IP: *.chello.pl 04.03.02, 15:57
Czy nie kochacie G.G. Marqueza? Zaczęłam od opowiadań, przeczytałam ich
mnóstwo, najlepsze to chyba "Ślad twojej krwi na śniegu" i "Chciałam tylko
skorzystać z telefonu", potem wzięłam się za "Miłość w czasach zarazy"...
Piękne!! Chociaż opowiadania z początkowego okresu twórczości ciężkostrawne.
Obserwuj wątek
    • ydorius Re: Marquez 04.03.02, 18:06

      Marquez jest magiczny. Nie spotkałem żadnej jego książki, która by mi się nie
      podobała. Piękne są te z miłoścami ("miłość w czasach zarazy" i "o miłości i
      innych demonach"), świetna jest "opowieść rozbitka" - to się czuje! No i "to
      lat samotności"... czysta magia...

      Co do opowiadań - to się zgadza - ale nawet te najbadziej okropne (boże, było
      takie jedno, gdzie występowały pomarańcze i jakieś martwe dzieci chyba, lecz
      zepchnąłem to do podświadomości - było rzeczywiście wstrząsające) mająw sobie
      tę marquezowską magię. To jest pięknie pokazane, jak pojawiają się dziwne
      zjawiska, które pięknie współgrają z opisanym - rzeczywistym - światem...

      pozdrawiam,
      .y.
      • Gość: ryżymałp Re: Marquez IP: 195.116.167.* 04.03.02, 20:25
        Pierwszą książką Marqueza którą przeczytałam było " O miłości i innych
        demaonach". Dostałam ją od człowieka, który pokazał mi potem, że miłość
        faktycznie potrafi byc demoniczna. Tak sie ładnie złożyło, że na zawsze
        zostałam dla niego Siervą Marią.
        Moją ukochana książka jest " Miłość w czasach zarazy".Jęst piękna. Jest
        mądra. Gdy o niej mówię lub ja czytam przechodzi mnie dreszcz- takie jek przy
        słuchaniu koncertów organowych.Dajemi ogromna nadzieję.
    • bukowski27 mhm. milosc w czasach zarazy. 05.03.02, 10:13
      chyba jedna z najpiekniejszych ksiazek jakie przeczytalem... kilka razy
      zreszta... i moim zdaniem jego najlepsza... lepsza niz 100 lat samotnosci...
      marquez fajnie pisze... irytuje mnie okreslenie realizm magiczny... choiciaz
      przyznaje, że jakos tak trudno mi znalezc inne;) z jego krotkich rzeczy chyba
      najbardziej mi padlo: nie ma kto pisac do pulkownika (za stwierdzenie jakos
      tak: ze smutno jest umierac w pazdzierniku), oczy niebieskiego psa(?),
      swieta... no i co tu duzo mówic... dla europejczyk ato litertura niezwykle
      egzotyczna... co nie?:)
    • Gość: moona Re: Marquez IP: 195.117.174.* 05.03.02, 10:43
      A ja najbardziej cenię sobie "Złą godzinę" za niesłychanie sugestywne opisy.
      Czytając ją nawet w srodku zimy czułam wszechogarniający upał. I ten strach...
    • bird_man Re: Marquez 05.03.02, 12:26
      1. sto lat samotnosci
      2. milosc w czasie zarazy
      Marquez jest niezwykly, to po prostu magia..
      best regads
    • bukowski27 wczoraj sobie swieta przeczytalem... 06.03.02, 12:17
      mhm. lubie. i przypomnialo mi to jak czytalem po raz pierwszy. bo tytul brzmi:
      swieta. i ja myslalem,m że to cos o swietach... jak np. swieta bozego
      narodzenia... a ten tytul jest jak: swieta magdlaena. powaznie. lubie marqueza.
      • Gość: marple Re: wczoraj sobie swieta przeczytalem... IP: *.chello.pl 06.03.02, 12:27
        tak, swieta to bylo genialne opowiadanie, mnie tez zaskoczyla tresc. i jeszcze
        bardzo niezwykle i smieszne, ale dlugie:- historia niewinnej erendiry i jej
        niegodziwej babki. naprawde mi sie podobalo, pomimo niektorych srednio
        estetycznych fragmentow.
    • Gość: dina Re: Marquez IP: 195.116.167.* 06.03.02, 16:20
      generalnie nie lubie opowiadań ale jedno Marqueza jest świetne:
      " W tym mieście nie ma złodzieji".
      • Gość: sullivan Re: Marquez IP: 172.29.179.* 14.03.02, 16:51
        w "opowiadaniach tulaczych" fantastyczne bylo ostatnie, ktore nazywalo sie
        bodaj "Slad Twojej krwi ne sniegu". cos wspanialego.
        a z powiesci mi chyba najbardziej podobala sie "Kronika zapowiedzianej
        smierci", nigdy w zyciu nie czytalem nic tak smutnego (poza moze "Piana dni"
        Viana).
    • ada08 Re: Marquez 15.03.02, 07:19
      ''100 lat samotności''.... Nie, to nie jest moja ulubiona powieść Marqueza, ale
      są w niej takie fragmenty, które noszę ''z tyłu głowy''; na przykład ten o
      zaniku pamięci (na skutek bezsenności), jaki zaczął nękac mieszkańców Macondo.
      Przyczepianie karteczek do przedmiotów i zwierząt z napisami ich nazw i opisem
      czynności, które należy wykonać (''Kowadełko'', ''To jest krowa. Krowa daje
      mleko. Trzeba ją doić co rano...'').
      I napis umieszczony u wjazdu do wioski: MACONDO a pod nim: BÓG ISTNIEJE.
      Jest dla mnie w tym fragmencie ''100 lat ...'' cos głęboko poruszającego.
      :-)
      • Gość: A27 Re: Marquez IP: *.proxy.aol.com 15.03.02, 21:36
        Czytalam tylko 3 ksiazki markeza.
        Sto lat samotnosci - Wspaniala rzecz!!! (Bardzo dobrze przetlumaczona, btw.)
        Natomiast nie moglam zniesc "Zlej godziny" i "Nikt nie pisze do polkuwnika".
        Moze tych ksiazek po prostu nie zrozumialam, bo bylam wtedy bardzo mloda.
        • ada08 Re: Marquez 16.03.02, 08:05
          Pamiętam, jakie silne wrażenie zrobilo na mnie pierwsze zdanie ze ''100 lat
          samotności'' Cytuję z pamięci, ale chyba dokładnie :-)

          ''Wiele lat później, stojąc przed plutonem egzekucyjnym, pułkownik Aureliano
          Buendia miał przypomnieć sobie to dalekie popołudnie, kiedy ojciec zabrał go do
          obozu Cyganów, żeby mu pokazać lód.''

          Mistrzostwo tego zdania polega na tym, ze po jego przeczytaniu, nie sposób
          książke odłożyć; chce sie czytać dalej.

          Ale ja i tak wolę ''Miłość w czasach zarazy'' :-)

          A z opowiadań - to o kobiecie, która była tak samotna, że chciała nauczyć
          psa, żeby po jej śmierci przychodził na jej grób. W ogóle samotnośc, jako
          taka, to jedna z głównych bohaterek Marqueza.
          Pozdr
          • Gość: mimbla Re: Marquez IP: *.chello.pl 16.03.02, 11:14
            ada08 napisała:
            >
            > A z opowiadań - to o kobiecie, która była tak samotna, że chciała nauczyć
            > psa, żeby po jej śmierci przychodził na jej grób. W ogóle samotnośc, jako
            > taka, to jedna z głównych bohaterek Marqueza.

            To opowiadanie do było, bodajże "Maria dos Prazeres". Też zrobiło na mnie
            piorunujące wrażenie. Pozdr.
      • Gość: A27 Re: Marquez IP: *.proxy.aol.com 15.03.02, 21:37
        Jezus, jak ja moglam zle przespelowac Marquez'a w popzrednim poscie.
        Przebaczcie!!!!
    • Gość: Krra Re: Marquez IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 17.03.02, 21:08
      Wszystkim, ktorzy kochaja Marqueza, doradzam jeszcze Mario Vargasa Llose. jest
      tez doskonaly. A kto szyuka klimatow glownie magicznych - no to Fuentes, i
      Allende.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka