tomek854
12.09.07, 15:08
Carrefour Zduńska Wola. Pomijam już takie smaczki jak stanie 5 minut i
czekanie aż jaśnie pani kasjerka skończy gawędzić z koleżanką.
Toaleta dla klientów. Idziemy za strzałką. Drzwi zamknięte. Na drzwiach
napisane "Klucz do pobrania za kaucją 1 złoty w pok.". Długo szukamy tego
pokoju, w końcu się okazuje że to nie pok. tylko POK - Punkt Obsługi Klienta.
Nie mamy akurat zadnych polskich pieniążków, funta pani też nie uznaje,
dopiero 1 euro zostało zaakceptowane jako kaucja. A w środku... Takiego
kipiszu w toalecie to ja od lat nie widziałem...
Ech...
Ale dobra, trochę optymistyczniej:
Wsiadamy do pociągu na małej stacyjce (PKP przewozy regionalne, teraz mają
taki bordowo - stalowy kolor, pewnie po to, zeby nie było widać jakie są
brudne). Machamy pani konduktorce żeby widziała że wsiadamy i siedzimy sobie.
Ona przychodzi i robi nam wymówki że jej nie poszliśmy szukać "a ona przecież
nie jest tu od tego, żeby się za pasażerami uganiać, którzy biletow nie mają".
To ja przepraszam, od czego do jasnego grzyba jest konduktor w pociągu?
Robimy zakupy. Łazimy po sklepikach. Większość sprzedawczyń wygląda jakby tam
była na zesłaniu i to w dodatku niesłusznie. Jedna jedyna pani wyraziła
zainteresowanie moją lubą przymierzającą kurtkę w sposob wyrafinowany i uprzejmy.
Moja: - no jakoś mi ta kurtka nie leży
Sprzedawczyni: - no nic dziwnego, jak pani jest taka gruba
:-)