andrzejmat
16.03.08, 21:24
Dośc polityki, opiszę dziwne dośc doświadczenie, jakiego "doznałem".
oto parę dni temu: otóż znalazłem sie w dośc niezrecznej - jak mi
się zdawało - sytuacji, musiałem (Wypadało...) przyprowadzić z
Monachium stareńkie Espero złomero,(nigdy w czymś takim nie
siedziałem, ale słyszałem dużo pogardy) którego dość wiekowy
własciciel do Monachium sie wybrał, ale wracał samolotem. bo
zachorował poważnie w sposób uniemożliwiający jazdę (coś ze
wzrokiem). Pojazd lat ma 11, jest dwukitrowy niezagazowany, przebieg
140 tsięcy z hakiem, niby utzymany nienagannie, ale...
No i zaczęło sie to ale. Wehikuł na autostradzie rozpedzał sie bez
specjalnego trudu do 200km/h (pusty, z wiatrem, ale to prawdziwe z
grubsza 200, nie tylko licznikowe.) To tylko chwilami, bo opny "T"
zimowe, nie jestem samobójca. Ale 130 - 150 leciał od niechcenia,
cicho i bez wysiłku. Polskie drogi przebywał tez jak przyklejony.
komplet płyt CD uprzyjemniał zycie, szengen i złomero w sumie dały
przejazd centrum Monachium Warszawa Saska Kepa 11 godzin 20 minut ,
z prędkością srednią coś około 100km/h. Bez stresu, zmęczenia.
Pojazd o wartości rynkowej cos pewnie z 4 tysiące!! Złomero, jak to
kiedys nazywano. Porażające. Tylko ze zużyciem paliwa nie jestem
pewien, nic nie pisałem, potem cos pozapominałem, ale to nie było
chyba dużo powyżej 10. jeszcze raz "porazające". Sniło mi sie, czy
co?!