Dodaj do ulubionych

3 dni i pierwszy stres ...

13.11.06, 19:52
..."za kółkiem". Ale po kolei.

W Środę odebrałem wreszcie upragnione prawo jazdy. W sobotę natomiast po raz
pierwszy znalazłem się w złym miejscu o niewłaściwym czasie. Jechałem drogą
przez las, prosta jak okiem sięgnać, za to spore dziury. W oddali widzę że
ktoś zaczyna wyprzedzać, ale manewr się przeciąga. Pierwsza reakcja - mrugam
"długimi", ale brak reakcji, samochód coraz bliżej, ciągle na moim pasie,
hamuję, on nie zjeżdża bo wyprzedza całą kolumnę aut, a 3 samochody się nie
zmieszczą. Puściłem hamulec i "uciekłem" na nieutwardzone pobocze, na
szczęście nie pociągnęło mnie na bok i udało się wrócić na poprzedni tor.
Zrobiło mi się gorąco w jednej chwili, nie powiem przeżycie duże, zwłaszcza
jak na taki "staż".

Mam nadzieję że nie wszyscy tak wyprzedzają ;)

Pzdr. początkujący driver Jawa
Obserwuj wątek
    • typson Re: 3 dni i pierwszy stres ... 13.11.06, 19:58
      eee, nie widze problemu. Ja tak zawsze wyprzedzam i zganiam leszczy do rowu!

      A tak na powaznie - ja rozumiem kulture osobistą, klase, poziom, srutututu ale
      niech ktos mi powie jak w takim momencie nie zawrócić, dogonic i nie obic gęby?
      O ile oczywiscie ma sie szanse dogonic
    • typson Re: 3 dni i pierwszy stres ... 13.11.06, 19:59
      no i gratuluje nowemu kierowcy! Trzezwosci organizmu i oceny w kazdej sytuacji zycze
    • lexus400 Re: 3 dni i pierwszy stres ... 13.11.06, 20:31
      jawa99 napisał:

      ......... Pierwsza reakcja - mrugam
      > "długimi", ale brak reakcji, samochód coraz bliżej,

      .........jezeli moge cos zasugerowac - raczej nie trac czasu na mruganie dlugimi
      bo tych ulamkow sekundy moze Ci kiedys zabraknac aby sie skutecznie usunac.
      pozdrawiam i zycze trzezwosci umyslu no i oczywiscie gratuluje wyjscia z opresji.
    • wo_bi gratuluje trzezwosci umyslu :) 13.11.06, 20:32
      Gratuluje bezpiecznego wyjscia z tej niebezpiecznej sytuacji.
      Wedlug mnie zareagowales najlepiej w takiej sytuacji. Podejrzewam, ze wiekszosc
      kierowcow z Twoim doswidczeniem spanikowalaby i nie wiedziala co robic i pewnie
      na samym wcisnieciu hamulca do oporu by sie skonczylo.

      Zycze bezpiecznej jazdy i powodzenia w nastepnych przejezdzanych tysiacach
      kilometrow.:)

      Pozdrawiam
      Wobi
    • mejson.e Senso unico... 13.11.06, 21:42
      Jadę sobie piękna jednokierunkową drogą przez las, wyprzedzam leniwie, aż tu
      nagle ktoś ładuje się pod prąd i urządza dyskotekę - wali oczoj..ami jakby do
      pożaru jechał. Lansuje się pewnie przed jakąś laską, myślę i jadę dalej.
      Sto metrów przed maską lanser wymiękł i zjechał na pobocze.
      W środku młodziak blady jak po roku karceru, może się wystraszył?

      Ach ta dzisiejsza młodzież...

      ..............................

      ;-)))

      Spoko, młody, grunt że dobrze się skończyło!

      Ale lexus ma rację - nie trać czasu na mruganie w sytuacji, gdy na pewno jesteś
      widziany. Zjawisko niestety często obserwowane na szerszych drogach - spychanie
      tych z naprzeciwka na pobocze. Ktoś, kto wymusza pierwszeństwo, doskonale wie,
      cże to co robi, robi źle i nie musisz go uświadamiać światłami.
      Trzeba dążyć do bezpiecznego finału, a kto ma rację, nie musi być akurat w ogóle
      rozstrzygnięte.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • jawa99 Re: 3 dni i pierwszy stres ... 13.11.06, 22:18
      Dzięki za miłe słowa i rady dotyczące długich, będę pamiętał, obym jednak nie
      musiał zbyt często :)

      Jedyny pozytyw jaki teraz, po pewnym czasie znajduję w całej tej sytuacji to to,
      że się nie "zablokowałem" i próbowałem coś robić.

      Ps. Jeden ze znajomych stwierdził, że teraz napewno pewniej się czuję za
      kierownicą, a jak mu powiedziałem że wręcz przeciwnie, to się zdziwił ...

      Pzdr. Jawa
      • m.a.n.n Re: 3 dni i pierwszy stres ... 13.11.06, 22:39
        Kiedyś w podobnej sytuacji, z nerwów, urwałem dźwigienkę od świateł -
        wszystkich. Właśnie w takiej sytuacji. Do dziś mnie ciarki przechodzą na widok
        dzikiego kamaza...
        • typson Re: 3 dni i pierwszy stres ... 14.11.06, 00:02
          a wyobraz sobie co sie działo u francuzów, jak oni przeciez jeszcze klakson w
          tej gałce mają ;)
    • ip.150.519.68 Re: 3 dni i pierwszy stres ... 13.11.06, 23:57
      Spoko !
      1. Zachowałeś zimną krew - nawet jak się zagotowała :) - plus dla Ciebie
      2. "Łypanie" długimi nic nie daje - on już Cię widzi - nie trać czasu tylko się
      ratuj - kilka sekund przy prędkości zbliżania się dwóch "antagonistów"
      nawet 100-120 /h to też coś (jakieś 30 m)
      3. Masz rację, że nieczujesz się po tym zbyt pewnie ("z jakich to ja sytuacji
      już cało wychodziłem!") - Zamiast zbyt pewnie lepiej czuć się "czujnie" na
      drodze

      Pozdr.
      IP

    • typson Re: 3 dni i pierwszy stres ... 14.11.06, 00:04
      no to na zakonczenie dodam, ze z czasem dojdziesz do takiej wprawy w ocenianiu
      predkosci i odleglosci tych z naprzeciwka, ze za wczasu odpowiednio zwolnisz i
      unikniesz pobocza, co nie zmienia faktu, ze dalej bedziesz ofiarą ordynarnego
      wymuszenia
    • wujaszek_joe Re: 3 dni i pierwszy stres ... 14.11.06, 07:05
      wczoraj, trzynastego, miałem dłuższą podróż. najpierw roboty drogowe tj.
      wycięte płaty asfaltu, ciężarówka z przeciwka za pozno je zauważyła, kierowca
      czytał jakąś kartkę.. potem przedstawicielka handlowa na środku skrzyżowania
      odkryła że jednak nie ma pierwszenstwa. się wystraszony zrobiłem.

      gumowych drze jawa!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka