Dodaj do ulubionych

Jak miło spędzić czas w podróży...

24.05.04, 20:43
czyli przygoda z autostopa.

Toyota land cruiser zabrała mnie z Wrocka spod supermarketu Marino. Kierowca
mowi, ze stopem to sie przeciez nie oplaca, bo stopem jest wolniej. Lecielismy
wlasnie 100 przez Wisznie Mala ( 50 i czarny punkt) wiec zauwazylem, ze akurat
z nim, to mi nie grozi. Facet sie troche zmitygowal i do Trzebnicy jechalismy
nie wiecej niz 120. Potem wyprzedzil nas jakis mercedes to sie zaczelismy
scigac i pan zapomniel ze obiecal jechac wolno.
Prawdziwa jazda zaczela sie w Lesznie bo na swiatlaach okazalo sie ze
mercedesa prowadzi kobieta.No to sie zaczela jazda - ptrzyspieszanie podczas
wyprzedzania, zajezdzanie itd...

Pani wykorzystywala maksymalne przyspieszenie, ale glupio robila, bo siedziala
komus na zderzaku io skakala po jeden, po dwa. Moj kierowca wypuszczal ja
czasem nawwet na kilometr po czym w odpowiedznim momencie zasuwal 160 i
wyprzedzal cala kolumne i ja przy okazji...

Ok. Steszewa pani skrecala - pomachali sobie, pousmiechali sie i papa

Pan sie odprezyl, zwolnil do 120 i powiedzial "No prosze, jak milo nam uplynal
czas w podrozy"

Ciekawe jak milo sie podrozowalo tym, ktorzy byli wyprzedzani na 3, zmuszani
do uxcioekania na pobocze. Jak sie jechalo kierowecy TIRa ktory dzieki pani
musial tak hamowac, ze az mu naczepe zarzucilo. Jak sie czul kierowca malucha
skrecajacego w lewo wyprzedzany jednoczesnie z obu stron...

Czas Marino Wroclaw - Auchan Poznan - 1.5 h, czyli dokladnie 100 km/h
przecietna...

Przyznac sie, kto z was tak milo spedza czzAs?
Obserwuj wątek
    • mejson.e5 109.2 km / godz. 24.05.04, 21:13
      Z centrum Warszawy wyjazd o 6:20, przyjazd do Poznania - też centrum o 9:48.
      Wychodzi 304 km w 2:47 godz.
      Średnia jak w temacie.

      Przy okazji miła rozmowa, dwa razy siusiu i dwie kawy.

      A wszystko zgodnie z przepisami a'la Mejson.

      Jak to możliwe?

      To po prostu:
      IC 1601

      Czyli ... PKP Intercity.
      Bezpiecznie i miło.

      Jak nie wyłączą prądu...

      Swoją drogą to mało rozsądne posyłać pracownika z centrum Warszawy do centrum
      Poznania, Gdańska czy Krakowa samochodem.
      Jeśli nie ma dużo bagażu i nie zamierza dużo jeździć szczególnie poza centrum,
      to i taniej i bezpieczniej jest wysłać go pociagiem,
      Nie dość, że się nie rozbije, to jeszcze czas podróży spędzi na przygotowaniu
      się do rozmów handlowych.
      Chyba, że mu zapieprzą laptopa w pociągu...

      Mejson
      • sherlock_holmes Re: 109.2 km / godz. 24.05.04, 23:58
        Hehe, znam to z doswiadczenia (poza kradzieza laptopa). Dojezdzam do dworca w Krakowie, zostawiam na parkingu na plycie (blizej peronu juz sie nie da) - 2zl za godzine to rozsadna cena za aprking w centrum Krakowa. Wsiadam, pije kawe, zrobie "prasowke" i w Wawie jestem swiezy i wypoczety. Po czym na Dworcu Centralnym wsiadam w autobus lub tramwaj, wysiadam pod biurowcem gdzie mam sie zjawic. Po kilku godzinach sytuacja sie powtarza, z tym ze w pociagu moge sobie uciac drzemke - kto mi zabroni? :)
        A nie tak jak kiedys nabralem sie na jazde z szefem - z 300km 150 jechalismy w gestej mgle w nocy. Oj, jak ja wtedy zalowalem, ze nie wsiadlem do pociagu :)
    • sherlock_holmes Re: Jak miło spędzić czas w podróży... 24.05.04, 23:55
      Przyznaje sie - w ubieglym tygodniu tak "milo" spedzilem droge z Rzeszowa do Krakowa. Sytuacja analogiczna - poza roznymi samochodami i tym, ze drugi samochod (Impreza WRX) prowadzil facet.
      Siedzialem obok kierowcy (prezesa firmy, w ktorej pracuje), zaciskajac kurczowo reke na uchwycie nad drzwiami, zaparty nogami w podloge i modlacy sie o cud. I cud nastapil - po 10km jazdy z - naprzemiennie gazem i hamulcem w podlodze (160km/h i hamowanie do zadzialania ABSu - mimo scisle zapietych pasow zsuwalem sie z fotela), kierowca Subaru skrecil w prawo.
      Jak trzeba byc popierdolonym, zeby jechac 180-200km/h w gestym ruchu, spychajac inne samochy na pobocze? Cale 5 minut zaoszczedzone taka jazda ch.j strzelil w korku przed Krakowem, gdzie stalismy solidarnie razem z tymi, ktorzy przez dwoch debili byli zmuszeni 100km wczesniej uciekac na pobocze...
      Jakim trzeba byc sk..synem, zeby majac zone i malenka coreczke tak ryzykowac zyciem wlasnym, pasazerow i innych uzytkownikow drogi?

      Jestem za tym, aby takim bandytom zabierac dozywotnio prawo jazdy i dawac wyroki za probe umyslnego spowodowania smierci. A najlepiej od razu kulka w leb - przy najblizszym radarze. Moze tak radykalne rozwiazanie spowoduje, ze na drogach bedzie bezpiecznie... Choc obawiam sie, ze takim nic nie pomoze :(
      • mejson.e5 Sz(a)efowanie 25.05.04, 01:14
        sherlock_holmes napisał:

        "> Przyznaje sie - w ubieglym tygodniu tak "milo" spedzilem droge z Rzeszowa do Kr
        > akowa. Sytuacja analogiczna - poza roznymi samochodami i tym, ze drugi samochod
        > (Impreza WRX) prowadzil facet.
        > Siedzialem obok kierowcy (prezesa firmy, w ktorej pracuje), zaciskajac kurczowo
        > reke na uchwycie nad drzwiami, zaparty nogami w podloge i modlacy sie o cud. I
        > cud nastapil - po 10km jazdy z - naprzemiennie gazem i hamulcem w podlodze (16
        > 0km/h i hamowanie do zadzialania ABSu - mimo scisle zapietych pasow zsuwalem si
        > e z fotela), kierowca Subaru skrecil w prawo.
        > Jak trzeba byc popierdolonym, zeby jechac 180-200km/h w gestym ruchu, spychajac
        > inne samochy na pobocze? Cale 5 minut zaoszczedzone taka jazda ch.j strzelil w
        > korku przed Krakowem, gdzie stalismy solidarnie razem z tymi, ktorzy przez dwo
        > ch debili byli zmuszeni 100km wczesniej uciekac na pobocze...
        > Jakim trzeba byc sk..synem, zeby majac zone i malenka coreczke tak ryzykowac zy
        > ciem wlasnym, pasazerow i innych uzytkownikow drogi?"

        Parę lat temu mój (były) szef przewiózł mnie 7-ką z W-wy do Kielc i z powrotem.
        Też jechałem "na pajączka" (trzymając sie rączki nad drzwiami) i modliłem się o
        cud. Cud nie natąpił i całą drogę musiałem obserwować przeciskanie się środkiem,
        spychanie innych na szerokie pobocze, wyprzedzanie na skrzyżowaniach i wiaduktach.

        Nie rozumiałem tej niezłomnej wiary w szerokość drogi i w przytomność umysłu
        wszystkich napotkanych kierowców.
        Z których żaden nie odwróci oczu od drogi dla strojenia radia, złapania jabłka
        czy niedopałka, przeczytanie SMS-a!

        Więcej z szefem nie musiałem jeździć, bo nie wiem, jak mógłbym odmówić wyjazdu
        służbowego bez podpadki?

        Tą sama trasę zrobiłem parę tygodni później z rodziną i nie volvo 940 tylko
        skodą forman.
        Czas miałem podobny - może korki mniejsze?
        A mocy 3 razy mniej.

        Ale może taka już rola szefów - muszą zgrywać twardzieli przed podwładnymi?
        Niech szefują ale bez szafowania naszym życiem.

        Też byłem kiedyś szefem...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        • typson Re: Sz(a)efowanie 25.05.04, 04:56
          pytanie o charakter?

          Jakie trzeba miec predyspozycje, by zostac szefem?

          No i co na to
          Krzysztof Jarzyna
          ze Szczecina
          Szef wszystkich Szefow
        • sherlock_holmes Re: Sz(a)efowanie 25.05.04, 08:43
          Pewnie wiekszosc szefow mysli, ze na drodze, tak jak w firmie, kazdy im schodzi
          z drogi...
          Zeby byc szefem, trzeba miec predyspozycje :) Kiedys ktos mi powiedzial, ze
          zeby byc szefem, trzeba byc strasznym sk...synem - to cos jak z kapralem w
          wojsku :)
    • marekatlanta71 Zylka sportowca w kazdym Polaku 25.05.04, 03:56
      No bo przeciez trzeba udowodnic kto ma lepszy/szybszy samochod.

      --
      480 KM w 2 kawalkach. Szkoda ze nie w jednym...
      • tomek854 Re: Zylka sportowca w kazdym Polaku 25.05.04, 12:50
        marekatlanta71 napisał:

        > No bo przeciez trzeba udowodnic kto ma lepszy/szybszy samochod.
        >

        A widzisz, ale niektorzy bawia sie nawet, gdy nei trzeba udowadniac.

        Jechalem kiedys do Szczecina, mialem byc na 22, ale byly jakies wypadki, objazdy
        itd.

        Ok 23 na szerkoiej i prawie pustej drodze ( wszyscy pewnie stali w korku, ktory
        ominalem bocznymi, lesnymi drogami (aler nie takimi co nie wolno, tylko takimi
        asfaltami szerkokimi na jedna osobowke):P ) i grzalem ile fabryka dala cale 130
        :P droga szeroka z poboczami, jedzie jakas Laguna. Zjezdza mi grzecznie na
        pobocze to ja sie zabieram do wyprzedzania a on przyspiesza, zajazdza mi droge i
        zwalnia do 90. I tak ze 3 razy probowalem - z bliska i spokojnie, z daleka i z
        rozpedu , ten ciagle to samo. Jak nie przeklinam, to takiego zajebac tylko.

        Wzialem sie na sposob i usiadlem mu na zderzaku - jedna noga na gazie, druga
        przygotowana na hamulcu jakby co i dlugie + klakson.

        Duzy fiat to mial jednak argument w postaci tych swiatel bo w koncu mnei gnojek
        puscil.

        Najbardziej wkurzylo mnie to, ze przeciez jezeli on zajezdza mi droge i ja go
        walne to to bedzie moja wina zawsze, nie? Bo gdzie swiadkowie- ich dwoch bylo i
        nas dwoje w fiacie...

        > --
        > 480 KM w 2 kawalkach. Szkoda ze nie w jednym...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka