Dodaj do ulubionych

Wałęsa - man of hope

30.10.13, 01:28
Na takim filmie dzisiaj byłem w kinie. Normalnie, w multipleksie. Tłumów nie było, ale jak na film z napisami zainteresowanie duże. I tylko część to Polacy - ja byłem z dwiema Angielkami. Ludziom się podobało, ja też się bardzo pozytywnie zaskoczyłem. Żadnego bogoojczyźnianego pieprzenia o naszej wyjątkowości i misji, po prostu dobry film o człowieku. Ale też żadna laurka, Wałęsa pokazany jako człowiek z krwi i kosci (i świetnie zagrany), ze słabosciami i smiesznostkami.

Takie powinniśmy robić filmy o naszej historii.
Obserwuj wątek
    • rapid130 Wajda? No mercy! 30.10.13, 11:06
      Jest bez szans na wysoką pozycję na naszych portalach filmowych.
      Zwykle ma ledwie 6/10, bo hejterzy działają,.
      Lutują po 1/10, bo film jest o "Bolku, zdrajcy, ukrytym esbeku" niepotrzebne skreślić.
      P**ą wszystkie inne pozostałe elementy realizacji i fakt, że to nie jest historyczny film dokumentalny tylko licentia poetica Wajdy.

      Ale cóż, nie zrozumiesz "prawdziwych Polaków".

      Tylko czekać aż wyjdzie patriotyczna gazeta motoryzacyjna i będzie dawała w testach oceny.
      Mercedes C - zły! Hitler woził się samochodami tej marki. I lubił!
      Fiat Punto - zły! Włosi pomogli sowietom wybudować kombinat Togliatti produkujący Łady. Nie wybaczymy!
      Toyota Avensis - zły! Jest produkowana w UK. A Anglicy zdradzili nas w Jałcie.
      Ford Mustang - zły! Bo Henry Ford dostał w 1938 roku order za zasługi dla III Rzeszy.
      • franek-b Re: Wajda? No mercy! 30.10.13, 11:32
        Bez przesady, ale Wajda wybitnych filmów nie robi od prawie 30 lat. Wg mnie Ziemia obiecana z Weselem to wybitne filmy, potem nieustanny zjazd w dół.
        • tomek854 Re: Wajda? No mercy! 30.10.13, 11:39
          No, Wałęsa wybitny to raczej nie jest. Do Ziemi Obiecanej mu daleko. Ale jest moim zdaniem całkiem dobry.
          • bassooner Re: Wajda? No mercy! 30.10.13, 11:53
            no Ziemia obiecana i Rękopis znaleziony w Saragossie też, to dwa dobre filmu są!
            • mrzagi01 Re: Wajda? No mercy! 30.10.13, 12:34
              Ale rękopis jest Hasa (Wojciecha Jerzego) jakby się kto pytał ;)
        • qqbek Re: Wajda? No mercy! 30.10.13, 11:53
          franek-b napisał:

          > Bez przesady, ale Wajda wybitnych filmów nie robi od prawie 30 lat. Wg mnie Zie
          > mia obiecana z Weselem to wybitne filmy, potem nieustanny zjazd w dół.
          >

          Być może "Wałęsa" zmieni moje zdanie (jeszcze nie widziałem), ale wypada mi się z Tobą nie zgodzić.
          Wajda to Wajda. Ma filmy lepsze i gorsze w dorobku.
          Dopóki nie nakręci gniota ("Panna nikt" na przykład), to nie ma się co go czepiać - przynajmniej solidnie warsztatowo jest przygotowany.
          Rozczarowały mnie głównie "ekranizacje lektur" ostatnio i to nie warsztatowo, lecz doborem aktorów - jak młody człowiek ma rozumieć różnicę pomiędzy Zosią i Telimeną w "Panu Tadeuszu", skoro człowiek obdarzony jako-takim gustem wolałby po stokroć przespać się z leciwą, ale nadal atrakcyjną Szapołowską, niż z bladziutką i pozbawioną "walorów" Bachledą-Curuś?

          O "Wałęsie" słyszę na razie same pochwały.
          "Katyń" też dobrym filmem jest.
          "Tatarak"? nie ma się czego czepić.

          Także "pogłoski o artystycznym sepuku Wajdy sprzed 30 lat" uważam za mocno przesadzone.
          • tomek854 Re: Wajda? No mercy! 30.10.13, 13:06
            Ja z jego ostatnich widziałem chyba tylko Katyń i moim zdaniem Katyń nie był zły, ale Wałęsa dużo lepszy.
          • franek-b Re: Wajda? No mercy! 30.10.13, 14:10
            > Być może "Wałęsa" zmieni moje zdanie (jeszcze nie widziałem), ale wypada mi się
            > z Tobą nie zgodzić.
            > Wajda to Wajda. Ma filmy lepsze i gorsze w dorobku.

            Hmm mam wrażenie, że właśnie potwierdzasz co napisałem. Robi dużo filmów i są one przeciętne, przy czym niektóre mniej przeciętne a niektóre już przeraźliwie przeciętne.

            > Dopóki nie nakręci gniota ("Panna nikt" na przykład), to nie ma się co go czepi
            > ać - przynajmniej solidnie warsztatowo jest przygotowany.

            No właśnie to różni rzemieślnika od artysty. Jest rzemieślnikiem, podczas gdy dla mnie np. Wesele jest przebłyskiem geniuszu filmowego.

            > Rozczarowały mnie głównie "ekranizacje lektur" ostatnio i to nie warsztatowo, l
            > ecz doborem aktorów - jak młody człowiek ma rozumieć różnicę pomiędzy Zosią i T
            > elimeną w "Panu Tadeuszu", skoro człowiek obdarzony jako-takim gustem wolałby p
            > o stokroć przespać się z leciwą, ale nadal atrakcyjną Szapołowską, niż z bladzi
            > utką i pozbawioną "walorów" Bachledą-Curuś?

            To chyba nie czytałeś Pana Tadeusza. W książce różnica wieku pomiędzy Telimeną a Zosią jest jeszcze mniejsza, na tym właśnie polega 'dramat' Pana T., że musi wybierać z mega atrakcyjną 30stką a niewinną, emanującą dziewczęcością Zosią (Natalia Siwiec vs. nastolatka z liceum tak to można uwspółcześnić). Więc raczej punkt dla Wajdy... Dla mnie Szapałowska w tym filmie to stara rura, ale to tak jeśli chodzi o to kto co by wolał i podzielam opinię Collina F. na temat ABC :-)

            Znów potwierdzasz wg mnie moją opinię. Przeciętne filmy.

            > O "Wałęsie" słyszę na razie same pochwały.

            Bo to przyzwoicie zrobiony film. Ale czy jest filmem wybitnym? Na pewno nie.

            > "Katyń" też dobrym filmem jest.

            O żesz w mordę... ten film jest beznadziejny, patriotycznie-patetyczny gniot.

            > "Tatarak"? nie ma się czego czepić.

            Poza tym, że to przeciętny film jakich robi się setki na świecie.

            > Także "pogłoski o artystycznym sepuku Wajdy sprzed 30 lat" uważam za mocno prze
            > sadzone.

            Mamy inne oczekiwania, dla Ciebie film, który nie jest Kacem Wawa spełnia wymagania jakościowe. Ja pisałem o Wajdzie artyście, którym już dawno nie jest. Stał się mainstreamowym, czy corowym (że nie powiedzieć rządowym) producentem narodowej papki.
            • tomek854 Re: Wajda? No mercy! 30.10.13, 14:56
              > O żesz w mordę... ten film jest beznadziejny, patriotycznie-patetyczny gniot.

              Patriotycznie - patetyczny, może. Ale filmowo zrobiony poprawnie...
            • qqbek Dobra, może inaczej. 30.10.13, 16:26
              franek-b napisał:

              > Hmm mam wrażenie, że właśnie potwierdzasz co napisałem. Robi dużo filmów i są o
              > ne przeciętne, przy czym niektóre mniej przeciętne a niektóre już przeraźliwie
              > przeciętne.

              Nie, mam wrażenie, że kręci wiele filmów, pośród których są perełki. Są też i przeciętne i gnioty. Kurosawa czy Scorsese też nie kręcą/ili samych arcydzieł.

              > No właśnie to różni rzemieślnika od artysty. Jest rzemieślnikiem, podczas gdy d
              > la mnie np. Wesele jest przebłyskiem geniuszu filmowego.

              Czyli jednak się zgadzamy?

              > To chyba nie czytałeś Pana Tadeusza. W książce różnica wieku pomiędzy Telimeną
              > a Zosią jest jeszcze mniejsza, na tym właśnie polega 'dramat' Pana T., że musi
              > wybierać z mega atrakcyjną 30stką a niewinną, emanującą dziewczęcością Zosią (N
              > atalia Siwiec vs. nastolatka z liceum tak to można uwspółcześnić). Więc raczej
              > punkt dla Wajdy... Dla mnie Szapałowska w tym filmie to stara rura, ale to tak
              > jeśli chodzi o to kto co by wolał i podzielam opinię Collina F. na temat ABC :-
              > )

              A dla mnie ABC jest co najwyżej przeciętnej urody i marnego warsztatu aktoreczką, Szapołowska zaś...

              [Wałęsa]
              > Bo to przyzwoicie zrobiony film. Ale czy jest filmem wybitnym? Na pewno nie.

              Zobaczymy, co powie krytyka.

              [Katyń]
              > O żesz w mordę... ten film jest beznadziejny, patriotycznie-patetyczny gniot.
              Może i patosu w nim dość do zapełnienia kilku wagonów kolejowych, ale... nadal upieram się, że to dobry film.

              > > "Tatarak"? nie ma się czego czepić.
              >
              > Poza tym, że to przeciętny film jakich robi się setki na świecie.

              To dobry film, których co roku na świecie kręci się kilkadziesiąt.

              > Mamy inne oczekiwania, dla Ciebie film, który nie jest Kacem Wawa spełnia wymag
              > ania jakościowe.
              Bo się obrażę ;)

              > Ja pisałem o Wajdzie artyście, którym już dawno nie jest. Stał
              > się mainstreamowym, czy corowym (że nie powiedzieć rządowym) producentem narod
              > owej papki.
              >

              Widzisz - a moim zdaniem jest facetem, który szuka wszędzie diagnozy dotyczącej tego, kim właściwie jesteśmy jako naród i co nas wszystkich ukształtowało. Dokonuje wiwisekcji "polskiej duszy"... w zależności od produkcji wychodzi mu to mniej lub bardziej.

              Jestem z tych, którzy wolą "Kanał" od "Popiołu i Diamentu", nie drą gąb z powodu szarży w "Lotnej", a nad artystyczne wartości "Wesela" przekładają analizę rabunkowego kapitalizmu w "Ziemi Obiecanej".
              • franek-b Re: Dobra, może inaczej. 31.10.13, 11:34
                > Nie, mam wrażenie, że kręci wiele filmów, pośród których są perełki. Są też i p
                > rzeciętne i gnioty. Kurosawa czy Scorsese też nie kręcą/ili samych arcydzieł.

                Oczywiście, że nie. Ale weźmy Scorsese, który robi filmy wybitne co jakiś czas, chociażby Aviator, z fenomenalną rolą Leonardo.

                > Czyli jednak się zgadzamy?

                Tak, tylko dla Ciebie to objaw wielkości, dla mnie zdecydowanie nie.

                > A dla mnie ABC jest co najwyżej przeciętnej urody i marnego warsztatu aktoreczk
                > ą, Szapołowska zaś...

                Wymień mi proszę jeden film gdzie Szapałowska zagrała wybitną rolę. Bo ja nie kojarzę. Mam wrażenie, że to jedna z tych aktorek o której mówi się, że są dobre tylko nikt nie wie z jakiego powodu. Gra dużo, niewiele znaczących ról.
                Może moja niechęć wynikać z tego, że była przez kilka lat przyjaciółką chrzestnego mojej Żony i wiem jaka jest prywatnie... aczkolwiek, nie sądzę, zwłasza ostatnimi czasy nabrała okropnej maniery podczas grania.

                > Zobaczymy, co powie krytyka.

                Hmm jednak wolę oceniać filmy samemu.

                > Może i patosu w nim dość do zapełnienia kilku wagonów kolejowych, ale... nadal
                > upieram się, że to dobry film.

                Dobry bo? To świetny przykład dlaczego Wajda jest obecnie przeciętnym reżyserem, ani w formie ani w treści ten film nie wnosi niczego nowego, żeby nie powiedzieć jest anachroniczny.

                >
                > Widzisz - a moim zdaniem jest facetem, który szuka wszędzie diagnozy dotyczącej
                > tego, kim właściwie jesteśmy jako naród i co nas wszystkich ukształtowało. Dok
                > onuje wiwisekcji "polskiej duszy"... w zależności od produkcji wychodzi mu to m
                > niej lub bardziej.

                Szczerze? mam alergię na wszystkich tych co dokonują 'wiwisekcji polskej duszy'. Właśnie takie podejście do tematu powoduje, że stawia się w 3 lidze reżyserskiej. Nowoczesne kino potrafi być mocno osadzone lokalnie, ale jednocześnie poruszane są problemy uniewersalne, które są takie same na całej ziemi, mimo różnicy ras, miejsca zamieszkania itd. Świat tak poszedł do przodu, że już dla pokolenia 20-latków nie ma 'polskiej duszy', oni są wychowani w światowym obiegu kultury. A Pan Wajda ciągle chce nas epatować jakimiś problemami historycznymi.

                > Jestem z tych, którzy wolą "Kanał" od "Popiołu i Diamentu", nie drą gąb z powod
                > u szarży w "Lotnej", a nad artystyczne wartości "Wesela" przekładają analizę ra
                > bunkowego kapitalizmu w "Ziemi Obiecanej".

                Też uważam, że "Wesele" jest zdecydowanie lepszym filmem od "Ziemi obiecanej", bo nie oceniam historii jakie są tam opowiadane, tylko formę i w jaki sposób została ta historia opowiedziana. Niestety potem to tylko brodzenie... Ale z drugiej strony, Wesele jest świetnym punktem odniesienia, do pokazania jak kino poszło do przodu i jak Wajda został w tyle. Niejaki Smarzowski nakręcił również "Wesele", nie przez przypadek ten film nazywa się tak samo jak "Wesele" Wajdy i widać jak film Smarzowskiego jest nowoczesny, w każdym ujęciu, w każdym dialogu, formie itd.

                Dla mnie informacja, że film wyreżyserował Wajda jest wskazaniem by nie oglądać. Wałęsę zobaczę, ze względu na Więckiewicza, który jest wybitnym aktorem i tam podobno zrobił niezłą kreację.
                • mrzagi01 Re: Dobra, może inaczej. 31.10.13, 14:09
                  Panowie.
                  Jest taka prawda, niechętnie przyjmowana we wszelkich środowiskach twórczych, która głosi, że artystą się BYWA. Andrzej Wajda spłodził dużo rozmaitych filmów, od arcydzieł po gnioty, przy czym tych pierwszych oraz filmów po prostu bardzo dobrych w wystarczającej ilości aby uznać go za twórcę wybitnego i zasłużonego dla sztuki filmowej, który uczciwie zapracował na swojego Oskara za całokształt. Dla mnie takimi perłami są: (w kolejności przypadkowej) Ziemia Obiecana, Człowiek z Marmuru, Niewinni Czarodzieje, Krajobraz Po Bitwie, Pan Tadeusz (a tak!), Popioł i Diament, Kanał.
                  Oczywiście, "można czasem tak dla draki, spytać- Wajda, kto to taki?" ale dowiedzie się tylko tego, że pytający jest zblazowanym baranem.
                • qqbek Re: Dobra, może inaczej. 31.10.13, 14:40
                  franek-b napisał:

                  > Dobry bo? To świetny przykład dlaczego Wajda jest obecnie przeciętnym reżyserem
                  > , ani w formie ani w treści ten film nie wnosi niczego nowego, żeby nie powiedz
                  > ieć jest anachroniczny.
                  >
                  > Szczerze? mam alergię na wszystkich tych co dokonują 'wiwisekcji polskej duszy'
                  > . Właśnie takie podejście do tematu powoduje, że stawia się w 3 lidze reżysersk
                  > iej. Nowoczesne kino potrafi być mocno osadzone lokalnie, ale jednocześnie poru
                  > szane są problemy uniewersalne, które są takie same na całej ziemi, mimo różnic
                  > y ras, miejsca zamieszkania itd. Świat tak poszedł do przodu, że już dla pokole
                  > nia 20-latków nie ma 'polskiej duszy', oni są wychowani w światowym obiegu kult
                  > ury. A Pan Wajda ciągle chce nas epatować jakimiś problemami historycznymi.
                  >
                  > Też uważam, że "Wesele" jest zdecydowanie lepszym filmem od "Ziemi obiecanej",
                  > bo nie oceniam historii jakie są tam opowiadane, tylko formę i w jaki sposób zo
                  > stała ta historia opowiedziana. Niestety potem to tylko brodzenie... Ale z drug
                  > iej strony, Wesele jest świetnym punktem odniesienia, do pokazania jak kino pos
                  > zło do przodu i jak Wajda został w tyle. Niejaki Smarzowski nakręcił również "W
                  > esele", nie przez przypadek ten film nazywa się tak samo jak "Wesele" Wajdy i w
                  > idać jak film Smarzowskiego jest nowoczesny, w każdym ujęciu, w każdym dialogu,
                  > formie itd.
                  >
                  > Dla mnie informacja, że film wyreżyserował Wajda jest wskazaniem by nie oglądać
                  > . Wałęsę zobaczę, ze względu na Więckiewicza, który jest wybitnym aktorem i tam
                  > podobno zrobił niezłą kreację.
                  >

                  Widzisz.
                  A dla mnie Wajda to jest nadal reżyser na którego filmy się "chodzi".
                  A taki Polański, który "wielkim reżyserem jest" to nudziarz i efekciarz (choć zapewne Polańskiego wolisz, bo przecież w końcu taki internacjonalistyczny no i tematów ogólnoludzkich się nie boi) moim zdaniem.

                  Wajda jest Wajda i chuj!
                  Dlaczego filmy Coppoli czy Lyncha o Ameryce są bardziej uniwersalne, niźli babranie się Wajdy w polskich smaczkach?

                  Piszesz o Smarzowskim, jako reżyserze wybitniejszym - czas pokaże.
                  Tyle tylko, że tej "wiwisekcji polskiej duszy" u Smarzowskiego nie mniej niż u Wajdy (za to zdecydowanie mniej subtelnie), a w takim "Weselu", "Drogówce", "Domu Złym" mało kto z zachodu zdoła się połapać. Kto w Nowym Jorku zrozumie, dlaczego dziadek na kiblu jest ważną postacią z "Wesela", bo ziemia miała iść na Audi (owszem, zrozumie, ale czy pojmie, że to nie przerysowany folklor, a nierzadko rzeczywistość prowincji)? Kto w Londynie pojmie, że "niebiorący" Topa, który zabiera kluczyki napranemu jak świnia Grabowskiemu, przekracza tym samym Rubikon? Kto (poza być może kimś w Moskwie) zrozumie sens "nocnych Polaków rozmów przy wódce" z "Domu Złego"?

                  Z resztą - czy Wajda reżyserowałby "Na Wspólnej"?
          • dr.verte Re: Wajda? No mercy! 30.10.13, 15:37
            > "Katyń" też dobrym filmem jest.


            przepraszam bardzo ale to jest mega gniot tylko nie wypada tak mowic ze wzgledu na tematyke

            Wajda i tak jest najlepszym polskim rezyserem pod wzgledem dorobku , za "Popiol i diament"
            czy " Ziemie obiecana" i inne naleza mu sie najwyzsze honory i miano artysty . Tego nic nie
            zmieni nawet jakby nakrecil teraz jakiegos geronto-pornola.

            Po prostu nie robi juz dobrych filmow od lat 90-tych , trzeba jednak pamietac ze za kamera
            stoi od roku 1950 .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka