11.09.06, 16:46
no i mamy 5tą rocznice pamietnych wydarzeń. jakos nikt nie kwapi sie o
komentarz. Ja moze tez komentowac nie bede, bo sprawa poniekąd tyczy sie
wiekszosci aspektow zycia na calym swiecie. To raczej symboliczna domena
nowego typu wydarzen niz pojedynczy incydent. Pozniej bylo Bali, Madryt,
Londyn, itd Kilka rządów upadło, kilka sie wzmocniło, popłynęło sporo krwi,
ceny troszke zwariowały, niektore aspekty zycia rowniez.

A prywatnie - jak to odczuliscie, co sie zmieniło w waszym zyciu a co nie,
gdzie staliscie sie mądrzejsi. A moze po prostu nic sie nie wydarzyło?
Obserwuj wątek
    • mejson.e Re: 9/11 11.09.06, 17:13
      W moim niewiele się zmieniło "techniczne".
      Znajomy, który był w WTC kika tygodni wcześniej, długo to rozpamiętywał.

      Natomiast przeżywałem to wszystko bardzo, bo Bóg nie poskąpił mi wyobraźni i
      postawienie się w sytuacji tamtych ludzi bardzo bolało.

      Nawet rok później, gdy zawyły syreny, zatrzymałem się i miałem łzy w oczach.

      Podobnie czułem się tylko po śmierci JPII.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • gladiusz Re: 9/11 11.09.06, 17:28
      W skali mikro czyli w moim codziennym życiu niewiele (tzn od tamtego czasu do
      dziś sporo ale nie w związku z WTC)
      W skali makro - zmieniło się na tyle na ile trendy w gospodace światowej i
      przez to polskiej po 9/11 i tegoż konsekwencjach zmieniły moją branżę - czyli
      poza cenami paliw w sumie niewiele.

      Ale takie wydarzenie jak WTC i jego konsekwencje uzmysłowiło mi dość wyraźnie
      że żaden porządek świata - ekonomiczny, polityczny, ideowy (w sumie wszystko i
      tak powiązane) nie jest wieczny. Nie żebym tego wcześniej nie wiedział, ale
      taki wstrząs bardzo to na wierzch wynosi.
      No bo ile my (jako świat połkuli północnej) żyjemy w tym porządku ?
      50 lat ? To jest mgnienie dla historii, ktora ma swoją dynamikę - tyle ze
      50 lat to 3/4 życia przeciętnego człowieka - stąd te złudzenie że "tak juz
      będzie zawsze". A nie prawda - może być zupełnie inaczej.
      I nie chodzi tu o to że WTC się będzie powtarzać, tylko że na świecie mamy
      pewien problem, który w zalezności od tego jak go potraktujemy będzie miał
      wplyw na dalszy porządek swiata.
    • cracovian Re: 9/11 11.09.06, 21:35
      Wedlug wielu ludzi to byl "efekt" polityki naftowej, wiec im predzej skonczy
      nam sie benzyna tym bedzie lepiej i szybciej zaczniemy szukac oplacalnych
      energii alternatywnych. Dlatego 3.5 i 5.7 litra stoja pod garazem ;-)

      Tak na serio to osobiscie licze na Rosje (Syberia), Kanade (Alberta) i nasze
      wlasne podworko (Zatoka Meksykanska i Alaska) jako nowe zrodla "bezpiecznej"
      ropy. Wyzsze ceny powoli pozwalaja na pozyskanie ropy z tych wlasnie miejsc i
      na rozwiniecie i produkcje alternatywnej energii.

      W moim zyciu mam teraz negatywny stosunek do wszystkich religii (poza
      Buddyzmem), a szczegolnie Islamu i zrobilem sie Demokrata, ale to moze z powodu
      indiwidualnych politykow reprezentujacych Republikanow, poniewaz z sama
      ideologia zgadzam sie jak najbardziej.
    • edek40 Re: 9/11 12.09.06, 10:54
      Zawsze mialem klopot z ocena dzialan muzulmanow. Z pewnym trudem idzie mi rozgraniczenie normalnych od ekstremistow. Znawcy religii powiadaja, ze religia Mahometa jest bardziej pokojowa niz katolicka i wspominaja "nasze" wystepki, czyli chocby inkwizycje czy wyprawy krzyzowe. Po 11 wrzesnia moj klopot tylko sie powiekszyl. Sam juz nie wiem czy aby wszyscy ci, ktorzy, jako muzulmanie potepiaja ataki terrorystyczne, nie ciesza sie jednak w duchu. Wydaje sie, ze w umyslach z reguly biednych ludzi, wyznawcow Proroka, wrogiem nie jest wyznawca innej wiary. Wrogiem jest bogata Ameryka, bo... jest bogata. I zapewne to jest glowne podloze wrogosci. I spokojnie mozna sie spodziewac duzego poparcia wsrod biedoty. Sam nie wiem. Moja przyjaciolka z dawnych lat podrozowala samotnie po Egipcie. Wtedy, gdy tamtejsi ekstremisci zabijali bialych turystow. Opowiadala ona piekne historie o goscinnosci i trosce tubylcow o nia. Chodzila ona bowiem po tych czesciach Kairu, do ktorych biali sie raczej nie zapuszczali. I mieszkancy tych rejonow zapraszali ja, lamana angielszczyzna tlumaczyli, ze to dobrze, ze przyszla tutaj, bo tu jej nikt nie napadnie, bo wariaci grasuja w "cywilizowanych" rejonach. Czestowali, goscili itp. Gdy wyrazila chec wyjazdu nad Morze Czerwone natychmiast odradzili jej transport masowy, bo ten tez mogl byc celem ataku. Zawiozl ja, jadacy w tamte rejony, kuzyn kuzyna kuzyna goscia, ktory akurat czestowal ja herbata. I jak tu ich oceniac? Oj niezle namieszal ten 11.09.2001.
      • gladiusz Re: 9/11 12.09.06, 11:44
        edek40 napisał:

        > Wrogiem jest bogata Ameryka, bo... jest bogata. I zapewne to jest glowne
        > podloze wrogosci. I spokojnie mozna sie spodziewac duzego poparcia wsrod
        > biedoty

        To zawsze było podłoże i wszędzie - niezależnie od epoki, miejsca i religii.
        Wszelkie rewolucje mają jedno hasło "teraz nam będzie dobrze a wam będzie źle,
        jesli wogóle jeszcze będziecie"

        Tyle że mamy wrogośc bardziej cywilizowaną i taką "bombową".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka