Dodaj do ulubionych

Fijacik sie spsul! :-(

05.05.08, 10:27
W piatek, korzystajac z wolnego, pojechalem do mojego magika na wymiane swiec, oleju i plynu hamulcowego.

Zaczelismy od swiec. I skonczylismy...

Przy wkrecaniu przedostatniej (z osmiu) swiecy, magikowi udalo sie ukrecic gwint :-( Nawet nie mam do niego za specjalnych pretensji, bo nawet nie przylozyl "wektorka" do klucza (dynamometrycznego).

No wiec na jakis tydzien jestem "spieszony" :-/ I do tego lzejszy o jakies 4 tys. - glowica juz od dluzszego czasu domagala sie regeneracji (uszczelniacze trzonkow zaworow puszczaly olej). A jak juz regeneracja glowicy, to i rozrzad, zmieniacz faz rozrzadu, komplet uszczelek. Mechanik poradzil, zeby przy okazji wymienic panewki korbowodowe i pierscienie (gladzie w stanie idealnym - nie widac nawet sladu zuzycia!). A potem okazalo sie, ze wymienic lub regenerowac trzeba rowniez walki rozrzadu... :-( Z jakiegos powodu przytkalo sie kilka kanalikow olejowych i 4 krzywki sa nieco za krotkie ;-P

Remont glowicy odkladalem juz od co najmniej roku (jak nie lepiej) wiec w sumie dobrze sie stalo, ze los/mechanik podjal decyzje za mnie ;-)

Ot, tak musialem sie wyplakac...
Obserwuj wątek
    • wujaszek_joe Re: Fijacik sie spsul! :-( 05.05.08, 11:03
      przy jakim przebiegu głowica wymaga takich zabiegów?
      • emes-nju Re: Fijacik sie spsul! :-( 05.05.08, 12:09
        Ok. 190 tys. wiec nic szczegolnego - uszczelniacze trzonkow rzadko wytrzymuja wiele dluzej.

        W sumie mogloby obejsc sie malymi pieniedzmi (regeneracja glowicy i wymiana uszczelniaczy, to jakies 300 zl + komplet uszczelek i robota), ale doszedl rozrzad (a w zasadzie zmieniacz faz rozrzadu - slaby i drogi punkt tego motoru) i niestety walki rozrzadu (kanaliki olejowe mogly zatkac kawalki rozsypujacego sie zmieniacza faz rozrzadu, ktorego rozsypywanie ignorowalem od dluzszego czasu - wina moze wiec lezec po mojej stronie i bedzie mnie to kosztowalo ok. 1000 zl za nowe walki). Reszte robie, zeby bylo git (zreszta nie wymienic pierscieni jak silnik o takim przebiegu jest rozebrany, byloby chyba glupio), i zeby Alfa zaczela jezdzic jak tradycja marki zobowiazuje ;-)
        • marekatlanta71 Re: Fijacik sie spsul! :-( 05.05.08, 15:09
          > Ok. 190 tys. wiec nic szczegolnego - uszczelniacze trzonkow rzadko wytrzymuja w
          > iele dluzej.

          I teraz sie zastanawiam czy to ze w Europie silniki padaja po tak malych
          przebiegach to wynik:
          a) jakosci i materialow
          b) zmieniania oleju co 20 tys. km

          Ktos wie?
          • crannmer Re: Fijacik sie spsul! :-( 05.05.08, 15:17
            marekatlanta71 napisał:

            > I teraz sie zastanawiam czy to ze w Europie silniki padaja po
            > tak malych przebiegach to wynik:
            > a) jakosci i materialow
            > b) zmieniania oleju co 20 tys. km

            W tym konkretnym przypadku jednak:
            c) filozofia techniczna, technologia i jakosc Alfa Romeo

            Bo z wszystkich moich dotychczas posiadanych (europejskich) samochodow zaden nie
            mial mechanicznych problemow z silnikiem.

            A teraz szybko chowam sie, zanim Emes mnie dopadnie :-)
            • emes-nju Re: Fijacik sie spsul! :-( 05.05.08, 15:36
              crannmer napisał:

              > A teraz szybko chowam sie, zanim Emes mnie dopadnie :-)

              Nawet nie bedzie probowal! Przeciez emes doskonale wie czym jezdzi ;-D

              A wracajac do silnika. W kazdym samochodzie, jakim jezdzilem, uszczelniacze trzonkow zaworow padaly po max. 150 tys. km. Moj rezultat nie jest wiec niczym szczegolnym. Moze faktycznie winne temu sa dlugie przeloty na jednym oleju?

              Jedyne co jest szczegolne, to walki rozrzadu, ale jak juz pisalem wysoce prawdopodobne jest to, ze sam, temy rencamy (oraz wezem w kieszeni, nakazujacym mi odkladania ad Calendas Graecas wymiany zmieniacza faz rozrzadu), je zalatwilem.

              W swych zjadliwych opiniach pod adresem fijacika, wezcie pod uwage, ze ten silnik kreci sie do 7 tys. obrotow i jest to jeden z mocniejszych (jezeli nie najmocniejszy) wolnossacych silnikow z tamtych lat (moc z litra pojemnosci). Piszac "kreci sie" mam na mysli to, ze w czasie ostrzejszej jazdy naprawde czesto uzywa sie takich obrotow - ten motor cudownie i wcale nie rozpaczliwie wkreca sie az do "odciecia". Przy 7 tys. obrotow nie wyczuwa sie zadnych protestow, wycia czy wibracji (nawet na silniku z zarznietymi walkami rozrzadu i zmieniaczem faz rozrzadu :-D ). To naprawde swietny silnik. Zreszta najkosztowniejszy w naprawie element, czyli blok i gladzie cylindrowe, sa absolutnie nie ruszone - widac tylko honowanie i zadnych sladow eksploatacji.
              • marekatlanta71 Re: Fijacik sie spsul! :-( 05.05.08, 15:43
                Silnik V6 hondy tez sie kreci do 7000 a ludzie robia na nim po pol miliona mil
                bez zadnych napraw (i to jest norma a nie szczegolne przypadki).

                Przyznam sie ze w zyciu mialem tylko 3 samochody ktorymi dobilem podobnego
                przebiegu:
                - Hyundai Pony - przy 150 tys. km silnik byl jak nowy. Nawet uszczelki sie nie
                pocily.
                - Chevrolet Monte Carlo - pocily sie uszczelki, ale to wszystko
                - Pontiac Grand Prix GTP - tez pocily sie uszczelki, ale nic sie nie dzialo - co
                wiecej silnik chodzil tak idealnie rowno ze bys nie uwierzyl... I to pomimo
                doladowania.

                Zaden z w/w samochodow nie bral oleju (tzn. Hyundai mial oleje ktore lubil i ich
                nie bral i te ktore nie lubil i je palil jak benzyne).

                Wiec moze rzeczywiscie ten olej?

                • emes-nju Re: Fijacik sie spsul! :-( 05.05.08, 16:12
                  No wiec pierwszym autem, w ktorym padly mi uszcelniacze, bylo Pony ze "slabnikiem" o "slabosci" 63 KM. Zaczely popuszczac niedlugo po przekroczeniu 100 tys. km. Przy 140 tys. km przy odpalaniu zostawialem biala zaslone dymna... (Tego Hyundaia objezdzalem od nowosci i naprawde o niego dbalem).

                  Potem byl Escort - pierwsze objawy przy ok. 140 tys.

                  A co do roznic pomiedzy silnikami hondowymi czy toyotowymi, a alfowymi, to sie nie wypowiadam... Japoncom np. udalo sie zrobic "dozywotnie" zmieniacze faz rozrzadu - fijacikowe padaja po 60-80 tys. km...

                  W calej tej fijacikowej dyskusji jest jedno "ale" - zadna Honda ani Toyota nigdy nie wzbudzily we mnie emocji. A Alfa tak :-D Dlatego sklonny jestem wiele jej wybaczyc oraz ponosic wysokie koszty ekspoloatacji (praz znosic wszelkie Wasze szyderstwa :-D ). I nadal uwazam, ze wymiana uszczelniaczy trzonkow zaworow przy prawie 200 tys. przebiegu nie jest niczym szczegolnym :-) Nawet w japoncach.
                  • typson Re: Fijacik sie spsul! :-( 05.05.08, 19:56
                    > W calej tej fijacikowej dyskusji jest jedno "ale" - zadna Honda ani Toyota nigd
                    > y nie wzbudzily we mnie emocji. A Alfa tak :-D

                    fakt, tez bym sie wq..iał, gdybym miał robić remont głowicy (a przy okazji
                    panewek, wałków nierządu, rozrządu, zmieniaczy faz itp) za kwote niewiadomo jaką.

                    Dla pocieszenia - nie pytaj mnie o bmw :)
                    • emes-nju Re: Fijacik sie spsul! :-( 06.05.08, 10:15
                      Zanim otwarlismy silnik, czekala mnie rutynowa wymiana uszczelniaczy za male pieniadze. Chcialem to polaczyc z eksploatacyjna wymiana paska rozrzadu i zmieniacza faz rozrzadu. Calosc nie powinna przekroczyc 2 tys. co nie wydaje mi sie cena wygorowana, bo znajomy AUDIsta zeznawal, ze ostatnio za rozrzad zaplacil drobne 3,5 tys.

                      Mialo byc slicznie, a wyszlo jak zawsze ;-) "Bonusem" sa walki rozrzadu.

                      > Dla pocieszenia - nie pytaj mnie o bmw :)

                      Bardzo bedzie bolalo?
                      • typson Re: Fijacik sie spsul! :-( 06.05.08, 20:20
                        > Bardzo bedzie bolalo?

                        nie, znaczy generalnie nie ma dramatu. Mam chyba jakiś lewawy elektrycznie
                        egzemplarz. Musze naprawić sterownik od ABSu bo juz blisko pol roku jezdzimy bez
                        predkosciomierza, licznika km, spalania a przez to i z kulejącą nawigacją,
                        szalejącym poziomem paliwa w baku no i oczywiscie bez abs/asc. To numer 1.

                        nr 2 - ostatnio były zdejmowane kolektory wylotowe wyposażone w katalizatory w
                        celu zespawania jednego z nich - kiedys jeden mi sie rozpękł a teraz drugi.
                        Wkłady sa dobre, spaliny w normie a te sie rozpadają na dwie czesci.

                        nr 3 - w drodze do Gdanska wyłączyło mi się poziomowanie dupy. Ot tak. Pewnie
                        sterownik, bo normalnie w przypadku awarii czujnika wysokosci zawiasu to tyl
                        pompuje sie na max do góry. W przypadku nieszczelnosci układu (dziurawego
                        miecha) opada na dół. A tu nic - po prostu pojawił się napis "selfleveling
                        suspension inactive" i tyle. Rano było juz dobrze. W drodze powrotnej tez sie
                        tak zrobiło. Potem cisza (trzy tygodnie) i po powrocie z kielcowni do w-wy znow
                        to samo.

                        nr 4 - po powrocie z urlopu odmówił wspolpracy system PDC - czujniki parkowania.
                        Po wrzuceniu wsteka zamiast standardowych odgłosów jest jeden ciągły pisk przez
                        kilka sekund i cisza. Pewnie kolejny moduł/sterownik.

                        A poza tym - jezdzi dobrze, pali dobrze, biegi zmienia dobrze, nic nie cieknie,
                        wszystko cyc :)

                        W kazdym razie mam juz dosc. Kusi mnie e39 po lifcie, najlepiej sedan no i
                        diesel. Ale cieżko taką trafić w dobrym stanie. Kusi mnie tez e60 ale jest
                        droższe. W obu przypadkach obawiam się podobnych cyrków z elektroniką, choć w
                        ASO mówili, ze mam po prostu pechowe auto.

                        Dodam, ze kilka modułów juz bylo wymieniane:
                        - sterownik od tego tylnego "nivo"
                        - moduł antenowy (wzmacnia anteny TV/radio oraz odbiera 433MHz z kluczyka)
                        - moduł, no moze bardziej czujnik klimy - taki grzebień połączony z jeżem - bez
                        tego klima wariuje, dmucha na lewo i prawo, itp.


                        z innych czestych usterek - moduł swiateł - efektem jest zapalone na stałe prawe
                        lub lewe długie swiatło - u mnie nie wystąpiło
                        moduł ABS (by Bosz oczywiście) - u mnie do naprawy - wymiany.

                        Po cześci pewnie to wina Bosza - który jak coś zrobi to jest dziadowskie. Równie
                        irytujące jest to, ze nie są to tylko kostki, które sie wymienia na zasadzie kup
                        używkę i przepnij. trzeba serwisu z kompem, często tylko ASO.

                        A poza tym wszystko jest supel ;)

                        Chyba jednak zdecydujemy się na A6 :D
                        • emes-nju Ale mam niezawodny samochod ;-) 07.05.08, 11:16
                          Gdyby mi zaczela wariowac elektornika, to bym chyba dal sobie z autem spokoj. Mechanike latwo i we w miare przewidywalnych kosztach "ogarnac" - z elektronika, ze zlaczkami, drutami mozna walczyc do upojenia bez gornego pulapu cenowego :-(

                          typson napisał:

                          > Po cześci pewnie to wina Bosza - który jak coś zrobi to jest
                          > dziadowskie.

                          W mojej Alfie tez Bosz sie sypie. Polecial juz czujnik polozenia walu (nie dalo sie auta odpalic na cieplo), a przeplywomierz podobno wymienia sie co kilkadziesiat tys. km. Swieca, ktora rozrypala gwint w glowicy tez byla Bosza...
                          • typson Re: Ale mam niezawodny samochod ;-) 07.05.08, 12:12
                            > Gdyby mi zaczela wariowac elektornika, to bym chyba dal sobie z autem spokoj. M
                            > echanike latwo i we w miare przewidywalnych kosztach "ogarnac" - z elektronika,
                            > ze zlaczkami, drutami mozna walczyc do upojenia bez gornego pulapu cenowego :-
                            > (

                            no tak, niby racja ale jakims cudem nigdy nie uniemożliwiło to jazdy. A zapchane
                            kanaliki olejowe, starde krzywki na wałkach czy jakis wariograf od nierządu mogą
                            uniemożliwić przelot :(
                            • emes-nju Re: Ale mam niezawodny samochod ;-) 07.05.08, 12:21
                              Widzisz... Auto kupilem z przebiegiem ok. 160 tys. Czy ja wiem co moj poprzednik z nim robil? ;-) Jedno uzywane auto bedzie idealem (szansa jak na wygrana w totka), inne bedzie poskladane z pieciu, a w jeszcze innym przy przebiegu 190 tys. km trzeba bedzie dlubnac w silniku, bo poprzednik uwielbial sluchac dzieku silnika na odcieciu (moj poprzednik przyznaje sie do spalania w miescie na poziomie 18 l - nie wiem jak on to robil...).

                              A wariator od nierzadu nie zatrzyma auta - co najwyzej zrobi z niego mula :-)
                  • niknejm Re: Fijacik sie spsul! :-( 06.05.08, 14:14
                    emes-nju napisał:

                    > I nadal uwazam, ze wymiana uszczelniaczy trzonkow zaworow pr
                    > zy prawie 200 tys. przebiegu nie jest niczym szczegolnym :-) Nawet
                    > w japoncach.

                    Nie jest. Tyle, że np. w Chądah uszczelniacze zmienia się nie
                    ściągając głowicy, jeśli mechanik jest łebski... A silnik wytrzymuje
                    spoksik bez remontu powyżej 350kkm (a znam ludzi, którzy mają
                    na 'budziku' powyżej 500kkm i zużycie oleju jest jak w nowym
                    samochodzie).
                    Nie rozumiem, jak Chąda może nie wzbudzać u Ciebie emocji. ;-) Mi
                    się banan na twarzy robi w zakresie powyżej 8000obr/min :-) A ten
                    zmieniający sie dźwięk silnika, kiedy 'wiertareczka' przekracza
                    5800obr/min i załączają sie agresywne krzywki :-) Kilka lat temu
                    przy około 8000obr puścił mi tłumik tylny tuż przed puszką. Rozległ
                    sie dźwięk znany z transmisji F1 :-) A całe towarzystwo przede mną
                    pryskało na boki słysząc ten nieziemski ryk :-) Potem jechałem do
                    tłumikarza 40km/h, coby nie robić wioski ;-)

                    Pzdr
                    Niknejm
                    • emes-nju Re: Fijacik sie spsul! :-( 06.05.08, 14:40
                      niknejm napisał:

                      > (...) w Chądah uszczelniacze zmienia się nie
                      > ściągając głowicy, jeśli mechanik jest łebski...

                      Nie wiem czy w alfowym silniku udalaby sie ta sztuczka, ale jakos nie bralem jej pod uwage. Moze dlatego, ze wymiana rozrzadu i wariatora (zmieniacza faz rozrzadu), to juz na tyle "bolesny" zabieg, ze sciagniecie i zregenerowanie glowicy, to taka finansowa wisienka na szczycie tortu? :-)

                      Ale dobrze sie stalo, bo skoro pozatykaly sie kanaliki olejowe, to "przewietrzenie" i wyczyszczenie silnika dobrze mu zrobi. W Alfie lepiej dmuchac na zimne, bo nawet delikatne przytarcie walu konczy sie jego wymiana (ok. 4000 zl) - jest azotowany i nie podlega zadnej obrobce.

                      > silnik wytrzymuje spoksik bez remontu powyżej 350kkm

                      Jak juz napisalem, gladzie sa jak nowe - jezeli wylaczyc przytarte walki rozrzadu (najprawdopodobniej na wlasna prosbe :-/ ), to bezremontowy przebieg w granicach 300-400 tys., to zaden problem.

                      > Nie rozumiem, jak Chąda może nie wzbudzać u Ciebie emocji. ;-)

                      Chady sa od nudnych jak flaki z olejem (ktorys Accord brrrrrrrrrrr...), po calkiem fajne (np. S2000), ale lodowate i sterylne jak lodowa pustynia. Alfa jest jak kaprysna kochanka - czasem wkurzy do bialosci, ale nie sposob sie przy niej nudzic ;-D Jako, ze kryzys wieku sredniego dal mi w dekiel, bardzo mi to odpowiada :-)

                      > Mi się banan na twarzy robi w zakresie powyżej 8000obr/min :-)

                      Nie mialem tej przyjemnosci...

                      Ale musze przyznac, ze dzwiek silnika TS (Twin Spark) tez jest bardzo ladny. Dodatkowe swiece zalaczaja sie powyzej 3000 obr (wtedy tez przestawia sie rozrzad) i daje to bardzo mily, nieco chrapliwy i rasowy dzwiek - zadnych "wiertarek" nawet w poblizu odciecia :-)

                      A banan to mi sie robi od "pierwszego wejrzenia". Wystarczy, zebym na autko popatrzyl. Jak do niego wsiadam, to na gebe splywa blogosc, bo jeszcze nie jezdzilem autem, w ktorym byloby mi tak wygodnie. No a potem ruszam :-D

                      Ech... Jak zaczalem szczytowac to, co napisalem, doszedlem do wniosku, ze jestem nieco nie teges... :-D

                      Wole jednak tlumaczyc to sobie tak, ze stalem sie "Alfisti" ;-P

                      pzdr
                      • niknejm Re: Fijacik sie spsul! :-( 06.05.08, 14:50
                        emes-nju napisał:

                        > Ech... Jak zaczalem szczytowac to, co napisalem, doszedlem do
                        > wniosku, ze jeste
                        > m nieco nie teges... :-D
                        >
                        > Wole jednak tlumaczyc to sobie tak, ze stalem sie "Alfisti" ;-P

                        Mam podobnie... Dlatego parametr o nazwie 'poziom hałasu' w aucie
                        mnie wali... Ryk w wysokim zakresie obrotów to bonus, a nie
                        problem :-)

                        Pzdr
                        Niknejm
            • marekatlanta71 Re: Fijacik sie spsul! :-( 05.05.08, 15:37
              crannmer napisał:
              > c) filozofia techniczna, technologia i jakosc Alfa Romeo

              No wlasnie tak myslalem, bo jakos trudno mi uwierzyc w silniki sypiace sie po
              tak malym przebiegu. Z moich doswiadczen z samochodami nie Fiatowymi po 200 tys.
              km jedyne co moze sie dziac to jakies pocenia sie uszczelek pod pokrywa zaworow
              itp.
              • simon921 Re: Fijacik sie spsul! :-( 05.05.08, 20:41
                > No wlasnie tak myslalem, bo jakos trudno mi uwierzyc w silniki sypiace sie po
                > tak malym przebiegu. Z moich doswiadczen z samochodami nie Fiatowymi po 200 tys

                Chyba się zniechęciłem do Fiata;) Jedynym silnikiem, który udało mi się zepsuć
                był ten w Renault 19 - padła głowica. Tyle, że auto miało wtedy 420kkm
                przebiegu;) A w moim obecnym cudzie techniki ponad 150kkm przebiegu i nic
                (odpukać). Grama oleju nie bierze - między zmianami nie trzeba dolewać. Tyż Renault.
          • typson Re: Fijacik sie spsul! :-( 05.05.08, 19:53
            naszych starych autach oba mają prawie lub ponad 200 tyś i co jak co ale do
            silników przyczepić się nie można. Lexus moze zreszta potwierdzić, ze jedynym
            sensownie sprawnym komponentem bmw jest silnik (no i skrzynia tyż)
    • emes-nju Buuuuuuuuuu! 05.05.08, 14:26
      Podjalem decyzje o wymianie walkow rozrzadu - znalazlem tani sklep z czesciami do fijacikow (u nich ok. 980 zl, a w ASO ok. 1700 zl). Nie wiadomo jaka regeneracja, to ok. 600 zl wiec chyba lepiej miec nowe za te niecale 400 zl roznicy.

      Tylko, ze te walki beda dopiero po 13.05... :-(
      • tomaszek874 Re: Buuuuuuuuuu! 05.05.08, 15:08
        łącząć się w cierpieniu chciałbym tylko nadmienić, że gdzieś kiedyś na tym forum emesie obiecałeś stawiać wódkę i robić impreze, jak tylko alfa zaniemoże :)
        • emes-nju Re: Buuuuuuuuuu! 05.05.08, 15:42
          Wiedzialem, ze na Wasza pamiec mozna liczyc... Nie bede sie wykrecal, ze to mechanik fijacika popsul :-P

          Z tym, ze nie wodke, a browar :-) Stawiany na spojlerze :-D

          Jak odbiore auto, to zaczne przyjmowac zapisy.
          • tomek854 Re: Buuuuuuuuuu! 05.05.08, 17:33
            > Z tym, ze nie wodke, a browar :-) Stawiany na spojlerze :-D
            >
            > Jak odbiore auto, to zaczne przyjmowac zapisy.

            O, to z dostawą będzie?

            To ja sobie zamawiam wizytę emesową w Szkocji. Pojedziemy sobie w góry na
            wycieczkę, będziesz mógł się delektować sportową jazdą po krętych, szkockich,
            pustych szosach w Highlands. A jak Ci się Alfa popsuje, to Cię zholuję :P
            • tomaszek874 Re: Buuuuuuuuuu! 05.05.08, 19:42
              Ja będę tak dobry i pofatyguje się z mojej wsi do wrocławia, cobyś bliżej miał ;) Już pisać jakie i ile zamawiam? :)
      • typson Re: Buuuuuuuuuu! 05.05.08, 20:00
        może kup używkę, najlepiej uzbrojoną i na oko sprawną, załóż i sprzetaj to ...
        albo wymien na nowszy model. Dla mnie inwestycja w takie remonty i jeszcze
        jakies panewki to chora sprawa. Rozumiem Cię doskonale, bo kasa, którą wyłożyłem
        na bmw też jest chora ale to były troche inne sytuacje. Naprawiałem bowiem
        rzeczy, ktore były do olania, bo i bez nich auto dalej jezdziło tak jak miało
        jezdzić. A nie zaczynasz od ukręconej świecy a potem wałki, panewki. Co jeszcze?
        • emes-nju Re: Buuuuuuuuuu! 06.05.08, 10:29
          Panewki i pierscienie wymieniam wylacznie dlatego, ze silnik jest otwarty - to jakies 300 zl za wszystko wiec jakos sie nie szczypie :-)

          Zastanawialem sie nad wymiana auta, ale glowice uzywane sa w stanie... no, w takim, w jakim kupuje sie uzywane czesci :-) Czyli do regeneracji. Do tego komplet uszczelek (co jak co, ale wycieki zauwazy kazdy ciec malinowy); do tego rozrzad i zmieniacz faz rozrzadu... (zmieniacz, pasek, napinacze, uszczelki, to ok. 2 tys.). Eeeee to ja juz wole zrobic za 1,5 tys. wiecej swoj, sprawdzony silnik na cacy :-D

          Zreszta "nowszy model" oznacza kupno auta po koszmarnym face liftingu. Moge wiec wymienic auto na mlodsze o gora rok wiec wcale niekoniecznie lepsze... Oczywiscie moge tez namierzyc sie na najnowasze Alfy, ale jeszcze nie wygralem w totka :-(

          Alfy sa delikatne (to taki eufemizm :-D ) i wymagaja pieszczot. To co jest na rynku wtornym jest przerazajace (przerazajace sa juz auta proste jak konstrukcja cepa, a co powiedziec o aucie delikatnym i skomplikowanym...?). Wole wiec zainwestowac w solidna naprawe niewiele wiecej niz w naprawe "na sprzedaz" i jezdzic autem w doskonalym stanie. Moj samochod naprawde jest w bardzo dobrym stanie :-) A ze silnik sie sypnal? Tak bywa - w koncu calkowicie swiadomie kupilem auto z przebiegiem ponad 160 tys. To znaczy mialem pelna swiadomosc, ze mimo sterty kwitow z ASO, ktore dostalem w ramach "historii" samochodu, nic o nim nie wiem. Teraz juz wiem. I czeka mnie chyba coraz mniej niespodzianek :-) (O! naiwnosci... :-D )
          • plawski Emes, bez urazy, ale mimo piekna alfy wyleczyłeś 06.05.08, 10:44
            z niej chyba na zawsze :)
            • plawski mnie - oczywiście - bo zjadłem 06.05.08, 10:44

              • emes-nju Re: mnie - oczywiście - bo zjadłem 06.05.08, 11:12
                Dlaczego mam sie czuc urazony?

                Moja Alfa, moje klopoty ;-D Kupujac to auto bylem przygotowany na troche zabawy i mase klopotow - z codzienna poranna wizyta w warsztacie na czele (alfisci nie pozdrawiaja sie na drogach, bo rano widza sie w warsztacie).

                A tu nic. Przez dwa lata metodycznie doprowadzalem zawieszenie do porzadku (przy przebiegu ponad 160 tys. km nie jest to chyba nic dziwnego), a poza tym nic sie nie psulo. I mialem naprawde frajde! Codziennie rano ryj mi sie cieszy jak do niej wsiadam :-) Jak naprawie motor, to frajda bedzie jeszcze wieksza, bo sadze, ze lekka rasia doloze, do mocnego i przedtem motoru, ladnych pare KM... (Zmienacz faz rozrzadu czyni cuda :-D ).

                O koniecznosci zajrzenia do glowicy wiedzialem juz kupujac auto (moj poprzednik mial bardzo ciezka noge - przyznal sie do miejskiego spalania na poziomie 18 l/100 km, a mi udalo sie dobic tylko do 13...). Wiedzialem tez, ze mam rozsypyjacy sie zmieniacz faz rozrzadu (a to moze oznaczac opilki...). Nie zrobilem tego przez prawie dwa lata wiec nalezy sie spodziewac, ze sam doprowadzilem do uszkodzenia walkow rozrzadu.

                Oczywiscie nie chce nikogo przekonywac do Alfy, ale jej mityczna zawodnosc w duzej mierze faktycznie jest mityczna. W dwoch moich poprzednich autach tez padly uszczelniacze trzonkow (przy mniejszym przebiegu...). Ale padly tez np. dmuchawy, co w Alfie JESZCZE :-) sie nie zdarzylo. W Escorcie mialem za to inne przyjemnosci np. w postaci calkowitego zablokowania tylnych kol przez hamulec reczny. W szalenie niezawodnym Hyundaiu padla mi skrzynia biegow (przy przebiegu ponizej 100 tys.). Znajomy dwa razy robil silnik w dosc nowym Oplu Vectrze; duzo slychac o tym jak fordowskie TDCI reaguja na kiepskie paliwo i ile to kosztuje...

                Kazde auto moze sie zepsuc - a jak mu sie jeszcze w tym uczciwie dopomoze... ;-D
                • simon921 Re: mnie - oczywiście - bo zjadłem 06.05.08, 11:45
                  Ja miałem dwie mitycznie zawodne Renówki (pierwsza się co prawda rozleciała, ale
                  po 420kkm, a druga się trzyma bezawaryjnie mimo 150kkm). Za to spore problemy
                  miałem w mitycznie bezawaryjnym niemieckim aucie (Opel) mimo przebiegu dużo
                  poniżej 100kkm. I gdzie tu logika;)
                  Łaziłem ostatnio po komisach też trochę i wniosek jeden - jak znasz auto lepiej
                  w nie czasem władować trochę kasy, niż kupować nie wiadomo co złożone z kilku
                  aut i o nieustalonym przebiegu i stanie technicznym.
                  • emes-nju Re: mnie - oczywiście - bo zjadłem 06.05.08, 11:58
                    simon921 napisał:

                    > Łaziłem ostatnio po komisach też trochę i wniosek jeden - jak znasz
                    > auto lepiej w nie czasem władować trochę kasy, niż kupować nie
                    > wiadomo co złożone z kilku aut i o nieustalonym przebiegu i stanie
                    > technicznym.

                    Wlasnie z takiego rozumowania wynika ta naprawa :-)

                    A na "oslode" RANKING DEKRY .

                    Klikajac w lewo, znajdzie sie inne, oprocz Mercedesa G, najbardziej zawodne auta. Dosc zaskakujace auta... I nie ma tam Alfy :-D
                • sven_b Re: mnie - oczywiście - bo zjadłem 07.05.08, 12:51
                  > Moja Alfa, moje klopoty ;-D Kupujac to auto bylem przygotowany na troche zabawy
                  > i mase klopotow - z codzienna poranna wizyta w warsztacie na czele (alfisci ni
                  > e pozdrawiaja sie na drogach, bo rano widza sie w warsztacie).

                  Popadłeś w klasyczną pułapkę, której i ja się nie oparłem. Polubić auto tak, że
                  noszenie kasy wiadrami do warsztatu weszło w nawyk. Na szczęście u mnie żona
                  wykazała rozsądek, mówiąc że nie będziemy wymieniali już jakiejśtam hydrauliki
                  tylko całe auto. W Vectrze też silnik domagał się remontu po 160 tys. I wcale
                  nie był butowany ani zaniedbany. Żył jak pączek:)
                  • emes-nju Re: mnie - oczywiście - bo zjadłem 07.05.08, 13:47
                    sven_b napisał:

                    > Popadłeś w klasyczną pułapkę, której i ja się nie oparłem. Polubić
                    > auto tak, że noszenie kasy wiadrami do warsztatu weszło w nawyk.

                    I tak (bo to auto jest tego warte) i nie (jak swojej napomknalem o zmianie auta na inne, mniej kosztowne, to pogonila mnie posrana miotla z takimi pomyslami :-D ).

                    No i do tego kupujac nowe uzywane (na nowy nowy nie bardzo mnie teraz stac) zawsze kupuje kota w worku. Teraz, po dwoch latach eksploatacji obecnago auta, worek sie troche przetarl i coraz wiecej wiem o tym, co w srodku ;-)
                    • typson Re: mnie - oczywiście - bo zjadłem 07.05.08, 13:53
                      >(jak swojej napomknalem o zmianie auta
                      > na inne, mniej kosztowne, to pogonila mnie posrana miotla z takimi pomyslami

                      chyba ją z allegro.pl wytrzaskałeś i to jeszcze po cenie "Kup teraz", bo ryzyko
                      licytacji zbyt duże :P
                      • emes-nju Re: mnie - oczywiście - bo zjadłem 07.05.08, 13:56
                        "Ja" - moja kobiete, czy "ja" - Alfe? ;-D
                        • sven_b Re: mnie - oczywiście - bo zjadłem 07.05.08, 14:20
                          Jak 'nowy nowy'? Nowy używany! Byle wsiąść, odjechać, zapomnieć... (sorry, ale
                          to hasło mi wlazło pod czaszę:)
                          'Nowy nowy' to Panie znista. Ile to last-minutów i młotowiertarek możnaby
                          zanabyć. Trza się cenić:)
              • marekatlanta71 Tak dla przypomnienia :) 06.05.08, 17:15
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=78810705&a=78821744
      • typson Re: Buuuuuuuuuu! 08.05.08, 00:11
        kup używki, w czym problem? jeśli fachowiec pomierzy i stwierdzi, ze trzymają
        wymiary to w czym problem? Nie czepiam się, sam jestem purystą w pewnych
        kwestiach i Lexus tez się pukał w głowę, jak sie upierałem, ze tu czy tam są
        luzy a to trzeba wymienić. Ale jesli mozesz kupić sprawną część, która pojezdzi
        jeszcze kilka setek tysiecy km to po co wywalać 5x tyle na nową lub co gorsza na
        podróbkę? Sprawnie smarowany samochod nie ma prawa wytrzec krzywek wałka. Z
        drugiej strony lex moze Ci opowiedziec o swoich doświadczeniach z wałkami -
        zamiennikami. Kiedys pisal o takim przypadku, ze wałki - zamienniki klęknęły po
        kilku dniach od założenia
        • emes-nju Re: Buuuuuuuuuu! 08.05.08, 09:17
          typson napisał:

          > kup używki

          Jedyne uzywki, jakie znalazlem, byly mocno uzywane - po regeneracji. I do tego za 600 zl sztuka!

          A juz w poniedzialek bede mial komplet nowek sztuczek niesmiganych za 980 zl za komplet. Chyba nie robie zlego interesu? Oczywiscie pomijajac interes polegajacy na reanimacji fijacika ;-D
          • emes-nju PS 08.05.08, 09:18
            Kupuje oryginaly.

            Po wydeptaniu odpowiednich sciezek, ceny czesci do Alfy wcale nie zbijaja z nog :-)
            • tomaszek874 Re: PS 08.05.08, 15:03
              emes-nju napisał:
              > Po wydeptaniu odpowiednich sciezek, ceny czesci do Alfy wcale nie zbijaja z nog
              > :-)

              Traktują Cię jak hurtownika? ;-)
              • emes-nju Re: PS 08.05.08, 15:21
                Ale macie uzywanie, nie? ;-D
                • tomaszek874 Re: PS 08.05.08, 18:13
                  Hmmm... Ja podobno ogólnie jestem zgryźliwy :-)
                  • typson Re: PS 08.05.08, 23:03
                    dobrze, ze nie wredny ;)
              • iberia.pl Re: PS 10.05.08, 18:17
                tomaszek874 napisał:

                > emes-nju napisał:
                > > Po wydeptaniu odpowiednich sciezek, ceny czesci do Alfy wcale
                nie zbijaja
                > z nog
                > > :-)
                >
                > Traktują Cię jak hurtownika? ;-)

                niekoniecznie,wystarczy, ze emes jest w klubie AR i na samo haslo ma
                rabat to i owdzie ;-P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka