smile

                                  • dominika303 Re: po pierwszym spotkaniu 16.10.07, 16:46
                                    No jasne że chodziło o dziecko, ale nie na pierwszym palnie .
                                    Mnie najbardziej zdziwił fakt iz 7 lata 25 min nie moze wytrzymac
                                    bez jedzenia w samochodzie, a była między II śniadaniem a obiadem.
                                    Po wnikliwej analizie jak ja mam w nowej białej garsonce jechac tym
                                    samochodem do klienta, okazało się, iż to mój znowu zawalił sprawę sad
                                    Bo nie dosć, ze bez fotwelika wiózł to jeszcze dokarmiał dziecko
                                    słodyczami sad(
                                    Na miejscu exi utłukłabym mojego za takie traktowanie córki tongue_out

                                    A to że zrobił syf łapkami swego dziecka ? hmm mało mnie obchodziło
                                    czy to dziecko jego czy sąsiada - syfu nie cierpię i juz .

                                    Chalsiu, nie zamierzam wozić dziecka w samochodzie z napojem w buzi-
                                    bo to niebezpieczne - zawsze , ale to zawsze można podjechac na
                                    parking/stacje paliw/lub pobocze i napoić i nakarmić malucha.
                                    Samochód to nie jest bar na kółkach. Co do ślinki np ,to mozna
                                    spokojnie rozłożyć kocyk /pokrowce założyć itp - na prawdę
                                    utrzymanie samochodu w czystosci nie jest katorgą dla rodziców .

                                    Mam znajmowych którzy w samochodzie wożą 2 owczarki , samochód ma 5
                                    lat i jeszcze odkurzacza nie widział i oni też się tłumacza , ze jak
                                    sobie kupię pieska to zobaczę co to znaczy sierść w samochodzie sad
                                    Pewnie zobaczyłabym gdybym nagle w jakieś puszczy zamieszkała, gdzie
                                    nie byłoby elektrycznosci tongue_out

                                    • jakatta Re: po pierwszym spotkaniu 16.10.07, 17:44
                                      dominiko303 lubie Cie...
                                      • nangaparbat3 Re: po pierwszym spotkaniu 17.10.07, 00:19
                                        jakatta napisała:

                                        > dominiko303 lubie Cie...

                                        I to wyjasnia więcej niz cała długa opowieść o przewinach pasierba i jego taty.
                                    • chalsia Re: po pierwszym spotkaniu 16.10.07, 22:51
                                      a ja ci tylko Dominiko piszę, że "pożiwiom-uwidzim".
                                      • jakatta Re: po pierwszym spotkaniu 17.10.07, 12:30
                                        anastazje tez lubie smile
                                        • anastazjapotocka Re: po pierwszym spotkaniu 17.10.07, 20:15
                                          Dziękuję, miło mi, naprawdę.
                                          • jakatta Re: po pierwszym spotkaniu 17.10.07, 21:12
                                            Cala przyjemnosc po mojej stroniesmile
                                            • bemari Re: po pierwszym spotkaniu 17.10.07, 22:01
                                              A za co Wy się tak lubicie? Za to,że dołuje Was istnienie pasierbów?
                                              • anastazjapotocka Re: po pierwszym spotkaniu 18.10.07, 13:33
                                                Lubimy się za trzeźwe podejście do życia i jego spraw.
                                                Lubimy się za to, że jesteśmy kobietami, które szanują same siebie i
                                                wymagają tego szacunku od otoczenia.
                                                Lubimy się za to, że nie jesteśmy ciotkami-klotkami, którymi każdy
                                                może bezkarnie pomiatać.
                                                Lubimy się jeszcze za parę innych rzeczy, ale i tak tego nie
                                                zrozumiesz.

                                                Nam NIE PRZESZKADZAJĄ pasierby.
                                                To zwykłe dzieci/ludzie, których wyróżnia tylko i wyłącznie fakt, że
                                                są potomstwem mężczyzny, którego zaszczyciłyśmy swoją miłością i
                                                zaufaniem.

                                                To na tym mężczyźnie oraz jego relacjach z latoroślą i byłą rodziną
                                                (tu mam też na myśli eksię) skupiamy się, aby nie dać mu szansy, ani
                                                możliwości, aby nas zranił, zawiódł lub wykorzystał.

                                                Jeśli to zbyt skomplikowana filozofia, to nas po prostu nie czytaj.
                                                • jakatta Re: po pierwszym spotkaniu 18.10.07, 19:43
                                                  w pelni potwierdzam!
                                                  • bemari Re: po pierwszym spotkaniu 18.10.07, 20:21
                                                    Poważnie - skupiasz się na mężu w obawie, żeby Cię nie
                                                    zawiódł,zranił i nie wykorzystał?Ja na swoim wyłącznie dlatego,że go
                                                    kocham.Rzeczywiście mam inną filozofię.Nie muszę się sama
                                                    dowartościowywać.A tekst"zaszczyciłam go swoją miłością" jest
                                                    powalający.
                                                  • anastazjapotocka Re: po pierwszym spotkaniu 19.10.07, 15:31
                                                    Bemari, cóż, nie wiem, czy zrozumiesz: są kobiety, które muszą się
                                                    łasić do mężczyzny, błagać o miłość, zgadzać się na wszystko i zjeść
                                                    niejedną żabę.
                                                    A są też kobiety, które mężczyznę - i to naprawdę obleganego przez
                                                    inne kobiety - zaszczycają swoją miłością.

                                                    Taki lajf.
                                                  • nangaparbat3 Re: po pierwszym spotkaniu 19.10.07, 18:46
                                                    anastazjapotocka napisała:


                                                    > A są też kobiety, które mężczyznę - i to naprawdę obleganego przez
                                                    > inne kobiety - zaszczycają swoją miłością.
                                                    >
                                                    A potem "skupiamy się, aby nie dać mu szansy, ani
                                                    możliwości, aby nas zranił, zawiódł lub wykorzystał."

                                                    Życzę miłego skupienia. Się.
                                                  • bemari Re: po pierwszym spotkaniu 19.10.07, 21:05
                                                    I są jeszcze kobiety po prostu kochane.Takie,którym mąż robi poranną
                                                    kawkę,przytula,z którymi ma ciągle ochotę wymieniać
                                                    myśli.Takie,które po dwudziestu latach małżeństwa czują się wciąż
                                                    najważniejsze i nie muszą patrzeć na inne kobiety jak na rywalki.Nie
                                                    wiem czy zrozumiesz,ale nie zapewni tego zjadanie żab czy łaszenie
                                                    się.Do tego trzeba więcej talentów.Szczególnie jak ma się przy boku
                                                    faceta naprawdę obleganego.
                                                • nangaparbat3 Re: po pierwszym spotkaniu 18.10.07, 20:56
                                                  Ja myslę, ze spodziewamy sie po innych tego, do czego sami jestesmy zdolni, albo
                                                  niezdolni, ale o czym skrycie marzymy.
                                                  • anastazjapotocka Re: po pierwszym spotkaniu 20.10.07, 11:22
                                                    Nie mam zamiaru licytować się, która z nas jest bardziej kochana,
                                                    albo która z nas bardziej kocha.
                                                    Nie zamierzam się też licytować, której mąż jest wspanialszy,
                                                    atrakcyjniejszy, ineligentniejszy, zagrabniejszy, błyskotliwszy,
                                                    bardziej godny pożądania - BO WIADOMO, ŻE MÓJ.

                                                    Wasza złośliśwość jest jak zwykle głupia i jak zwykle trafia w
                                                    próżnię.
                                                    Wyzłośliwiacie się na mój temat, zamiast zająć się merytoryczą
                                                    wypowiedzią NA TEMAT wpisu.
                                                    Wcale mnie to nie dziwi. Nigdy nieczego nie zrozumiecie.
                                                  • chalsia Re: po pierwszym spotkaniu 20.10.07, 17:09
                                                    > Wasza złośliśwość jest jak zwykle głupia i jak zwykle trafia w
                                                    > próżnię.
                                                    > Wyzłośliwiacie się na mój temat, zamiast zająć się merytoryczą
                                                    > wypowiedzią NA TEMAT wpisu.
                                                    > Wcale mnie to nie dziwi. Nigdy nieczego nie zrozumiecie.

                                                    a to ciekawe jest - jakby trafiło w próżnie to i odzewu by nie było.
                                                  • megaa Re: po pierwszym spotkaniu 20.10.07, 22:15
                                                    oj chalsiu, anastazja zaszczycila ten post swoim wpisem a tu same
                                                    glupie zlosliwosci.
                                                    Wydaje mi sie ze "dama" powinna unikac okreslen powszechnie uznanych
                                                    za obelzywe smile unikac niepotrzebnej egzaltacji i emocji tak nie
                                                    okazywac bo to pachnie plebsem wink
                                                  • jakatta Re: po pierwszym spotkaniu 21.10.07, 13:40
                                                    Ciesze sie anastazjo, ze zaszczycilas moj watek swoim wpisem.
                                                    Uwielbiam Cie czytac i to od dawien dawna.

                                                    I bez ''samych glupich zlosliwosci'' smiem twierdzic, iz czasami
                                                    poziom intelektualnych macoszych komentarzy siega poziomu depresji.
                                                    Czytajac niektore posty slysze moja yntelygenta Exsie - pani samotna
                                                    z dziecieciem, ktora co miesiac spi z nowym WUJKIEM, ale ''WUJKI''
                                                    sa fajne bo graja w Zakon Fenixa - a ja zniszczylam dziecieciu
                                                    dziecinstwo. To straszne. Jestem przerazona i gryzie mnie SUMIENIE.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja