sherlock_holmes
24.03.05, 20:25
Przechodziłem sobie dzisiaj obok Uniwersytetu Śląskiego. Na uwąskiej uliczce co kawałek progi zwalniające, a właściwie przejścia dla pieszych wyniesuione ponad poziom jezdni. Przechodzę sobie spokojnie przez jezdnię i widze jak w dużym tempie zbliża się Matizem pani w wieku balzakowskim. Jechała chyba ze 60km/h, wykonała piękny skok i lądowała na zablokowanych kołach, waląc najpierw zderzakiem przednim o asfalt, następnie kilkukrotnie podskakując tyłem. Nie wiem czy coś się stało, bo nie wypadało mi się z niej śmiać w twarz, ale nic od samochodu nie odleciało :)
A póxniej w komisie słychać: "panie, kup pan. Kobieta jeździła". Takie samo prawdopodobieństwo trafienia na zarżnięty samochód od kobiety, jak od faceta :(