mejson.e
22.10.04, 00:05
Doszedł do wniosku, że chyba jednak JEST w czepku urodzony!
Po tylu niefartach taki fan!
Ciężko ostatnio było - zero chajsu na bro, lansowanie bez sukcesów, mega
laski sprzedawały totalną olewkę.
Strucel poldek poszedł na żyletki, już nawet z popychu nie odpalał -
siara kompletna, autobusem musiał jeździć - pojazdem dla szarej masy
życiowych errorów!
A tu proszę - powozi się teraz Jeepem Wranglerem, srebrne rury przed
machą jakby na kangury szykowane, czerwony jak Ferrari i szpan
nieziemski!
Mega wypas laski lukają bez wstydu - widać że gość chajsowy i mega
szansa na krótką znajomość z sex finałem.
Sam nie mógł uwierzyć, że spośród tysięcy kandydatów do Programu,
wybrano właśnie Jego - gościa z małej wioski, gdzie na codzień nic się
nie dzieje. Tylko w łykendy w disko lansowanie przed foczkami na densflorze i
czasami totalny odlot na jakichś psylocybesach.
A tu nagle człek robi się gwiazdą, mega laska zapoznaje z regulaminem,
nakreśla pierwsze zadanie i w drogę!
Zadanie jakieś dziwnie proste - odnaleźć konkretny adres, dojechać
najkrótszą drogą i zadzwonić z jakiejś budki.
Prościzna - mapę i plan kupił na cepeenie, adres jak byk, droga jak
drut - się jedzie!
To już blisko, chyba na sąsiedniej ulicy, zaraz finał...
Zza szarego pudła sterownika sygnalizacji świetlnej wyskoczyła nagle
jakaś mała postać. Zanim zajarzył, że to chyba dziecko na rolkach,
była już bardzo blisko. Wgniótł hamulec w podłogę ale już wiedział, że
jest za późno - mała postać huknęła o kangura przed maską, wyskoczyła
łukiem w powietrze i grzmotnęła o asfalt.
Cisza.
Dzwonił tylko przez chwilę brelok od kluczyka uderzając rozkołysany o deskę
ale i on wkrótce zamilkł.
Tablica jarzyła się na czerwono kontrolkami - silnik zgasł po
zablokowaniu kół.
Z trudem wywlókł się z samochodu i pierwszą rzeczą jaką zobaczył był
but z rolkami leżący przy lewym kole. Sprzed maski wyglądała pusta
nogawka dżinsów.
Zrozumiał, że coś się nie zgadza - nogawka była ZBYT pusta!
Zmartwiał, gdy zajarzył - to nie sam but, ale razem z urwaną stopą
dzieciaka!
Poczuł straszny ból w trzewiach, zgięło go i oparł się o maskę targany
atakiem torsji.
Gdy skończył jak przez watę w uszach usłyszał czyjeś WESOŁE głosy - śmiech
nawet!
Podniósł głowę i zdziwiony zobaczył mnóstwo ludzi na balkonach
sąsiednich bloków - stali, machali do niego rękami i uśmiechali się.
Niektórzy nawet robili zdjęcia.
Co u ku.wy nędzy!!??
Obniżył wzrok i zauważył stojący w bocznej uliczce ambulans, obok
policyjny radiowóz i strażaków. Też pełno ludzi wesoło gadających i pokazujących
go sobie palcami.
Zajarzył, gdy zobaczył furgonetkę z emblematami Stacji, która nadawała
jego Program - najnowszy reality show.
Gdy zobaczył kamerzystę Stacji filmującej go nad kałużą wymiocin,
obejrzał się na leżącą na jezdni postać.
Teraz już rozpoznał, że to manekin - wypchnięty przez ekipę zza
zasłony wprost pod jego Jeepa.
Właśnie TO miał być jeden z elementów Programu a poszukiwanie adresu to czysta
podpucha!
Bohaterem miał być ON i JEGO reakcja na potrącenie człowieka...
----------------------------------------------------------------------
- Ale ściema, ja pindolę! Słuchaj ziom, to za co cię enyłej zapuszkowali
i kiblujesz teraz ze mną?
- Widzisz bracie, jak zobaczyłem jakie jaja sobie ze mnie zrobili, to
nie zdzierżyłem i pieprznąłem tą kamerą o glebę!
- I stacja cię zaskarżyła?
- Eee tam! Nic do mnie nie mieli - przez tego mojego pawia lukalność skoczyła
im w sufit i mega chajsu łyknęli.
- No to za co?
- Jak mnie uciszali we trzech tom się szarpał, a ten, któremu z mańki
sprzedałem to okazał się gliną i to nie dreptakiem tylko bracie
antyterrorystą - obciachu mu w komendzie narobiłem.
-O żesz ku.wa! Ale mega siara...