pizza987
27.01.10, 21:10
Akcja GRZMOT:
O 5:30 Jaśniepan (mój Scenic I 1,6 16V z 2001r. z przebiegiem 150000km.) został wyprowadzony i wycelowany w stronę Lexusowa gdzie miałem dogadaną wymianę katalizatora o 1100zł. taniej niż w Warszawie co tłumaczy taką wyprawę. Jako że samochód emitował dźwięki o głośności niedopuszczalnej o tak wczesnej porze błyskawicznie (mimo padającego śniegu) ulotniłem się z terenu osiedla. Po pokonaniu ok. 30 km. do Nadarzyna mogłem osiągnąć prędkość przelotową rzędu 100km/h co było jeszcze znośne dla mojego zmysłu słuchu. I tak sobie jechaliśmy: najpierw swiatła, następnie GRZMOT a za nami tuman śniegu ;) Póki utrzymywałem stałą prędkość bez gwałtownego dodawania gazu hałas był na akceptowalnym poziomie. Po mniej więcej 1,5h zarządziłem postój dla wyciszenia w okolicach McDonalds na wysokości Piotrkowa Trybunalskiego. Dla własnego bezpieczeństwa jechałem z uchulonym prawym oknem coby się nie zatruć-echo jakie do mnie dobiegało przy wyprzedzaniu ciężarówek było niesamowite. Przyjemna (powiedzmy) podróż trwała do Poczesnej gdzie zaczęło się korkować (Częstochowę ok. 8:00 przejechałem prawie bez zatrzymania). I wtedy nastąpiła masakra, wymęczony element zaprotestował stanowczo wobec takiego traktowania i zaczął wydawać coraz głośniejsze odgłosy buntu, samochód coraz bardziej słabł, zaczęły poajwiać się wibracje. Nawet Meat Loaf w odtwarzaczu się zbuntował i płyta zaczęła przeskakiwać, dziwne wibracje weszły w mój fotel, łoskot narastał..... Szczęśliwie uwierzyłem nawigacji która mnie skierowała na A1 w okolicach Jaworzna, mina pani w okienku poboru opłat była bezcenna, znajomy do którego zmierzałem stwierdził że słyszał mnie już jak zjeżdżałem z autostrady.... Po opuszczeniu pojazdu łomot i dzwonienie dalej trwały w mojej mózgownicy. Kiedy samochód został już wydany po naprawie nawet po włączeniu silnika wydawało mi się że słyszę.......CISZĘ :mrgreen:
Lexusie, jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za załatwienie sprawy.