edek40
03.08.09, 15:45
Dzis pierwszy dzien w pracy po dwoch tygodniach odpoczynku nad polskim morzem. Wreszcie sobie troszke odpoczne. Okreslenie wypoczynek, gdy na to wydarzenie zabiera sie zone i trojke dzieci, to gruba przesada :) W przyszlym roku spelnie moje grozby i Baltyk obejrze z pokladu jachtu. Z plazy NIGDY (nie mow nigdy :()
Nieco powazniej - ja chyba jakis zly Polak jestem. Mierzi mnie syf i bylejactwo. Wladyslawowo jest brzydkie dokladnie tak, jak brzydkie moze byc miasto zbudowane na potrzeby socjalistycznej machiny odlowu ryb. W ciagu 20 lat wolnosci dolozono naprawde wielu staran, aby te brzydote zamaskowac. Szkoda tylko, ze zrobiono to absolutnie tandetnymi budami buchajacymi "roznokolorowymi" dzwiekami z glosnych, choc nie wysokiej klasy instalacji naglasniajacych, opartymi na sprzetach z najnizszej polki w media-markt oraz wszechogarniajacym smrodem spalonego tluszczu, na ktorym serwuje sie dania kuchni nadmiorskiej w typie zapiekanka/kebab/gyros/frytki, czasem ryby. Pomijam ceny, bardziej zblizone do znanych ze sredniej klasy restauracji w glebi kraju. To zarcie jest niejadalne! Ja jestem gosc w krawacie, wiec nieawanturujacy sie. I dobrze. Naprawde rzadko zdarza mi sie nie zjesc niewielkiej porcji jadla, serwowanego za raczej spore pieniadze. Zona moja rowniez tylko sprobowala i dobrze, bo karmi cyckiem juniora. Nawet moje wszystkozerne corki daly za wygrana przy pizzy (na szczescie nie chcialy rybki, ktora zavetowala zona - wielka milosniczka tych kregowcow). Wyszlismy w cholere. Tuz obok byly lody. Amerykanskie. Takie swiderki. Koszt 12 zl. Dlatego tak tanio, bo tylko dwie porcje - dla corek. Ale jak na barwiona wode to sporo.
Osobiscie jestem lazik, wiec brak parkingow nad morzem mnie nie wkurzal za nadto. Jednak te, ktore byly, choc przeze mnie nie zaszczycane, wprawialy mnie w nieustanne zdumienie. Po pierwsze ceny - 3-4 zl/godz to sporo jak na kilkugodzinne z zalozenia postoje. Po drugie nawierzchnia, a dokladnie calkowity jej brak. Przyznam, ze zdarzaly sie takie miejsca, gdzie rozwazylbym wjazd moim chevy 4x4. Polaczenie opadow z gliniastym podlozem generowal klopoty. Gdy przyjechalismy dziwilem sie dlaczego samochody sa tak u...lone w blocie. Gdy wyjezdzalismy moj tez taki byl. Wszysko przez droge, ktora z gliny zbudowalo miasto. Nie wkalkulowali opadow i natezenia ruchu. To bylo rozjezdzone bajoro - czesto, aby nie pryskac na biedakow, ktorzy przeskakiwali przez kaluze i bloto, wlaczalem 4x4, bo to pozwalalo mi jechac duuuuuzo wolniej niz ci, ktorych auta napedzane mialy tylko dwa kolka. Ci musieli pokonywac te arterie z rozpedu. Ku utrapieniu pieszych, ktorzy ryzykowali wtedy znacznie wiecej niz tylko ublocenie stop.
Wkurza absolutny brak oznakowania nielicznych, naprawde wartych obejrzenia atrakcji geograficzno-urbanistycznych. Wkurza absolutne ignorowanie potrzeb niepelnosprawnych i... wlascicieli wozkow dzieciecych.
Jak pisalem jestem zly Polak chyba. Pojechalismy bowiem na Hel. Caly polwysep sprawia daleko lepsze wrazenie estetyczne. Dotarlismy do miasta Hel i poszlismy na przechadzke. Skrzytnie omijalismy oklejone ogrodkami, calkiem gustowne rybackie zabytkowe domy. Generowaly one bowiem halas i smrod, znany z bud we Wladyslawowie. A tu patrzymy, w ciagu tych chalupek stoi slicznie zaranzowana knajpka. Wlasciwie pusta, z wyjatkiem jednej rodziny. Tak perelka z g..nem dookola. Niesmialo podeszlismy z zona i zasiedlismy. Gdy podeszla mila kelnerka zaryzykowalem pytanie, czy nas stac na ten lokal. Bylo nas stac, nie bylo drozej niz u syfiarzy. Dlaczego wiec bylo tak pusto, choc obok ludzie tloczyli sie? Bo ladnie i estetycznie? Nie wiem. Wiem zas, ze rodzina, ktora siedziala tu przed nami, to byli Niemcy. Ja mam niemieckie nazwisko. Moze dlatego jakos nie podoba mi sie wypoczywanie w syfie, ktory nas otaczal?
Miary syfu dopelnial widok standard - przykladna rodzinka udajaca sie na plaze. Mamusia i tatus w co najmniej 50% wypadkow poza lezaczkami i parawanikami trzymali w rekach otwarte puszki lub butelki piwa. To rowniez czesty widok w miescie. Ja rozumiem, wakacje, mozna sobie poluzowac. A czy naprawde trzeba robic to tak ostentacyjnie? Ja wyroslem z tego w okolicach pierwszej klasy ogolniaka, gdy pilismy z kolegami piwo w bramie. W drugiej juz tzw. kultura osobista mi przeszkadzala.
Acha, wazna sprawa dla "miastowych", tych ze wsi rowniez. Wezcie walizke pieniedzy. Tu nie ma terminali do kart. Jest kilka zaledwie bankomatow, ktore z uwagi na spore powodzenie czesto nie mialy pieniedzy.
Na moje oko sprawa wyglada tak: przyjechaliscie, wyskakujcie z kasy i spier...cie. Najgorsze jest to, ze najwyrazniej ten typ postepowania w 100% akceptuje gmina Wladyslawowo. Co wiecej, akceptowane jest najwyrazniej rowniez przez rzesze wypoczywajacych. Wydaje sie, ze wladze Helu widza to inaczej, podobnie jak Pucka, gdzie zupelnie przypadkiem zalapalismy sie na regaty polaczone z festynem, dzieki ktoremu z powodzeniem przetrwalismy z dziecmi zimny i wietrzny dzien. Nie nudzac sie i nie snujac miedzy budami syfu.
Najmocniej przepraszam wszystkich tych, ktorych dotknelo do glebi moje antypolskie podejscie do atrakcji :)