Dodaj do ulubionych

Zemsta Koreańczyków

29.04.05, 23:02
...czyli Daewoo Tico. Takim właśnie wynalazkiem przyszło mi teraz powozić :) - jako samochód zastępczy.
Na początku miałem ochotę uciekać od tych taczek na czterech kółkach, ale szybko sie przyzwyczaiłem. Nawet toto nie jest takie tragiczne - trafiła mi się wersja "full wypas" i ma m.in. barwione szyby, zapalniczkę, pracę przerywaną wycieraczek, tylną wycieraczkę i ogrzewanie szyby, dmuchawę 3-stopniową, zamknięty obieg powietrza, a nawet kontrolkę niezapięcia pasów i lustrko w prawej osłonie przeciwsłonecznej :)
Silnik chodzi troche jak w pralce automatycznej, ale zapewnie zaskakujące przyspieszenia-moment max. wypada przy 2500obr/min i to robi swoje. Suzuki w końcu wiedzialo co robi ;)
Żeby jeszcze przednie fotele odsuwały sie dalej do tyłu - bo miejsca to on ma naprawdę sporo... No i żeby nie był szerokości Malucha, a hamulce zatrzymywaly, a nie spowalniały autko, byłoby cacy :)
PS. W niedzielę wieczorem jadę do Nowego Sąza - nie mam odwagi jehać główną drogą (szczególnie odcinek do Brzeska (słynna "czwórka") i pojade chyba opłotkami :)
Obserwuj wątek
    • frax1 Re: Zemsta Koreańczyków 29.04.05, 23:56
      Auto sami zaproponowali czy walczyłeś?
      To jest psi obowiązek ubezpieczyciela zapewnić auto zastępcze w momencie naprawy
      z czyjegoś OC.
      Pozdrawiam
      • truskava Re: Zemsta Koreańczyków 30.04.05, 16:48
        frax1 napisał:

        > Auto sami zaproponowali czy walczyłeś?
        > To jest psi obowiązek ubezpieczyciela zapewnić auto zastępcze w momencie
        > naprawy z czyjegoś OC.
        > Pozdrawiam


        Jest to gdzieś zapisane?
        Pytam, bo w zeszłym roku też dowiadywałem się o auto zastępcze na czas naprawy
        (sprawca miał OC w PZU) i ubezpieczyciel stwierdził, że "nie da rady"...
        Nie musiałem zbytnio handryczyć sie z nimi, bo warsztat w któryn naprawiałem
        autko udostępnił mi bezpłatnie zastępcze toczydło.
        Gość z ubezpieczelni właśnie sugerował znalezienie takiego warsztatu.
        Mówił, ze coraz częściej warsztaty bezpłeatnie udostępniają autka zastępcze
        bo fdzięki temu mają klientów...
        • frax1 Re: Zemsta Koreańczyków 30.04.05, 17:44
          Ja miałem właśnie z warsztatu. Ojciec zawiózł do ubezpieczyciela sprawcy
          oświadczenie że korzysta z auta zastępczego. Z tego co wiem to oni tym
          wypożyczeniem obciążąją OC sprawcy. Dowiem się o szczegóły w przyszłym tygodniu.
          Pozdrawiam
          • sherlock_holmes Re: Zemsta Koreańczyków 30.04.05, 19:53
            Nigdzie nie ma zapisane, że samochód zastępczy się należy :( Ubezpeiczyciel miałby obowiązek zapewnić auto zastępcze (lub wypłacić ekwiwalent za straty wyniosłe z "niemania" auta) tylko i wyłącznie wtedy gdy samochód jest wykorzystywany do pracy zawodowej - i można to udowodnić :(
            Dlatego "tykacza" będę musiał zwrócić wcześniej - gdy pozałatwiam wszystkie formalności :(
            • lexus400 Re: Zemsta Koreańczyków 30.04.05, 20:13
              Ludziom się już we łbach poprzewracało i nasłuchali się zbyt dużo bajek na
              temat samochodów zastępczych. Miałem w zeszłym tygodniu klienta - zostawił mi
              do naprawy Polneza, który "rzucił palenie" z rozrusznika na benzynie a na gazie
              zapalał normalnie, po przełączeniu na benzynę wszystko było ok. Naprawa zajęła
              mi 2 dni (wiadomo, że przez 2 dni nie siedziałem przy nim) ale zadzwonił klient
              o godź. 17.00 w czwartek i pyta co z jego autem, więc grzecznie odpowiadam, że
              jeszcze nie jest gotowy - na co klient mówi do mnie - "BĘDZIE PAN MUSIAŁ MI DAĆ
              SAMOCHÓD ZASTĘPCZY" parsknąłem śmiechem i w sumie mnie zatkało, ale to wszystko
              to małe piwo, minęło 40 min. jak uporałem się z tym autem więc dzwonię
              natychmiast do klienta i mówię mu, że auto ma gotowe i może odebrać a on mi na
              to - "AAA WIE PAN ODBIORĘ GO JUTRO" no myślałem, że mnie szlag trafi. Ale do
              czego zmierzam - nie ma warsztatów oferujących za darmo samochody zastępcze
              wyłączając blacharstwo-lakiernictwo ze względu na czas naprawy i pozostawioną
              kasę, natomiast warsztat mechaniczny, elektroniczny nie może zapewnić samochodu
              zastępczego każdemu klientowi, któremu się auto zepsuje. Powiedzmy, że średni
              czas naprawy to 24 godź. mając na placu 20 samochodów do naprawy musiałbym mieć
              20 samochodów zastępczych, poza tym ludzie myślą, że jest to za free a ja nie
              znam serwisu, który rozdaje auta i może jeszcze tankuje:))
              Pzdr.
              • frax1 Re: Zemsta Koreańczyków 30.04.05, 23:52
                Masz racje Lexus, tylko tutaj ktoś naprawia auto ze swojej poniekąd winy bo mu
                się zepsuło. A Sherlock nie ze swojej winy jest pozbawiony środka transportu i
                ma mniejszy komfort poprzez to że ktoś popełnił błąd. Logiczne by było że tak
                jak można ubiegać się o pieniądze z racji pomniejszenia wartości auta z powodu
                powypadkowości to również można ubiegać się o auto zastępcze.
                Pozdrawiam
                • lexus400 Re: Zemsta Koreańczyków 01.05.05, 08:10
                  Ja podałem przykład tego co uderza mnie na co dzień czyli ludzka głupota, auta
                  zastępcze - czy to z ubezpieczalni czy warsztatów blacharskich są normalną
                  rzeczą i ja też takowe będę miał już niebawem, gdyż uruchamiam dodatkowo
                  blacharnię i lakiernię, ale ludzie myślą, że w dzisiejszych autach wystarczy
                  podjechać do mechanika i powiedzieć co się dzieje z samochodem a ten już
                  natychmiast wie co jest zepsute i naprawia na poczekaniu. Takie sakramentalne
                  pytanie ze strony klientów "PANIE CO TO MOŻE BYĆ........(tu następuje 10-cio
                  minutowy monolog w wykonaniu klienta na temat tego co się dzieje z
                  autem) ....CZY PAN MI TO NAPRAWI OD RĘKI I ILE TO BĘDZIE KOSZTOWAĆ. Większość
                  klientów wykazuje totalny brak wyobraźni.
                  Pzdr.
                  • frax1 Re: Zemsta Koreańczyków 01.05.05, 11:52
                    Powiem Ci że ja słysze takie samo narzekanie mojego ojca ;) Jest mechanikiem i
                    repreruje pompy wtryskowe(głównie). Najlepiej żeby było za darmo, na wczoraj i w
                    5 minut. A jak coś sie poważnego popsuje to wtedy "ile to kosztuje". Nie ważne
                    że jest to dziesiąty procent wartości auta... ale czego się dziwić jak w nie
                    starym aucie nawet klocków hamulcowych nie ma.
                    Pozdrawiam
                    • lexus400 Re: Zemsta Koreańczyków 01.05.05, 13:03
                      No to znasz sprawę, czasami aż ręce opadają. Najgłupsze zdanie jakie słyszałem
                      od klienta to: "PRZECIEŻ ZA 1400 ZŁOTYCH TO MOGĘ CAŁE AUTO KUPIĆ A PAN TYLE ZA
                      NAPRAWĘ WOŁA" powiedział to klient odbierając Audi A4 1,9 TDI po naprawie
                      między innymi pompy wtryskowej.
                      Pzdr.
                      • frax1 Re: Zemsta Koreańczyków 01.05.05, 14:18
                        Dobre też jest... ale panie ja naprawiłem silnik tylko jakoś nie chodzi. No tak
                        ale to będzie kosztowało tyle i tyle. Ale jak to ja przecież cały silnik już
                        wyremontowałem.... Jako że ojciec prawie tylko diesle naprawia to takich
                        przypadków jest duzo... bo wiadomo kupił TDI lub TDS i miało być tanie w utrzymaniu.
                        Pozdrawiam
                        • lexus400 Re: Zemsta Koreańczyków 01.05.05, 16:57
                          ... bo wiadomo kupił TDI lub TDS i miało być tanie w utrzym
                          > aniu.

                          ....no właśnie. Najlepsze są miny klientów jak się ich informuje o tym, że np.
                          nastawnik pompy jest do wymiany, albo wtryskiwacz prowadzący albo czeka ich
                          regeneracja pompy DTL-a nie wspominając o awarii common-reila - wówczas widać
                          jak od tej "taniej eksploatacji" włosy na poczekaniu im siwieją.
                          Pzdr.
                          • frax1 Re: Zemsta Koreańczyków 01.05.05, 18:08
                            Wogóle to DTL mają bardzo dużo awarii...
                            Pozdrawiam
                            • lexus400 Re: Zemsta Koreańczyków 01.05.05, 18:13
                              > Wogóle to DTL mają bardzo dużo awarii...

                              ....ależ skąd - przecież dyzle są niezawodne i tanie w eksploatacji:))
                              Pzdr.
                              • sherlock_holmes Re: Zemsta Koreańczyków 04.05.05, 08:45
                                Bo jak szlag trafi turbosprężarkę, da się jeździć - tylko trzeba lać litr oleju na 100km... Natomiast jak poleci pompowtryskiwacz czy CR, juz nie da rady...
                                Znajomy szuka używanego diesla - i już wie, że nie wolno kupować auta z common rail lub pompowtryskiwaczami... Najlepeiej z normalną pompą rotacyjną, wersja z najmniejszym wysileniem. Że juz nie powiem że najlepeij by było diesla wolnossącego...
                      • sherlock_holmes Re: Zemsta Koreańczyków 04.05.05, 08:42
                        Podobnie rozumują tacy ludkowie gdy padnie alternator lub rozrusznik. Dobry elektryk zregeneruje (wymieni łożyska/tulejki, szczotki, przeczyści komutator itd) za 80-100zł, ale wolą kupic używkę, często wymagającą regeneracji.
                        Mam wrażenie, że to też polityka marketingowa - prościej wymienić niz naprawić. Dzięki temu 80% mechaników w obecnych czasach nie widziało nigdy skrzyni biegów w środku... A rozrusznika boją się jak diabeł święconej wody - mimo że samodzielna wymiana szczotek i tulejek zajmuje ok. pół godziny i kosztuje 10-30zł...
                        • tomek854 Re: Zemsta Koreańczyków 06.05.05, 16:34
                          Ale jest jeszcze 3 rodzaj klientów. Ja też potrafiłem mechanika doprowadzić do szału.

                          Zajechałem moim prychającym i pierdzącym fiaciskiem i pytalem ile to bvędzie kosztować. On podawał zakres od-do. Ja wtedy robiłem smutną mine, i mowilem "to niech pan zrobi jak bedzie do tylu kosztowac, a jak nie to niech dzwoni. Dzwonil do mnie i mowil "doszlismy do kwoty X, ale jeszcze trzeba to, to i to". I ja wtedy dojechalem do niego z kumplem, zaplacilem za to co zrobil, wzialem auto na sznurek ( bo tymczasem bylo rozlozone w drobiazgi i juz nawet prychajac nie jezdzilo) i mowilem "wroce za tydzien", po czym odholowywalem auto do kumpla pod dom 200 m dalej i za tydzien przyciagalem z powrotem - jak juz mialem kase... A przez tydzien kulalem sie pozyczonym rowerkiem...

                          Tak to juz jest z tym studenckim zywotem.

                          Na szczescie potem zapoznalem sobie zaprzyjaznionego mechanika ktory mi nawet tam kredytowal czasem, kiedy koszty naprawy przekroczyly nawet grubo szacowane moje rezerwy - glupio mi bylo, ale mowil, ze przynajmniej do niego wracam.
                          (przestal, jak kiedys powiedzial "dobra, ale teraz przynajmniej nie watpie ze do mnie wrocisz" a kumpel nasz wspolny dodal "jak widzialem jak naprawiasz to tez nie watpie ze to szybko sie stanie")

                          Po za tym jak juz na prawde nie mialem forsy, to udostepnial kanal po godzinach i sami z kumplem grzebalismy, po czym on przychodzil, krecil nosem, i wszystko nam mowil jak mamy robic, a nawet czesto sam pomagal :-)

                          W rezultacie mialem dwa tryby platnosci - gotowka i browarkiem platniczym :-)

                          Co do rozrusznikow:
                          kiedys mi sie sfajczyl rozrusznik jak autko uzywal kolega. On zalozyl "na razie" jakis stary rozrusznik. Pytam skad mial a on mowi "nie wiem, od dwoch lat lezy pod krzakiem przy wejsciu do garazu" (!). Zeby bylo zabawnie jezdzilem ponad rok na tym rozruszniku i smigal bez problemu, nawet w najgorsze mrozy.

                          Ale to byl wypadek losowy - jak bym mial "planowa wymiane" to bym sie na taki "spod krzaka" nie decydowal.
                          • typson Re: Zemsta Koreańczyków 06.05.05, 16:45
                            > Po za tym jak juz na prawde nie mialem forsy, to udostepnial kanal po godzinach
                            > i sami z kumplem grzebalismy, po czym on przychodzil, krecil nosem, i wszystko
                            > nam mowil jak mamy robic, a nawet czesto sam pomagal :-)

                            tez takiego mialem. Bralismy z kumplem od niego klucze i pol nocy w warsztacie.
                            I ten zapach ubran - ach, cuuuudo, taka mieszanina smaru, benzyny i innych
                            dodatkow. Czesto wpadal sam wlasciciel, bo mogl sie bezkarnie napic, gdyz razem
                            z kluczami odwozilismy go potem pod drzwi. Z czasem chlal coraz wiecej a do tego
                            zamawial ruskie qrwy, wiec w taich warunkach nie dalo sie pracowac, bo wesola
                            kompania dupe zawracala ;)
    • lexus400 Re: Zemsta Koreańczyków 30.04.05, 00:19
      szczerze współczuję:))
    • mrzagi01 Re: Zemsta Koreańczyków 03.05.05, 00:14
      Hehe! wiem co zacz- moja tesciowa miala kiedys tikulca i czesto zdarzalo mi sie
      tym powozic :) uwazam ze jest to genialny wynalazek, aczkolwiek nie trafil w
      swoją epokę, gdyby pojawil sie 500 lat temu (gdy ludzie miescili sie w te
      smieszne małe zbroje ktore teraz stoja w muzeach) to by bylo cos!

      a tak a'propos autka zastepczego, to sasiad u ktorego najniechybniej bede robil
      xsare ma poloneza jako zastepczy, i teraz nie wiem, bo z jednej strony, to na
      ch... mi auto zastepcze- przeciez mam garba, z drugiej zas strony mam taka
      perwersyjna chcice pojezdzic poldkiem :))))
    • sherlock_holmes Wielki ..duchem :) 04.05.05, 09:59
      Zrobiłem nim ponad 300km w weekend - i jestem nawet mile zaskoczony. W górach radził sobie całkiem nieźle, mimo ostrych podjazdów spalił ok. 5.2-5.3l/100km, dało się nawet wyprzedzać maruderów :) Ba - z tyłu zmieścił się rower!
      4 osoby w środku mieszczą się dosc swobodnie :)
      Najlepsze miałem w drodze powrotnej - niemal cały czas lał deszcz, a tuż przed Krakowem było prawdziwe oberwanie chmury. Będąc już ok. 5km od domu, musiałem stanąć, bo było takie oberwanie chmury połączone z burzą i gradem, że nie widziałem drogi na 5m (czasem trzeba odpuścic nawet taki kawałeczek od domu...). Później jechałem te 5km w wodzie głębokości ok. 10cm. Co kawałek mijałem samochody z zalanymi silnikami, a mała amfibia powoli, ale skutecznie parła do przodu.
      Japońskie korzenie robią swoje...
      • nelu Re: Wielki ..duchem :) 04.05.05, 13:12
        A widzisz Sherlocku. Po pierwszych Twoich postach i obawach związanych z tzw.
        Zemstą Koreańczyków, miałem Ci napisać, żebyś z ewentualna krytyką poczekał,
        jak sie tym autkiem przejedziesz. Ja siebie i swoją rodzinkę wodziłem
        tym "wynalazkiem" przez trzy lata, zrobiłem ok. 60 tys. km w deszczach,
        śniegach, upałach, po dziurawych drogach. Byłem nim m.in. w Grecji i Turcji, z
        wielką paką na dachu. Jedyne co uległo awarii do tylne wahacze, wymienione za
        grosze oraz wahacz przedni, którym walnąłem w jakiś kamień. Po moim
        doświadczeniach z tym autkiem złego słowa na niego nie pozwolę powiedzieć.
        Oczywiście komfortu nie ma co porównywać z wiekszymi autami, ale od takiego CC
        jest o niebo lepsze. No i ten 3-cylindrowy silniczek...
        Pozdrawiam
        • sherlock_holmes Re: Wielki ..duchem :) 04.05.05, 13:45
          Wątek to taka mała prowokacja :) Nie tak dawno pisałem, że ten silnik to jedna z najdoskonalszych konstrukcji małej pojemności - trwały, dynamiczny (szczególnie w porównaniu z konkurencją, tj. Fiat CC/SC) i bardzo oszczędny.
          Zresztą - mało brakowało, a kilka lat temu byłbym posiadaczem Matiza - który w prostej linii wywodzi się z Tico.
          • sherlock_holmes Re: Wielki ..duchem :) 04.05.05, 13:47
            Acha - i jeszcze jedno: każdy, kto mnie widział w Tico zamiast w Lanosie, najpierw się śmiał. Potem wsiadał i ...trochę (albo nawet mocno) był zaskoczony mozliwościami tego kurdupla ;)
            • mrzagi01 Re: Wielki ..duchem :) 04.05.05, 14:05
              to prawda- żwawość tego gówienka jest imponująca- kumpel kiedys nawet
              stwierdzil, ze jak przymknac oko to motorek brzmi jak V6 :)
              niemniej, poniewaz jestem duuzym chlopcem, wewnatrz tico zawsze czulem sie jak
              Houdini
              • sherlock_holmes Re: Wielki ..duchem :) 04.05.05, 15:36
                Ja, mimo 175 cm wzrostu, też z problemami mieszczę się za kierownicą. Jak dla mnie to największy minus tego autka - bo fotel można by spokojnie cofnąć jeszcze 10cm du tyłu i jeszcze by ktoś z tyłu mógł usiąść.
                • lobuzek1 Re: Wielki ..duchem :) 05.05.05, 22:48
                  Sam kilka lat temu przymierzałem się do Tico jako pierwszego autka. Ilość
                  miejsca jak dla mnie (190 cm wzrostu) mała, ale silnik naprawdę godny
                  polecenia. Samochód potrafi zadziwić po bliższym poznaniu. W tej klasie niezła
                  propozycja.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka