Dodaj do ulubionych

Motodylemat mam...

18.08.09, 22:05
No bo tak: w koncu życie mnie zmusza żeby sobie kupić coś na dojazdy do pracy; zresztą własne auto to przecież niezależność ;-). Do pracy jest 10 km, autobusów właściwie brak, z buta codziennie 10 km dymać to lekko przywiele - połowę bym chodził. No i się nasuwa pytanie co kupić bo załozony budżet to... średnia krajowa czyli 3500 :-) co daje w praktyce cenę zakupu 2500 zł. [nie, nie pomyliłem zer] No i nasuwa sie pytanie co wybrać w tej cenie?
1) wersja kaprys- mondeo 1 generacji liftback w benzynie.
2) wersja fajna z kultowym autem to peugeot 205,405 lub 309
albo z mniej kultowym to renault 21.
3) wersja nudno-rozsądna z zabarwieniem patriotycznym to polonez , favorit,uno
4) wersja nudno-rozsądna to palio, espero,escort czy nubira dwa skrajne ciut przekroczą budżet ale o tym za chwilę. No może jeszcze 306.
5) wersja żart to kupic malucha za 400 zł i jeździć nim przy maksymalnych nakładach siegających drugie 400 zł, potem zezłomować i kupić następnego malucha - na codzienne dojazdy 20 km powinien styknąc ;-)
6)xantia . po prostu.

Więcej opcji obecnie nie widzę bo jakieś cc, tico, lanos mnie się nie podobają i już. Marki powiedzmy niemieckie zostawmy ich miłośnikom, starego mercedesa nie kupię bo nie mam ochoty wywalać 30 tys. na renowację. Z japońców to ewentualnie toyota ale nie dam za dwudzietoletnią toyotę 10 tys. bo to głupota; zresztą w tej cenie to można kupić jedynie japońska korozję.
Dlaczego nie kupię czegoś nowego? Bo a) nie mam tyle kasy, b) nie ma używanych megane 3 kombi benzynowych w cenie 30-35 tys , c) za te 35 tys. między nową a używana megane mozna np spokojnie umeblować mieszkanie, pojechać na wycieczkę dookoła świata, wydymać stado panienek, etc. Dlaczego nie kupię czegoś za 10 tys.? Bo po 4 latach strata wyniesie 5 tys - wyrzucone w błoto a i tak trzeba wpakować 6-10 tys. w naprawy w przewidywanym czasie eksploatacji. Dlaczego nie kupię czegoś za 20 tys? bo strata wyniesie 10 tys. itd. No właśnie pisze o stracie i naprawach bo zakładam że przy kupnie auta ze te 2500 wpakuję w serwis czyli naprawy niekiedy blachy, silnika + rozrząd + pompa wody, układ wydechowy i hamulcowy, sprzęgło, duperelele mniejsze i większe w zawieszeniu oraz reflektory i przednią szybę jakieś 3x z kwota zakupu czyli te powiedzmy 7,5 tys. Wynika z tego że auto musi wytrzymać 4 lata czejkając na megankę. Koszty raczej realistyczne.
Może macie jakieś propozycje to przedstawionych sześciu opcji? albo coś całkiem innego? Aha żadnych diesli i gazu bo naprawdę stać mnie będzie wydać 200 zł na paliwo ;-). Bo sie tak zastanawiam i na obecna chwilę nie wiem co wybrać. Auto trzeba bedzie raczej kupić przed śniegami. A i jeszcze jedno. Nie, nie będzie mi szkoda pakować 3 x tyle w naprawy starego auta bo miłośnik motoryzacji powinien utrzymywać auto w dobrym stanie technicznym. Zresztą kiedyś to nawet w rowerze wymieniałem co roku klocki hamulcowe bo była taka potrzeba ;-P. A... xantia ma tę wadę że kupując ją to pewno na 10 lat bym został z tym autem. No i co tu wybrać?
Obserwuj wątek
    • tiges_wiz Re: Motodylemat mam... 18.08.09, 22:23
      1) wersja kaprys- mondeo 1 generacji liftback w benzynie.

      z tym daj luz, bo to sie sypie strasznie (poczatek produkcji i bledy wieku
      dzieciecego)
      to juz lepiej sierre 2.0 DOHC kupic. 120 KM, RWD i 1100 kg. najgorzej jest z
      blacharka, ale silniki po 400 000 robia (czesto trafiaja do kitkarow, jak
      karoseria ulegnie biodegradacji)
    • wujaszek_joe pakujesz się w kłopoty ;) 18.08.09, 22:38
      gdzieś od 6000zł zaczynają się pierwsze meganki, astry itd. może coś z tego
      pokolenia? jest większa szansa że znajdziesz jakiś niezużyty egzemplarz.
      • yamasz Re: pakujesz się w kłopoty ;) 18.08.09, 23:03
        Stawiam na zagazowanego Pomyloneza, Jak były uzytkownik prywatnego i
        służbowego mogę Ci serdecznie polecić. Auto zagazowane jest tanie w
        eksploatacji, nie licząc korozji ( nie tak powszechnej jak się
        ogólnie uważa, ogranicza się ona z regóły od nadkoli do rantów
        drzwi, ale sporo jest też egzemplarzy zdrowych) praktycznie
        bezawaryjne, i proste w obsłudze jak i serwisie. Polecam Atu Plusy
        na pełnym wtrysku paliwa (od 1998 r.)
        Plusy mają już wspomaganie, centralny, a często alarm, elektrykę
        szyb i czasami nawet klimatyzacje.
    • green_cactus Re: Motodylemat mam... 18.08.09, 23:16
      mam dokladnie taki sam zgryz, a czas ucieka,
      na chwile obecną wypatrzyłem zagazowaną Nexie, cale 3500, jutro
      podjade obejrzec - dla zonki powinnno byc OK.
      Na corollke '97 mnie nie stac :(
      Jak dla siebie, nadal tkwie przy pomysle kupna Merca W124
      Im wiecej widze tego na ulicy, tym bardziej chce miec takiego.
      zachorowałem i tyle.
      • wujaszek_joe Re: Motodylemat mam... 19.08.09, 07:45
        mój brat też miał taką chorobę.
        Przeszło mu dopiero bo przejrzeniu chyba wszystkich W124 na Śląsku.
        Ale on wolał chyba diesla, może jakiś benzynowy się uchował w akceptowalnym stanie?
    • mrzagi01 Re: Motodylemat mam... 19.08.09, 07:37
      Jeżeli mnie pytasz o zdanie, to tak:
      zaczął bym od wykreślenia wszystkich fordów.
      następnie usunął Pomyloneza (chyba że opcja "dwa w jednym", auto i sprzęt do pakowania mięśni cie urządza)
      wersję "żart" tyż.
      Palio to kiepściucha wyjątkowa- skreślamy
      Xantia- wadą jest hydro (tzn. normalnie nie jest to wadą, ale względem przedstawionej koncepcji i założeń tak) to wymaga starannego i nieco kosztowniejszego serwisowania, o czym warto pamiętać.

      Z pozostałych, będąc w Twojej sytuacji, raczej bym skupił uwagę na prostych i niekłopotliwych w eksploatacji maluchach, tj. Uno i 205, a ze względów praktycznych (przestrzen wnętrza) na tym pierwszym.

      ew. opcja "albo coś całkiem innego"- moja nieśmiała sugestia: Trabant Polo
    • lexus400 Re: Motodylemat mam... 19.08.09, 09:13
      Na dojazdy do pracy w takim zakresie cenowym to ja poleciłbym Citroena AX 1,5D,
      samochodzik jest w miarę wygodny (z przodu), ma trochę bagażnika ale największą
      zaletą jest zużycie paliwa ON nie przekraczające 5l, trzeba się na prawdę starać
      aby dojść do 5l. Koszt zakupu takiego po liftingu to około 2500-3000 i powinien
      to już być egzemplarz do jazdy a nie do inwestowania.
    • simon921 Re: Motodylemat mam... 19.08.09, 09:59
      Może sugestia nie z listy, ale za to z własnych doświadczeń. Renault
      19 1,9D. Silnik co prawda diesla, ale za nic w świecie auto nie
      chciało się psuć, a sprzedawałem z przebiegiem 420kkm. I do dziś
      ojciec czasem widuje, że jeździ. A dodam jeszcze, że byłem wtedy
      młody i głupi i nie dbałem za bardzo o auto jeszcze. No i jest to
      poprzednik megane;)
    • plawski Skuter z kabiną? :-) n/t 19.08.09, 11:05

    • st1545 Re: Motodylemat mam... 19.08.09, 13:13
      Witam!
      Przeczytałem Twój post w całości i prawie całość zrozumiałem. Nie rozumiem tylko
      dziwnego podejścia do utraty wartości. Auto za 2500 (+7500 na naprawy w dniu
      zakupu;) oddasz po czterech (???) latach na złom. Tracisz 10 tysięcy. Auto za
      10000 (+5000 na naprawy w pierwszym miesiącu eksploatacji) sprzedasz po czterech
      latach za 5000. Tracisz te same 10 tysięcy, ale komfort użytkowania jakby inny -
      wg mnie wart jest on zamrożenia tych pieniędzy.

      Nie chcesz diesla - i OK. 10km to dość krótki odcinek; legenda głosi, że to
      niedobrze dla diesli. Na miasto szukałbym też auta z A/T, a diesel z automatem
      to rzadkie skojarzenie (wśród rozpatrywanych aut).

      Gdybym nie musiał myśleć o rodzinie, to z Twoich wersji najbardziej podobałaby
      mi się opcja 2. Ze powodu awersji do rudego koloru odrzuciłbym jednak wszystkie
      auta fajne, ale rdzewiejące (tylko z tego powodu w ogóle nie patrzyłbym na opcję
      3.).

      Zostaje Ci 205/309 lub Xantia. Jeśli chcesz pozostać przy niższym limicie, bierz
      205-tkę. Jeśli bardzo Ci zależy na tym, aby w ciągu tych czterech lat nie być
      zmuszonym do zmiany auta, to jednak dołóż trochę i kup _przyzwoitą_ Xantię.

      Gdzieś pośrodku między tymi opcjami jest Renault Twingo 93÷96r. Z trwałym
      łańcuchem rozrządu, dobrze zabezpieczone antykorozyjnie, ma wygodne siedzenia
      dla 4-ech osób - a to nie wszystkie zalety tego autka (-; Miałem je kiedyś
      (wybierałem zresztą spośród podobnych opcji, co Ty) i nie przetrwało 4 lat tylko
      dlatego, że się wzbogaciłem (-; i kupiłem nowsze Twingo (16V -> 75KM przy 850kg
      wagi - teraz są już takie do kupienia poniżej 10000zł).

      pozdrawiam, tomek
    • kaqkaba Re: Motodylemat mam... 19.08.09, 15:53
      Ja bym radził to co odrzuciłeś bo Ci się nie podoba więc się zamknę.
    • 1realista dzięki za opinie 23.08.09, 17:56
      ale kilka wyjaśnień. ;-P
      Gdybym chciał wydać na auto 10 tys. to bym kupił prawdopodnie megankę 1 fl z końca produkcji za te 12 tys. i nie byłoby sprawy.
      Jeśli zaś chodzi pozostałe sprawy to:
      - tylny napęd ma jednak poważnego minusa, bo z tych dziesięciu km jakieś 1,5 km będzie jazdy zimą w śniegu po pas, bo są to odcinku drogi o 128 kolejnosci odśnieżania. A u mnie nie ma zimy jak we Wrocławiu. Zresztą mieszkam na górce co powoduje że zimą jest naprawdę wesoło jak auta próbują podjeżdżać.
      - nie chcę diesla bo obecnie toczę sie dieslem ale jak kiedyś pisałem nie podoba mi sie zapach paliwa. Postawcie obok mnie cieżarówkę z dieslem to po jakiejś minucie stania niedaleko rury wydechowej zrobię sie zielony. Z gazem przy takich przebiegach sie nigdy nie zwróci i zawsze to kilka dodatkowych elementów do serwisowania. Dlatego wolę czysty benzynowy silnik. Zresztą moja jazda zimą dieslem wygląda tak że ogrzewanie dopiero uruchamiam na ciepłym silniku bo bym zzieleniał. Przy benzynie nie mam aż takich kłopotów. Zresztą dopiero pod koniec jazdy silnik obecnie ma właściwą temperaturę.Benzyna szybciej złapie.
      -Trampek nie , a twingo jest zbyt drogie z początków produkcji na to co sobą oferuje. Nad ax sie zastanowię.19?... no nie wiem.Skuter byłby idealny tylko takich nie produkują.Aha max prędkosć jaką rozwinę to 55 km/h jak sie zagapię. Minimalna to jak będę miał superfarta to tylko dwa razy stanę na stopie.Teoretycznie :-/
      - jesli chodzi o utratę wartości to - nie czarujmy się - właściwie każde auto będzie wymagało takiego serwisu jak wymieniłem - tylko te z allegro są sprzedawane po serwisie i niezbednych naprawach ;-). Ponieważ to będzie właściwie chyba ostatnia okazja pojeździć czymś starym bo za niedługo wprowadzą rózne obciązenia podatkowe tak że stare auta staną nieopłacalne eksploatacyjnie to chyba warto to wykorzystać.A te kilka tyś wolę przeznaczyć np na współczesne auto bo jakby inney poziom technologiczny. zresztą sprzedać wiele obecnie kupowanych aut w cenie 10 tys. będzie sprzedać niezwykle trudno za te 4 lata.
      Podsumowując obecnie obserwuję i przeglądam oferty powoli; jest ten max kwartał na decyzję :-). I chyba skończy sie na walce pomiędzy xantią (hydro mnie nie przeraża) a mondeo mimo wszystkich jego wad z początku produkcji.Ma największe szanse, potem xantia a potem niekorodujące francuzy. Chyba że trafię na coś fajnego to będzie decyzja chwili.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka