sherlock_holmes
25.04.06, 22:32
Pare dni temu jechałem sobie śmiało nocą wiejską drogą (znaną mi jak własna kieszeń, ale przed zimą) - i w pewnym momencie asfalt sie skończył, zaczęły 20-cm dziury. Oczywiście na hamowanie za późno (tzn. na efektywne zmniejszenie prędkości) i przeszedłem p otym jakies 60km/h :(
Strat w zawieszeniu nie odnotowałem, za to wydech zaczął dziwnie rezonować - i wyszło na to, że o cos uderzyłem i wykryszyła sie część rdzenia (słychać że coś w środku lata, a przy początku kata przy opukiwaniu jest piekny dźwięczący odgłoś :( Na rzie rezonans zniknął, ale pewnie trzeba będzie wkrótce cioś z katalizatorem zrobić. Znalazłem na Allegro ciekawe oferty oryginalnych katów - nawet poniżej 300zł przy zwrocie starego. Ale bedąc wnikliwym i ciekawskim znalazłem też ofertę w miare tanich katalizatorów z wkładem metalowym. Może ktoś cos powiedzieć na temat trwałości tego - nawet nie wiem o to za producent :(
moto.allegro.pl/show_item.php?item=99243532
i taki:
moto.allegro.pl/show_item.php?item=99581970
Strumienica odpada, przebicie rdzenia kata też, a obawiam się że sie nie zmieści w normach emisji :( Kat z metalowym rdzeniem jest ciekawą alternatywą - i skusiłbym się ale gdybym wiedział czy warto :(
PS. Teoretycznie po 125 tys. km katalizator i tak już nie spełnia swoich funkcji...