Dodaj do ulubionych

krakusowe pucowanie

06.05.05, 13:45
obejrzalem fotki i jako zywo przypomnial mi sie oboz harcerski w roku
osiemdziesiatym ktoryms, jak moj zastep dostal rozkaz usuniecia asfaltowych
kleksow ze sluzbowego gaza 69 drucha kwatermistrza. w tym celu pobralismy z
magazynu w ch.. bialych sciereczek i w ch... kostek margaryny :) a potem pol
dnia szorowalismy margaryną tego gaziora. efekt byl rewelacyjny: buda w
regulaminowym kolorze wojskowej sraczki blyszczala sie w sloncu jak psu
jajca :))) w nagrode druch kwatermistrz wytelepal nas tym gazem po lesnych
duktach az jeden kolega rozwalil sobie nos o jakas rure a drugiego
zemdliło :))) wtedy to chyba zaczela sie moja milosc do off-roadu :)))
Obserwuj wątek
    • typson Re: krakusowe pucowanie 06.05.05, 15:05
      A wszystko zaczelo sie od margaryny!
      • sherlock_holmes Re: krakusowe pucowanie 06.05.05, 15:10
        Dobrze, że nie od wazeliny :P
    • rapid130 Re: krakusowe pucowanie 06.05.05, 15:17
      hehehe
      Fajnie byłoby mieć na podorędziu taką ekipę pucowniczą.

      Przychodzi mi na myśl 7 lipca 1998 roku, gdy kupowałem Skodę.
      Oczywiście z całą świadomością przepłaciłem.
      Poza marnym stanem technicznym w kilkunastu miejscach, biedactwo było
      wypłowiałe lakierniczo i jeszcze dodatkowo osrane przez gołąbki rezydujące na
      belkach w szopce-garażu. Pożal się Boże, po prostu.

      Następny wolny dzień spędziłem na przywróceniu świetności lakierowi i wnętrzu,
      na razie chociaż z grubsza. Zacząłem rano, skończyłem gdy słoneczko chyliło się
      ku zachodowi (!). I zaraz podjechałem do poprzedniego właściciela zapytać, czy
      jeszcze jakichś części po Skodzie nie ma w szopce.

      Facet wyszedł za bramę, zobaczył swój były samochod na podjeździe, stanął jak
      wryty i "zapowietrzył się" głęboko. ;-)))))
      • typson Re: krakusowe pucowanie 06.05.05, 16:03
        trzeba bylo mu odsprzedac 2x drozej ;)
    • typson Re: krakusowe pucowanie 06.05.05, 16:21
      ja probuje nawoskowac audi od kilku tygodni. A wiec jade na myjnie reczna, myja
      je, susza. Ale odkladam to na dzien nastepny. Oczywiscie nastepnego dnia
      przekladam to na nastepny, itd. I tak po tygodniu zaczyna padac, wiec myjnia i w
      kolo macieju
      • krakus.mp pucowanie to ciężka praca 06.05.05, 20:43
        Zwłaszcza usówanie tych sfaltowych plamek daje w kość.
        dzięki dobremu preparatowi, poradziłem sobie.Teraz Foka ma lakier jak lustro.
        Pzdr.
        • typson Re: pucowanie to ciężka praca 07.05.05, 01:33
          ja asfaltowe kropy usuwalem ostatnio z wnetrza alufelg. To dopiero byla masakra,
          bo felgi byly praktycznie czarne. Odmoczenie w proszku do prania pomoglo no ale
          to nie jest uniwersalna metoda
          • krakus.mp Re: pucowanie to ciężka praca 08.05.05, 18:30
            Pewien znajomy powiedział mi sotatnio ciekawostkę.
            Mianowicie, na plamy z asfaltu dobrze działa... masło!
            Nie próbowałem (jeszcze) ale skoro mówi to samochodziarz, to chyba wie co mówi?
            Pzdr.
            • sherlock_holmes Re: pucowanie to ciężka praca 08.05.05, 19:03
              Dobrze mówił - masło rozpuszcza asfalt. Późneij tylko trzeba dokładnie to zmyć - bo powstaje tlusta maź.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka