Dodaj do ulubionych

przykro mi jakos

26.09.03, 10:12
przed wczoraj byly imieniny syna mojego meza, a on co?....a on nic!nie wiem
co sie moglo stac miedzy nim a jego byla ale od ostatniej wizyty u jego
dziecka minelo ponad pol roku. nie chce naciskac i wypytywac ale musialo
wydarzyc sie wtedy cos bardzo przykrego. nie wiem czy jednak jest cos
takiego, przez co rezygnuje sie z dziecka. jedyne, co przychodzi mi do glowy
to mysl, ze moze jednak udalo sie tej pani przekonac go, ze jego wizyty
przynosza piecioletniemu chlopcu wiecej szkody niz pozytku. chyba tylko taka
mozliwosc wplywa na taka decyzje rodzica. bo widzoc jak kocha nasza
corkeciezko jest mi nazwac go wyrodnym ojcem. jak myslicie. czy taka sytuacja
jest mozliwa?
Obserwuj wątek
    • jayin Re: przykro mi jakos 26.09.03, 10:22
      hmmm...nie wiem dlaczego od pół roku twój mąż nie ma kontaktu z dzieckiem - BYĆ
      MOŻE tak się stało przez to,ze matka zabroniła mu (??) kontaktow z dzieckiem,
      albo "przetłumaczyła", ze lepiej bedzie jak nie bedzie sie z nim kontaktował -
      ale to dosc surrealistyczne "być-może" - bo jesli twoj mąż był dla tamtego
      dziecka dobrym ojcem "dochodzącym", a dla waszej córci jest tez wspaniałym
      tatą - to ja wątpię, że SAM zrezygnowałby z widzenia się z dzieckiem...
      no chyba ze poklocil sie z Ex - i na złość jej (?? - tez bez sensu...) - nie
      chce widywac dziecka.
      a BYĆ MOŻE on takim dobrym tatą dla tamtego dziecka nie chce być - może Ex
      kogoś ma? może twój mąż uznał, że nie będzie się pakował w tamten dom, jak jest
      jakiś facet? albo Ex wręcz tego sobie nie zyczy? (dywaguję...)

      najlepiej to sama go o to spytaj.
      wtedy bedziesz wiedziala na pewno, bez wymyslania powodow, dlaczego, po co,
      przez co.. itd.

      a co do imienin - no, to przecież mógł zapomnieć najzwyczajniej w świecie!!!smile
      powiem ci szczerze, że ja pamiętam tylko o imieninach mojej mamy - no i
      Osobistego - a reszta familii to jak mi ktoś powie,alboprzypadkiem zerknę w
      kalendarz...wink
      chyba, ze mu przypominałaś o tych imieninach? i on "specjalnie" nie zadzwonił
      chociaż do dziecka?...

      pozdr.

      Joanna
      • konkubinka Re: przykro mi jakos 26.09.03, 10:31
        jayin , mnie tez sie wydaje ze zapomnial.Moj tez jest taki , trzeba dac mu
        kopa.A swoja droga to ciekawe czemu nie kontaktuje sie z synem , przeciez on
        jest naprawde maly wiec to chyba wylacznie wplyw mamy
        • chalsia Re: przykro mi jakos 26.09.03, 11:00
          Tak, oczywiście, to zawsze jest wpływ i wina matki, że ojciec rezygnuje z
          kontaktów z dzieckiem, buuuuu sad(
          Wiecie co Civic i Konkubinko, przeczytajcie sobie mój wątek "co byście
          zrobiły", a zwłaszcza jego ostatnią część (ostrzegam - jest długi) na
          samodzielnej.
          A może jest tak, że facetom (niektórym) łatwiej jest zwalić winę na matkę by
          sobie ułatwić życie (no bo nie ma już wtedy tych wizyt, wyjazdów, poczucia
          odpowiedzialności no i ma sie 100% czasu tylko na swoje własne życie).

          A co do imienin - niestety to bardzo smutne. Wiem, bo u mnie też tak jest.
          Przywykłam do tego, że eks jest takim człowiekiem, który nawet daty swoich
          imienin nie pamiętał (ma w głowie tylko 3 daty - bo związane są z ważnymi
          dniami w kalendarzu typu święta) i trzeba było mu przypominać.
          Ale jakoś tak myślałam/miałam nadzieję, że o imieninach własnego synka (i dniu
          dziecka) BĘDZIE pamietał. No ale myliłam się.

          Pozdrawiam,
          Chalsia
          • civic2 Re: przykro mi jakos 26.09.03, 11:23
            ale ja ptzeciez nie obarczam calkowita wina jego ex za taki stan rzeczy, tylko
            ich oboje . to co ona zrobila, czy powiedziala mnie nie obchodzi, to jej
            sprawa. obchodzi mnie jedynie to, co dotyczy mojego meza i i w jakims stopniu
            jego dziecka. moze trudno w to uwierzyc ale jestem osoba, ktora zawsze na
            pierwszym miejscu stawia dobro innych, a tym bardziej pokrzywdzonych, a za
            takowego uwazam obwcnie ich syna.ale oczywiscie zalozylam, ze moge sie mylic,
            dlatego powstal ten post. jesli sytuacja opisana wyzej przeze mnie moze byc
            logiczna i sluszna, ze kontakt z ojcem przynosi wiecej szkody niz pozytku to w
            takim razie moje obawy co do tego wylaczam razem z komputerem. jesli natomiast
            ktos zdola przekonac mnie ze to sytuacja krzywdzaca dla tego chlopca cokolwiek
            by nie bylo miedzy jego rodzicami, to moj maz od dzisiaj zostanie poddany
            praniu mozgu. to wszystko, dziekuje.
            a co do pani ex to nie mam o niej zdania, bo jej po prostu nie znam, a to co
            mowi moj maz trakyuje z przymrozeniem oka (znam zycie i wiem, ze do tanga
            trzeba dwojga, jakieby ono nie bylo) ale przeciez nie bede sie z nim klucic o
            jwine czy nie wine jego zony bo to nie potrzebny tylko stres. czyz nie?
            • konkubinka Re: przykro mi jakos 26.09.03, 11:36
              Mysle ze mozemy tu gdybac dopoki nie dowiesz sie co naprawde zaszlo.Mowisz ze
              jest wspanialym ojcem dla waszej corki , ale wez pod uwage fakt ze faceci
              inczej podchodza do corek a inaczej do synow.Nie wiem jaka masz sytuacje
              materialna a moze ona czyms mu zagrozila,n czyms co znacznie pogorszyloby wasza
              sytuacje.Np alimentami a moze wlasnie ex nikogo nie ma i w takiej sytuacji
              roznie sie moze zachwywac w stosunku do twojego meza.
              Rozumiem cie jednak , bo sama wciaz truje sobie glowe dobrem dzieck mojego M i
              mam wrazenie ze robie to bardziej niz on sam , jego ex albo jego rodzice.
            • chalsia Re: przykro mi jakos 26.09.03, 11:52
              civic2 napisała:

              civic2 napisała:

              > jesli sytuacja opisana wyzej przeze mnie moze byc
              > logiczna i sluszna, ze kontakt z ojcem przynosi wiecej szkody niz pozytku to
              w
              > takim razie moje obawy co do tego wylaczam razem z komputerem.

              CZASAMI tak bywa, że kontakt z ojcem może przynosić więcej szkody niż pożytku,
              np. jeśli ojciec robi w 100% wszystko odwrotnie niż matka (mam w rodzinie taki
              przypadek gdzie ojciec dewaluował matkę w oczach syna i naprawdę robił wszystko
              na odwyrtkę - rozpuszczał dziecko, itp, itd). Efekt - obecnie
              dwudziestokilkuletni człowiek zupełnie nie przystosowany do życia, nie radzący
              sobie z emocjami, ludźmi, sobą, bez ambicji, ciągle ratowany z opresji przez
              ojca, bez poczucia odpowiedzialności za siebie i innych, i mozna dalej wyliczać.
              Ale mam nadzieję, że takie sytuacje to naprawdę wyjątek.

              >jesli natomiast
              > ktos zdola przekonac mnie ze to sytuacja krzywdzaca dla tego chlopca
              cokolwiek
              > by nie bylo miedzy jego rodzicami, to moj maz od dzisiaj zostanie poddany
              > praniu mozgu.

              Tak, brak kontaktu z ojcem, zwłaszcza, jeśli ten kontakt był i dziecko jest
              już "mocno świadome" (czyli ma około 3 lat, no bo z tego okresu już sie pamięta
              pewne rzeczy), jest dla dziecka krzywdzący. Więc pranie mózgu by się przydało.
              Tylko, że w takiej sytuacji, chcąc niechcąc, by wpłynąć na męża będziesz
              musiała wniknąć o co w tym chodzi i co za tym stoi.

              Życzę powodzenia.
              Chalsia


              • mamaadama4 Re: przykro mi jakos 26.09.03, 14:19
                Adaś ma 2,5 roku i nie obchodzę jego imienin. Jak dla mnie to ważny jest dzień
                urodzin a imieniny przyjdą później. Naprawdę imieniny u dzieci to takie ważne
                święto? I jest z czego robić aferę? (Ja tylko spokojnie pytam)
                danka
                • mikawi Re: przykro mi jakos 26.09.03, 14:44
                  To chyba zalezy od domu i utartych tam zwyczajów. Ja też nigdy jako dziecko nie
                  obchodziłam imienin i nie bardzo mi na nich nawet zależało (zresztą jako
                  dorosłej tez nie, ale sytuację wymuszają koledzy i koleżanki z pracy składający
                  zyczenia). Za to urodziny zawsze były z tortem, prezentami i zapraszaniem
                  dziadkow, babć, wujków, cioć, koleżanek. Jednak są domy w których tak samo
                  obchodzi sie i celebruje i urodziny i imieniny, są tez takie w ktorych imieniny
                  maja nawet większe znaczenie. Ale u dzieci to chyba faktycznie urodziny są
                  ważniejszą datą?
                • chalsia Re: przykro mi jakos 26.09.03, 15:19
                  Ja pochodzę z takiej rodziny, jaką opisała Mikawi. I na imieniny i na urodziny
                  była rodzina, tort, prezenty (i dotyczyło to wszystkich członków dużej
                  rodziny). Różnica była tylko taka, że prezenty urodzinowe były
                  większe/większego kalibru. Ponad to prezenty były oczywiście na Gwiazdkę, ale
                  także na Mikołajki oraz Dzień Dziecka. A no i jeszcze na rocznice ślubów.

                  Pozdrawiam,
                  Chalsia
                • jayin Re: przykro mi jakos 26.09.03, 16:19
                  wink a ja wogole swoich imienin nie obchodzę. u mnie w rodzinie obchodzi się
                  wyłącznie urodziny. a imieniny to glownie tylko zyczeniaod znajomych,
                  celebrujacych "namesday".
                  a u Osobistego odwrotnie... Hm.
                  • ashan Re: przykro mi jakos 26.09.03, 16:35
                    O jakże aktualny temat! Mój szanowny małżonek zapomniał o imieninach syna -
                    naprawdę nie pamiętał, a ja teraz nie mam głowy do takich rzeczy. Ale choć
                    prezentu nie było, to miło spędziliśmy czas. Mam nadzieję, że mama Małego nie
                    była zdziwiona, chyba zna swojego eksa na tyle... Mój luby pamięta o moich
                    urodzinach (bo święto kościelno-narodowe i dzień wolny od pracy) i datach
                    naszych ślubów (tu jest lepszy ode mnie, bo mi się myli smile). Ja zrobiłam
                    gorszy numer, bo w zeszłym tyg. zapomniałam o urodzinach mamy sad Pierwszy raz
                    w życiu coś takiego mi się przydarzyło i co najgorsze, zupełnie nie wiem
                    dlaczego. I pomyśleć, że byłam pierwsza w gromieniu ludzi, którzy zapominają o
                    ważnych datach...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka