x-darekk-x
04.03.10, 12:50
rozmawialem wlasnie z kolega (raptem 40 lat ode mnie starszym),
ktory wspolnie ze mna realizuje projekt dla naszego klienta w
czechach. gosc mieszka w londynie.
zeszlo na temat samochodow i jakos tak powiedzialem, ze juz mam
dosyc jezdzenia praktycznymi samochodami, wiec sie przesiadlem do
alfy. gosc powiedzial, ze jego to zmeczylo wiec poszedl w druga
strone. przesiadl sie z przyjemnego na bardziej praktyczny, ktorym
jezdzi po zakupy czy do biura.
zapytalem grzecznie - jakies kombi?
on na to nie - aston martin. jak zapewnia, jest duzo praktyczniejszy
od ferrari, ktorym poruszal sie dotychczas bo i bagaznik ma z tylu
(zamiast silnika) i za siedzeniem mozna cos wrzucic.
no tak. aston martin to zakup podyktowany czystym rozsadkiem. nie
wspominam wiecej o mojej alfie.
zadzwonilem od razu do zony. powiedzialem, ze budowa duzego
dodatkowego garazu zyskala najwyzszy priorytet. w koncu dojrzalem,
zeby kupic praktyczne auto.