sven_b
04.07.08, 16:17
Był kiedyś film klasy B o tym tytule, a przypomniał mi się bo wczoraj było
tak. Droga pusta, prosta, bez pobocza (nr 581). Jadę stówką. Z przeciwka tir i
rowerzysta, poza tym zero ruchu po horyzont. Będziemy się mijać. I nagle tir
(prędkość podobna) postanawia wyprzedzić rowerzystę. Idzie na czoło i zmusza
mnie do awaryjnego hamowania. Dosłownie pier*lnąłem w hamulce. Wszystko mi
spada z foteli , gumy wydały jakieś półpiski, auto gaśnie.
Postałem chwile dochodząc do siebie. Jak przez mgłę zarejestrowałem zapach
łąki, gapiącego się rowerzystę, jakieś świerszcze. Spadek pobocza wzgl.
nawierzchni wynosił ok. 20cm. Mogło być ostro.
I teraz, w życiu nie pomyślałbym, że to możliwe. Skala tej ignorancji i
totalny brak odpowiedzialności mnie autentycznie przeraził. Tym bardziej, że
widzieliśmy się na długo przed minięciem.
Ze zrozumiałych przyczyn w domu incydent przemilczałem. Do tej pory miałem raz
podobne zdarzenie na DK1, ale pomimo jakoś nie miałem nic do ciężarowej
społeczności. Raczej wyrozumiale dedukowałem, że infrastruktury niet i czasem
nerwy siadają. Teraz dociera jednak do mnie że to zawszona chołota. Uważajcie
na nich.