Dodaj do ulubionych

Polskie wirusy

10.08.08, 21:57
Trochę o powrocie do kraju. Do Słubic szło po bożemu. Jak to na autobahnie, wszyscy jechali jednym tempem podziwiając się i leniwie wzajemnie wyprzedzając. Aż się prosiło pokazać 'peace' mijanym braciom znad Wisły. Ułańska fantazja jednak nie zasypia. Gdy przekroczyliśmy border tylko część uczestników ruchu dostosowała prędkość do warunków, a pewna grupa postanowiła także po naszej stronie utrzymywać prędkość przelotową 140/h! Celowali w tym ziomkowie z tablicami wyspiarskimi i belgijskimi, waląc ofensywnie podwójnie ciągłe, radary i wszelkie zabudowania.

Moją uwagę przykuł jednak użytkownik, specjalizujący się w wyprzedzaniu na łukach. O zgrozo z dzieciakami z tyłu, jak tylko wchodziliśmy w łuk dostrzegał dla siebie szansę na przeskoczenie do przodu. Tir nie tir, dzielnie szedł na czoło. Jegoż jednostka 1.4, dopakowana familią nie mogła ciągnąć, stąd ludzie dokonywali cudów, żeby idioty nie rozwalić, jednak sam pomysł człowiek realizował metodycznie: łuk=atak. Przez dobre 30 min. miałem też na ogonie wijącego się niecierpliwca, który mimo sznura aut z przeciwka, co rusz wyskakiwał zza mnie by dostać po oczach długimi i wjać do szeregu. Mignęło też kilku hurtowników, biorących po 6-8 aut na raz co przy tym nat. ruchu było prawdziwym aktem odwagi.

Kolejny narodowy wirus dał się poznać już w Neue Tomyśl, gdzie startuje A2. Do autostrady zbliżaliśmy się pokaźnym sznurem, prowadzonym przez opasłą litewską lawetę. Na marginesie, gdzie oni upchają ten cały złom w tym malutkim kraju? Oczywiście na rozwidleniu nie było mowy o wyprzedzeniu tira jeden za drugim, bo bardziej niecierpliwi wyskoczyli z tyłu jeszcze na ciągłej, a co bardziej jeb*nięci przymierzali się jeszcze na dojeżdzie! Płynność wjazdu już na wstępie szlag trafił. Potem jednak lecąc lewym, zauważyłem, jak szybko wyjaśniało się kto tankuje za 20, 50 a kto za 70pln, bo kolejni niecierpliwi dość szybko spadali na prawy, wytracając moc. I po co było robić oborę na dojeżdzie? Zająłem miejsce na prawym ustawając wskazówkę na 130/h i tak sobie podróżowaliśmy. Co jakiś czas mijał nas ktoś silnym podmuchem, co nie budziło naszego zgorszenia. Szeroko, pusto a jak się nadzieje na lotną to jego problem - wszyscy jesteśmy dorośli. Ogólnie śmieszy tylko, że niektórzy mieszkający poza krajem dość często na wszelkiej maści forach nie szczędzą krytyki jak to tu ciężko żyć w Pomrocznej, ale jak już do niej wjadą, oliwy do syfu nie szczędzą. I jak tu ma być normalnie, skoro paranoja szczypie w oczy? Tomku, Crannmer i Margo, oczywiście bez urazy. Doskonale wiecie i zapewne nie raz widzieliście o czym piszę. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • tomek854 Re: Polskie wirusy 10.08.08, 22:21
      Ja się przyznaję bez bicia, że jak wjeżdżam w Olszynie do Polski to, z poprawką
      na schody przez pierwsze 40 km, też autostradę pokonuję po niemiecku. Ale przez
      'po niemiecku' rozumiem "szybko, ale kulturalnie". I dlatego może nie czuję się
      obrażony ;-)

      Przyznam się też, że fotoradary na gierkówce mam głęboko w poważaniu, bo ze
      szkockich tablic nie ściągną. A może nawet ściągają, ale tu znowu nie przeginam
      pały, bo praktycznie mi nie mruga, chociaż przelotową prędkość mam dość
      statyczną...
    • simon921 Re: Polskie wirusy 10.08.08, 22:36
      Ja tam niedawno trasę Słubice - Poznań pokonywałem odpowiednio DW137, DW134,
      DK22 i DK24 czyli prawie przez Gorzów Wlkp. Ale za to jaka cisza i spokój i
      przynajmniej w piątkowe popołudnie jedzie się nawet szybciej (bo płynnie). A DK2
      to jakoś nie na moje nerwy ostatnio.

      Za to dziś na DK5 jak wracałem z Wrocka ruch był taki, że nawet najwięksi
      desperaci nie wyprzedzali. Polskie drogi są już na skraju zawału - jak jeden
      zaczyna wyprzedzać w taki tłoku to dochodzi do zawału często..:/
    • emes-nju Re: Polskie wirusy 11.08.08, 10:40
      Calosc zagadnienia wyczerpuje jedno zdanie Tojej wypowiedzi:

      "Co jakiś czas mijał nas ktoś silnym podmuchem, co nie budziło naszego zgorszenia".

      No wlasnie... Gdyby byly odpowiednie (niekoniecznie lansowane przez waaaadze autostrady), to nawet szalenstwa nie budzilyby w "normalnych" wiekszego marszczenia skory na zadku - pomijam juz to, ze to, co jest szalenstwem na waskim wyasfaltowanym XIX wiecznym dukcie, jest jazda sielska i anielska na normalnej drodze tranzytowej.

      Caly klopot zasadza sie nie tylko na wrodzonej sklonnosci do ulanskiej fantazji, ale rownez w tym, ze infrastruktura razaco nie zaspokaja potrzeb. Jedni (coraz liczniejsi, ale wciaz nieliczni - szczegolnie na kierunkach miedzynarodowo-biznesowo-tranzytowych) jakos sie dosotosowuja i "zdejmuja noge z gazu (panie kierowco)", godzac sie na przecietne predkosci na poziomie 50-tki, a inni nie (niektorzy nie bardzo moga - np. REPy). A na waskim dukcie ci "inni", nawet bardzo nieliczni, sa zabojczy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka