Dodaj do ulubionych

Lubelskie kompleksy, czy inne zwyczaje?

04.01.04, 18:24
Pojeździłem sobie w ten weekend po Lubelskiem i zauważyłem dziwną rzecz: z
wszystkich samochodów na lubelskich rejestracjach, którym pomagalem się
wyprzedzić (zjeżdżając na pobocze, czasami ośnieżone!), tylko jeden mi
podziękował awaryjnymi. Natomiast z wszystkich warszawiaków, którzy mnie
wyprzedzili tylko jeden ... nie podziękował!
Czy to są inne zwyczaje, czy w Lubelskiem nie lubią warszawiaków ( mam tablice
z mazowieckiego)?
Głupio mi, bo sam pochodzę z Lubelskiego, tylko ostatnio jakoś mało tam
jeździłem...

Pozdrawiam,

Mejson
Obserwuj wątek
    • dwiesciepompka Re: Lubelskie kompleksy, czy inne zwyczaje? 04.01.04, 18:50
      W imieniu lubelszczyzny czuje sie w obowiazku zapewniac,iz byc moze byl to
      tylko przypadek.;)Ja zawsze dziekuje i zauwazam,ze moi znajomi rowniez to
      czynia.A to czy mi ktos dziekuje,to roznie,choc z przewaga dziekujacych.Moze
      przez tablice byles ciut nieakceptowany.:)Ale nie przejmuj sie,powrócisz na
      ojczyzny lono,zmienisz tablice i wszystko bedzie w porzadku.:D
      • mejson.e5 Łono 04.01.04, 19:37
        Prędko na to łono nie wrócę, ale dziękuję za podpowiedź.
        Co do kultury jazdy, to poza w/w nie było różnicy - też popychają zderzakiem
        przy 60 na zabudowanym...

        Pozdrawiam,

        Mejson
    • greenblack Re: Lubelskie kompleksy, czy inne zwyczaje? 04.01.04, 18:57
      A po co zjeżdżasz?
      • mejson.e5 Po co zjeżdżam? 04.01.04, 19:34
        Bo może jechać lexus400 albo krakus.mp ;-)

        Setka na niezabudowanym albo 130 na autostradzie/ekspresowej to wkurzająca
        prędkość dla części populacji...

        Ty nie zjeżdżasz?
        Z tym śniegiem to trochę koloryzowałem, zjeżdżałem tylko w delikatny, nie głęboki.

        Pozdrawiam,

        Mejson
        • greenblack Re: Po co zjeżdżam? 04.01.04, 19:49
          Jeszcze mi nie odbiło, żeby zjeżdżać na ośnieżone, oblodzone, dziurawe pobocze,
          bo jakaś łajza nie umie wyprzedzać. Zresztą zazwyczaj to ja wyprzedzam;)


          Pozdrawiam
          • andre_234 Re: Po co zjeżdżam? 04.01.04, 21:07
            greenblack napisał:

            > Jeszcze mi nie odbiło, żeby zjeżdżać na ośnieżone, oblodzone, dziurawe pobocze,
            >
            > bo jakaś łajza nie umie wyprzedzać. Zresztą zazwyczaj to ja wyprzedzam;)
            >
            >
            > Pozdrawiam

            Jedź i daj jechać innym. To moja zasada.
            Twoja? Nie dam łajzie wyprzedzić!
            Kto Cię tu Qrna wpuścił
            Też życzę zdrowia, szczególnie psychicznego!
            • dwiesciepompka Re: Po co zjeżdżam? 04.01.04, 22:02
              >Jedź i daj jechać innym. To moja zasada.

              Slusznie,ale uwazajac na swoje bezpieczenstwo.Bez problemu zjade troche na
              prawo,ale na pobocze tylko wtedy,gdy widze jego duuuuzy kawalek do przodu.W
              nocy nie ma mowy o poboczu.Nie mam zamiaru wpasc na pieszych lub rower,bo panu
              jadacemu za mna nie chce sie zjechac na lewy pas,wiec miga mi dlugimi.
              • wo_bi Re: Po co zjeżdżam? 05.01.04, 22:20
                dwiesciepompka napisał:

                > >Jedź i daj jechać innym. To moja zasada.
                >
                > Slusznie,ale uwazajac na swoje bezpieczenstwo.Bez problemu zjade troche na
                > prawo,ale na pobocze tylko wtedy,gdy widze jego duuuuzy kawalek do przodu.W
                > nocy nie ma mowy o poboczu.Nie mam zamiaru wpasc na pieszych lub rower,bo
                panu
                > jadacemu za mna nie chce sie zjechac na lewy pas,wiec miga mi dlugimi.
                >

                Dokladnie tak samo ustepuje miejsca. Kiedys nawet uslyszalem od pasazera, ze
                zbyt uprzejmy jestem. ;P Ale jak juz ktos wspomnial: jedziesz wolniej, daj
                jechac innym. Jasli moge i nic ku temu nie przeszkadza, co mi szkodzi zjechac
                na bok. Chyba bezpieczniej i dla mnie i dla niego.
                Co do dziekowania... Tez to robie. I nie ukrywam, ze libie jak ktos mi mignie
                awaryjnymi. :)) Ustepuje tez miejsca w miescie, konczacy sie pas, itp. Taki, w
                morde, kulturalny kierowca ze mnie. haha

                Pozdrawiam
                • dwiesciepompka Re: Po co zjeżdżam? 05.01.04, 22:52
                  >Taki, w
                  > morde, kulturalny kierowca ze mnie. haha

                  Tez czynie te wszystkie rzeczy i chcialbym byc kulturalny.:)Ale z drugiej
                  strony kolega powiedzial,ze kiedys dostane w morde za te gesty,które wykonuje
                  pod adresm kierowców,których uznam za chamskich badz debili.
                  • wo_bi Re: Po co zjeżdżam? 06.01.04, 17:30
                    dwiesciepompka napisał:

                    > >Taki, w
                    > > morde, kulturalny kierowca ze mnie. haha
                    >
                    > Tez czynie te wszystkie rzeczy i chcialbym byc kulturalny.:)Ale z drugiej
                    > strony kolega powiedzial,ze kiedys dostane w morde za te gesty,które
                    wykonuje
                    > pod adresm kierowców,których uznam za chamskich badz debili.

                    Czyzbysmy na drodze zachowywali sie tak samo?? :DDD Ojjj potrafie brzydko
                    skomentowa to co inni prezentuja na ulicy... Ja jeszcze nie dostalem...
                    • dwiesciepompka Re: Po co zjeżdżam? 06.01.04, 18:36
                      Zaginiony,lecz odnaleziony bracie........:)))
                    • tomek854 Re: Po co zjeżdżam? 06.01.04, 19:40
                      wo_bi napisał:

                      > Czyzbysmy na drodze zachowywali sie tak samo?? :DDD Ojjj potrafie brzydko
                      > skomentowa to co inni prezentuja na ulicy... Ja jeszcze nie dostalem...

                      hi hi to witam w klubie :)

                      A raz to myslalem ze ja w morde dam jednemu debilowi, ktory mi na lodzie
                      wyjechal z podporzadkowanejm, wiec hamowalem ile sioe dalo a tuz przed nim
                      odbilem w lewo i dojechalem do krawerznika. A ten trabi i mruga i drze sie , ze
                      mu droge zagrodzilem :)
                      • dwiesciepompka Re: Po co zjeżdżam? 06.01.04, 20:36
                        hehe,a widzisz na zimówkach bylbys bezpieczny;-))) Mija dni,mijaja godziny i
                        tylko mysle,ja kogos pierwszy rabne w pape,czy ktos mnie:D Ach my
                        mlodzi,chwaccy junacy,heheh
                        • wo_bi Re: Po co zjeżdżam? 06.01.04, 21:53
                          dwiesciepompka napisał:

                          > hehe,a widzisz na zimówkach bylbys bezpieczny;-))) Mija dni,mijaja godziny i
                          > tylko mysle,ja kogos pierwszy rabne w pape,czy ktos mnie:D Ach my
                          > mlodzi,chwaccy junacy,heheh

                          nie ma to jak lyk adrenaliny... dostane czy nie? Bedzie mu sie chcialo wysiasc
                          z samochodu, czy szkoda bedzie mu tylek podniesz z fotela? ;PPP
                          Hmm jednak wychodze z zalozenia, ze albo zalapuja, ze zrobili cos idiotycznego
                          i glupio im, albo udaja, ze nie widza. Co najwyzej to stukali sie w glowe
                          patrzac na mnie jak na idiote... Wniosek, nie nauczyli sie niczego nowego.
                          ehh "lubie" takich nierofolmowlnych... ;))
            • betty-bt Re: Po co zjeżdżam? 04.01.04, 22:24
              andre_234 napisał:

              > Kto Cię tu Qrna wpuścił

              ja
              • andre_234 Re: Po co zjeżdżam? 04.01.04, 22:47
                andre_234 napisał:

                > Kto Cię tu Qrna wpuścił

                ja
            • mejson.e5 Qrna! 04.01.04, 22:55
              Wyluzuj, andre!

              Też nie lubię, jak spycha mnie ktoś na siłę na pobocze, wyprzedzając na 3-4-go,
              bo miejsce "mu-sie-należy".
              Zjeżdżam tylko wtedy, gdy jest równo, stabilnie i widocznie. Poza ciągłą na
              pobocze trzeba mnie zepchnąć czymś naprawdę dużym.

              A Ty, greenblack, skoro przeważnie wyprzedzasz, to pewnie nie kochasz dupków
              jadących przy osi jezdni ze swoją własną definicją prędkości bezpiecznej, no nie?

              A wyprzedzać i uczyć grzeczności to może tylko ktoś z ambicją większą od rozumu.
              Nawet jak wyprzedzi i pokaże, to w 90% przypadków lekcja nie zostanie zrozumiana.

              Pozdrawiam,

              Mejson
              • andre_234 Re: Qrna! 04.01.04, 23:07
                Bo z rozrzewnieniem wspominam czasy gdy Transitem jeździłem po "Rajchu".
                To była wielka frajda bo kierowcy tam kulturalni i przyjaźni.
                Wyprzedzanie czy wyjazd z podporządkowanej to żaden problem.
                Te niemiaszki jeżdżą i dają jechac innym.
                A u nas ??
                Eeeetam.
                PZDR
                • mejson.e5 Rajch 04.01.04, 23:10
                  Niestety, nie raz spotkałem w Polsce niemiaszków jeżdżących po chamsku i
                  nieprzepisowo. Albo volksdojcze, albo mamy taką samą naturę, tylko różne baty...

                  Mejson
                • greenblack Re: Qrna! 04.01.04, 23:18
                  Czy niemiaszki jeżdżą po poboczu?
                  • lexus400 Re: Qrna! 05.01.04, 13:34
                    greenblack napisał:

                    > Czy niemiaszki jeżdżą po poboczu?


                    ...po poboczu nie, ale nie przy ośi.
                    Pzdr.
              • betty-bt mejson 09.01.04, 00:49
                mejson.e5 napisał:

                > A wyprzedzać i uczyć grzeczności to może tylko ktoś z ambicją większą od
                rozumu

                zastosuj sie do wlasnej rady, mejson i wyluzuj.
                wyprzedzam bo lubie i tyle. ambicja ma sie dobrze. takie zdeczko nerwowe
                zarzuty mozesz przedstawic dresiarzom.
                nie wyprzedzasz- ustap- proste jak drut. chyba, ze nie starcza rozumu...
                • mejson.e5 Betty 09.01.04, 09:33
                  Czy ja komuś zabraniałem wyprzedzać?
                  Pisałem tylko, że uczenie innych grzeczności po wyprzedzeniu, danie swoistej
                  nauczki, rewanżu zda się psu na budę, bo w 90% przypadków uczeń tego nie pojmie.
                  I ambicję wychowania niewychowanych można sobie odpuścić.

                  A co do luzu, to chyba zdążyłaś zauważyć, że ze mnie niespotykanie spokojny
                  człowiek ;-)

                  Kurde!

                  Pozdrawiam,

                  Mejson
    • betty-bt bo ty taki zasadniczy jestes, mejson... 04.01.04, 22:28
      wcisnalbys raz gazu, to dogonilbys jednego niewdziecznika z drugim i pokazalbys
      jak to sie robi :)
      ja zawsze dziekuje grzecznie.
    • franek-b Re: Lubelskie kompleksy, czy inne zwyczaje? 09.01.04, 18:00

      > Pojeździłem sobie w ten weekend po Lubelskiem i zauważyłem dziwną rzecz: z
      > wszystkich samochodów na lubelskich rejestracjach, którym pomagalem się
      > wyprzedzić (zjeżdżając na pobocze, czasami ośnieżone!), tylko jeden mi
      > podziękował awaryjnymi. Natomiast z wszystkich warszawiaków, którzy mnie
      > wyprzedzili tylko jeden ... nie podziękował!
      > Czy to są inne zwyczaje, czy w Lubelskiem nie lubią warszawiaków ( mam tablice
      > z mazowieckiego)?
      > Głupio mi, bo sam pochodzę z Lubelskiego, tylko ostatnio jakoś mało tam
      > jeździłem...


      Mejson, chyba cos Ci sie pomylilo od jezdzenia na tych mazowieckich blachach;-)
      jakie zjezdzanie na pobocze? jezdnia jest od jazdy a nie pobocze, jak ktos nie
      ma warunkow do wyprzedzania to nie wyprzedza. Ja jade na skraju jezdni, czyli
      przy lini z prawej strony ale na dziurawe pobocze nie mam zamiaru sie pakowac,
      gdzie w naszym kraju rownie dobrze mozna spotkac rozlozonego ze swoim towarem
      zbieracza runa lesnego, pijanego rowerzyste lub tez rumunke odslaniajaca swoje
      wdzieki, nie mowie tez o rodzince ktora akurat na zakrencie musi stanac by
      zalatwiac swoje potrzeby fizjologiczne. Uwazam, to za jakis buraczany zwyczaj,
      zeby wyprzedzic nie oczekuje, zeby ktos mi zjechal, niech zajmie sie soba i
      jedzie jak jechal.

      Pozdrawiam
      • mejson.e5 Buraczany zwyczaj? 10.01.04, 08:21
        franek-b napisał:
        " Ja jade na skraju jezdni, czyli
        > przy lini z prawej strony ale na dziurawe pobocze nie mam zamiaru sie pakowac"

        W dziury ja też nie zjeżdżam, chyba, że awaryjnie.

        "nie mowie tez o rodzince ktora akurat na zakrencie musi stanac by
        > zalatwiac swoje potrzeby fizjologiczne."

        Przed zakrętem, czy wzniesieniem też nie zjeżdżam. Także po ciemku i przez
        ciągłą linię.

        " Uwazam, to za jakis buraczany zwyczaj,
        > zeby wyprzedzic nie oczekuje, zeby ktos mi zjechal, niech zajmie sie soba i
        > jedzie jak jechal."

        Ja też zakładam, że mi nie zjedzie, ale świat robi się weselszy, jak mi zrobi
        miejsce ;-).
        Na drodze jednak nie zajmuję się wyłącznie sobą.
        Może w garażu... :-)

        Więcej optymizmu, franek!

        Pozdrawiam,

        Mejson
        • franek-b Re: Buraczany zwyczaj? 12.01.04, 11:54

          > " Uwazam, to za jakis buraczany zwyczaj,
          > > zeby wyprzedzic nie oczekuje, zeby ktos mi zjechal, niech zajmie sie soba
          > i
          > > jedzie jak jechal."
          >
          > Ja też zakładam, że mi nie zjedzie, ale świat robi się weselszy, jak mi zrobi
          > miejsce ;-).
          > Na drodze jednak nie zajmuję się wyłącznie sobą.
          > Może w garażu... :-)

          O tym zajmowaniu sie soba, chodzi mi o stosowaniu sie do przepisow a nie
          udziwnianie zachowan na drodze. Kiedys tez myslalem ze jest to fajny zwyczaj,
          lecz zwyczaj ulegl zezwierzeceniu, ludzie wymuszaja zjezdzanie, czesc zjezdza,
          czesc pakuje sie na chama na 3-go, krotko mowiac, z czegos co powinno zwiekszac
          bezpieczenstwo robi sie burdel na kolkach, cholernie niebezpieczny.

          > Więcej optymizmu, franek!

          Staram sie, lecz na naszych drogach (a zwlaszcza dziurach Warszawskich) nie
          jestem w stanie zdzierzyc...
          btw dzisiejsz roztopy ujawnily kolejna porcje dziur...

          > Pozdrawiam,
          >
          > Mejson

          Rowniez pozdrawiam,
    • kyglo Re: Lubelskie kompleksy, czy inne zwyczaje? 12.01.04, 22:08
      być może już znudziło się.Jeszcze rok-dwa temu takie "podziękowanie" było
      powszechne,nawet na lubelskich drogach.BTW spróbuj tak "podziękować" np. we
      Francji-m.in. tam awaryjne służą do tego ,do czego zostały wymyślone,a
      powszechnie sygnalizuje się nimi niebezpieczeństwo na drodze i wynikające z
      niego gwałtowne hamowanie ,a nie do dziękowania.
      • mejson.e5 Nie tylko awaryjnymi 13.01.04, 12:30
        Jasne, że awaryjne mają ostrzegać o awarii a nie robić za uprzejme ukłony. Ale -
        co kraj to obyczaj. Nikt w Polsce nie uzna, że chwilę po wyprzedzeniu zdarzyła
        się awaria, tylko chodzi o szarmancję. Gorzej, gdy taka awaria akurat wtedy się
        zdarzy...
        Częściej wykonuję grzeczny ruch otwartą dłonią niż mruganie awaryjnymi, ale np.
        po ciemku mojej graby nie widać...

        Pozdrawiam,

        Mejson
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka