Dodaj do ulubionych

Powtórny ożenek Sikory

07.11.14, 19:40
" a toć dopiero na zwiesnę matkę pochowali - powiedziała przetrwożonym głosem Hanka.

- Co ta chłopu szkodzi. Kużden chłop to jak ten wieprzak, żeby nie wiem jak był nachlany, to do nowego koryta ryj wrazi... Ho, ho, jedna jeszcze nie dojdzie... nie ostygnie całkiem, a już za drugą się ogląda... pieski to naród... A jak to zrobił Sikora? W trzy tygodnie po pochowku pierwszej z drugą się ożenił.

- Prawda, ale i drobiazgu po nieboszczce ostało pięcioro...

- Rzekliście! Ale ino głupie uwierzą, że la dzieci się pożenił... la siebie, bo mu markotno było samemu pod pierzyną '..."


Ten ożenek budzi we mnie trochę wątpliwości, przede wszystkim ze względów finansowych.

Pogrzeb to znaczny wydatek, trumna, opłacenie księdza i organisty, wypadałoby też urządzić stypę, jeśli ten Sikora nie był jakimś ostatnim dziadem pokroju Filipa zza wody.

I za 3 tygodnie kolejny duży wydatek: opłacenie księdza i organisty, jedzenie i picie na wesele(ze stypy nie zostało by chyba wiele?), muzyka, wcześniej zmówiny.

Chyba tylko bardzo bogaty gospodarz podołałby takiemu gwałtownemu odpływowi gotówki.
Jeśli Sikora był bogaty, nie musiał wcale żenić się tak na łapu capu, a to dzieci i gospodarstwa mógł zgodzić komornicę.
Jeśli był biedny, to aż dziw, że znalazł chętną do matkowania pięciorgu dzieciom.
Obserwuj wątek
    • mmk9 Re: Powtórny ożenek Sikory 09.11.14, 12:56
      adwiga1350 napisała:

      >
      > - Prawda, ale i drobiazgu po nieboszczce ostało pięcioro...

      I trzy tygodnie z pięciorgiem drobiazgu to sajgon, jak się nie ma bezdzietnej rodziny do opieki, pieniędzy albo darmowego przedszkola. Sikora musiał ogarnąć gospodarstwo albo chodzić pracować do kogoś. I tak dobrze, że dzieci te 3 tygodnie przeżyly. Zapewne z pomocą otoczenia, które mialo wlasnego drobiazgu pod dostatkiem.
      Ksiądz widział, jaka jest sytuacja, skromny pokropek nie gregorianka, a i śluby kiedyś były bez mszy, to tam nie zdarł ostatniej skóry. Organisty może wcale nie fatygowano.
      Nie rozśmieszajcie mnie, Jadwigo, z tą stypą i weselem. Po pogrzebie matka/siostra Sikory ugotowała kaszy ze skwarkami, a po ślubie pan młody postawil w karczmie flaszkę i kielbasę. Świadkom. Zresztą żałoba w końcu.
      Narzeczona mogła być biedna, brzydka albo z przychówkiem
      Sama mam w rodzinie przypadek ożenku w niecale 3 miesiące po owdowieniu. W latach 20-tych XX w. Z 4 drobiazgu najmłodsze oddano siostrze wdowca, reszta w Lipcach mogłaby już pasać krowy/gęsi, wdowiec nie był jak Filip zza wody, mimo to nie podołał. Druga żona nie miała drastycznych defektów ani dzieci, Nie trafił się w porę sensowny kawaler i tyle. Nie wyobrażam sobie, żeby mieli urządzać jakieś wystawne przyjęcia.






      • jadwiga1350 Re: Powtórny ożenek Sikory 09.11.14, 23:17
        > Nie rozśmieszajcie mnie, Jadwigo, z tą stypą i weselem

        Hm, może za bardzo zapatrzyłam się na stypę i wesele Boryny.
        Jednak spójrzmy na Szymka i Nastkę: biedni, ale wesele mają, choć skromne.

        >Zresztą żałoba w końcu.

        Ślub chyba znosił żałobę?

        > Ksiądz widział, jaka jest sytuacja, skromny pokropek nie gregorianka, a i śluby
        > kiedyś były bez mszy, to tam nie zdarł ostatniej skóry.

        No to już zależało od jego dobrej woli.

        >Organisty może wcale n
        > ie fatygowano.

        Obecność organisty musiała być obowiązkowa, inaczej jak mógłby zdzierać i wyzyskiwać chłopów? Młodzi Paczesiowie mieli na ślubie organistę, chyba nie grał za "Bóg zapłać"?

        > Narzeczona mogła być biedna, brzydka albo z przychówkiem

        Gdyby Sikora był kimś na poziomie Filipa zza wody, czy Bartka Kozła, to chyba nawet na taką nie mógłby zbytnio liczyć.
        Gdyby był gospodarzem to do drobiazgu mógłby przywołać Jagustynkę albo Agatę.
        • mmk9 Re: Powtórny ożenek Sikory 10.11.14, 09:58
          >Gdyby Sikora był kimś na poziomie Filipa zza wody, czy Bartka Kozła, to chyba nawet na taką nie mógłby zbytnio liczyć.
          Nie przeczę

          >Gdyby był gospodarzem to do drobiazgu mógłby przywołać Jagustynkę albo Agatę.
          No to pewnie 3 tygodnie przywoływał. Agata wysiadła fizycznie, Jagustynka nie wytrzymała bez plotek i judzenia.
        • tt-tka Re: Powtórny ożenek Sikory 01.12.16, 21:37
          jadwiga1350 napisała:

          > >Organisty może wcale n
          > > ie fatygowano.
          >
          > Obecność organisty musiała być obowiązkowa,


          Nie, nie byla. Ze wspomnien Marcjanny Fornalskiej (wychodzila za maz kilka lat po akcji "Chlopow", w 86) - "jak kto bogaty, to i swiatlo, i organy, a kto biedny, to cichutko, bez swiec (...) moj slub byl sredni - grano i palily sie cztery swiece".
          Marcjanna byla corka zamoznego gospodarza, nawiasem mowiac, z podzialu dostala z domu kwote, ktora wystarczyla na zakup osmiu morgow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka