mejson.e
27.12.04, 22:13
Morały nie pomagają, dobre przykłady obtrąbione i rozdeptane a dobrymi
chęciami wybrukowane piekło.
Czy naprawdę nie ma metody na nieposłusznych albo chociazby nieuświadomionych?
Tych, którzy łamiąc ogólne normy, wycwaniakowują sobie kolejne zyski w postaci
wcześniejszego przejechania zatoru (np. po trawniku), wyprzedzenia (na ciągłej
i skrzyżowaniu) i innych?
Chyba jednak jest - kasa.
Dla forsiastych mniejszy ból, dla biedniejszych jak obuchem w łeb,
Kilkusetzłotowe mandaty mogą przynamniej w niebezpiecznych miejscach zwiększyć
bezpieczeństwo.
Tylko, że nawet dotkliwie ukarany delikwent, po trafieniu jedzie dalej
ostrzej, niż mu wolno, do następnego razu.
Nie można postawić policjanta w każdym niebezpiecznym miejscu, bo nie
wystaczyłoby na to armii.
Pewnie doczekamy takich czasów, że większość winowajców zostanie ukarana
bezpośrednio przez policję albo po skardze praworządnego obywatela (obecnie
wciąż jeszcze - donosiciela) ale pewne elementy kary już teraz są ... nieuchronne.
Na przykład poprzez ... cenę paliwa.
Jeśli jeżdżąc spokojnie zużywam 5.5 litra benzyny na 100 km a jeżdżąc po
"ułańsku" - 13 (!?), to robiąc dziennie 100 km ponoszę karę w wysokości prawie
trzech stówek miesięcznie.
Trzy stówki to teraz kosztuje odtwarzacz DVD albo weekendowy bilet powrotny do
Paryża tanimi liniami, więc czy warto tyle wyrzucać?
Tym bardziej, że potwierdza się zasada, że szybsza jazda w normalnym,
szczególnie miejskim ruchu nie powoduje zauważalnego skrócenia czasu przejazdu.
Myślę tylko, że większość ułanów na polskich ulicach to kierowcy samochodów
służbowych, których właściciele nie potrafią liczyć, albo harcownicy
wyjeżdżający rzadko, wiec zużycie paliwa jest dla nich nieistotne albo ... za
trudne do policzenia.
Jednak z czasem coraz więcej kierowców dobrzez sobie przeliczy budżet i
wyciągnie odpowiednie wnioski.
Będzie wkrótce okazja - wzrost akcyzy za paliwo od nowego roku.
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku ;-)
Pozdrawiam,
Mejson
--
"Ruch jest przyczyną wszelkiego życia."
(Leonardo Da Vinci)