typson
31.08.08, 17:24
Jesli było to sorry :)
Wczoraj namówilam wreszcie swojego meza zeby kupic abazur z krysztalów (to co
wisi z lampami na suficie), baaardzo drogi (pól roku zbieralismy).
Pojechalismy do sklepu, kupilismy abazur, na skrzydelkach szczescia
popedzilismy do domu, po drodze kupilismy butelke koniaku (trzeba nowy zakup
..tego tamtego, no obmyc). Siedlismy przy stole, najpierw strzelilismy po 50,
potem powtórzylismy, no i mówie do swojego meza:
a moze powiesimy od razu ten abazur? No i maz, lub z powodu koniaku, lub
widzac moje szczescie zgodzil sie. Postawilismy krzeslo, na krzeslo taboret
maly, mój maz wspial sie na te piramide, a mi kazal go zabezpieczac.
Stoje taka szczesliwa, obserwuje jak mój orzel pod sufitem majstruje (a on
byl, nie wiem po co w szerokie bokserki ubrany), przenosze wzrok nizej, i co
ja widze z tych sympatycznych bokserek wypadlo mu jedno jajeczko, no i ja taka
rozczulona tym widokiem biore i tak lekko pstryknelam paluszkami po tym
jajeczku. Mój tygrys w tej sekundzie jak polecial w dól z tej estakady wraz z
abazurem, który rozbil sie calkowicie na male kawalki, wstaje szybko i z
ostatkami abazuru w rekach podskakuje do mnie...myslalam, ze zabije mnie, a on
mówi - Kurde, ale mnie pradem pierdolnelo, az do jader doszlo, dobrze, ze nie
na smierc!