sven_b
15.01.10, 21:20
Mieliśmy tu w rodzinie dłuższy problem z Pandą. Zawieszenie z przebiegiem 40
tys. wydawało dziwny tumult. Jakby w każdą z opon wbić po 4 Atm i tak jeździć.
W listopadzie poszła do ASO. Tam sprawnie przerzucono winę na opony, więc
wróciła do nich na nowym komplecie zimowym. Wtedy przerzucono winę na łożysko,
którego wymiana i tak nic nie dała. Poszła reklamacja usługi, skutkiem której
było zaproszenie na... kolejną wymianę łożysk. Tym razem przed odbiorem odbyła
się jazda próbna i stwierdzenie braku poprawy. Sprawdzono geometrię, wyważenie
kół i sprawdzenie ciśnienia. Też bez rezultatu. I tu ze strony serwisu
wypłynęła przebojowa idea wymiany felg! Odnieśliśmy wrażenie że serwis albo
nie ma koncepcji na znalezienie przyczyny albo uczy się naprawy modelu.
Ponieważ autko było potrzebne do życia, a więdło na serwisowych placach,
przesunęliśmy je do zaprzyjaźnionego serwisu Hondy. Serwis bez autoryzacji i
ekspresu do kawy, ale z olejem w głowie. Tam po minucie jazdy zdecydowano o
wymianie przednich amortyzatorów. Skutek był taki że tył Pandy nadal łomotał a
przód ucichł. Zrobiliśmy nawrotkę, autko znów poszło w górę i również na tył
poszły gazowe KYB. Nastała błoga cisza, jak stwierdziła kuzynka chyba od
początku nienaturalna dla tego modelu:) Panda stała się dużo bardziej
stabilna, zwrotna i czuła na ruchy kierownicą.