wo_bi
09.12.06, 22:32
Po jakiego ch.ja ktos probowal ukrasc mi tablice rejestracyjne!?!?!?!
Na szczescie, przy zarejestrowaniu nie mialem ramek, wiec zrobilem dziury w
tabicach i tak je przykrecilem. Pare dni pozniej pojawily sie tez ramki.
Nie zauwazylem tego od razu. Samochod stal zaparkowany przodem, przy wsiadaniu
podchodzilem do niego od tylu. Dopiero jak pojechalem do znajomego, ten mnie
sie pyta, o co zawdzilem. Wyszedlem, jeden bok tablicy mocno pogiety. Silowal
sie z nia chwile bo prawie udalo mu sie wyrwac ze sruby.
Nie mam pojecia po co komus moje tablice? Zeby zatankowac i uciec ze stacji, a
moze przejechac spokojnie kradzionym samochodem z dziupli do dziupli?
Pojecia nie mam.
A tak poza tym, sprawdzilem dzisiaj skutecznosc hamulcow. Kobieta wyjechala
tuz przedemnie na skrzyzowaniu na czerownym swietle. Widziala mnie doskonale.
Miala zielona strzalke i pewnie to uznala jak pierwszenstwo. Bylo to zielone
SC na lodzkich numerach. A za kierownica, strasza pani, z beretem nasunietym
na oczach, rekawiczkach i gruba kurtka zasunieta po sama szyje. Temeratura na
dworze 13 stopni. Dodatkowo byla przyklejona do tylniej szyby. Jezeli
dojechala cala i zdrowa do Lodzi, to miala duuuzo szczescia.
Pozniej jezdzilem, rozgladajac sie do okola, szukajac niedzielnych dziadkow i
babc za kierownica. Ladna pogoda i plusowe temperatury zachecily ich do
przejazdzek swoimi wychuchanymi i wypucowanymi bolidami. Czy to nie
bezpieczniej byloby na spacer do parku a nie samochodem po ulicach?