sherlock_holmes
29.04.05, 23:02
...czyli Daewoo Tico. Takim właśnie wynalazkiem przyszło mi teraz powozić :) - jako samochód zastępczy.
Na początku miałem ochotę uciekać od tych taczek na czterech kółkach, ale szybko sie przyzwyczaiłem. Nawet toto nie jest takie tragiczne - trafiła mi się wersja "full wypas" i ma m.in. barwione szyby, zapalniczkę, pracę przerywaną wycieraczek, tylną wycieraczkę i ogrzewanie szyby, dmuchawę 3-stopniową, zamknięty obieg powietrza, a nawet kontrolkę niezapięcia pasów i lustrko w prawej osłonie przeciwsłonecznej :)
Silnik chodzi troche jak w pralce automatycznej, ale zapewnie zaskakujące przyspieszenia-moment max. wypada przy 2500obr/min i to robi swoje. Suzuki w końcu wiedzialo co robi ;)
Żeby jeszcze przednie fotele odsuwały sie dalej do tyłu - bo miejsca to on ma naprawdę sporo... No i żeby nie był szerokości Malucha, a hamulce zatrzymywaly, a nie spowalniały autko, byłoby cacy :)
PS. W niedzielę wieczorem jadę do Nowego Sąza - nie mam odwagi jehać główną drogą (szczególnie odcinek do Brzeska (słynna "czwórka") i pojade chyba opłotkami :)