sherlock_holmes
24.03.04, 09:40
Chociaz moze nie, bo w koncu ktos postanowil zabrac sie za poprawe
bezpiieczenstwa "u zrodla" - czyli likwidujac przyczyne, nie skutki.
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/auto_040323/auto_a_6.html
W Zakładzie Psychologii Instytutu Transportu Samochodowego w Warszawie dr
Jadwiga Bąk przebadała grupę kierowców, którym odebrano prawo jazdy, ponieważ
przekroczyli limit punktów karnych.
Wyniki dają dużo do myślenia. Okazało się, że w tej grupie dominują osoby z
wyższym wykształceniem, często prezesi, dyrektorzy lub właściciele firm.
Zatem są to ludzie, którzy na co dzień w pracy wykazują wysoką skłonność do
ryzyka i ten sam model zachowań ujawniają w ruchu drogowym.
Badanym odebrano prawo jazdy, ponieważ nagminnie przekraczali dozwoloną
prędkość, przejeżdżali na czerwonym świetle, nie zatrzymywali się na pasach,
przejeżdżali podwójną ciągłą linię.
W tej grupie byli także recydywiści, którym już wcześniej odbierano prawo
jazdy za te same przewinienia. Część osób w poprzednich latach korzystała z
ustawowej możliwości zredukowania uzyskanych punktów karnych poprzez udział w
szkoleniu w wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego. Byli też sprawcy kolizji
lub wypadków.
Badania wykazały, że nie budzi najmniejszych zastrzeżeń psychomotoryczna
sprawność tych kierowców (np. zdolność koncentracji, stałość i czas reakcji,
podzielność uwagi). Cechuje ich niski poziom lęku. Oczywiście wszyscy
doskonale znali przepisy ruchu drogowego i łamali je w pełni świadomie. Testy
osobowościowe wykazały, że badani uważają siebie za zdecydowanie lepszych
kierowców od pozostałych użytkowników dróg.
Punktowcy ci zostali skierowani na badania przez policję. Mamy tu do
czynienia z dużym poczuciem bezkarności. Z uwagi na wykształcenie i wpływy
osoby te uważają, że im więcej wolno, że są panami nie tylko w pracy, ale i
na drodze. W każdej sytuacji sobie poradzą. Mogą ryzykować, bo mają
służbowego kierowcę lub stać ich na taksówki. Dotychczas osoby, żeby odzyskać
prawo jazdy, musiały wykazać się tylko odpowiednią wiedzą. Nie poddawano ich
żadnej reedukacji, nie próbowano zmieniać ich postaw. Tym należy tłumaczyć
wysoki procent recydywistów.
Miejmy nadzieję, że przeprowadzone w stolicy przez dr Jadwigę Bąk badania
zostaną powtórzone również w innych rejonach kraju i że na podstawie
wiążących wyników powstanie ogólnopolski program reedukacji kierowców, którzy
przekroczyli limit punktów karnych.
SH: naprawde bardzo sie ciesze, ze w koncu ktos wpadl na pomysl badan piratow
drogowych. I jesli "resocjalizacja" nie pomoze, delikwent powinien dostac
dozywotni zakaz prowadzenia samochodow.
Mozna by jeszcze stosowac terapie szokowa - zmuszac takich do ogladania
projekci z wypadkow samochodowych - najlepij filmow ukazujacych tragedie
rodzin ofiar, do tego zdjecia oszpeconych (jak ta nastolatka, ktorej pijany
kierowca "zafundowal" koszmar do konca zycia). Pomysl nienowy i co
najwazniejsze, sprawdzony i bardzo skuteczny.