Dodaj do ulubionych

Metody "kalkulacyjne"

21.11.03, 09:34
Wiecie, mam taki dylemat.
Z jednej strony nigdy nie posługiwałam się "obliczeniami", tylko bieżącymi
obserwacjami. A tutaj na forum przeczytałam, że zasada "najkrótszy cykl minus
21" dla obliczania okresu niepłodności przedowulacyjnej powinna jednak
obowiązywać.

No i się, przyznam, zatrwożyłam. A to z tego względu, że my zawsze
przeciągaliśmy ten czas, bo tak wynikało z obserwacji (ewentualnie stosowało
się "wspomaganie" ;-) ) . Ja mam akurat taki układ, że w 28-dniowym cyklu
skok temperatury występuje w 18 dniu (w dłuższych cyklach oczywiście
odpowiednio później), więc stosowanie tak rygorystycznych
zasad jest raczej nie do przyjęcia. (Tzn - tak było po pierwszym porodzie,
nie wiem, jak było wczesniej, no i nie wiem, jak będzie p odrugim).

Jak to jest z tą zasadą? Czy trzeba się jej trzymać, czy dopuszczalne jest
zaufanie tylko swoim obserwacjom - a jak wtedy przedstawia się skuteczność
metody?
Obserwuj wątek
    • reszka2 Re: Metody 'kalkulacyjne' 21.11.03, 12:15
      Niec off topic. Ja mam cholernie nieregularne cykle, w żaden sposób nie domyślę
      się ile mi zostało czasu do pojawienia sie objawów płodności - stąd nie liczę
      na niepłodność przedowulacyjną, tylko sie wtedy zabezpieczamy, w okresie
      okołoowulacyjnym - nie współżyjemy klasycznie, dopiero potem - hulaj dusza.
      Więc nigdy nie liczyłam cos tam minus coś tam - najkrótszy cykl jaki u siebie
      zaobserwowałam trwał...18 dni, no więc widzisz sama...
    • praktycznyprzewodnik Re: Metody "kalkulacyjne" 21.11.03, 15:56

      Możesz posługiwac sie tylko metodami opartymi na wnikliwej obserwacji, ale maja
      one dwie wady:
      - dla osób niedoświadczonych mogą okazać sie nieskuteczne;
      - w przypadku jesli nie ma wyrazistych objawów jajeczkowania (bądź od czasu do
      czasu nie ma) nie wiemy, czy rzeczywiscie doszło do jajeczkowania, czy była to
      tylko "fałszywka" sluzu (czyli poziom estrogenów podniósł się na kilka dni i
      spadł). A jesli nie wiemy, czy było jajeczkowanie, to nie wiemy:
      -czy korzystać w nastepnym cyklu z niepłodności przedowulacyjnej;
      -ile dni trwa faza wyzszych temperaur, a to ma znaczenie we wczesnej
      diagnostyce zaburzeń pracy ciałka zółtego oraz w cyklach poporodowych.

      A zatem, kto pragnie większej dokładności dorzuci mierzenie temperatury
      (przynajmniej w wersji "uproszczonej") oraz kalkulację.

      Tej kalkulacji dokonuje się na różnych zasadach w różnych metodach: trochę
      inaczej każą postepować w Lidze MM, troche inaczej u Rotzera, inaczej w
      angielskiej.

      Ale wszyscy są zgodni, ze pierwsze 5-6 dni cyklu można uznać za niepłodne, o
      ile w poprzednim cyklu był wzrost temperatury przynajmniej cztery doby - czyli
      praktycznie było jajeczkowanie oraz zaden z ostatnich 12 cykli nie trwał krócej
      niż 26 dni. I mimo wszystko nie powinna z nich korzystać osoba, która zaczyna
      sie metody uczyć. Powinna odczekać najmniej dwa-trzy cylke, a nawet więcej (to
      zalezy od tego, czy ma wiarygodne notatki na teamt długości cykli z ostatniego
      roku).

      Po co kalkulacja ? Po to by tych dni niepłodnych na poczatku cyklu było nieco
      więcej.
      W metodzie angielskiej odejmujesz -21 od najkrótszego z ostatnich 12 cykli(-20
      dla osoby bardziej doświadczonej,powiedzmy, po roku znajomości metody). Wynik
      odejmowania np. 7, oznacza, ze pierwsze siedem dni cyklu można uznac za
      niepłodne. W te dni można współzyć co drugi dzień wieczorem (zasada "wczesnych
      dni" Billingsa, aby nie przeoczyc ewentualnego (choć bardzo mało
      prawdopodobnego, bo wyliczenie jest bardzo ostrożne) pojawienia się ZMIANY w
      Podstawowym Modelu Niepłodności.
      Zmiana ta w przeważającej wiekszości przypadków ma miejsce "za kreską" powstałą
      z kalkulacji, ale czasem może się zdarzyć, ze pojawi się przed. Czyli
      kalkulacja nie zwalnia z wnikliwej obserwacji, ale ogranicza współzycie
      do: "nie dalej niż za kreskę z obliczenia". I sprawia, ze metoda staje się
      bardzo skuteczna.

      Czy można wpółzyc "za kreską" ? - można, bo za to do więzienia nie biorą, ale
      każdy kolejny dzień - to wieksze prawdopodobieństwo, ze pojawi się ZMIANA PMN,
      na którą czekamy. Wybór nalezy do nas. Decyduje doświadczenie i plany zyciowe.

      Łatwo zauważyć, ze jak ktoś ma krótkie cykle, to kalkulacja nic mu nie daje,
      tych dni niepłodności przedowulacyjnej nie będzie. Kto ma średniej długości -
      kalkulacja da mu dwie-trzy mozliwosci współzycia "przed kreską ", ale w
      przypadku osób z długimi cyklami - tych dni do współzycia będzie więcej, a
      nawet sporo.

      Jesli cykle sa krótkie, a po obejrzeniu przynajmniej 12 wykresów, stwierdzamy,
      ze ich krótkość wynika z krótkiej fazy temperatur wyższych, a nie niższych,
      wtedy "przyjaźniej" jest zastosować jako kalkulację regułę -8. Tę licbę 8
      odejmujemy od pierwszego dnia fazy temperatur wyższych (wybieramy z ostatnich
      12 cykli taki, gdzie ten skok wystapił najwczesniej i odejmujemy). Wynik
      odejmowania to ostatni dzień kiedy można współzyć, ostatni dzień fazy
      niepłodności przedowulacyjnej. Czyli też kreska, tylko powstałana innej
      zasadzie.

      Po porodzie współzyjemy ( o ile wróciła misiączka) tylko w fazie
      niepłodności PO jajeczkowaniu. Do zasad interpretacji jak dla cyklu typowego
      mozna przejść, gdy stwierdzimy przynajmniej 6 kolejnych cykli z prawidłową
      drugą fazą (minimum 1o dni podwyższonej temperatury).

      Współzycie po porodzie zanim dojdzie do pierwszego krwawienia, to szeroki
      temat.
      • adzia_a Re: Metody 'kalkulacyjne' 21.11.03, 21:42
        Dzięki, to mi dużo wyjasniło - czyli nie jest to aż tak "ostra" reguła, jak
        myślałam :-)

        I oczywiście objawy są potwierdzane skokiem temperatury, z tego akurat nie chcę
        rezygnować, bo fałszywki są mi znane ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka