Dodaj do ulubionych

Oświadczenie

08.05.05, 20:46
Niniejszym oświadczam, iż:
- Lanosa kupiłem świadomie i dobrowolnie
- będę jeździł nim gdy zostanie zrobiony po wypadku
- nie mam zamiaru zmieniąc mojego Lanosa na żadnego innego ani na inny samochód (choćby dlatego, że nie stać mnie na zamianę - bo i tak mi nikt nie uwierzy że jestem zadowolony)
- jesli jeszcze jedna osoba będzie mi dobrze radzić nt. zamiany, ew. sprzedaży samochodu, wypisuję się z forum.
Amen.
Obserwuj wątek
    • krakus.mp Re: Oświadczenie 08.05.05, 21:02
      Ej,gościu!
      Chyba nie sądzisz że załozyłem ten post o Lanosie złośliwie?
      Nie miałem zamiaru cię zdenerwować.
      Zrobiłem to dla jaj, bo skojarzyłem ten samochód z ogłoszenia z twoim.
      Wydawało mi się że ten sam rocznik, też na gaz i taki sam model.
      Wyluzuj i nie strasz odejściem z forum.Wszyscy wiemy,że tego nie zrobisz.:)))
      Pzdr.
      • inna-bajka Re: Oświadczenie 08.05.05, 21:21
        Sherlock, musi zostać !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • krakus.mp Re: Oświadczenie 08.05.05, 22:00
          inna-bajka napisała:

          > Sherlock, musi zostać !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Nie musi, ale zostanie.Już ja go znam.
          Straszy, ale zostanie na bank.
          • inna-bajka Re: Oświadczenie 08.05.05, 22:10
            No ja myślę.
          • sherlock_holmes Re: Oświadczenie 09.05.05, 08:24
            Uwierz mi - nie chcesz sie przekonać.
            PS. Bezczelnością daleko się nie zajedzie...
        • sherlock_holmes Zagłaskanie kotka na śmierć 09.05.05, 08:45
          Ciekawe jak ty bys się poczuła - najpierw zmieniasz samochód. Szukasz 2 miesiące w Polsce (bo musisz wziąć kredyt, nie kupisz na kredyt żadnego samochodu sprowadzanego z Zachodu) i widzisz same samochody z licznikiem cofniętym o pół miliona km albo po zderzeniu z walcem. W końcu trafia się auto "gorszej" marki, za to z pewną przeszłością i utrzymane. Chwalisz się i słyszysz co chwila "trzeba było sprowadzić" albo "trzeba było kupić to, to lub to, a nie Lanosa, bo to najgorsze badziewie".
          Później wymieniasz części eksploatacyjne (w końcu w każdym samochodzie elementy się zużywają) i nagle dwóch osłów na skrzyżowaniu rozbija ci, wychuchany i wypieszczony, samochód. I co? Trzeba robić, prawda? Zawożę do dobrego zakładu żeby doprowadzili samochód do stanu sprzed wypadku, ale "dobre duchy" mówią ci "sprzedaj, to rozbitek", "ja bym w życiu rozbitym nie jeździł, bo to gówno", "wyremontuj i sprzedaj jak najszybciej - i kup coś bezwyapdkowego" itd itp.

          Nie potrzebuję potwierdzania poprawności własnych decyzji - jeśli coś zrobię źle, JA ZA TO ODPOWIADAM.
          Po pierwsze: w dowodzie osobistym jak byk stoi mi, że jestem dorosły, zatem wg prawa sam odpowiadam za swoje działania
          Po drugie: troszkę znam się na samochodach i kiedy potrzebuję porady, prosze o nią - i nie potrzebuję "wujków dobra rada" na każdym kroku, którzy zamiast rad tylko psują krew :(
          Po trzecie: nawet gdybym chciał zmienić samochód, i tak mnie na to nie stać. W tym momencie przypomina mi się czyjaś bardzo mądra wypowiedź nt. tego co dzieje się na Auto-Moto: każdy jeździ tam nowym Maybachem lub co najmniej Porsche 911, kupuje najdroższe opony i olej - nie licząc się z kosztami. Gdy zarysuje zderzak, kupuje nowy samochód, bo ten już mu się nie podoba.
          Kupiłem Lanosa, bo to było max. na co mnie stać. Staram się aby samochód był zawsze w pełni sprawny, równocześnie niestety pewne elementy mają priorytet.
          Wyobraź sobie co by było gdybym sie przyznał, że tylny amortyzator zaczyna sie pocić - a ja mam do wyboru: kupić teraz dwie opony (bp mają 2,5mm bieżnika), a amortyzatory poczekają, bo jeszcze mają tłumienie w granicach normy...

          I kiedy przy każdej okazji słyszysz jakiego to starsznego zakupu dokonałaś, że trzeba było kupić inny samochód (wtedy na pewno bym nie miał ostatniej kolizji...), w pewnym momencie krew zaczyna Cię zalewać :(

          Krakusie, to nie tylko do Ciebie - było wiele "dobrych rad".
          Przepraszam jesli kogoś uraziłem, ale "od zawsze" większość znanych mi osób udziela mi dobrych rad w kwestii samochodu - począwszy od tego czemu jeszcze nie mam alufelg i spoilera z tyłu, skończywszy na tym czemu czegoś jeszcze nie zrobiłem (bo nie mam na to jeszcze pieniędzy, k...).
          • pap10 Re: Zagłaskanie kotka na śmierć 09.05.05, 10:12
            Halo halo!

            Zluzujcie Dobrzy Ludzie!
            Tak juz jest ze jak sie kupi samochod - niewazne co to by bylo to zawsze ktos
            powie ze mozna bylo zrobic lepiej i kupic cos innego. Kupisz Fiata - zle bo
            Fiat, Daewoo - zle bo costam, VW - zle bo lepiej japonca, Japonca - zle bo
            niemieckie najleprze, kupisz BMW to bandzior, Merola to dziadek, itd itp :)
            Zawsze jest pelno takich rad - cokolwiek sie nie kupi - a to przeplacasz, a to
            zle wybrales itd - tego sie juz raczej nie zmieni. Po prostu kupuje sie to o
            czym ma sie przeswiadczenie ze jest dobrym wyborem i kropka - a przygadanki
            zawsze beda Takie zycie :(

            Zawsze mozna posilkowac sie w takim wypadku Wujkiem Staszkiem - ale zdaje sobie
            sprawe ze to ostatecznosc, w koncu to Wujek Staszek jest Mistrzem Cietej
            Riposty i tylko jemu to uchodzi bezkarnie :)))))))))))))

            Pap :)

            P.S. Jak jezdzilem Sejem to mialem miliard wypowiedzi ze to tylko Fiat itd -
            tyle ze on jakos uparcie nie chcial sie psuc, a autka kolegow krytykoww sie
            sypaly jak zloto :)
            • sherlock_holmes Re: Zagłaskanie kotka na śmierć 09.05.05, 10:32
              Masz rację, ale... Znasz opowieść o facecie, który ożenił się ze wspaniałą kobietą - piękną, inteligentną, czułą itd, jednak miała ona krzywe nogi, co wcale jemu nie przeszkadzało. Wszyscy koledzy dokoła mówili mu tylko, jakie to krzywe nogi ma gościa żona. Na początku sie tym nie przejmował, ale w końcu się z nią rozwiódł bo ...miała krzywe nogi :(
              • pap10 Re: Zagłaskanie kotka na śmierć 09.05.05, 11:15
                E tam, cienias byl z tego goscia :) Treraz i tak babki chodza glownie w
                spodniach :)

          • frax1 Re: Zagłaskanie kotka na śmierć 09.05.05, 12:01
            A ja bym Lanosa kupił bo mi się to auto podoba. Pozatym mój ojciec, który że tak
            powiem zna się na rzeczy twierdzi że są to dobre samochody. Pozatym ma niezły
            silnik i najczęściej dobre wyposażenie.
            Jeżeli reperujesz auto z OC w porządnym warsztacie to oni robią to tak jak
            powinno być robione, byłem sam w takiej sytuacji i teraz w aucie nie widać że
            był uszkodzony z tyłu. Gwarantuje Ci że jak dobrze zrobią auto to nikt się nie
            zorientuje że coś było nie tak.
            Ja jeżdże samochodem powypadkowym (taki był sprowadzony przez poprzedniego
            właściciela) i wiadomo, ma on pewne minusy w porównaniu do bezwypadkowca... ale
            cena jego i przebieg były tak atrakcyjne że mimo powypadkowej przeszłości auto
            było atrakcyjne. Niemniej teraz kupił bym auto uszkodzone i je reperował sam dla
            siebie bo zawsze to lepiej wychodzi.
            Pozdrawiam Sherlock i gwarantuje Ci że jak odbierzesz auto to nie będzie różnicy.
            • sherlock_holmes Re: Zagłaskanie kotka na śmierć 09.05.05, 12:08
              Pociesza mnie jeszcze to, że robię samochód w firmie, która najpierw była przez lata serwisem blacharsko-lakiernicznym, a od 2-3 lat ma ASO Daewoo...
              W przeciwnym razie raczej do ASO bym nie zawiózł (patrz wątek o ASO: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=23663539 ).
              • frax1 Re: Zagłaskanie kotka na śmierć 09.05.05, 12:24
                Jeżeli mają doświadczenie to zrobią to dobrze. Nie wszyscy blacharze to
                partacze, a samochody się naprawia i to w bardzo dużo ilości i bardzo wiele jest
                zrobionych super, więc nie martw się będzie dobrze !
                Pozdrawiam
          • frax1 Re: Zagłaskanie kotka na śmierć 09.05.05, 12:19
            "wyremontuj i sprzedaj jak najszybciej - i kup coś bezwyapdkowego"
            A to jest wyjątkowo beznadziejny pomysł bo łatwiej sprzedać rozbite auto. Moim
            rodzicom poprzednie auto (Escorta) rozbił pewien typ w białym SC ;), auto po tym
            zostalo sprzedane bo rodzice szykowali się na zmiane samochodu (rdzewiał w paru
            miejscach całkiem nieźle, miał przebieg 150kkm+, ale mimo to był bezawaryjny).
            Poprostu auto kupił ktoś kto go zrobi tanio i sprzeda, a kwota za sprzedaż wozu
            + wypłata ubezpieczenia była równa cenie giełdowej i nie trzeba było bawić się w
            sprzedawanie.
            P.S Powtórze jeszcze raz. Rób samochód, odbieraj i zapomnij że cokolwiek z nim
            bylo !!!
          • lobuzek1 Re: Zagłaskanie kotka na śmierć 09.05.05, 15:36
            Witam! Wiem co czujesz. Co prawda nie miałem wątpliwej przyjemności
            uczestniczyć w kolizji, ale akurat niedawno przesiadłem się z CC700 na Punto
            II. Oczywiście co było przy tym gadania życzliwych to bym na wołowej skórze nie
            spisał! No i co się ogadali, że nie sprzedałem Cinkiego, że po co to, że Fiat,
            że włoskie gówno itd. A Cinki to po prostu mój pierwszy samochód, utrzymany,
            wychuchany, zadbany jak nie wiem co. Sam przy nim wszystko robię, dbam i pucuję
            i po prostu autentycznie żal mi się z nim rozstawać. Pomijam względy finansowe,
            bo wiele bym za niego nie wziął, ale jak mam pomyśleć, że poszedłby w ręce
            jakiegoś smolarza nie mającego pojęcia o samochodach, to serce mi się kraje.
            Tak więc robię po swojemu i nie przejmuję się "doradcami". A co się na Punto
            ogadali! Że jakie to bym auto przywiózł z zachodu! A mnie Punciak kręci, daje
            frajdę z jazdy i bezawaryjnie wozi. Spełnia wszystkie moje potrzeby i gdybym
            miał jeszcze raz kupić samochód, to znowu wybrałbym Punto. Z całą świadomością.
            Coś w tym jest - jeśli człowiek traktuje samochód jak bezduszny mechanizm, to
            sprzedaje i ani o tym nie myśli. A kiedy samochód jest właściwie członkiem
            rodziny, to przywiązuje się do niego.
          • typson ej tam, luuuuzik 09.05.05, 16:37
            eee tam. Nie rob afer. Mam nadzieje, ze nigdy Ci nie dopieklem.

            Ja sam jestem zwolennikiem kupowania uzywanych aut. I tak sie teraz cudownie
            sklada, ze mam czym jezdzic. Ale bywalo i tak, ze jezdzilem Sunny, ktory z braku
            kasy raczej nie byl serwisowany. Skoczylo sie to tak, ze przez rok jezdzilem
            trzymajac piaty bieg by nie wypadal ;)

            A co do aut uzywanych i powypadkowych. To nie takie oczywiste, ze "powypadkowe"
            znaczy gorsze. Chocby dlatego, ze mase konstrukcji jest zgrzewanych a nie
            spawanych. A spawy sa mocniejsze tyle ze klopotliwe w tasmowej produkcji. Poza
            tym jak juz pisalem istotne jest to, czy poobijane sa blachy zewnetrzne czy
            pogiete podluznice. Ze zdjec Twojego auta wynika, ze kondycja blacharska nie
            jest najlepsza. Mam na mysli rdzawe zacieki w nadkolach. To typowe dla japoncow
            i koreancow. I dobrze, ze beda Ci robic blacharke, bo i o to mozna zadbac przy
            okazji. A co komu po bezwypadkowym lanosie z pordzewialym podwoziem ;)


            pzdr
            • sherlock_holmes Re: ej tam, luuuuzik 09.05.05, 20:27
              Na szczęście ta rdza to nie na blotniku - tylko nalot od pordzewiałej śruby. Nie wiem czemu, ale w samochodach "budżetowych" stosuje się gorsze śruby (tzn. nie kadmowane ani nie oskydowane), dzięki czemu po kilku latach wyglądają paskudnie :(
              Ostatnio - dosłownie 2 dni przed kolizją - malowałem (!) śruby z tyłu - m.in. śruby mocujące zderzak - bo łby były całe rude.
              Najgorzej jest w środku - praktycznie wszystkie wkręty są jednego rodzaju i tak kombinuję, żeby te widoczne miały łądną, jednolitą, nieporysowaną czerń :) Najgorsze idą do mocowania boczków drzwi na dole, natomiast do mocowania elementów deski rozdzielczej pod maskownicami ...kupiłem odpowiednie wkręty, a te "eleganckie "wożę w woreczku na zapas.
              Bo jeden taki wkręt kosztuje 1zł, natomiast garść "zamienników" kupiłem za 3zl.
              PS. Karoseria po kolizji jest minimalnie skrzywiona - kilka mm, natomiast podłużnica jako taka jest cała - energię przejął zderzak, pianka pod zderzakiem, poprzeczka zderzaka i mocowanie zderzaka. Normalnie czuję się jakbym miał SAABa - po kolizji odkręca się i wymienia elementy pochłaniające energię i jazda :)
              PS2. Zgrzewanie ma też tę zaletę nad spawaniem, że mniej niszczy strukturę metalu - no i nie wprowadza dodatkowego materiału między dwa eleemnty łączone.
              • typson co do zgrzewania jeszcze 10.05.05, 02:19
                pamietam, jak po moim pierwszym w zyciu dzwonie (zagapilem sie w korku, w
                deszczu, etc. zreszta taki sam jak drugi) prostowalem prowizorycznie nissana.
                Belka - wzmocnienie pod przedni zderzak bylo wygiete w dol. Poniewaz i tak
                zamowilem wszystkie czesci nowe to przy prostowaniu starych na te kilka dni sie
                z nimi nie piescilem. I podstawilem podnoscik pod zderzak unioclem troszecze
                auto i uzerzalem sporym mlotem w pas przedni (rotfl). Troche sie wyprostowalo
                ale oczewiscie huknelo, strzelilo i puscilo na zgrzewach. tak wiec maja zwe
                plusy i minusy
                • tomek854 Re: co do zgrzewania jeszcze 10.05.05, 08:11
                  HIhi :-)

                  A ja kiedyś z bratem prostowałem malucha po tym, jak wjechal w płot. Robilismy to metodą rozpórkową - parę klocków drewnianych w błotnik, podnośnik i kręcimy :)
                  • sherlock_holmes Re: co do zgrzewania jeszcze 10.05.05, 08:55
                    Kolega miał klienta po naprawie mocowań resora w Maluchu. Cosik krzywo wyszło i trzeba było poprawić. Przywiązali przesunięte mocowanie stalową liną do betonowego słupka, odpalili malucha, wrzucil iwsteczny i ...udało im się. Ale ja bym tak nie ryzykował-beton jest dobry, ale jak puści, to by mieli trochę problemów...
                    • tomek854 Re: co do zgrzewania jeszcze 10.05.05, 15:13
                      o, a tak to wyciagalismy uchwyt zderzaka. Ale na wselki wypadek przymocowalismy do OLBRZYMIEGO buka :-)
    • mejson.e Narwańcy 09.05.05, 10:28
      A ja myślałem, że tylko z Krakusa taki charakterny narwaniec...

      Koniec świata!

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • inna-bajka Re: Oświadczenie 09.05.05, 14:23
      Sherlok, rozumiem Cię, nie miałam nic złego namyśli.
      Miłam to szczęście Cię poznać, podobnie jak Krakusa i nie wierzę w to że
      traktujecie to poważnie. Jesteście mili i dorośli.
      A ja miałam Lagunę, chyba większa kupa od Lanosa, a z pewnością skarbonka.
      • typson Re: Oświadczenie 09.05.05, 15:45
        > A ja miałam Lagunę, chyba większa kupa od Lanosa, a z pewnością skarbonka.

        tez mialem, z akcentem na czas przeszly. Choc auto bardzo sympatyczne to jednak
        czesci drogie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka