emes-nju
05.05.08, 10:27
W piatek, korzystajac z wolnego, pojechalem do mojego magika na wymiane swiec, oleju i plynu hamulcowego.
Zaczelismy od swiec. I skonczylismy...
Przy wkrecaniu przedostatniej (z osmiu) swiecy, magikowi udalo sie ukrecic gwint :-( Nawet nie mam do niego za specjalnych pretensji, bo nawet nie przylozyl "wektorka" do klucza (dynamometrycznego).
No wiec na jakis tydzien jestem "spieszony" :-/ I do tego lzejszy o jakies 4 tys. - glowica juz od dluzszego czasu domagala sie regeneracji (uszczelniacze trzonkow zaworow puszczaly olej). A jak juz regeneracja glowicy, to i rozrzad, zmieniacz faz rozrzadu, komplet uszczelek. Mechanik poradzil, zeby przy okazji wymienic panewki korbowodowe i pierscienie (gladzie w stanie idealnym - nie widac nawet sladu zuzycia!). A potem okazalo sie, ze wymienic lub regenerowac trzeba rowniez walki rozrzadu... :-( Z jakiegos powodu przytkalo sie kilka kanalikow olejowych i 4 krzywki sa nieco za krotkie ;-P
Remont glowicy odkladalem juz od co najmniej roku (jak nie lepiej) wiec w sumie dobrze sie stalo, ze los/mechanik podjal decyzje za mnie ;-)
Ot, tak musialem sie wyplakac...