Dodaj do ulubionych

Do d.... z zabieganiem o szmal.

27.11.03, 05:55
Tak sobie pomyślałem będąc wczoraj na pogrzebie męża kuzynki.
Młody gość,wykształcony,współwłaściciel dobrej firmy.Wybudował niedawno
piękny dom.I co?
Najważniejsze jest w życiu zdrowie!!!
Obserwuj wątek
    • derwisz911 Re: Do d.... z zabieganiem o szmal. 27.11.03, 22:52
      Nie od dziś wiadomo.
      Niestety niektórzy do końca swych dni nie wiedzą po co tak naprawdę żyli.
      Szczęśliwy człowiek nie musi mieć miliona dziennie na drobne wydatki. Ważne,
      że widzi sens swego istnienia.

      aj....pozdrawiam
    • mejson.e5 Spadek (bez cynizmu) 27.11.03, 23:45
      Umierają wszyscy - i biedacy i bogaci.
      Nie wiadomo, kto umarł szczęśliwszy (?!!)
      Różne bywają też spadki.
      Oprócz zdrowia, ważna też jest szczęśliwa rodzina.
      A gdy ją opuszczamy, to może trochę osłodzi to spadek ponas dla najbliższych i
      zabezpieczenie ich bytu.
      Wbrew pozorom, umierającemu nie jest to obojętne.
      To może jednak warto bić się o coś jeszcze w życiu oprócz swojego zdrowia?

      Współczuję, krakus.

      P.S. A czy to na pewno jest temat na forum o motoryzacji?

      Pozdrawiam,
      Mejson
      • krakus.mp Re: Spadek (bez cynizmu) 28.11.03, 03:46
        mejson.e5 napisał:

        > Umierają wszyscy - i biedacy i bogaci.
        > Nie wiadomo, kto umarł szczęśliwszy (?!!)
        > Różne bywają też spadki.
        > Oprócz zdrowia, ważna też jest szczęśliwa rodzina.
        > A gdy ją opuszczamy, to może trochę osłodzi to spadek ponas dla najbliższych
        i
        > zabezpieczenie ich bytu.
        > Wbrew pozorom, umierającemu nie jest to obojętne.
        > To może jednak warto bić się o coś jeszcze w życiu oprócz swojego zdrowia?
        >
        > Współczuję, krakus.
        >
        > P.S. A czy to na pewno jest temat na forum o motoryzacji?
        >
        > Pozdrawiam,
        > Mejson

        Witam.
        Co prawda to forum nazywa się automobil,ale chyba nie zaszkodzi napisać coś w
        innym temacie.
        Temat który zapodałem,w pewnym sensie może dotyczyć samochodów.
        W dawnych czasach (za komuny) samochód był szczytem marzeń.Zwykli obywatele
        (czerwoni dostawali talony na zakup auta)musieli tyrać po 16 godzin dziennie
        aby uskładać jakąś kasę na wymorzony samochód.nam kilka osób,którzy tak
        robili,pracując od rana do wieczora w Hucie Lenina.Odkładali kasę i potem
        szpanowali kilkuletnim maluchem lub Syrenką zakupionmi na giełdzie.Często z
        oszczędności jadali byle co.Ale liczyło się dla nich to,że mają w bloku
        samochód i sąsiedzi im zazdroszczą.
        Obecnie jest podobnie,tyle tylko że zmieniły się marzenia.Ludzie w firmach też
        tyrają w pocie czoła,zapominając o własnym zdrowiu.
        Zgadzam się że człowiek powinien tak sobie ułożyć życie,aby coś po nim zostało.
        Ale zbijanie majątku nie powinno być jedynym celem w życiu.
    • betty-bt zeby podtrzymac tematyke forum... 28.11.03, 00:09
      .. i nie zbaczac z tematu:
      moja kuzynka zostala wdowa w wieku lat 20-stu :( jej maz- wspanialy, nadwyraz
      rozgarniety jak na swoj wiek czlowiek, zginal w wypadku samochodowym. dozyl 22-
      ego roczku. tragedia rodzinna jakich malo. w momencie kiedy zginal S. ich syn
      mial 8 m-cy.
      wyjazd sluzbowy do wawy. bialy dzien, mgla-mleko, ciezarowka bez zadnego
      oswietlenia na poboczu. wjechali w nia jako pierwsi (kierowca byl kolega).
      dosyc glosno bylo o tej kraksie pod wawa, bo za nimi wpieprzyli sie kolejni
      kierowcy.
      kuzynka i jej synek dostali okolo 50 tys odszkodowania. co im po tych
      pieniadzach... minely 3 lata, a nawet ja nie moge sie z tym do tej pory
      pogodzic. o stanie emocjonalnym najblizszej rodziny nie trzeba nawet wspominac.
      do konca zycia nic im nie zastapi S. zadna suma :(((
      • mejson.e5 Polisa 28.11.03, 00:30
        Jeśli to był Nadarzyn, to byłem tam, na szczęście dla mnie ominąłem to, nawet
        dzwoniłem po karetkę.

        Pisząc o spadku nie miałem na myśli ekwiwalentu za najbliższego - tego nic nie
        zastąpi.

        Myślałem tylko o tym, że żyjąc nie powinniśmy myśleć tylko o swoim zdrowiu, ale
        i o zabezpieczeniu najbliższych.
        I o śmierci też musimy pomyśleć, nie ma szansy na to, by nie mówiąc o Niej,
        przed Nią się zabezpieczyć.
        Pracujmy, kochajmy, ale wykupmy polisę na życie.
        Nawet przed trzydziestką.

        Mejson
        • betty-bt Re: Polisa 28.11.03, 00:45
          mejson.e5 napisał:

          > Jeśli to był Nadarzyn, to byłem tam, na szczęście dla mnie ominąłem to, nawet
          > dzwoniłem po karetkę.

          4 pazdziernik 2000 rok. nie wiem jaka to miejscowosc. przelotowka wawa-
          trojmiasto, w poblizu tej pierwszej.


          > Pisząc o spadku nie miałem na myśli ekwiwalentu za najbliższego - tego nic
          nie
          > zastąpi.
          >
          > Myślałem tylko o tym, że żyjąc nie powinniśmy myśleć tylko o swoim zdrowiu,
          ale
          >
          > i o zabezpieczeniu najbliższych.
          > I o śmierci też musimy pomyśleć, nie ma szansy na to, by nie mówiąc o Niej,
          > przed Nią się zabezpieczyć.
          > Pracujmy, kochajmy, ale wykupmy polisę na życie.
          > Nawet przed trzydziestką.

          oczywiscie rozumiem. nie ma co sie rozdrabniac nad tematem polis, bo kazdy miec
          powinien. to logiczne.
      • typson Re: zeby podtrzymac tematyke forum... 28.11.03, 01:06
        u mnie bylo to samo. Jechalem z ojcem na wakacje i nie dojechalismy. Zycie i
        zdrowie zawdzieczam temu, ze byla to toyota a nie polonez (ten z przeciwka).
        Moj brat mial trzy tygodnie, gdy zginal ojciec. Szkoda, zostaly mu tylko
        zdjecia. Choc jest jezscze maluchem, widze, ze mi zazdrosci, ze ja znalem ojca
        a on nie. W ramach rekompensaty udaje naszego ojca w przedszkolu :-)

        (wlasciwie w zyciu tez)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka