tiges_wiz Re: Coś w tym jest... 26.11.09, 19:16 do angielkiego to bym dodal, ze pathetic to zalosny ;) tego t nie wiedza czasem nawet tlumacze nasi ;) Odpowiedz Link
mrzagi01 Re: Coś w tym jest... 26.11.09, 19:21 IMHO najważniejsze w angielskim jest wiedzieć, że concrete to beton :) Odpowiedz Link
tiges_wiz Re: Oraz technology to technika 26.11.09, 19:29 ale ten "patetyczny' to sie tak czesto powtarza ;) w ksiazkach czy filmach ;) a tu inne tlumoki ;) tlumok.republika.pl/ Odpowiedz Link
tiges_wiz przyklad "Kontakt" 26.11.09, 19:31 pan Bończy: siła grawitacji ziemskiej zależy od minusa kwadratu, a dwubiegunowa siła magnesu od minusa potęgi trzeciej; po polsku - siła grawitacji jest odwrotnie proporcjonalna do kwadratu, a siła oddziaływania magnesu - do sześcianu odległości. Odpowiedz Link
crannmer Re: Oraz technology to technika 26.11.09, 19:55 A "technologia" rownie czesto w prasie i innych mediach. To chyba najczesciej spotykany false friend. Odpowiedz Link
edek40 Re: Coś w tym jest... 27.11.09, 11:03 Mialem zalozyc oddzielny watek, ale sie dopisze. Jestem przerazony/zalama/zdruzgotany/zniesmaczony itp. Moje dziecie od wrzesnia chodzi do szkoly. Zaliczyla zerowke, wiec szczesliwie umiala juz sylabizowac, radzila sobie z liczeniem. No i mamy teraz tak: dziecie moje zaczyna uczyc sie ortografii, wciaz cwiczac literki, zaczyna rozwiazywac rownania z niewiadoma (bez "x" tylko z trzema kropeczkami), a wciaz jeszcze nie opanowala sumowania i odejmowania w stopniu nie zatruwajacym glowy. Moje wnioski sa takie: programy nauczania pisza przeintelektualizowani debile, ktorzy najwyrazniej zapomnieli, ze na samym poczatku nauczania, dziecko moze miec klopoty nawet z policzeniem 1+1. Siedzi sobie taki debil w ministerstwie i mysli: 1+1 5 sekund na opanowanie wystarczy. A gdzie, kuzwa, utwalenie. Gdzie, kuzwa, ponawianie podstaw? Czy swiat poszedl obok mnie tak szybko do przodu, ze moje dzieci beda musialy rozwiazywac rownania calkowe juz w 6 klasie? Po co do diaska? Przeciez podstawa kazdej nauki jest opanowanie podstaw w stopniu perfekcyjnym. Dzis dzieci nie maja na to czasu. Gdy chodzilem do szkol, kalkulator byl dzieciem szatana. W drodze wielkiego wyjatku dopuszczono jego uzywanie na maturze. Byl jeden - na stole komisji. My po prostu potrafilismy liczyc w pamieci lub w oparciu o podstawy robic slupki w brudnopisie. To sie w zyciu duzo bardziej przydaje niz umiejetnosc rozwiazania rownania z niewiadoma w pierwszej klasie, przy uzyciu palcow, jako liczydla. Odpowiedz Link
tiges_wiz Re: Coś w tym jest... 27.11.09, 11:16 dziwne... ja mam mlodego w pierwszej klasie i przeciez teraz program jest cofniety. Czyli robia to co w zerowce. Moj ma 6 lat, ale ze ma Zespół Aspergera i potrafi czytac jak 10 latek to poszedl do pierwszej klasy. Rysuja szlaczki, koloruja obrazki i od czasu do czasu poznaja literke. Odpowiedz Link
edek40 Re: Coś w tym jest... 27.11.09, 11:25 > dziwne... Wszyscy przepytani rodzice maja dokladnie takie same programy. Ja byc moze nieco przesadzam. Jednak gdy szkolono mnie na instruktora zeglarstwa, wbijano mi do lba taka rzecz: pierwsza polowa kursu to podstawy podstaw wyczwiczone az do pierwszych wymiotow. Potem cala reszta pojdzie szybko i sprawnie, pod takim warunkiem, ze kursantowi nie bedzie w czasie wykonywania manewru zlozonego przeszkadzac fakt, ze nie opanowal dostatecznie manewrow podstawowych, z ktorych zlozony sie sklada. Na moje oko, w dzisiejszej szkole buduja gmach na g...nianych fundamentach. Sa one niedostatecznie policzone, wykonane po lebkach i z ubytkami. Kolejne kroki to budowa kolejnych pieter i... ciagle latanie rozlazacych sie fundamentow. Mam wielkie obawy, ze wiele "gmachow" zawali sie po przekroczeniu pewnego pulapu, gdy na latanie fundamentow po prostu juz nie bedzie czasu. Tiges, przeciez czytasz fora, wszelkiej masci komentarze. Wlos deba staje, jak niegramotnie ludzie pisza. Dzieci w podstawowkach na codzien korzystaja z kalkulatorow. To nie jest za dobrze. Odpowiedz Link
sven_b Re: Coś w tym jest... 27.11.09, 11:41 > Rysuja szlaczki, koloruja obrazki i od czasu do czasu poznaja literke. Zgłupiałem. Moje ma 6, robi ostatni rok przedszkola i tam uczą czytać. Nie literek. Czytać! Odpowiedz Link
mrzagi01 Re: Coś w tym jest... 27.11.09, 12:57 sven_b napisał: > > Rysuja szlaczki, koloruja obrazki i od czasu do czasu poznaja literke. > > Zgłupiałem. Moje ma 6, robi ostatni rok przedszkola i tam uczą czytać. Nie > literek. Czytać! Po prostu masz dziecko w radykalnym przedszkolu ;) i bardzo dobrze :). Ja zgłupiałem na zebraniu rodziców na początku roku szkolnego (mój junior analogicznie- 6 lat- zerówka w przedszkolu)Z walecznych zapowiedzi w mysl których 6 latki miały niemalże zmagać się z Proustem i rozkminiać rachunek różniczkowy, wyszło jakieś chujwico (mówie o programie) sprawiające wrażenia napisanego w 15 minut na kolanie przez największego opierdalacza w MEN-ie. Skutek jest taki, że jak przedszkole obsadza ekipa leniwych babsztyli, to nic nie poradzisz. Młody dobrowolnie specjalnego parcia na literki nie ma, ale za to przejawia samorodny talent do liczb i rachunków. No i nawet z dobrym skutkiem przyswaja nutki w szkole muzycznej. Odpowiedz Link
tiges_wiz Re: Coś w tym jest... 27.11.09, 12:59 www.reformaprogramowa.men.gov.pl/ to przez to .. od 2012 6 latko do szkol i pieciolatki do zerowki. a teraz jest balagan. ci ci teraz w zerowce sie nauczyli czytac w pierwszej klasie robia to samo. Odpowiedz Link
edek40 Re: Coś w tym jest... 27.11.09, 13:05 > to przez to .. od 2012 6 latko do szkol i pieciolatki do zerowki. a teraz jest > balagan. ci ci teraz w zerowce sie nauczyli czytac w pierwszej klasie robia to > samo. Balagan to jedno. A zap...lanie z programem to drugie. I dla mnie zupelnie nie jasne. Odpowiedz Link
tiges_wiz Re: Coś w tym jest... 27.11.09, 13:13 dla mnei wlasnei dziwne to zapipszanie, bo u nas zwalniaja program, a wychowawczyni staje na glowie zeby dzieciaki sie nie nudzily ;) Odpowiedz Link
kaqkaba Re: Coś w tym jest... 27.11.09, 12:50 Oj niestety jest. Ja na przykład wiem czym się różni mejoza od mitozy. Odpowiedz Link
edek40 Re: Coś w tym jest... 27.11.09, 12:54 > Ja na przykład wiem czym się różni mejoza od mitozy. Brawo!!!! Jednak widze, ze jestez se starej szkoly. Nie dosc, ze wiesz jaka jest roznica, to jeszcze potrafisz to napisac ;) Odpowiedz Link
tiges_wiz Re: Coś w tym jest... 27.11.09, 13:00 chociaz doswiadczenie uczy ze panie lubia mężczyzn majacych spora wiedze ogolna ;) Odpowiedz Link
kaqkaba Re: Coś w tym jest... 27.11.09, 14:01 Tyle tylko, że jest to jedyne co pamiętam z biologii ze szkoły średniej. I nie takiej starej szkoły. Młody jeszcze jestem. A tak BTW. Dziecko koleżanki mojej się uczy mnożyć do 50. Więc uczą mnożyć przez 1, 2, 3, 4, i 5. Oczywiście drugi składnik jest już do 10. Więc dziecię wie ile to jest 5x6 ale 6x5 to jeszcze nie. Bo przez 6 (i przemienności mnożenia) jeszcze nie było. Czytać w pierwszej klasie jeszcze nie uczą, aby dzieci nie stresować. Idziemy w jakiś kretynizm. Najpierw nic nie uczymy a potem będziemy tłoczyć niepotrzebną wiedzę hektolitrami. Dziecko moje (obecnie 5 miesięczne) sam będę musiał paru rzeczy nauczyć. Odpowiedz Link
edek40 Re: Coś w tym jest... 27.11.09, 14:11 > Idziemy w jakiś kretynizm. Najpierw nic nie uczymy a potem będziemy tłoczyć > niepotrzebną wiedzę hektolitrami. Co zlozone z brakiem wbicia do glow podstawowych podstaw, ze tak to ujme, da zalosne rezultaty. Odpowiedz Link
sven_b Facet z przekazem :) 27.11.09, 17:12 Krótki filmik o tym, co już wiadomio, że każdy artysta potrzebuje przestrzeni:) www.youtube.com/watch?v=Z8dFEPWVFqY Odpowiedz Link
mrzagi01 Re: Facet z przekazem :) 27.11.09, 17:24 haha! mój młody gdzieś dwa lata temu w przedszkolu walnął takie black impression na temat "moje wspomnienie z majówki"...... W długi majowy weekend zwiedzaliśmy muzeum-kopalnie węgla w Nowej Rudzie :) Odpowiedz Link
sven_b Re: Facet z przekazem :) 27.11.09, 17:54 Nasza lubi z pasją przenosić obserwacje z życia na papier. Często, widząc coś ciekawego mówi, że musi to narysować i potem w wolnej chwili przysiada i tworzy. Dlatego zaskoczyło nas, gdy pani wspomniała że mała niedbale rysuje. Porównałem rysunki z przedszkola z domowymi i rzeczywiście różnica była zasadnicza. Drzewa, domy, postacie, które razem ćwiczyliśmy różniły się, np. przedszkolne drzewa były słupami:) Myślałem, że trzeba ćwiczyć tymczasem przyczyna była prozaiczna - 'Bo w przedszkolu nie mam swoich pisaków'-8 Drugi komplet załatwił sprawę. Przeszło:) Odpowiedz Link