Dodaj do ulubionych

Do czego służą zderzaki?

31.05.04, 21:45
Wcale nie do amortyzowania zderzeń, dotykania czy wręcz popychania zderzaka
drugiego samochodu.

Otóż panowie kierowcy - dzisiaj dowiedziałem się, że zderzaki wcale nie
służą do tego typu celów.
Otóż służą one do ... ozdoby!

Podczas wyczołgiwania się zza poprzednika na sąsiedni pas, dotknąłem lekko
swoim zderzakiem zderzaka nowiutkiej toyoty avensis.
Podniosłem przepraszająco rękę i chciałem jechać dalej ale facet włączył
awaryjne i wypadł z samochodu. Wyszedłem i ja.
Na lakierowanym zderzaku toyoty pojawiło się brudne otarcie, po wytarciu
szmatką została powierzchowna rysa o długości ok. 5 mm.
Facet domagał się 100 zł na naprawę!

Mowę mi odjęło. Po dziesięciu minutach uwierzył mi, że po pięciu latach, jak
bedzie sprzedawał samochód, to mu tych rysek w Warszawie przybędzie.

Mój zderzak jest obtarty na każdym rogu - wcześniej jeździła tym autem
kobieta w ciąży i nie miała możliwości dokładnie obliczyć wymiarów samochodu
i zaczepiła parę razy o kwietnik, murek czy inny zderzak.
Z przodu mam rysy, bo dojeżdżam na parkingu do muru a z tyłu puknął mnie
gapa w korku, ale darowałem mu głębokie dziabnięcie - wg mnie od tego są
właśnie zderzaki.

Nie wiedziałem, czy nie pozwolić facetowi na wezwanie policji - we Francji
by go wyśmiali, w Grecji pewnie postrzelili - nie wiem, jak by zareagowali w
Polsce?
Ale że się spieszyłem i nie chciałem czekać na godzinne przebijanie się glin
przez korki, co nie pozostałoby bez wpływu na ich chęć dobrotliwego
rozwiązania sporu, skupiłem się na przekonywaniu faceta.

To do czego, ku.wa służą zderzaki?

Mejson
Obserwuj wątek
    • aankaa do parkowania 31.05.04, 21:53
      > wcześniej jeździła tym autem kobieta w ciąży i nie miała możliwości dokładnie
      > obliczyć wymiarów samochodu i zaczepiła parę razy o kwietnik, murek czy inny
      > zderzak

      nie, żebym się czepiała :)))

      o "kwietnik" zahaczyłam raz: wyjazd tyłem z tunelu myjni, kwietnik urządzony w
      cembrowinie (takie betonowe "cuś", wysokości niewidocznej w lusterkach,
      roślinki dopiero co posadzone)
      murki/krawężniki - często (złośliwie ???) niepasujące do "standardów" obecnych
      samochodzików


      w ciąży nie jestem, parkuję "na gazetę/grubość lakieru"
    • sherlock_holmes Re: Do czego służą zderzaki? 31.05.04, 22:18
      Do zderzania! :)

      Nadal nie rozumiem kto i po kiego grzyba wprowadzil lakierowane zderzaki? Kiedys sie walilo bez problemow :) i bez zadnych szkod. Wystarczy wspomniec zderzaki Poloneza w pierwszej wersji - wlasciwie to ceownik pokryty guma - trzeba bylo czolgu zeby sie toto wgniotlo.
      Ale nie - lepiej zeby zderzak byl z cienkosciennego i kruchego ABS - zamaist chocby polipropylenu. ABS jest gladki i nadaje sie do malowania, PP raczej nie. Ale zderzak z PP wytrzymuje uderzenie przy 40km/h, a ten z ABS przy dotknieciu donicy peka (PP sprawdzone empirycznie, ABS z opowiesci znajomego :) )
      • aankaa parkowanie w Paryżewie 31.05.04, 22:24
        sherlock_holmes napisał:

        > Do zderzania! :)

        nikt przy zdrowych zmysłach nie zaciąga ręcznego (no, chyba że na ostrym
        spadku), nie zostawia na biegu

        zderzak (jak sama nazwa wskazuje) służy do ... zderzania (m.in. przy
        parkowaniu) :)
        a nie (wątpliwej, extra płatnej) ozdoby
      • undercover_brother Re: Do czego służą zderzaki? 31.05.04, 22:47
        Dodajmy jeszcze, ze ABS jest drozszym tworzywem od PP...
    • undercover_brother Re: Do czego służą zderzaki? 31.05.04, 22:44
      Ja kiedys przeciskalem sia gosciem w Fiatarri do prawoskretu. On mnie widzial i troche sie posunal do przodu, ale jeszcze bylo za ciasno. Zawadzilem, spadl mi plastikowy rog zderzaka. Wyszedlem, podnioslem, zalozylem i usmiechajac sie pojechalismy dalej. Starego auta nie szkoda :).

      Poza tym zderzaki sluza do odbijania bramy :). Jesli jest uchylona , to wystarczy ja lekko stuknac, by sie otworzyla i nie trzeba wysiadac z samochodu - taki automat :).
      • m_mazur Re: Do czego służą zderzaki? 01.06.04, 00:06
        Przypomniała mi się stara historia: Parę lat temu koleżanka jadąca za mną
        chciała do mnie zadzwonić, więc aby się nie dekoncentrować dała telefon drugiej
        koleżance siedzącej na fotelu pasażera. I co zrobiła? Patrzyła jak koleżanka
        dzwoni do mnie i nie zauważyła, ze hamuje, bo traktor wyjechał z
        podporządkowanej i zanurkowała swoim Ka pod mojego Escorta. U mnie nic się nie
        stało na nielakierowanym zderzaku, a u niej piękny bordowy metalik straszliwie
        się podrapał i popękał.
        hmm kobiety :)

        Pozdrawiam
    • aankaa jak lakiernik zarobi na zderzaku 31.05.04, 22:52
      kupuje sobie ktoś autko ze zderzakami w kolorze lakieru

      i tu Cię mam :)))
      pierwsza "obcierka" parkingowa ... 1.500 zł
    • mrzagi01 Re: Do czego służą zderzaki? 01.06.04, 09:18
      co sie dziwisz- gosc sie zadluzyl po uszy, niedojada, spedza wieczory przy
      jednej zarowce 25 W, a tu jakas szuja rysuje mu zderzak kochanej tujoty ! ;)
      a powaznie-
      mialem kiedys spiecie z taka meska cipka. na parkingu pod obi wysiadalem z
      garbula i "pyknalem" lekutko w drzwi stojacego obok Clio. wlasciwie to trafilem
      w plastikowa listwe na drzwiach- czyli zero szkody. wlasciciel Clio wracal
      wlasnie z zakupow. parometrowy dystans pokonal klusem z piskliwym okrzykiem "NO
      I CO TERAAAAZ!" Przypadl do drwi z obledem w oczach- myslalem ze zacznie
      wylizywac ta listwe. "co teraz- z czym?" zapytalem. "no jaaaktoo!!"-
      zapiszczal. jak sie upewnil, ze nic sie nie stalo rzucil do mnie
      zlowieszczo "No! ma pan szczescie...". Pewnie ze mialem szczescie- dupek mogl
      tzm wykorkowac na zawal i mialbym trupa na sumieniu.
      m. in. za to cenie np. wlochow ze traktuja to rozsadnie- tzn lekko.
      • zoppoter Re: Do czego służą zderzaki? 01.06.04, 12:14
        mrzagi01 napisał:

        > wlasciwie to trafilem
        > w plastikowa listwe na drzwiach- czyli zero szkody.

        Te listwy też ostatnio lakierują w kolorze nadwozia. A najzabawniejsze, że za
        polakierowane zderzaki, listwy i lusterka trzeba ekstra dopłacać, ludzie z
        radościa dopłacają i uważaja polakierowane plastiki za najważniejszy element
        zakupionego samochodu!
    • marekatlanta71 Re: Do czego służą zderzaki? 01.06.04, 13:52
      Zachowalbym sie dokladnie tak samo jak wlascicel Avensisa...
      • undercover_brother Re: Do czego służą zderzaki? 01.06.04, 16:26
        A ja nie. Jak ludzi nie stac na auta, to po cholere je kupuja? W miescie jest duzy ruch i trzeba sie po prostu liczyc z tym, ze czasem jakies obtarcie sie zdarzy. Ale baran jeden z drugim zamiast kupic auto uzywane, biora nowke na 153 raty i splacaja to przez pol zycia. Ale co tam - sasiedzi widza. A jak cos sie przytrze, to zawalu malo nie dostaja, placza przez tydzien i po nocach nie spia. Takich trzebaby do Rzymu wpuscic. Tam nawet nowe S klasy maja wgnioty i wszyscy maja to w dupie - konsekwencja jazdy w duzym ruchu i juz. Z powodu obtartego zderzaka to nawet by mi sie nie chcialo z auta wysiadac.
        • marekatlanta71 Re: Do czego służą zderzaki? 01.06.04, 16:37
          A ja uwazam ze drapanie mojego pojazdu jest tym samym co kradziez pieniedzy z
          mojego portfela. Bo w koncu to ja musze zaplacic za malowanie jak mi ktos go
          zadrapie.
          • mejson.e5 Drapanie 01.06.04, 21:14
            marekatlanta71 napisał:

            > A ja uwazam ze drapanie mojego pojazdu jest tym samym co kradziez pieniedzy z
            > mojego portfela. Bo w koncu to ja musze zaplacic za malowanie jak mi ktos go
            > zadrapie.

            I będziesz lakierował zderzak z powodu 5 mm ryski?
            Pomyśl o ekologii!
            Do atmosfery dostanie się jakaś cząstka oparów tylko po to, byś miał gładziutki
            zderzak?
            A jak Ci zarysują pod Twoją nieobecność, to też będziesz naprawiał? Albo jak sam
            porysujesz? Kilkaset dolarów za jedną rysę?

            To może pastuj opony?

            Przepraszam za tę zgryźliwość ale to straszny egoizm.

            Jak wgiąłem facetotowi drzwi na parkingu, to zostawiłem za uszczelką swoją
            wizytówkę.
            Jak zadzwonił i zrozumiał, że numer nie był lipny, to zaniemówił.

            Naprawił, ja mu zwróciłem pieniądze, bo tak należało zrobić.
            Ale jak mnie gość stuknął w zderzak i przeorał parę centymetrów to mu darowałem.

            Są pewne granice przyzwoitości.
            Nie powinno się ich przekraczać, bo to nie w porządku.

            Nawet jakbym zapłacił gościowi stówę za ten zderzak, to by chuchnął na nią,
            schował do kieszeni a o blacharzu nawet by nie pomyślał.
            Myślałby pewnie z rozrzewnieniem i opowiadał wszystkim, jakiego frajera trafił w
            stolycy.

            Taż za tą stówkę to cztery flaszki ja panie kupił!

            Mejson
            • sherlock_holmes Re: Drapanie 01.06.04, 21:20
              Aja sie MArkowi nie dziwie - ma nowy samochod, dba bez mala jak o wlasna zone - i co, ma pozwolic zeby mu ktos zrobil w nowym wymarzonym autku kuku?
              Mam czarne zderzaki, a i tak mnie krew zalewa jak widze slady zoltego, czerwonego i niebieskiego samochodu - bo komus nie chcialo sie cofnac jeden raz wiecej i przejechal po moim zderzaku.
              • mejson.e5 Dowody zbrodni. 01.06.04, 22:24
                sherlock_holmes napisał:

                "Aja sie MArkowi nie dziwie"

                Ja się dziwię.

                "ma nowy samochod, dba bez mala jak o wlasna zone"

                Ja swojej żony nie lakieruję ;-)

                "Mam czarne zderzaki, a i tak mnie krew zalewa jak widze slady zoltego,
                czerwonego i niebieskiego samochodu - bo komus nie chcialo sie cofnac jeden raz
                wiecej i przejechal po moim zderzaku."

                Te czerwone to pewnie moje - byłem w Krakowie w zeszłym roku ;-)

                A gdyby wszyscy mieli czarne zderzaki, to nikt nie miałby śladu - ty kolorowych
                a oni - czarnych...

                Mejson
                • tomek854 Re: Dowody zbrodni. 02.06.04, 01:09
                  mejson.e5 napisał:

                  > sherlock_holmes napisał:
                  >
                  > "Aja sie MArkowi nie dziwie"
                  >
                  > Ja się dziwię.

                  Ja moge zrozumiec. Ale po prostu wydaje mi sie ze samochod nie jest od tego zeby go lakierowac, myc, sprzatac, chuchac, dmuchac i tuningowac tyulko po to zeby nim jezdzic :) Ale to moje zdanie, a nawet ja w swoim ze dwa razy w roku odkurzalem i mylem go na wiosne, na jesien i na przeglad :)

                  >
                  > "ma nowy samochod, dba bez mala jak o wlasna zone"
                  >
                  > Ja swojej żony nie lakieruję ;-)

                  A pozwalasz po niej rysowac?

                  > A gdyby wszyscy mieli czarne zderzaki, to nikt nie miałby śladu - ty kolorowych
                  > a oni - czarnych...

                  i to jest to :)))

                  A wiecie jak ladnie wygladaja zderzaki, z ktorych calymi platami zlazi farba? Tak mialo uno firmowe, ktorym jezdzilem :)))

                  Barwy maskujace ( jak bym sie chcial schowac za sreberkami na choince :P )

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka