Dodaj do ulubionych

antykoncepcja - komputerkiem?

01.02.10, 15:09
Witam

Jestem tutaj nowy i to mój pierwszy post, więc jeśli trafiłem do złego działu
lub taki temat już istnieje, to nie bijcie ;)

Z moją partnerką doczekaliśmy się pięknego synka, który w tej chwili ma już
ponad rok. Synek był wpadką ;), ale pogodziliśmy się z tym i teraz bardzo się
cieszymy, że nie zdecydowaliśmy się na usunięcie. Jednak z drugim chcemy
poczekać, aż młoda mamusia skończy studia ;) Rozmawialiśmy o różnych metodach
antykoncepcji... i tutaj pojawia się problem.
Zwykły "kalendarzyk" na razie działa, ale więcej z tego stresu niż pożytku.
Tabletki odpadają - odpowiedź "nie będę się truła jakimś świństwem" mówi sama
za siebie, chociaż próbowałem ją przekonywać, że to bezpieczne itp... No, ale
przecież nie będę jej zmuszał.

W każdym razie, dochodząc do sedna - znalazłem reklamę takich komputerków,
które na podstawie m.in. temperatury obliczają dni płodne/niepłodne i ryzyko
zajścia w ciążę. Oprócz tego mają pamięć cyklu, dostosowują się do
indywidualnej osoby itp... Widzę, że ma to jakiś sens i pewnie kupiłbym takie
urządzenie "do testów", z tym, że kosztuje ono aż 1200zł.
Czy ktoś z was może testował takie coś? Czy to faktycznie działa? Jakaś opinia
lekarza, naukowca..? Po prostu nie jestem w 100% przekonany...
Proszę, pomóżcie w wyborze :)
Obserwuj wątek
    • bystra_26 raczej nie 01.02.10, 16:00
      Wpisz w forumową wyszukiwarkę Ladycomp, Persona, automatyczna interpretacja, a
      znajdziesz odpowiedź.

      Urządzenia te mają określoną skuteczność, jeśli wystarczy Wam PI=4, czyli 4 pary
      na 100 używających w ciągu roku zaszło w ciąże, to wasz wybór. Metoda Roetzera
      ma PI=0,2 (2 pary na 1000!), każda metoda objawowo-termiczna będzie
      skuteczniejsza od urządzenia.

      I przy urządzeniach, które opierają się wyłącznie na temperaturze albo się
      bardzo ryzykuje w okresie przedowulacyjnym, albo z niego w ogóle nie korzysta,
      bo temp. NIE OSTRZEGA O OWULACJI, ale dopiero PO OWULACJI mówi, że ona była.
      • maciek-smola Re: raczej nie 01.02.10, 16:25
        hmm, z tego co słyszałem/czytałem, to urządzonka takie przez kilka miesięcy
        "uczą" się danego organizmu, a dopiero potem ostrzegają, także przed zbliżającą
        się owulacją. Jeśli faktycznie pokazują dopiero "po", to byłoby trochę bez sensu
        i rzeczone PI równałoby się raczej około 80 ;) Tak na prosty chłopski rozum
        kalkulując ;)

        Dzięki za radę tak czy siak.. poczytam o metodzie Roetzera.

        A propos PI - moja kobieta ostatnio uczyła się na przedmiot związany z seksem.
        Ponoć ejakulacja na zewnątrz jeśli jest dobrze stosowana to ma właśnie PI=4, ale
        coś mi się nie chce w to wierzyć.
        • rubra Re: raczej nie 01.02.10, 17:09
          słyszałem/czytałem, to urządzonka takie przez kilka miesięcy
          > "uczą" się danego organizmu,
          - zdecydowanie prościej i skuteczniej jest uczyć sie siebie samemu-zapewniam:)

          > Ponoć ejakulacja na zewnątrz jeśli jest dobrze stosowana to ma właśnie PI=4
          - a co to za metoda??
        • horpyna4 Re: raczej nie 01.02.10, 18:26

          Metoda Roetzera jest skuteczna dlatego, że opiera się na bieżących
          objawach, a nie statystyce. Przecież przy nawet najbardziej
          regularnych cyklach może w którymś kolejnym przesunąć się termin
          owulacji, a metoda Roetzera właśnie zakłada, że każdy kolejny cykl
          jest jedyny i niepowtarzalny. Stąd jej wysoka skuteczność.
          • lacitadelle Re: raczej nie 02.02.10, 11:28
            nie wiem, na co zdecyduje się autor, ale chyba warto zauważyć, że taki
            "komputerek", choć mniej skuteczny niż NPR, na pewno jest bardziej skuteczny niż
            "kalendarzyk".
            • horpyna4 Re: raczej nie 02.02.10, 15:42

              Też prawda, ale też bardzo "obcina" dni bezpieczne.

              Przy cyklach nieregularnych w ogóle nie nadaje się. Kiedyś miałam na
              przestrzeni mniej więcej roku cykle 21 - 49 dni. Komputerowo wyszłoby
              zero, wszystkie te cykle miały dwutygodniową fazę lutealną.

              Metoda Roetzera pozwala "wykorzystywać" do maksimum dni pewne, a
              jednocześnie chroni przez wpadką w razie owulacji tak przyspieszonej,
              że w I fazie nie ma w ogóle niepłodności.
              • maciek-smola Re: raczej nie 03.02.10, 16:14
                Akurat moja partnerka ma bardzo regularne cykle i chyba tylko temu zawdzięczamy
                brak drugiego dziecka do tej pory ;) Czy ktoś może używa takiego komputerka od
                dłuższego czasu? Zależy mi na opinii użytkowników...
    • myosotis86 Re: antykoncepcja - komputerkiem? 02.02.10, 22:14
      mam komputerek i obserwuję śluz.
      Temperaturę mierzyłam nim 2 miesiące zanim zaczęłam go używać, informacje o
      miesiączkach wpisałam z ostatnich 7 miesięcy :)

      Ale dodatkowo doradzam kurs NPR :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka