Dodaj do ulubionych

matkowanie

20.05.09, 12:55
czy lubicie panowie, kiedy wam matkuja wasze zony?
Obserwuj wątek
    • s.romeczek Re: matkowanie 20.05.09, 13:40
      w sensie zlania dupy za wybitą szybę?
    • alfa74 Re: matkowanie 20.05.09, 14:02
      Nie. Wolimy ojcowac naszym zonom :]
    • katz3 Re: matkowanie 20.05.09, 14:04
      Żona to żona a matka to matka. Każda z nich pełni inną rolę w życiu mężczyzny i zaspokaja jego różne potrzeby. Z drugiej strony są również takie rzeczy, które otrzymuje się najpierw od matki a potem oczekuje się ich od żony.

      Jeśli więc pytasz czy lubię jak żona o mnie dba (interesuje się czy jestem głodny albo zmęczony) to tak, lubię to. A jeśli pytasz czy lubię jak traktuje mnie jak chłopca (chce załatwiać za mnie sprawy lub chce wycierać mi nos) to nie, nie lubię.
    • bmwracer Re: matkowanie 20.05.09, 20:06
      a jak to matkowanie nalezy rozumiec?
    • kobieta_na_pasach Re: matkowanie 22.05.09, 15:21
      chodzi o podstawianie obiadu pod nos, robienie kanapek na droge,
      pranie , prasowanie,zmywanie po was podstawianych kubkow po
      herbatach i szklanek po piwie, wycieranie zaswinionych blatow i
      stolow, zalatwianie spraw w urzedach itp. no i glaskanie po glowce.
      • obrotowy nie widzimy w tym zadnego matkowania 22.05.09, 15:30
        a jedynie wykonanie swojej dzialki solidnej malzenskiej roboty.
        • cus27 Re: nie widzimy w tym zadnego matkowania 23.05.09, 08:15
          Kobito na zebrach!Znajdz sobie w koncu samca i po klopocie.Na
          tak "ciekawe"pytania...odpowiedzi same sie znajda(Twoje watki
          dziwaczne sa,a zlosc i zazdrosc-szkodza pieknosci(tej... wewnetrznej
          rowniez).
          • kobieta_na_pasach Re: nie widzimy w tym zadnego matkowania 23.05.09, 15:10
            27 napisała:

            > Kobito na zebrach!Znajdz sobie w koncu samca i po klopocie.Na
            > tak "ciekawe"pytania...odpowiedzi same sie znajda(Twoje watki
            > dziwaczne sa,a zlosc i zazdrosc-szkodza pieknosci(tej... wewnetrznej
            > rowniez).

            ha ha! samca too ja juz mam.sek w tym, ze to samiec prymitywny,jak wiekszosc
            zreszta. a ty jestes kolejnym sztandarowym przykladem polskiej nietolerancji.
            mam prawa byc dziwakiem i pisac dziwaczne watki.
        • kobieta_na_pasach Re: nie widzimy w tym zadnego matkowania 23.05.09, 15:07
          obrotowy napisał:

          > a jedynie wykonanie swojej dzialki solidnej malzenskiej roboty.

          a co w tym czasie , kiedy malzonka obrabia swoja dzialke, powinien robic jej maz?
          • obrotowy Re: nie widzimy w tym zadnego matkowania 23.05.09, 15:13
            kobieta_na_pasach napisała:

            > obrotowy napisał:
            >
            > > a jedynie wykonanie swojej dzialki solidnej malzenskiej roboty.
            >
            > a co w tym czasie, kiedy malzonka obrabia swoja dzialke,
            powinien robic jej maz?

            - zarabiac pieniadze i przynosic je do domu
            - zajac sie dzieckiem (ale nie wiecej, niz 1. godzine dziennie)
            - spotkac sie z z kolegami przy piwie (raz na tydzien)
            - wyrzucic smieci
            - dbac o rozwoj zawodowy, duchowy i fizyczny
            - wyremontowac mieszkanie, gdy konieczne.

            I WYSTARCZY DO CHOLERY !
            • kobieta_na_pasach Re: nie widzimy w tym zadnego matkowania 23.05.09, 15:16
              z tych wszystkich rzeczy robi tylko dwie.
              zarabia i wynosi smieci.
              dziecko ma 19 lat.
              ja pracuje zawodowo caly czas(27 lat), wiec tez zarabiam.
            • tin.ker.bell Re: nie widzimy w tym zadnego matkowania 23.05.09, 19:49
              obrotowy napisał:

              I WYSTARCZY DO CHOLERY !



              nerwusek :D :D :D
      • masher Re: matkowanie 23.05.09, 14:14
        zapytam wiec, czy kobiety same zmieniaja kola, naprawiaja sprzety domowe,
        remontuja chalupe, wnosza do domow ciezkie meble na wlasnym garbie, trzepia
        dywany... wiec masz odpowiedz:] nie jest to matkowanie tylko normalny podzial
        rol ktory sprawdzal sie przez tysiace lat. na to przyszly feministki i z miejsca
        powstaly jakies metro i inne seksy, panienki ktore nawet czajnik z woda
        potrzafia przypalic :] jak dolaczysz do tego prostego podzialu wzajemna pomoc to
        bedziesz miala ideal. i sprobuj to nazwac matkowaniem to sie popukam w glowe i
        pokaze fakju:P

        a prasowanie po gotowaniu to druga rzecz ktorej nie potraficie robic, ot co :P
        • marryllkka Re: matkowanie 23.05.09, 14:56
          To już nie jest PRL.
          Pomoc fachowców nie jest już taka droga.

          > zapytam wiec, czy kobiety same zmieniaja kola
          To nie wymaga wiedzy ezoterycznej, nawet prawa jazdy do tego nie
          potrzeba.
          > remontuja chalupe
          to robia robotnicy budowlani
          >wnosza do domow ciezkie meble
          a to robią tragarze
          >trzepią dywany
          Zdarza się.

          Przede wszystkim tych czynności nie wykonuje się codziennie.Nawet
          jeśli je z jakiegoś powodu wykonuje się przy określonych okazjach.

          Pasiasta pisze raczej o wyuczonej bezradności mężczyzna na
          najbardzej podstawowym poziomie.
          Statystczyna Matka Polka zrobi wiele, abz jej statystyczny Syn Polak
          niegdy nie dorósł, aby na resztę zycia pozostał dzieckiem zależnym
          od swej mamki, głodnym- jeśli mu się nie podstawi pod nos, brudnym -
          jeśli mu się nie wypierze. Będzie kontrolowac jego życie do tego
          stopnia, że sam nie zauważy, że pościel nadaje się do wymiany, czy
          kończącego się cyklu czystych majtek.
          Żony przemują tę rolę matki. Niektóre kobiety doskonale odnajdują
          się w roli matki nr2, kontrolującej, nadopiekuńczej i wiecznie
          zmęczonej nadmiarem pracy. Przekonanej, że jeśli nie ona to nikt.
          Ktoś musi zgarniac te brudne skarpety, aby nie zgarniał ich ktoś.
          Zabawne ile czasu pochłania to krzątactwo ( w skali miesiąca to jest
          dodatkowe pół etatu ), którego efekty są widoczne natychmiast, a
          siła sprawcza nie jest tak oczywista

          Na szczęscie to się zmienia.
          Już w moim pokoleniu widzę, że młodzi mężczyzni byli wychowywani
          zupełnie inaczej niz ludzie starsi o dekadę czy dwie.







          • masher Re: matkowanie 23.05.09, 15:16
            z takim podejsciem ze to nie prl to wybacz, smiac sie mi chce. pozniej oglada
            sie faceta ktory glupiej uszczelki w kranie nie potrafi zmienic i musi wolac
            hydraulika bo mu kapie z kranu. wiem, dzis w cenie jest bycie ciotka ktora nic
            nie potrafi i do kazdej pierdoly musi kogos wezwac bo inaczej sie tylko
            pochlastac przyjdzie :] szkoda tylko, ze wzorzec z faceta zaradnego zmienia sie
            na takie ujwieco. ale za 20/30 lat kobiety beda sobie same pluly w brode i
            szukaly na gwalt samca ktory wlasnorecznie potrafi cos w domu zrobic :]
            • kobieta_na_pasach Re: matkowanie 23.05.09, 15:30
              sory,ale uszczelke to moj maz wymieni, i dolnopluk naprawi, i dziure w sciane
              wywierci, kontakt przykreci (inna sprawa,ze niechlujnie)
              ale ja sie tez nie chwale tym ,ze umiem zrobic golabki, upiec ciasto, cos
              przeszyc na maszynie, czy wychodowac rosliny (bo to tez jest sztuka). ja mowie o
              sprzataniu po sobie brudow np.
              • masher Re: matkowanie 23.05.09, 15:44
                ale sprzatanie to jest codziennosc :] nie rozumiem wiec w czym lezy problem? bo
                chyba tylko w tym ze sama sie ochasz tam gdzie nie powinnac wyreczajac kogos
                albo sie wnerwiajac dobrowolnie miast poczytac sobie ksiazke odpoczywajac :]
                gwarantuje, ze jak ktos stwierdzi ze nie ma czystych skarpetek albo zaczyna sie
                o cos potykac to sam wlasnorecznie posprzata
            • marryllkka Re: matkowanie 23.05.09, 16:21
              to jest ta działka solidnej małżeńskiej roboty? Obrotowy?
              Uszczelkę kazdy potrafi wymienic.

              • masher Re: matkowanie 23.05.09, 16:25
                kazdy? jestes niepoprawna optymistka ;)
                • kobieta_na_pasach Re: matkowanie 23.05.09, 19:16
                  masher napisał:

                  > kazdy? jestes niepoprawna optymistka ;)

                  tak,a szczegolnie kobiety. kiedy sa same radza sobie ze wszystkim. jesli mam
                  faceta w domu dlaczego mialabym go we wszystkim wyreczac?
          • kobieta_na_pasach maryllkka, jakbys czytala w moich myslach 23.05.09, 15:25
            20 lat temu, w dniu slubu , uslyszalam od tesciowej "to bedziesz miala teraz
            dwoje dzieci" (bylam w I trymestrze ciazy).wtedy sie rozesmialam i potraktowalam
            to jako zart.po 20 latach juz wiem, o co jej chodzilo. myslala,ze bede nadal
            nianczyc jej dziecko.bo mezczyzni to przeciez takie wieczne dzieci.
            dopiero do mnie niedawno dotarlo,ze albo maz za malo mnie kochal,alo zle z nim
            postepowalam, bo nie nauczylam go partnerstwa. kiedy bylam mlodsza czulam sie
            bardziej zona, ale teraz mam coraz czesciej wrazenie,ze jestem bardziej mu
            potrzebna, jako opiekunka. stad ten watek. zwatpilam, bo pomyslalm,ze to j cos
            nie tak robie w zyciu.ze inne kobiety sa pewnie lepsze dla swoich mezow, bo
            wiecej za nich robia (to jest tez zarzut mojego meza).cale szczescie,ze znam
            swoja wartosc.
            ps. przyznam sie,ze dzisiaj nie wytrzymalam i po wielu miesiacach odkurzylam
            pokoj synowi:) ale reszta balaganu zostala.
            • masher Re: maryllkka, jakbys czytala w moich myslach 23.05.09, 15:44
              zupelnie nie rozumiem w czym problem. jesli nikt nie nauczyl faceta obslugi
              pralki, nigdy nic nie ugotowal a na dodatek ma pretensje ze mu sie nie usluguje,
              to wybacz, ale czyj jest to problem i z czego sie bierze. mysle, ze z tego iz
              nigdy sami czegos od malenkosci sie nie nauczyli. teraz robisz to z synem-
              sprzatasz mu :]
              nie wiem, moze jestem jakims archaizmem, facetem ktory uwaza ze jak sam sobie
              nie ugotuje to nie zje dobrego posilku, jak sobie nie zrobi czegos to nie bedzie
              mial, jak nie naprawi samemu to tez bedzie do d itd. pomijam ze z wiekszosci
              takich prac jak remonty itd ma sie czysta radoche. wiec moze nie uposledzajcie
              same facetow i nie bedzie problemu.

              mnie tez czasem sie nie chce sprzatac, ale jak juz sie zabiore to mam wypucowane
              ze hej. ba, ze sie mi nie chce, gromadze kubki i talerze przy komputerze i
              sprzatam je jak sie nazbiera. bo mi tak wygodniej :] czy to oznacza ze ktos ma
              to posprzatac albo ze fleja ze mnie ze nie skacze przerywajac pracy czy czegos
              tam aby skakac z jednym spodkiem bo sie ufajdal od kanapki? same sie stawiacie w
              roli gosposi, sprzataczki i czego tam jeszcze robiac za multirobot domowy. a na
              bycie matka, zona i kochanka to migrena tylko zostaje :]
              • marryllkka Re: maryllkka, jakbys czytala w moich myslach 23.05.09, 16:34
                > nie wiem, moze jestem jakims archaizmem
                Z wcześniejszego i późniejszego opisu winika, że raczej przykrym dla
                otoczenia malkontentem.


                , facetem ktory uwaza ze jak sam sobie
                > nie ugotuje to nie zje dobrego posilku

                Tak, wcześniej napisałeś, że kobiety nie potrafią gotowac.

                Miała byc reklama, trochę nie wyszło. Bywa.
                • masher Re: maryllkka, jakbys czytala w moich myslach 23.05.09, 16:46
                  marryllkka napisał:
                  > Z wcześniejszego i późniejszego opisu winika, że raczej przykrym dla otoczenia
                  malkontentem.

                  i wywnioskowalas to na podstawie czego, mozesz mnie laskawie oswiecic?

                  > Tak, wcześniej napisałeś, że kobiety nie potrafią gotowac.
                  > Miała byc reklama, trochę nie wyszło. Bywa.

                  i cos sie nie zgadza z prawda? pokarz mi genialnych szefow kuchni i kucharzy
                  kobiety :] nie kuchty tylko kucharzy :] niestety jestescie smakowo w porownaniu
                  do facetow usposledzone. rozwijajac temat do poziomu co kto w domu potrafi a
                  czego nie. moje doswiadczenia z obserwacji znajomych sa takie ze kobiety nie
                  potrafia dobrze ugotowac ciekawego i smacznego posilku :] nie maja tez z tego
                  frajdy i wiele z nich czyni z gotowania psi obowiazek :] cos mam ci dodac do
                  pelnego obrazu?

                  gdybym chcial reklame robic, nie wiem w jakim celu, ale przypuscmy ze ...
                  zaczalbym od opisu co potrafie ciekawego ugotowac czy upiec. widac dla ciebie
                  facet ktory potrafi cos ugotowac jest tak zadkim widokiem ze proste stwierdzenie
                  faktow ze kobiety nie potrafia w moim odczuciu gotowac jest wrecz autoreklama :]
                  tylko jak to swiadczy o twojej logice to juz inna bajka :] i tu wracamy do
                  pierwszego zapytania.
              • kobieta_na_pasach Re: maryllkka, jakbys czytala w moich myslach 23.05.09, 19:22
                no dobra.moj maz tez jak sprzata w sobote (co mu sie rzadko zdarza) to
                rzeczywiscie robi to lepiej.moze zbyt ogolnikowo ujelam temat. chodzi mi o to,ze
                moj maz jest przekonany,ze istnieje scisly podzial rol. i to mnie
                wkurza.oczywiscie jest to zawsze podzial niesprawiedliwy,ale wowczas on mowi,ze
                urodzilam sie kobieta i to nie jego wina. to juz jest przegiecie! co tu ma do
                rzeczy plec? pracuje ciezko,zarabiam mniej,ale nie dlatego,ze mam taka praca,
                tylko dlatego,ze w tej firmie sie duzo nie zarabia, a na moim stanowisku to juz
                zupelnie jest niewiele. czy to moja wina?
                • masher Re: maryllkka, jakbys czytala w moich myslach 23.05.09, 22:19
                  masz racje ze nic to nie ma do rzeczy. jesli kogos traktuje jak
                  sluzacego/sluzaca to sadze ze brak mu ktorejs klepki. co innego gdybys nie
                  pracowala to mozna uznac ze mozesz wykazac sie bardziej w domu. podzial rol nie
                  polega na tym ze jedno zapiernicza jak glupi a drugie lezy do gory brzuchem, to
                  definicja niewolnictwa lol ale pisalas, ze przynajmiej wyrzuca smieci. to nie
                  jest jeszcze tak najgorzej z nim chyba. moze jeszcze mowisz mu zeby zrobil
                  zakupy to idzie, gary moze nawet umyje po obiedzie. w prozie zycia zatraca sie
                  gdzies taka zwykla pomoc partnerska i trzeba troche checi aby tego nie zabraklo.
                  podzial jest dobry ale musi byc i wymiennosc kiedy ktos padnie na pysk a drugie
                  nie ;)
        • wanilinowa Re: matkowanie 23.05.09, 15:13
          masher napisał:

          > zapytam wiec, czy kobiety same zmieniaja kola, naprawiaja sprzety domowe,
          > remontuja chalupe, wnosza do domow ciezkie meble na wlasnym garbie, trzepia
          > dywany...

          oczywiście że tak. łyso Ci? jedynym wyjątkiem jest wnoszenie ciężkich mebli, ale
          do tego wynajmuje się ludzi. chciałabym zobaczyć jak sam wnosisz na 3 piętro
          dębową szafę z okuciami

          poza tym, wszystkie te czynności są sporadyczne i zajmują minimalną ilość czasu,
          w przeciwieństwie do codziennych pierdołowatych zajęć.

          >
          > a prasowanie po gotowaniu to druga rzecz ktorej nie potraficie robic, ot co :P

          i bardzo dobrze nam z tym :) w końcu kobiety pojęły jak bardzo wygodne jest
          posiadanie dwóch lewych rąk. uczymy się od mistrzów :)

          PS: przypomniało mi się jak wyglądał remont u moich rodziców (pokolenie
          tradycyjnego "podziału ról"): matka zabezpieczała wszystko folią, robiła zakupy
          i czyniła generalne przygotowanie. ojciec malował powierzchnie i przykręcał
          gniazdka. mama wykańczała szczegóły, sprzątała po wszystkim, robiła pranie i
          zachwycała się efektem pracy ojca. na koniec oczywiście szybki obiad bo po
          ciężkiej pracy trzeba się najeść.
          • masher Re: matkowanie 23.05.09, 15:19
            zebys sie nie zdziwila :] jak przyszla pewnego dnia pora na przeprowadzki to
            mimo ze byli zatrudnieni tragarze do przewiezienia to sam bralem znacznie wiecej
            na garb i zapieprzalem w pojedynke z tym co nioslo trzech na 7 pietro skaczac po
            schodach bo sie pochlastac mi chcialo widzac ich robote :] specjalisci z koziej
            dupy :]
            • kobieta_na_pasach Re: matkowanie 23.05.09, 15:33
              masher napisał:

              >i zapieprzalem w pojedynke z tym co nioslo trzech na 7 pietro skaczac po
              > schodach bo sie pochlastac mi chcialo widzac ich robote :] specjalisci z koziej
              > dupy :]

              ha ha, bo to wlasnie tacy faceci, ktorzy nic w domu nie robia
          • marryllkka Re: matkowanie 23.05.09, 16:23
            > PS: przypomniało mi się jak wyglądał remont u moich rodziców
            (pokolenie
            > tradycyjnego "podziału ról"): matka zabezpieczała wszystko folią,
            robiła zakupy
            > i czyniła generalne przygotowanie. ojciec malował powierzchnie i
            przykręcał
            > gniazdka. mama wykańczała szczegóły, sprzątała po wszystkim,
            robiła pranie i
            > zachwycała się efektem pracy ojca. na koniec oczywiście szybki
            obiad bo po
            > ciężkiej pracy trzeba się najeść.

            Niestety takie domowe remonty są zawsze bardzo niechlujnie wykonane.
            Miałam okazję porównac terakotę kładzioną przez robtników i przez
            domowego speca.
        • kobieta_na_pasach Re: matkowanie 23.05.09, 15:13
          kola nie zmieniam, bo nie mam auta. dywanow nie trzepie, bo nie mam dywanow
          (firanek tez). do remontu mieszkania zatrudniam fachowcow. ale drobne naprawy,
          jak np. sklejenie mebli robie sama, bo bym sie nie doczekala. gotuje sama,
          prasuje sama, piore i obszywam na maszynie.
          • marryllkka Re: matkowanie 23.05.09, 16:25
            > jak np. sklejenie mebli robie sama, bo bym sie nie doczekala.

            Cwaniaczek zobaczył, że umiesz.
            Wykorzystuje to.
    • szatan.serduszko Re: matkowanie 23.05.09, 15:23
      Nie jestem jeszcze żonaty ale takie rzeczy jak pranie, prasowanie
      ubrań, robienie śniadania, mycie naczyń, sprzątanie robię od 12 roku
      życia, nie róbcie z nas kalek drogie panie.
    • kobieta_na_pasach mam was w dupie 24.05.09, 19:21
      stwierdzam, po 20 latach malzenstwa,ze traktujecie kobiety po jakims czasie
      instrumentalnie.na szczescie nie musimy sie na to godzic.
    • kobieta_na_pasach i zwisa mi to 24.05.09, 19:24
      ze sie poobrazacie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka