Dodaj do ulubionych

Niebezpieczeństwa wolnej jazdy

19.12.03, 23:46
Kierowca jadący bardzo szybko, musi być maksymalnie skoncentrowany. Obie ręce mocno ściskają kierownicę, patrzy bez przerwy na drogę, analizuje bodźce i podejmuje decyzje. Szybko, bo nie ma czasu się zastanawiać. Czasami decyzje są błędne albo prędkość za duża. Ale cały czas jest gotowy na zlokalizowanie zagrożenia i podjęcie odpowiednich kroków.

A kierowca jadący spokojnie i wolno, np. 80 km/h poza obszarem niezabudowanym?
Ma mnóstwo czasu na decyzje i manewry.
Ma możliwość zatrzymania się na krótszym odcinku drogi.
Ma dużo więcej czasu w porównaniu z w/w ścigantem.
Ale on ten czas ... marnuje.
Nie patrzy się ciągle na drogę przed sobą czy w lusterku wstecznym.
Jazda jest nudna i spokojna, więc kierownicę trzyma tylko jedną ręką, czasami tylko pojedynczymi palcami, z łokciami opartymi o podłokietniki albo kolana.
Rozgląda się na boki z zainteresowaniem, ?dzieci, patrzcie ? bocian!?.
Napiętą uwagę można u niego zaobserwować, gdy próbuje w czasie jazdy przeczytać cały tekst na mijanym billbordzie.
Rozmawia z pasażerem(ką), czasami flirtuje, łapie za kolana...
Gdy pojawi się nagłe zagrożenie, jest kompletnie zaskoczony i jego reakcje są ospale i mocno spóźnione a czasami kompletnie błędne, jeśli ... w ogóle są jakieś.
Bo często taki wyrwany z letargu suseł nie robi NIC. Sparaliżowany zaskoczeniem nie skręca, nie hamuje, tylko z niedowierzaniem wali w przeszkodę. Z poczuciem niesprawiedliwości, bo przecież jechał ostrożnie, gdy ten rowerzysta wyskoczył mu z boku!

Jazda z prędkością ok. 80 km/h w nocy na krótkich światłach jest bardzo niebezpieczna. Na ok. 40 metrach oświetlonej drogi musimy mieć dość czasu i miejsca, by zahamować lub ominąć niespodziewaną przeszkodę. To bardzo mało miejsca i czasu. Prędkość, która w dzień jest bardzo spokojna, w nocy na tym samym odcinku drogi, może okazać się nadmierna.
A gdy dojdzie do tego ospałość i głębokie przekonanie o wysokim bezpieczeństwie własnej jazdy to skutki mogą być tragiczne.

Spokojna jazda nuży i otępia niewprawionych i niecierpliwych. Sam często na zmęczenie dłuższą jazdą, oprócz przerw w podróży, stosuję okresowy, żwawszy styl jazdy ? wyprzedzę tych, których normalnie olałbym, wdepnę mocniej gaz czy hamulec. Pomaga.

Pewnie niejeden z Was się mocno zdziwił, że to ja krytykuję wolną jazdę. Ja, który zwalcza nadmierną prędkość i namawia do umiaru.

Tak, do umiaru, ale nie do zidiocenia.

Warzywo za kierownicą nigdy nie będzie bezpiecznym kierowcą. Może nie uniknąć wypadku, mimo wolnej ale nie zawsze bezpiecznej jazdy.
Dlatego ułatwiam wyprzedzanie szybszym, staram się im pomóc, nie wnikam w przyczyny szybszej jazdy i nie zmuszam nikogo do zwalniania. Nie dotyczy to bezmózgowców, którzy ponad setką wyprzedzają przed przejściami albo niewidocznymi łukami, wzniesieniami czy skrzyżowaniami, albo poganiających mnie jadącego przy prawej krawędzi jazdy z najwyższą dopuszczalną prędkością.
Pomagam szybkim, bo wiem, że są bardziej skoncentrowani niż zaspany żeglarz z niewidzącym spojrzeniem, bujający w obłokach podczas jednej z najniebezpieczniejszych czynności, jaką jest kierowanie samochodem.

Nie bójcie się mnie!
Ja nie wegetuję za kierownicą.
A jeśli zwolnicie (oby!), to nie przesadzajcie ze złudnym poczuciem bezpieczeństwa!
Wolniej jeździć też trzeba umieć...

Pozdrawiam,
Mejson
Obserwuj wątek
    • lexus400 Re: Niebezpieczeństwa wolnej jazdy 20.12.03, 09:20
      Zaskoczyłeś mnie mejson - w pozytywnym tego słowa znaczeniu, tyle się już na
      ten temat pisało ale nikt nie wpadł na to aby przekazać to w ten sposób.Chodzi
      cały czas o szybką jazdę,nie jest tak że jak ktoś jedzie szybko to
      wariat,oczywiście w granicach rozsądku.Jak słusznie zauważyłeś szybka jazda
      wymaga ogromnej koncentracji(wiem coś o tym:))) i dlatego śmiem twierdzić,że
      jeżdżę szybko ale bezpiecznie i nie rozumiem tej fali oburzenia w moim wątku o
      max.prędkości.Przecież każdy normalny i myślący kierowca dostosowuje prędkość
      do warunków na drodze i do swoich możliwości a jeżeli powoduje wypadek to
      znaczy,że gdzieś się przeliczył.Na chwilę muszę wyskoczyć,dołączę później do
      dyskusji.
      Pzdr.
      • mejson.e5 Dyskusja 20.12.03, 11:43
        Dyskusja pewnie będzie dopiero po weekendzie, jak ludzie przyjda do pracy...

        Mejson
        • lexus400 Re: Dyskusja 20.12.03, 12:35
          mejson.e5 napisał:

          > Dyskusja pewnie będzie dopiero po weekendzie, jak ludzie przyjda do pracy...
          >
          > Mejson


          ...tak mi się wydaje, bo coś pusto na forum.
          Pzdr.
          • betty-bt nie moze mnie zabraknac w tym watku 20.12.03, 12:56
            ha! a kto tam na mnie krzyczal, ze niby nie mozna jezdzic szybko i
            bezpiecznie? :) rewelacyjnie to ujales, mejson.
            niektorym rzeczywiscie sie wydaje, ze kiedy nie przekraczaja 80 kmh to sam Bog
            z nimi podrozowac bedzie. faktem jest, ze ludzie notorycznie poruszajacy sie
            szybkim tempem maja juz swoje schematy. wiedza na co moga sobie pozwolic, znaja
            wlasne granice. koncentracja przede wszystkim!
            a taki gosc, co jezdi tylko i wylacznie tak, jak Bozia przykazala jest
            przekonany, ze do bycia dobrym, bezpiecznym kierowcom wystarczy tylko i
            wylacznie standardowa wiedza (praktyczna) wyniesiona z kursu prawa jazdy.
            • mejson.e5 Jak Bozia przykazała 22.12.03, 00:38
              ?taki gosc, co jezdi tylko i wylacznie tak, jak Bozia przykazala jest
              przekonany, ze do bycia dobrym, bezpiecznym kierowcom wystarczy tylko i
              wylacznie standardowa wiedza (praktyczna) wyniesiona z kursu prawa jazdy.?

              Nie lekceważ ludzi jeżdżących, jak Bozia przykazała, bo nie znaczy to wcale, że dysponują wiedzą tylko i wyłącznie wyniesioną z kursu prawa jazdy.
              Spodziewaj się najgorszego, tego że zachowają się bez refleksu i wyobraźni, bo w tym układzie, to Ty jesteś ten niedobry(a) i wszystko, co robisz poza przepisami, robisz na własną odpowiedzialność, więc nie spodziewaj się, że każdy przejrzy Twoje (dobre) zamiary.
              A jeśli Cię czasami taki żółwik 80-90 zaskoczy ładnym manewrem ułatwiającym Ci jazdę, to doceń to a nie zostawiaj go z pogardą we wstecznym lusterku...

              Pozdrawiam,
              Mejson
          • mejson.e5 Re: Dyskusja 22.12.03, 13:31
            lexus400 napisał:

            > mejson.e5 napisał:
            >
            > > Dyskusja pewnie będzie dopiero po weekendzie, jak ludzie przyjda do pracy.
            > ..
            > >
            > > Mejson
            >
            >
            > ...tak mi się wydaje, bo coś pusto na forum.
            > Pzdr.

            Coś mi się zdaje, że temat wyczerpany albo wrócimy do dyskusji po Nowym Roku?

            Mejson
      • rozaola Re: Niebezpieczeństwa wolnej jazdy 20.12.03, 16:37
        Nie zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze jak ktos jedzie 80 poza obszarem
        zabudowanym, to jest to warzywo ktore drzemie za kierownica, bezmyslnie wjedzza
        w przeszkode i nie ma refleksu.
        Ogolnie mejson uwazam, ze powinienes pisac ksiazki o jezdzeniu albo prowadzic
        pogadanki w szkolach na ten temat, bez zartow.

        Pozdro
        Roza
        • lexus400 Re: Niebezpieczeństwa wolnej jazdy 20.12.03, 18:01
          rozaola napisała:

          > Nie zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze jak ktos jedzie 80 poza obszarem
          > zabudowanym, to jest to warzywo ktore drzemie za kierownica, bezmyslnie
          wjedzza
          >
          > w przeszkode i nie ma refleksu.
          > Ogolnie mejson uwazam, ze powinienes pisac ksiazki o jezdzeniu albo prowadzic
          > pogadanki w szkolach na ten temat, bez zartow.
          >
          > Pozdro
          > Roza


          ...a ja się zgadzam z mejsonem - Roza on podał jakiś teoretyczny przykład ale
          można sobie wyobrazić taką sytuację a dane można zmienić np. po wizycie u
          dzieci dziadkowie wsiadają do maluszka,dziadzio ma głowie kapelusz bo jest
          niedziela,leśna droga,ładna pogoda,dziadzio pomyka sobie spokojnie 60/h i
          rozanielony gadu,gadu z babcią a tu nagle pojawia się na horyzoncie jadąc z
          przeciwka z prędkością około 170/h szalony lexus400 i wyprzedza jakieś auto a
          że robi się ciasno,odległość się zmniejsza bardzo szybko,lexus wali na
          trzeciego a dziadzio nie wie co robić naciska nieśmiało hamulec ale cały czas
          jadąc oczywiście przy osi jezdni,wykonuje nieśmiały ruch kierownicą w
          prawo,babcia krzyczy hamuj Józiu a Józiu ma mokro w portkach,hamuje co sił w
          nodze i stawia malucha w poprzek drogi bo jedna strona słabiej hamuje ale
          wszystko dobrze się kończy, szalony lexus400 zmieścił się przed maluchem i
          poleciał dalej przyspieszając.
          Czy taka sytuacja jest realna ?? - ja uważam,że jak najbardziej.
          Pzdr.
          • rozaola Re: Niebezpieczeństwa wolnej jazdy 21.12.03, 14:23
            Moze byc tak, jak piszesz w swoim przykladzie, a moze byc inaczej. Chodzi o to,
            zeby sie nie przywiazywac do jednej obowiazujacej wersji. Ze jak 80 to
            koniecznie warzywo bez koncentracji. Moglabym podac kilkanascie przykladow
            osob, ktore jezdza 80 poza miastem i sa bardzo skupione na jezdzie, nie robia
            zadnych bledow.

            Pozdro
            Roza
            • mejson.e5 Skupienie przy 80 km/h 22.12.03, 00:42
              ?Chodzi o to, zeby sie nie przywiazywac do jednej obowiazujacej wersji. Ze jak 80 to koniecznie warzywo bez koncentracji. Moglabym podac kilkanascie przykladow
              osob, ktore jezdza 80 poza miastem i sa bardzo skupione na jezdzie, nie robia
              zadnych bledow."

              W pełni popieram!
              Znam człowieka o bardzo wysokich kwalifikacjach, który na torze czy poligonie potrafiłby olśnić niejednego ściganta, a ruchu drogowym jeździ przepisowo, w tym na niezabudowanym 80-90 km/h. Ważne jest, JAK on jedzie a nie ILE jedzie.

              Pozdrawiam,
              Mejson
          • mejson.e5 Józiu 22.12.03, 00:40
            ?nagle pojawia się na horyzoncie jadąc z przeciwka z prędkością około 170/h szalony lexus400 i wyprzedza jakieś auto a że robi się ciasno,odległość się zmniejsza bardzo szybko,lexus wali na trzeciego a dziadzio nie wie co robić naciska nieśmiało hamulec ale cały czas jadąc oczywiście przy osi jezdni,wykonuje nieśmiały ruch kierownicą w prawo,babcia krzyczy hamuj Józiu a Józiu ma mokro w portkach,hamuje co sił w nodze i stawia malucha w poprzek drogi bo jedna strona słabiej hamuje?

            To jest właśnie przykład ściganctwa szkodliwego ? przestraszyć kogoś, zrobić zamieszanie i sprawić, że nie jest znany finał sprawy.
            Co z tego, że ?wszystko dobrze się kończy, szalony lexus400 zmieścił się przed maluchem i poleciał dalej przyspieszając.?

            Mogło nie skończyć się dobrze, bo dziadka na zablokowanych kołach mogło wynieść do rowu czy na drzewo. I czy miałoby znaczenie, że lexus dobrze obliczył sobie moment ataku i ilość miejsca do wyprzedzania, skoro dziadek mu nie zaufał i próbując ratować siebie (i lexusa), rozbił się o drzewo? Czy winny byłby dziadek, że nie umiał szybko zareagować i zahamować mądrzej, albo przekalkulować danych i nie hamować, bo wyszłoby mu, że lexus się zmieści?

            ?Czy taka sytuacja jest realna ?? - ja uważam,że jak najbardziej.?

            ...

            I zostaw w spokoju kapelusz tego dziadka, on nie miałby żadnego wpływu na wynik zdarzenia ;-)

            Pozdrawiam,
            Mejson
    • aankaa Re: Niebezpieczeństwa wolnej jazdy 20.12.03, 12:48

      • aankaa ale szybko poszło ;) 20.12.03, 12:50
        strach to czytać, faktycznie, jedzie takie warzywo i o bożym świecie zapomina :(
    • mejson.e5 Kolejny etap 20.12.03, 23:58
      Wyjaśniam od razu, że nie było moją intencją chwalenie szybkiej jazdy i krytyka jadących wolno. Co to, to nie ? nie doczekasz się szybko, lexus;-).
      W tym wątku chciałbym obalić parę mitów funkcjonujących powszechnie wśród kierowców.
      Pierwszy z nich, to błogie przekonanie, że wystarczy jechać wolniej, by jechać bezpieczniej.
      Jasne, że wolniej to znaczy mieć więcej czasu na decyzje i manewry ale nie można obniżać koncentracji i uważać, że przy małej prędkości nic się nie stanie.

      A skąd się biorą warzywka za kierownicą? Tak, słusznie myślicie ? emeryci, działkowcy, niedzielni kierowcy, zielone listki. To na pewno.
      Ale nie uwierzycie, ilu spośród nich to byli ... ściganci!
      Nie, nie pokręciło mnie i trzeźwy jestem.

      Wyobraźcie sobie faceta, którego żywiołem jest szybka jazda, dynamiczne wyprzedzanie, ostre hamowanie, słowem ? żywy dynamit. I nagle ten facet zmuszony jest, by jechać wolno i płynnie. Może to być spowodowane wieloma rzeczami ? urodziło mu się dziecko i rzyga, gdy tatuś próbuje jechać po swojemu, wiezie matkę chorą na kręgosłup, która bardzo cierpi przy podskokach czy gwałtownych manewrach auta. Mógł też zatrudnić się do wożenia szyb czy nitrogliceryny ;-).
      Ten facet cierpi, gdy musi jechać wolno i łagodnie. Gryzie kierownicę, zgina ją w dłoniach i co jakiś czas wali głową w boczna szybę. Później się do tego przyzwyczaja i przestaje wyć, tylko jedzie ... otępiale. Bez ikry, koncentracji i chęci do życia. Warzywko.
      Oczywiście większość warzywek pochodzi z listy, którą wymieniłem powyżej, ale nie możecie zaprzeczyć, że i ściganci mogą nimi zostać, no nie?

      Do czego zmierzam?
      Otóż uważam, że płynna, bezpieczna jazda z przepisowymi prędkościami wymaga o wiele więcej kunsztu i doświadczenia, niż ... jazda szybka(?!).
      Bo nie sztuka zmusić się do koncentracji, gdy się pędzi trzycyfrową prędkością po naszych polskich drogach. Nie skoncentrowany szybko taką jazdę by zakończył.
      Sztuką jest zachować krótki czas reakcji i podejmować prawidłowe decyzje, gdy nic-sie-kurde-nie-dzieje! Sztuką jest ułatwiać wyprzedzanie szybszym, wpuścić i nie wystawić pieszego na przejście, nie ruszać ospale spod świateł, gdy i tak wiemy, że wskazówka prędkościomierza zatrzyma się na sześćdziesiątce.
      Słowem ? uważam, że taka odpowiedzialna jazda to kolejny etap wtajemniczenia drogowego. Po a nie przed homo ścigantus.

      Szybko jeździć trzeba umieć. Nie tylko, by się zmieścić w zakręt, zdążyć wyprzedzić przed czołówką, wyhamować przed przeszkodą. To potrafi udresiony szympans po pewnym treningu, tym szybciej im mniej wyobraźni i skrupułów mieści mu się pod nanofryzurą.
      Sztuką jest wyprzedzić i nie zmuszać innych do zjeżdżania na pobocze czy hamowania awaryjnego. Nie dojeżdżać do tylnego zderzaka i terroryzować spokojnych, może trochę gapowatych kierowców. Nie jest sztuką przestraszyć pieszego hamując co prawda przed przejściem ale z rykiem opon i poślizgiem.
      Sztuką jest szanować i nie niepokoić innych użytkowników drogi, by nie być postrzeganym jako powszechnie omawiany debil z mózgiem w prawej stopie.
      Ja znam takich kierowców i wiem, że jeżdżą bezpieczniej od statystycznego kierowcy.
      Ale to są wyjątki, dużo rzadziej spotykani niż powszechnie omawiani ściganci.

      A lexus powinien kupić dziadkowi w maluszku nowe spodnie ;-)

      O innych mitach później...

      Pozdrawiam,
      Mejson
    • guest_of_honour podobało mi się! Ale błagam... 21.12.03, 10:50
      pisz trochę krócej!!!
      pzdr
      • mejson.e5 Krócej 22.12.03, 00:41
        ?podobało mi się! Ale błagam...
        pisz trochę krócej!!!?

        Przepraszam wszystkich!
        Faktycznie, jak człowiekowi nie przerywają, to potrafi się rozpisać...
        Jestem modemowcem i nie uczestniczę w dyskusjach ?na żywo?, dlatego czasami zapominam, że to postowanie na forum a nie pisanie przemądrzałych felietonów.
        Będę starał sie streszczać.

        Pozdrawiam,
        Mejson
    • bocian4 Re: Niebezpieczeństwa wolnej jazdy 22.12.03, 13:43
      Tak jak juz kiedys Ci pisalem jest to potwierdzone doswiadczeniami i faktami
      (czy rosala sie z tym zgadza czy nie). Po pierwsze w niemczech gdzie nei ma
      ograniczen ilosc wypadkow oraz wypadkow smiertelnych na autostradach jest
      mniejsza niz np. w lezacej tuz obok francji. Wynika to z bardzo prostego
      powodu - kazdy dopasowuje swoja predkosc do wlasnych mozliwosci w danej chwili
      oraz do warunkow panujacyh na drodze. Jest super wypoczety, przy pustej
      drodze i super widocznosci, to tnie 200. Jest gorsza widocznosc, czy sam nei
      czuje sie idealnei to jedzie 80. NAtomaist we francji jest silna sugestia
      ograniczeniem do 130 - dla wypoczetego, na nudnej autostradzie to
      wykanczajaca szybkosc - nei skupia sie, tylko po prostu wlecze. Bardzo
      opozniony czas reakcji na cokolwiek. NAtomiast czlowiek zmeczony sugeruje
      sie - dali mi 130, to musze tyle ciac bo przeciez nie bede mail szansy nic
      zyskac jak bym byl wypoczety.
      Po drugie przeprowadzono doswiadczenie w Montanie w USA. Tam przez 4 lata nei
      bylo zadnych ograniczen na autostradzie i ilosc wypadkow oraz wypadkow
      smiertelnych znacznie spadla. Ludzie uwazali naprawde na siebie wiedzac ze
      moze przeleciec koles 150 mil/h. NAtomaist wspolczynnik ten wzrosl znowu po
      wprowadzeniu ograniczen.
      Tak wiec oczywiscie masz racje. Co do przyapdku leksusa - nie rozumiem tego
      co napisal - przeciez tak naprawde to on byl by winien wypadku dziadka -
      szedl na czolowke, a to ze dziadek musial hamowac to najlepszy dowod na to ze
      zle wymierzyl odleglosc.
      PZdr
      • mejson.e5 Ograniczenia 22.12.03, 14:19
        Zgadzam sie ze stwierdzeniem, że stosowanie się do ograniczeń z przymusu, dla
        niewprawionych może spowodować skutki wręcz odwrotne - właśnie z powodu
        ograniczonej koncentracji.
        Natomiast dyskusja o ograniczeniach na autostradach u nas nie ma sensu, bo nie
        wierzę, że ktoś próbowałby wyegzekwować poprawne 130 - większość jeździ
        szybciej i nikt chyba za to nie beknął.
        Stosowanie sie do ograniczeń z przekonania, a nie z przymusu to zupełnie inna
        sprawa. Pod warunkiem, że się nie rozleniwia i za bardzo nie uspokaja.

        Co do przypadku lexus - dziadek, to był tylko przypadek hipotetyczny, wymyślony
        (mam nadzieję) przez lexusa na potrzeby tego wątku i nic takiego nie miało
        miejsca. Gdyby miało i wyglądałoby, tak jak w poście lexusa, to byłby on winny
        wykroczenia nieustąpienia pierwszeństwa przejazdu, ponieważ zmusił dziadka do
        hamowania. Bez znaczenia jest tu fakt, że hamowanie dziadka było niepotrzebne -
        po prostu sprawił wrażenie, że spowoduje kolizję.

        Co ty na to, lexus?

        Mejson
        • lexus400 Re: Ograniczenia 23.12.03, 09:03
          ...oczywiście wymyśliłem taką sytuację,mogę się zgodzić z Tobą mejson ale
          jednak nie do końca - ludzie niepewni za kierownicą albo nie reagują szybko
          albo reagują przedwcześnie w panice.Może nie Ty ale ja spotkałem się
          z "idiotyzmem" migania długimi światłami kierowcy wyprzedzającemu jadącemu z
          przeciwka, wyprzedzam spokojnie,normalną prędkością z przeciwka jedzie jakiś
          palant i świeci długimi, ja zjeżdżam po wyprzedzeniu bezpiecznie na prawą
          stronę przejeżdżam już na prawej stronie jakiś odcinek i dopiero mijam się ze
          spanikowanym.Nie wnikajmy teraz w fakt samego wyprzedzania czy to było
          prawidłowe czy też nie ale zajmijmy się faktem paniki w której ludzie wykonują
          jakieś dziwne manewry np.nagłe hamowanie,kręcenie kierownicą i to głupie
          świecenie długimi, które mnie najbardziej denerwuje,gdyż nawet zakładając
          sytuację stwarzania przez wyprzedzającego sytuacji niebezpiecznej facet, który
          świeci długimi nie myśli o tym aby uniknąć kolizji tylko o tym aby świecić
          długimi.Ja znajdując się niejednokrotnie w takiej sytuacji widząc samochód
          jadący "na trzeciego" zawsze staram się ocenić sytuację pod kątem uniknięcia
          kolizji czyli maksymalnego zjazdu do prawej strony,wyhamowanie samochodu bądź
          nawet zatrzymanie i nigdy nie zaświeciłem długich świateł bo raz że tracę cenne
          ułamki sekund a dwa że to nic absolutnie nie pomoże a wręcz może zaszkodzić,
          gdyż długie światła mogą dodatkowo oślepić szaleńca.
          Kierowca wprawiony i pewny swoich zachowań na drodze nie myśli tylko wykonuje
          manewry a "niedzielny" kierowca stara się myśleć nad każdym ruchem w aucie i
          nie zawsze to myślenie wychodzi.
          ....no i co Ty na to mejson ??
          Pozdrawiam serdecznie.
          • mejson.e5 Niepotrzene błyski 23.12.03, 09:28
            lexus400 napisał:

            "Może nie Ty ale ja spotkałem się z "idiotyzmem" migania długimi światłami
            kierowcy wyprzedzającemu jadącemu z przeciwka, wyprzedzam spokojnie,normalną
            prędkością z przeciwka jedzie jakiś palant i świeci długimi, ja zjeżdżam po
            wyprzedzeniu bezpiecznie na prawą stronę przejeżdżam już na prawej stronie
            jakiś odcinek i dopiero mijam się ze spanikowanym."

            Dlaczego sądzisz lexus, że nie spotkałem się z takim niepotrzebnym błyskaniem
            wyprzedzającemu? Też mnie to denerwuje, bo nie służy niczemu innemu niż
            rozładowaniu emocji. Bo przecież mrugający nie spodziewa sie chyba, że
            wyprzedzający z przeciwka go nie widzi i błyskanie miałoby mu uświadomić zmianę
            w sytuacji na drodze? Robią to ludzie z małym doświadczeniem w ocenie
            odległości i prędkości względnej pojazdów. Faktem jest, że spokojne
            wyprzedzanie rzadziej jest strofowane przez błyskotliwych, niż nagłe i
            zaskakujące.

            "Ja znajdując się niejednokrotnie w takiej sytuacji widząc samochód jadący "na
            trzeciego" zawsze staram się ocenić sytuację pod kątem uniknięcia kolizji czyli
            maksymalnego zjazdu do prawej strony,wyhamowanie samochodu bądź nawet
            zatrzymanie i nigdy nie zaświeciłem długich świateł bo raz że tracę cenne
            ułamki sekund a dwa że to nic absolutnie nie pomoże a wręcz może zaszkodzić,
            gdyż długie światła mogą dodatkowo oślepić szaleńca."

            To samo ja - szkoda czasu na niepotrzebne czynności, wykonuję tylko niezbędne
            manewry. Często żona się denerwuje, widząc że nic nie reaguję, ale ja wiem, że
            wyprzedzający spokojnie zdąży i nie muszę nawet zjeżdżać do krawędzi jezdni.
            Swoją droga nie cierpię, gdy pospieszny z przeciwka zmusza mnie do hamowania,
            czy zjeżdżania na pobocze. Świadczy to o jego niskiej kulturze albo/i
            umiejętnościach. Ale i wtedy nie trąbię ani nie błyskam - sam widzi, co
            narobił. Przekląć go mogę i bez błyskania.

            "Kierowca wprawiony i pewny swoich zachowań na drodze nie myśli tylko wykonuje
            manewry a "niedzielny" kierowca stara się myśleć nad każdym ruchem w aucie i
            nie zawsze to myślenie wychodzi."

            Boję się, że jest akurat odwrotnie - doświadczony myśli i i wykonuje manewry,
            a "niedzielny" nie myśli tylko panikuje przed podjeciem innej decyzji niż
            podstawowe: hamowanie, przyspieszanie, skręcanie w prawo.
            A jak się boi, to z reguły hamuje.
            No cóż, albo się nauczy, albo nie. Darwinizm tu nie obowiązuje. Droga jest dla
            wszystkich.

            "....no i co Ty na to mejson ??"

            Jak widzisz, prawie się zgadzamy ;-)

            Pozdrawiam
            Mejson
            • lexus400 Re: Niepotrzene błyski 23.12.03, 15:29
              ...generalnie można powiedzieć,że się zgadzamy z tym myśleniem to tak różnie,
              wiele rzeczy robi się mechanicznie że tak powiem perfekcyjnie nie zastanawiając
              się nawet,ale obaj wiemy o co chodzi.:))
              Pzdr.
    • greenblack Re: Niebezpieczeństwa wolnej jazdy 23.12.03, 16:07
      Mam nadzieję, że dożyję czasów, gdy w zakres kursu i egazaminu na PJ będą
      wchodziły jazdy 130 km/h na autostradzie.


      Pozdrawiam
      • lexus400 Re: Niebezpieczeństwa wolnej jazdy 23.12.03, 16:18
        greenblack napisał:

        > Mam nadzieję, że dożyję czasów, gdy w zakres kursu i egazaminu na PJ będą
        > wchodziły jazdy 130 km/h na autostradzie.
        >
        >
        > Pozdrawiam


        ...słuszne spostrzeżenie, ja też mam taką nadzieję.
        Pzdr.
      • mejson.e5 Nauka jazdy na autostradzie 23.12.03, 16:50
        greenblack napisał:

        > Mam nadzieję, że dożyję czasów, gdy w zakres kursu i egazaminu na PJ będą
        > wchodziły jazdy 130 km/h na autostradzie.

        Może dożyjesz, ale czy przeżyjesz? ;-)
        "L-ka" na autostradzie, to dopiero będzie odjazd!
        Swoją drogą, prawo jazdy powinno byc wydawane etapami - o różnym poziomie
        uprawnień - najpierw do 80/h, potem szybciej - po kolejnym egzaminie
        praktycznym.
        Nie byłoby tylu przestraszonych cieląt na szybszych drogach.

        Mejson
      • kompressor Re: Niebezpieczeństwa wolnej jazdy 24.12.03, 11:47
        greenblack napisał:

        > Mam nadzieję, że dożyję czasów, gdy w zakres kursu i egazaminu na PJ będą
        > wchodziły jazdy 130 km/h na autostradzie.
        >
        >
        > Pozdrawiam

        Tak sie jakos zlozylo ze mnie moj instruktor akurat zabral na
        taka "autostrade" i mialem okazje pomykac 140km/h ( Punto II )
        ...ale teraz z perspektywy czasu jak to wspominam to mam do goscia zal, ze mi
        na to pozwolil bo pamietam ze przy takiej predkosci to male autko z tym
        wielkim neonem na plecach z literka L bylo diabelnie niestabilne..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka