tomek854
24.05.04, 20:43
czyli przygoda z autostopa.
Toyota land cruiser zabrała mnie z Wrocka spod supermarketu Marino. Kierowca
mowi, ze stopem to sie przeciez nie oplaca, bo stopem jest wolniej. Lecielismy
wlasnie 100 przez Wisznie Mala ( 50 i czarny punkt) wiec zauwazylem, ze akurat
z nim, to mi nie grozi. Facet sie troche zmitygowal i do Trzebnicy jechalismy
nie wiecej niz 120. Potem wyprzedzil nas jakis mercedes to sie zaczelismy
scigac i pan zapomniel ze obiecal jechac wolno.
Prawdziwa jazda zaczela sie w Lesznie bo na swiatlaach okazalo sie ze
mercedesa prowadzi kobieta.No to sie zaczela jazda - ptrzyspieszanie podczas
wyprzedzania, zajezdzanie itd...
Pani wykorzystywala maksymalne przyspieszenie, ale glupio robila, bo siedziala
komus na zderzaku io skakala po jeden, po dwa. Moj kierowca wypuszczal ja
czasem nawwet na kilometr po czym w odpowiedznim momencie zasuwal 160 i
wyprzedzal cala kolumne i ja przy okazji...
Ok. Steszewa pani skrecala - pomachali sobie, pousmiechali sie i papa
Pan sie odprezyl, zwolnil do 120 i powiedzial "No prosze, jak milo nam uplynal
czas w podrozy"
Ciekawe jak milo sie podrozowalo tym, ktorzy byli wyprzedzani na 3, zmuszani
do uxcioekania na pobocze. Jak sie jechalo kierowecy TIRa ktory dzieki pani
musial tak hamowac, ze az mu naczepe zarzucilo. Jak sie czul kierowca malucha
skrecajacego w lewo wyprzedzany jednoczesnie z obu stron...
Czas Marino Wroclaw - Auchan Poznan - 1.5 h, czyli dokladnie 100 km/h
przecietna...
Przyznac sie, kto z was tak milo spedza czzAs?