Dodaj do ulubionych

połykacze książek!

IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.03.05, 22:10
Nie wiem jak wygląda to u was , ale ja im jestem starsza tym mi trudniej
skupić się nad czytaniem książki.Nie wiem czy to kwestia tego , że mam coraz
więcej problemów i myślę o nich podczas czytania ksiazki?Nie potrafię się
wyłączyć i do tego ogarnia mnie takie okropne zmęczenie wieczorem , że
zasypiam nad knigą!Co tu zrobić? Czy ja się już nigdy nie zatopie w książkę ,
wiecie tak dokumentnie!
Obserwuj wątek
    • Gość: jaija Re: połykacze książek! IP: *.elblag.dialog.net.pl 17.03.05, 00:08
      Nie załamuj się, może po prostu czytaj po kilka stron, a wcześniej zrób sobie
      przerwę w czytaniu w ogóle. Powolutku, nie spiesząc się, może wróć do klasyki i
      tego, co się lubiło w liceum... potem co innego... taka moja rada.
      • Gość: Marchewka Re: połykacze książek! IP: *.url.equinox.local / 212.85.1.* 17.03.05, 08:09
        U mnie troche podobnie-skupic sie moge,ale na czytanie mam czas tylko w lozku
        wieczorem;co z\azwyczaj konczy sie przeczytaniem kilku(rzadziej kilkunastu)
        stron i odlotem w objecia Morfeusza.
        Poza tym zauwazylam,ze nie pamietam juz tak dobrze tersci ksiazek jak kiedys.
        :-(
    • Gość: TAK TAK!1. Re: połykacze książek! IP: *.in-addr.btopenworld.com 17.03.05, 17:56
    • Gość: KIKA Re: połykacze książek! IP: *.in-addr.btopenworld.com 17.03.05, 18:00
      TEZ TAK MIALAM!!MAM TERAZ NA TO SPOSOB. KSIAZKA KOJARZY MI SIE Z WIELKA
      PRZYJEMNOSCIA, ZAWSZE TAK BYLO. TYM BARDZIEJ TERAZ KIEDY MIESZKAM ZA GRANICA I
      NIE MAM DOSTEPU DO DUZYCH ZBIOROW. DLATEGO STARAM SIE ZROBIC WSZYSTKO CO MAM DO
      ZROBIENIA- POSPRZATAC, ZADZWONIC , ZAPISAC ITD I DOPIERO ZABIERAM SIE ZA
      KSIAZKE . CZYTAM TEZ W AUTOBUSIE I WTEDY PRZENOSZE SIE W CZASIE, A ZAZWYCZAJ
      DROGA ROZCIAGA SIE CZY CO???
    • meteorah Re: połykacze książek! 17.03.05, 18:56
      Zgadza się!
      Ja mam podobnie- mniejsza koncentracja, ale to na pewno syndrom życia w biegu,
      w pośpiechu. Niestety dzisiejszy świat taki jest, że nie ma się czasu na takie
      zajęcie, jak czytanie. Mam rodzinę, studiuję, pracuję, a przy tym jestem
      uzależnionym maniakiem, jeśli chodzi o książki. Z rozrzewnieniem wspominam
      czasy liceum, powrót ze szkoły, latem koc i ogród, zimą herbatka i czytanie do
      późna(udawanie, że się uczę...)
      Moje obecne wieczory to też kradzież czasu na czytanie, czasem też przysypiam,
      a gdy przyjdzie sesja to juz zupełnie załamka...
      Tez jestem rocznik 78, moze nasze pokolenie tak ma?
      Mam nadzieję, że ten pośpiech minie, i znajdziemy kiedyś więcej czasu na
      czytanie?
      Tego życzę sobie i innym

      "Z warg moich(...) purpurowe róże"
      • squonk Re: połykacze książek! 29.03.05, 14:52
        A ja mam inaczej. Jak bylam w liceum i na studiach strasznie duzo czytalam i to
        przede wszystkim literature tzw. 'ambitniejsza'. W zasadzie przeczytalam
        wiekszosc klasyki europejskiej i swiatowej. Ciesze sie, ze to zrobilam bo
        obecnie czytam w zasadzie tylko jakies komercyjne glupoty (thrillery i horrory)
        przetykane od czasu do czasu polskimi kryminalami milicyjnymi. Na widok czegos
        powazniejszego (np. prozy iberoamerykanskiej, za ktora kiedys przepadalam)
        otwiera mi sie scyzoryk w kieszeni. Chyba kretynieje na stare lata.
        • Gość: daria13 Re: połykacze książek! IP: *.crowley.pl 29.03.05, 15:40
          Wyluzuj, to napewno nie skretynienie. Myślała, że ten syndrom tylko mnie
          dopadł, a tu widzę, że to norma. Ale mam dla was wszystkich pocieszenie, jeśli
          rządzi tu jakaś prawidłowość; to przechodzi!!
          Miałam dokładnie tak jak Ty, liceum to głównie Sartre, Beckett, Kafka i inni, a
          potem kiedy proza życia, praca, obowiązki zagłuszyły potrzebę rozwoju
          intelektualnego zaczęłam sięgać po literaturę tzw. niższych lotów; u mnie
          poszło to głównie w fantasy ale też i horrory się zdarzały:( Na szczęście w
          pewnym momencie przychodzi coś w rodzaju opamiętania, uświadamiasz sobie, że
          szkoda czasu na taki chłam, bo na świecie jest niezliczona ilość genialnych,
          mądrych i autentycznie interesujących książek. U mnie takim przełomowym
          momentem, dzięki któremu wróciłam do czytania literatury ambitnej było
          przeczytamie Nieznośnej lekkości bytu Kundery, potem cały Kundera. To było w
          jakimś sensie oczyszczające i niezwykle inspirujące. Teraz staram się sięgać po
          książki rzeczywiście dobre, choć niekoniecznie wybitnie trudne, do tego pewnie
          też dojdę, mam nadzieję:)
          Na czytanie wykorzystuję każdą wolną chwilę, głównie w autobusie, bo o
          wieczornym czytaniu w łóżku nie ma mowy z powodów wyżej przez was wymienionych.
          Zdaję sobie sprawę, że należę do uprzywilejowanych, którzy są w stanie skupić
          się na lekturze nawet w niesprzyjających warunkach, ale myślę, że jeśli sprawia
          to trudność, to może trzeba ćwiczyć tę umiejętność, nie zrażając się
          początkowymi trudnościami:)
          Zastanawiam się, czy taki moment regresu w czytelnictwie jest może potrzebny,
          żeby na nowo docenić literaturę naprawdę dobrą i myślę, że chyba lepiej jest w
          takich okresach czytać nawet słabe pozycje (ja to nazywam potrzebą
          rozreflektowania się intelektualnego), byle nie odsunąć się od książek na
          dobre.Choć zachodzi obawa, że spaczy nam się gust literacki, u mnie to na
          szczęście nie nastąpiło. Ciekawa jestem jaka jest Wasza opinia na ten temat.
          Pozdrawiam:)
        • Gość: gosc Re: połykacze książek! IP: *.biblioteka.tarman.pl 31.03.05, 11:09
          Usmialam sie ;-) ...z tego scyzoryka ;-)
        • Gość: Vatzek Re: połykacze książek! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.05, 02:04
          squonk napisała:
          > Ciesze sie, ze to zrobilam bo obecnie czytam w zasadzie tylko
          > jakies komercyjne glupoty (thrillery i horrory) przetykane od czasu
          > do czasu polskimi kryminalami milicyjnymi.
          jesli literatura grozy to dla ciebie "komercyjne glupoty" to jej nie czytaj zamiast obrazac.
          • squonk Do Vatzka 05.04.05, 12:26
            Vatzek, nie goraczkuj sie stary. Czytam powiesci grozy bo mi sie podoba i
            dobrze sie przy tym bawie. A ze to w sumie glupoty - to zupelnie inna sprawa.
            pa.
        • rotkaeppchen1 Re: połykacze książek! 06.04.05, 17:49
          i jest to doskonaly przyklad samokrytyki obywatelskiej:-)
      • adilberta Re: połykacze książek! 07.04.05, 15:16
        Ja jestem rocznik 67 i takze po kilku stronach ksiazka wysuwa mi sie z
        bezwladnych dloni... Podobnie jak Ty zaczytywalam sie w przeroznych autorach
        bedac w liceum i na studiach (dzienne, bez pospiechu na UW... mhhhy; nie to co
        teraz: praca, szkola, rodzina - szalenstwo).
        Najlepiej czyta mi sie rano ale mam na to czas podczas popijania kawy -
        przegladam wtedy czasopisma (Forum, Polityke albo cos kolorowego o modzie i
        odchudzaniu - ciagle to samo ale trzeba :)) Na prawdziwa literature przychodzi
        czas w weekendy i podczas urlopu. Ostatnio jadac sluzbowo do Wroclawia
        "polknelam" Rozowe tabletki na uspokojenie K. Jandy. Polecam.
        pozdrawiam
    • olang Re: połykacze książek! 30.03.05, 19:31
      a ja odwrotnie: im jestem starsza tym większą przyjemność sprawia mi
      czytanie.Wykorzystuję każdą wolną chwilę i cieszę się,że daleko jeżdżę do
      pracy, bo mam sporo czasu w autobusie.Nie czytam już ze snobizmu - jak czesto
      bywało, kiedy byłam nastolatką -dlatego,żeby być "w temacie", uchodzić za
      oczytaną czy z innych narcystyczntch pobudek. Po prostu dla przyjemności i z
      ciekawości pochłaniam ksiażkę za książką. Bez czytania moje zycie byłoby
      jakieś...bardziej puste
      Paradoksalnie, od kiedy mam dziecko (czyli od osmiu miesięcy) czytam o wiele
      więcej niż kiedykolwiek indziej, mimo iż teoretycznie mam dużo mniej czasu dla
      siebie...Cóż, po prostu pewnie efektywniej go wykorzystuję.Myślę karma dla
      umysłu i duszu jaką są ksiąki łagodzi różne uciążliwe i rutynowe czynności
      których jest całe mnóstwo codziennie. Mówiąc krótko: czytam, bo czytanie czyni
      mnie szczęśliwszą...
      • adilberta Re: połykacze książek! 07.04.05, 15:26
        To wspaniale co napisalas. Musze jednak zaripostowac: bedac mloda mama masz
        ogromna sile w sobie bo hormony itd. po prostu - biologia. Moze nie harujesz po
        10-12 godzin w jakiejs schierarchizowanej firmie i nie jestes tak wypompowana
        jak ja. Czasem marzy mi sie kapsula i hibernacja na 10 lat.
    • Gość: basia Re: połykacze książek! IP: *.eltronik.net.pl 30.03.05, 20:11
      To wróci, naprawdę, przyjemności czytania po prostu się nie zapomina a jedynie
      życie przynosi dożo nowych przeżyć i doznań.To zapewnie dlatego.Pozdrowienia.
    • Gość: blue.berry Re: połykacze książek! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.05, 12:22
      cooz mysle ze na taki stan rzeczy ma wplyw wiele czynnikow:))))
      nagle jakby doba ma mniej godzin niz kiedys i jak czlowiek juz popracuje, wroci
      do domu, zadba o ten dom i rodzine, nakrami dzieci, wyjdzie z psem, posprzata
      balagan po wspolmalzonku:)))) i zrobi jeszcze tysiac innych rzeczy nagle
      okazuje sie ze na samego siebie ma kolo godziny a nie jak kiedys z 5:)))
      poza tym moze go na przyklad dopasc luksus jakim jest samochod i juz koniec z
      czytaniem w dordze do pracy (a przeciez czasem to sporo czasu na lekture:)))
      mysle ze tez wplyw na to ma ze niektorzy z nas zamienili wgapianie sie w
      tablice szkolna na wgapianie sie w monitor komputera - nie wiem jak inni ale u
      mnie to bardzo rzutuje na czytanie - wieczorami i czas jest i checi sa - ale
      oczy jakos nie chca wspolpracowac.
      i nagle wszystko to sklada na na efekt ze kiedys 5 ksiazek tygodniowo zamienia
      sie na 1 ksiazke miesiecznie.
      to tyle o ilosci
      a co z jakoscia?
      cooz jakosc juz jakby idzie swoja droga i indywidualnymi potrzebami. rodzaj
      pracy, potrzeba odpoczynku, innego myslenia, zmiana zainteresowan lub chec ich
      braku - i tak raz odkrywamy ze z luboscia zaczytujemy sie w kryminalach a kiedy
      indziej pojawia sie potrzeba przeczytania naprawde czegos wielkiego:) po sobie
      widze ze u mnie ksztaltuje sie to okresami gdzie fantasy przeplata sie z
      opowiesciami o prowansji, sf poprzedza harukamianie a miedzy czasie zawsze jest
      niezastapiony team wolf/murdoch.
      podsumowanie?
      kiedys nie zdazylo mi sie posiadac na polce nieprzeczytanej ksiazki (pomijam
      dzien zakupu lub wypozyczenia)
      dzis czeka na mnie grzecznie kolejka takich ktora czasem ma dopiero szanse
      kiedy zostanie zapakowana do wakacyjnej walizki:))
    • bobofruit99 Re: połykacze książek! 02.04.05, 00:44
      Nie ma dramatu
      • nikita181 Re: połykacze książek! 05.04.05, 09:53
        ja polykalam ksiązki od zawsze, gdzie się dalo i jakos pamietalam wszystkie.
        Teraz niestety zdarza mi sie zapomnieć autora, tytul, szczególnie tych
        dawniejszych. A jak pojawily sie klopoty z koncentracją, nie moglam jakos
        przebrnąc przez książkę, to okazalo sie, że to depresja i zaburzenia tarczycy.
        przez kilka miesiecy przeglądalam tylko gazety, ksiazki nie moglam strawic, nic
        nie rozumialam. Lecze sie juz od ponad roku i znowu moge czytac ! tak wiec
        czasem to po prostu oznaka choroby. Nie poddawajmy sie ! Kocham książki
    • medyczka2 Re: połykacze książek! 05.04.05, 12:05
      Mam 38 lat. Studiuję, pracuję, normalnie funkcjonuję w rodzinie. Na czytanie
      miałam i mam chęć i czas zawsze. To nie jest sprawa braku czasu. Czas można
      znaleźć zawsze. W autobusie, wieczorem codziennie. Po co gapić się w
      teleskrzynkę na przykład. To czy mamy chęć na czytanie książek to moim zdaniem
      raczej sprawa otwartości umysłu, ciekawości świata i ludzi.
      • Gość: asia_miko zgadzam się całkowicie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.05, 14:01
        Masz absolutną rację. Wielokrotnie słyszałam,że ludzie nie czytają, bo nie mają
        czsu. Nie ma takiego tłumaczenia,a przynajmniej być nie powinno. Ja czytam
        wszędzie,nie jeżdże samochodem w wiele miejsc,bo w pociągu, czy autobusie moge
        czytać. Każdy czas i miejsce jest dobre na czytanie, trzeba tylko chcieć.
        • lemuriza Re: zgadzam się całkowicie 05.04.05, 14:31
          Czytam w wannie, przy jedzeniu, w łóżku:).
          nie narzekam, że mam zbyt mało czasu na czytanie.
          Rzadko ogarnia mnie zniechęcenie, ale bywa tak - w jakichś bardzo trudnych
          momentach życiowych, ze czytać się nie da, bo mysli uciekają i nie można się
          skoncentrować.
          Lubię czytać, bez tego moje życie byłoby chyba trochę bardziej puste.




      • adilberta Re: połykacze książek! 07.04.05, 15:22
        Ale ja jestem otwarta i ciekawa swiata. Czytam jednoczesnie kilka pozycji (rozne
        gatunki). Czuje, ze musze je wszystkie przeczytac bo sa wazne. Jednak po dniu
        pracy w fabryce drutu kolczastego jestem wyssana, bez ducha, moj umysl
        skompresowany do rozmiarow rodzynki sultanskiej nie chce slyszec o pracy/wysilku
        intelektualnym.
        Najgorsze jest to, ze bezmyslnie wlaczam TV i bawie sie pilotem az trafie na
        jakis "ladny" film. Nie cierpie siebie za to. Wyrzucic telewizor?
    • faustino Re: połykacze książek! 05.04.05, 18:30
      Ha, rocznik'78. W sumie podobne problemy. Ksiazki uwielbiam czytac,
      kolekcjonowac, posiadac.
      Ale... mieszkam za granica, pracuje i czasu i jakos koncentracji brakuje
      na 'pochloniecie' takiej ilosci ksiazek jaka bym chcial. Jedyne wolne chwile to
      poznym wieczorem i w weekendy, ale tak na prawde to w niedziele, jezeli nic nie
      mam w planach.
    • rotkaeppchen1 Re: połykacze książek! 06.04.05, 17:45
      Ja mam podobnie. kiedys dzien bez ksiazki byl dniem straconym, a raczej w ogole
      takich dni nie bylo. Oprocz lektur szkolnych zawsze czytalam dodatkowe ksiazki,
      niezaleznie od miejsca i czasu, w autobusie, czasem nawet bo wyjsciu z niego
      doczytywalam do konca rozdzialu, zeby tylko wykozystac maksymalnie czas na
      czytanie. Czytalam bardzo duzo, w zaleznosci od trudnosci i grubosci ksiazki
      nawet 2-3 tygodniowo (mam na mysli ksiazki dodatkowe, poza lektura szkolna i
      podrecznikami) Teraz czytam znacznie mniej, w drodze autobusem jestem zamyslona
      i jezeli mam przy sobie ksiazke, czesto trzymam ja przed soba, zamiast czytac.
      Bardzo tesknie za obcowaniem z literatura...
    • rotkaeppchen1 Proust 06.04.05, 17:54
      Poza tym mam problem z Proustem. Zaczelam czytac "W strone Swanna", przeczytalam
      polowe, bardzo ciezko mi to szlo, dalej nie dalam rady...poprostu przyszyly inne
      ksiazki. Tego nieszczestnego Prousta chcialabym jednak przeczytac (cale siedem
      tomow) i to nie z poczucia obowiazku czy ze snobizmu, ale naprawde, ZAFASCYNOWAL
      mnie klimat tej ksiazki...gorzej ze struktura, te kilometrowe
      zdania...zlozone...i to wielkokrotne;-)
      Moze ktos ma podobne odczucia?
      Pozdrawiam
      • Gość: daria13 Re: Proust IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 18:55
        Nie podobne, a identyczne.Mnie też Proust fascynuje i pociąga, ale nijak nie
        jestem w stanie przez niego przebrnąć,zwłaszcza w autobusie, mimo że spędzam w
        nim sporo czasu i umiem skupić się na lekturze w najgorszym nawet tłoku, ale
        nie na książkach Prousta. Ostatnio znów skapitulowałam niestety, ale ktoś mnie
        pocieszył, że uda mi się podczas jakichś dłuższych wakacji, albo w jakiejś
        przewlekłej, a nie męczącej chorobie (takiej, która wymusi pozostawanie na
        dłużej w domu).Szczerze wierzę, że w dogodnych warunkach uda nam się przeczytać
        całego Prousta, czego Tobie i sobie gorąco życzę. A jak u Ciebie z Czrodziejską
        górą Manna?
        Pozdrawiam:)
        • rotkaeppchen1 Re: Proust 06.04.05, 20:03
          Wstyd sie przyznac, ale Czarodziejskiej góry nie czytalam. Moja przygoda z
          Mannem skonczyla sie wraz z Buddenbookami, czynanymi czesciowo w oryginale.
          Flaki z olejem, chociaz jak sadze dobrze oddaje rzeczywistosc minionej epoki...
          Wracajac do Prousta. Czytalam "go" wlasnie bedac na wakacjach i to do tego za
          granica, nie majac innej powiesci!!! Szczerze mowiac dzieki temu "przerobilam"
          od deski do deski gramatyke jez. niemieckiego.
          Nie wiem dlaczego to tak trudno mi "wchodzi" a raczej "nie wchodzi"
          Pare lat temu, takze podczas wakacji za granica, jedyna ksiazka jaka mialam byla
          cegla - Wahadla Foucaulta - Eco. I o dziwo, przeczytalam ja, mimo ze nie bylam
          zbyt dobrze przygotowana pod wzgledem historycznym. Bylo mi ciezko, moze wiele
          nie zrozumialam, ale przeczytalam. A tego nieszczesnego, jakze "klimatycznego"
          nie moge... <sciana> ;-)
          Pozdrawiam.
          Ps A jak Imie rozy?? Czytalam 3 razy, raz dla kryminalu, drugi, skupiajac sie na
          watkach filozoficzno-historycznych, a trzeci dla klimatu i przyjemnosci:-)
    • Gość: gośka Re: połykacze książek! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 22:20
      czytałam, ech... i urodziłam dziecko; teraz czekam kiedy trochę dorośnie, znów
      wrócę do książek, muszę mieć wolną głowę i święty spokój, nie potrafie w
      przerwie mędzy jedną pieluchą a drugą, pomiędzy butelkami z mlekiem,
      spacerami....
    • omega999 Re: połykacze książek! 07.04.05, 12:13
      Ja czttam od zawsze, dla przyjemnosci. Jak dopada mnie kryzys, cieprienie, nie
      radze sobie...wtedy wpadam w nalog. Czytam i znikam z tego swiata. Koncentruje
      sie tylko na tym. Tak...to ucieczka, lepsza jednak od alkoholu. Ktos mi
      powiedzial, ze to kupa g. takie podejscie....a ja nie znam lepszego sposobu
      • chiara76 Re: połykacze książek! 07.04.05, 13:10
        zauważyłam u siebie podobny objaw. Stres i od razu sięgam po książki. Tak, czy
        siak, jednak zdrowsze od alkoholu, co?;)
        • Gość: daria13 Re: połykacze książek! IP: *.crowley.pl 07.04.05, 14:10
          Do Rotkaeppechen 1:
          Imię róży przeczytałam stosunkowo niedawno, z wielką przyjemnością i
          satysfakcją. Ma ona moje ulubione cechy, jakie powinna posiadać dobra książka;
          jest ciekawa, wciągająca, a jednocześnie wartościowa i dająca satysfakcję
          intelektualną i poznawczą. Prowadziłam kiedyś na tym forum zażartą dyskusję z
          osoba, która umieściła Imię róży w wątku o książkach, których przeczytanie
          uważa za stratę czasu, bo uważam, że oczywiście nie każdemu może się ona
          podobać, ale odbierać jej wartości nie powinno się, moim zdaniem.Swoja drogą
          masz strasznie ciężkiego nika. Skądże on?

          Do Gośki:
          A dla mnie okres, kiedy dzieci były malutkie był w sumie świetnym czasem na
          czytanie, bo to i okresy snu, a wtedy nie można w domu hałasować i czytanie
          jest najlepszą formą relaksu, po za tym, jeśli zdołasz nie dać się wciągnąć w
          pogawędki z innymi mamusiami, to czas przy piaskowicy też jest świetna okazją,
          a już niedługo zrobi się ciepło i hajda do piasku. Ja wtedy potrafiłam czytać
          trzy książki tygodniowo, ale przyznam, że były to głównie książki bardzo
          lekkie, bo na innych nie mogłam się za bardzo skupić.
          Powodzenia!

          Do Omegi999 i Chiary76:
          Odreagowanie stresu poprzez czytanie książek jest bezwzględnie najleszym
          sposobem z wszystkich możliwych i nie daj sobie nigdy wmówić, że jest inaczej.
          Spróbowałam sobie własnie wyobrazić, jaki świat byłby piękny, gdyby wszyscy
          stosowali taki sposób na rozładowanie stresu.
          Ja czytam głównie po to, żeby zapomnieć o monotonii i szarości codziennego
          życia, to obejmuje pewnie też i stres. Może spróbujmy rozpropagować taki sposób
          wśród znanych nam osób. Na stres - KSIĄŻKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          Pozdrawiam goraco wszystkich połykaczy książek i tych, którzy łykają
          bezustannie i tych, którzy miewają przestoje!!
          • adilberta Re: połykacze książek! 07.04.05, 15:19
            Albo stworzmy liste ksiazek, ktore nam nie wypadly z rak mimo wieczornego
            zmeczenia. Moze kogos one rowniez pobudza do myslenia i dzialania?
            • maja114 Re: połykacze książek! 08.04.05, 22:38
              Ostatnio ukazala sie dobra ksiazka, mozna poplakac nad losem chorej kobiety,
              warto poczytac, Tytul W CIENIU TYRANA, Autor Iwona Berezowska Wyd, My Book
              • Gość: daria13 Re: połykacze książek! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.05, 12:02
                Nawiązując do propozycji zrobienia listy książek pochłaniających bez reszty, to
                muszę się przyznać, że ostatnio powróciwszy z pracy, mimo że zawsze staram się
                przeznaczyć cały wieczór dzieciom, olałam wszelkie zasady, włączyłam im
                telewizor i siedząc obok nich (żeby nie było, że mama całkiem o nich
                zapomniała) kończyłam Dzieci Północy Salmana Rushdiego. Po prostu nie byłam z w
                stanie się oderwać nawet na moment. Absolutna rewelacja. To właśnie jest rodzaj
                literatury, który rzeczywiście może oderwać człowieka od szarości dnia
                powszedniego. Gorąco polecam.
    • miss.didi Re: połykacze książek! 07.04.05, 23:01
      a ja mam tak dziwnie- jak nie czytam to nie. ale jak zaczne to jest tragedia- kazda chwile spedzam nad ksiazka;p wczoraj "zajrzalam" do wiernosci w stereo i odlozylam jak skonczylam..:P
      a tak wogole to rodzina sie ze mnie smieje, bo jak czytam to sie wylaczam totalnie- mozna do mnie mowic a ja nic:) bez kitu, lubie sie tak zaczytac:)
    • Gość: naja Re: połykacze książek! IP: *.matrixx.waw.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.05, 18:23
      ja też tak mam
      trudno mi się skupić, nie wsiąkam na 100 stron tylko po kilkunastu odkładam ale
      mam nadzieję że to chwilowe bo brakuje mi tego zatopienia
    • pulma Re: połykacze książek!Musierowicz 10.04.05, 15:01
      No,to widzę,Drodzy ludzie,że wszyscy macie tak jak ja.
      W czasach liceum i studiów "połknęłam" wszystko to ,co wtedy istniało
      interesującego-do czytania.
      Czas minął-szereg książek pamiętam a resztę zapomniałam .
      Wszystkie na coś mi się przydały.
      To,że tak trudno znaleźć mi teraz pozycje które trzymałyby mnie na nogach od
      początku do końca książki z przerwami na jedzenie i łazienkę,nie dzieje się bez
      przyczyny:jestem po prostu dużo bardziej wybredna i trudno zwieźć mnie byle
      czym.
      Nie mam pretensji o to do siebie ale do autorów.
      W tej sytuacji wolę wracać do książek sprawdzonych,o których wiem,że działają
      zawsze i wiem jak mnie "ustawią" na potem.
      Podstawą od kiedy miałam 14 lat jest była i będzie na zawsze Musierowiczowa.
      Czy ktoś wie cokolwiek na jej temat?
      A.
      • maks15 Re: połykacze książek!Musierowicz 11.04.05, 09:13
        "Nie mam pretensji do siebie tylko do autorów..." Naprawde zabawne, tym
        bardziej, że za wzór wielkiej literatury stawiasz, skądinad b. sympatyczne,
        utwory M. Musierowicz. Nie mam czasu sie rozwodzić, ale ze swojej strony
        polecam ksiazkę która onegdaj wywarła na mnie wielkie wrażenie: "Kontrapunkt"
        A. Huxleya. Pozdrawiam i życzę nieco wiecej dystansu na przyszłość.
      • Gość: echtom Re: połykacze książek!Musierowicz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.05, 09:36
        A co konkretnie chcesz wiedzieć? Ja przeczytałam całą "Jeżycjadę" oraz zbiór
        jej felietonów "Frywolitki" - autobiogafii nie udało mi się złapać w
        bibliotece. Mieszka w Poznaniu przy Słowackiego 18. Byłam u niej w domu w 1987
        roku, kiedy nie była jeszcze taka sławna, ale teraz mąż chroni ją przed
        natrętnymi fanami. Szkoda, bo moje dzieci też czytają jej książki i chciałam,
        żeby ją poznały osobiście.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka