undercover_brother
03.11.04, 13:24
Na poczatek wyjasniam iz wspomniany w tytule Batman to moj kolega. Nie, nie jestem pijany. Wcale nie uwazam, ze znam tego filmowego - prosze po zolta karetke nie dzwonic. Przezwisko Batman powstalo od nazwiska Ratman, wiec z moim zdrowiem psychicznym wszystko w najlepszym porzadku. Spiderman tez mnie nie odwiedza :).
Do rzeczy... ow kolega mial pewna teorie, ktora jezdzac ostatnio po zapyzialych dziurach empirycznie przetestowalem. Sadze iz sa wszelkie podstawy, by stala sie ona prawem, badz twierdzeniem. Tresc: 'Nie nalezy przyspieszac i podejmowac prob wyprzedzania, jesli w jakiejs pipidowie ktos zajedzie ci dorge (najczesciej maluchem albo czyms podobnym). Nie ma to najmniejszego sensu, poniewaz istnieje 95% prawdopodobienstwo, ze wiesniak ktory to uczynil skreci 200 metrow dalej, poniewaz jedzie do kumpla, ktory mieszka 4 gospodarstwa od niego, albo do sklepu.' Sprawdzone. Prawidlowosc udowodniona empirycznie. Pozostalo to jeszcze zgrabnie sformulowac :).