niezlamacocha
30.06.14, 12:32
Witam wszystkich,
Bardzo się cieszę, że jest w sieci takie miejsce jak to.
Opiszę po krótce swoją sytuację – jestem w związku z mężczyzną, który ma 5letnią córkę.
Mój partner ma przyznane sądowo prawo do opieki nad dzieckiem. Matka dziewczynki ma zabierać dziecko co drugi weekend, co jednak inaczej wygląda w praktyce (o tym niżej).
Od pół roku mieszkamy razem. Mam wrażenie, że z upływem dni dopiero przyzwyczajam się i prawdziwie akceptuję fakt mieszkania z dzieckiem, odczuwając to na własnej skórze, próbując łączyć swoje potrzeby z obowiązkami, czy odpowiedzialnością jakie niesie za sobą wychowanie dziecka. Idzie różnie, chociaż myślę, że podążamy w dobrym kierunku J
Dziewczyny, chciałabym żebyście się wypowiedziały – jak łączycie wsparcie swoich partnerów w ich tacierzyństwie z dbaniem o własne potrzeby w kwestii np. spędzania wolnego czasu etc? Zwłaszcza, jeśli któraś z Was jest w sytuacji codziennego przebywania z dzieckiem, a nie tylko weekendowej ojcowskiej opieki. Czy jesteście bardziej partnerkami mężczyzn, czy staracie się matkować dzieciom (oczywiście zdając sobie sprawę, że dziecko matkę ma, bardziej mam na myśli podział odpowiedzialności)?
Dodatkowym wyzwaniem jest kwestia opieki nad dzieckiem przez matkę, która kompletnie nie respektuje postanowień sądu L zabiera dziecko kiedy ma na to ochotę (dotychczas wypadało to ok. 7 dni w miesiącu – ciągiem). Ostatnio jednak kobieta zamilkła i od ponad 1,5 miesiąca dziewczynka jest z nami (od jakichś 3 tygodni nawet nie dzwoni do córki). Mała tęskni za mamą, my oboje zastanawiamy się co się dzieje, mój partner jest już bardzo zmęczony. Nie wspomnę już o tym, że nasz wspólny wyjazd stoi pod dużym znakiem zapytania a ja przestaję sobie radzić z przedłużającą się sytuacją, nie wiedząc na czym stoję …