Dodaj do ulubionych

KŁOPOTY Z NASTOLATKĄ I JEJ MAMĄ

07.12.03, 19:09
Potrzebuję porady! jestem z moim partnerem od 1,5 roku. Z byłą żona nie
mieszka od dwóch lat. mają 13-letnią córkę, która mieszka z mamą. Wszystko
było ok, w kontaktach jej z ojcem, dokąd nie doszło do sprawy rozwodowej.
mamusia w trosce o dobry wyrok, opowiedziała córce o mnie. No i zaczął się
dramat córki i ojca. córka nie chce go znać, nie chce z nim rozmawiać, a
matka skutecznie tę nienawiść podsyca. Mowi damy sobie radę bez tatusia, nie
jest nam do niczego potrzebny, ja cię nigdy nie zostawię. chce by córka
zeznawała w sądzie. Nie chodzi o to, ale poradźcie, co zrobić, żeby dotrzeć
do dziecka?Bardzo nam zależy żeby kontaktu ona z tata nie traciła.
Obserwuj wątek
    • la.felina Re: KŁOPOTY Z NASTOLATKĄ I JEJ MAMĄ 08.12.03, 11:10
      Ira,
      może nie jestem najlepszym doradcą (nie byłam nigdy w takiej sytuacji), ale
      wydaje mi się, że jeśli do tej pory ociec miał dobry kontakt z córką to musi
      doprowadzić do spotkania z nią w cztery oczy i wyjaśnienia co nią tak
      wstrząsnęło. Musi poprosić córkę o rozmowę, jeśli żona to utrudnia/
      uniemożliwia (?) to może napisać liścik i dać małej przez koleżankę, ew.
      przyjść do szkoły i poprosić wychowawczynię o umożliwienie rozmowy.
      Trudno radzić nie znając szczegółów "logistycznych".
      Skoro Twój partner nie mieszka z żoną i córką od 2 lat dziewczynka zdążyła się
      już chyba do tego faktu przyzwyczaić. Wy też już od dłuższego czasu jesteście
      razem i nie wpłynęło to porzecież na kontakty ojca z córką. Twój partner musi
      jej to uzmysłowić. Trzynastolatka jest na tyle duża żeby takie sprawy
      rozumiała. Trzeba tylko spokojnie z nią porozmawiać i upewnić, że Twoja
      obecnośc w życiu jej taty nie zmieni układów pomiędzy nimi.
      Pomysł żeby dziecko zeznawało w sądzie jest okropny i ojciec powinien starać
      się wyperswadować to matce. Niech ona zastanowi się na ile zeznania córki mogą
      jej pomóc (i konkretnie w czym), a jak bardzo mogą psychicznie obciążyć
      dziewczynkę przechodząca przez i tak trudny w życiu każedgo małolata okres.
      Bardzo możliwe, że w przyszłości będzie miała do matki żal jeśli ta ją zmusi do
      zeznawania.
      Hasło "damy sobie radę bez taty" jest prawdziwe do momentu kiedy mamy nagle
      zabraknie (oby nie ! ale przecież tak różnie w życiu bywa). Czy nie jest lepiej
      i mądrzej wznieść się ponad własne urazy i pozolić dziecku mieć ojca ?
      Jeśli jest szansa - niech Twój partner SPOKOJNIE porozmawia z matką i
      KONIECZNIE z córeczką.

      Pozdrawiam serdecznie,
      F.
    • delecta Re: KŁOPOTY Z NASTOLATKĄ I JEJ MAMĄ 08.12.03, 12:16
      Pomijając sytuacje czysto patologiczne - NIGDY nie powinno się przeszkadzać
      kontaktom ojca z dzieckiem.
      Dziewczynka zapewne jest bardzo rozchwiana emocjonalnie, nie dość, że wchodzi
      w tzw. trudny wiek, to jeszcze ta rewelacja o tatusiu...
      Z drugiej strony, jeśli rodzice uważali, że była na tyle dorosła, żeby
      przełknąć ich rozstanie, to dlaczego nie powinna wiedzieć, że ojciec związał
      się z kimś?

      Nie widzę związku między wyrokiem, a wiedzą córki o sytuacji. Nie sądzę, żeby
      jej zeznanie miały znaczenie w sprawie, tym bardziej, że wcześniej nie
      wiedziała o Twoim istnieniu, a zakładam, że ojciec nie zrobił córce nic złego.
      Niezbyt jasno określasz, czy chodzi o "byłą żonę", czy też dopiero ma miejsce
      sprawa rozwodowa. Dla dorosłych nie ma to specjalnego znaczenia, ale
      dziewczynka może /w tym momencie/ mieć szalone pretensje do ojca. Do Ciebie
      również, niezależnie od tego, czy byłaś przyczyną rozpadu małżeństwa rodziców.

      Wydaje mi się, że jedyne, co możesz zrobić, to po prostu nie przeszkadzać. Po
      jakimś czasie kontakty między Twoim partnerem a jego dzieckiem jakoś się
      unormują. Zresztą z czasem będzie mniej Ci na nich zależało.
    • jutro6 JEDYNA RADA - UCIEKAJ jak najdalej 08.12.03, 13:34
      Powiedz, żeby wrócił do Ciebie kiedy będzie gotów, po ślubie córki.
      Czy chcesz ciągle myśleć, gdzie będziesz, jak on ją będzie prowadził do
      ołtarza?
      W międzyczasie poszukaj partnera bez przeszłości.
      I nie słuchaj, że coś się ułoży.
      Na pewno spotka Cię wiele przykrości, i to przez całe lata.
      Od najróżniejszych osób.

      A na wstępie zapamiętaj: w jego rodzinie będziesz tylko żoną, a tamta będzie
      ważną matką jego dziecka.


      To jest schemat z "prawdziwego życia wzięte".

      Nie ma takiej miłości, która jest tego warta. W końcu zostają dwie obce osoby
      ze swoimi priorytetami, gotowe do ponownego rozwodu, jeśli tylko nadarzy się
      kolejna okazja na trochę szczęscia.

      Mylę się?



      • dona29 Re: JEDYNA RADA - UCIEKAJ jak najdalej 08.12.03, 19:51
        ..no chyba jednak się mylisz...
        strasznie schematycznie podchodzisz do sytuacji,która może różnie się
        rozwijac ,różnie wyglądać.
        Nie sadzę,zeby pozycja "bycia tylko żoną " w rodzinie a nie matką
        pierworodnego dziecka,miała jakiekolwiek znaczenie dla WSZYSTKICH.
        Myśle,że mówisz przez pryzmat jakiś własnych doświadczeń i niestety nie jest
        to obiektywne spojrzenie na tę,konkretną sytuację.
        Nie neguję - to może być Twoje doświadczenie ,albo znana Ci obserwacja - li i
        wyłącznie pośród tych ludzi,wśród któych się wydarza.
        Ale na litosć Boską - nie jest normą,mantrą czy Bóg raczy woedziec czym
        jeszcze we wszystkich powstających rodzinach po przejściach!
        Zbyt pochopna rada (uciekaj) i zbyt osobiste i unikalne
        doświadczenia,przepaltane smutkiem i goryczą,które rzecz jasna
        rozumiem.Pozdrawiam
        Dona
        • wikki121 Re: JEDYNA RADA - UCIEKAJ jak najdalej 11.01.04, 13:08
          re:jedyna rada uciekaj jak najdalej - odpowiadam na tenze list : jesli sie
          psychicznie pewnych rzeczy nie wytrzymuje to sie ucieka i jest to zrozumiale
          natomiast jesli sie tych dwoje naprawde kocha to zawsze sie znajdzie jakis
          kompromis - np. taki zeby corke pozostawic w spokoju i nie przejmowac sie jej
          fanaberiami ktore i tak beda podsycane przez jej mamusie, nigdy sie nie
          jest "tylko zona" a juz szczegolnie gdy sie rodzi wlasne dziecko w swoim
          WLASNYM małżenstwie i WLASNYM zyciu a jesliby partner tak traktowal to
          faktycznie pozostaje uciekac albo pozostac meczennikiem......a przeciez
          wystarczy POROZMAWIAC i sprawdzic jak czyny sie maja do słów. A tamta corka
          sama zrozumie i wybierze za pare lat, niech sie uczy zycia, oczywiscie jesli
          faktycznie kocha ojca a nie chodzi jej wyłącznie o forse na drogie ciuchy to
          warto jej kontakty z ojcem ułatwiac i podtrzymywac, pozdrawiam WIKKI

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka