milord-andziula
11.07.05, 21:32
Ja na pytanie z kim kojarzy mi sie nazwisko Hepburn zawsze odpowiadam
Katahrine. A nie Audrey. Nie wiem jak inni, ale ja naprawde lubie ja znacznie
bardziej. Wydaje mi sie ciekawsza, lepsza i jakos "blizsza". Szalenie ja
cenie. I mam nadzieje, ze nie ja jedna.
A ksiazka - naprawde srednia. Rzucilam sie na nia jako glosno zapowiadana
biografie Hepburn z wielkim smakiem. No i troche sie rozczarowalam.
Przeszkadzalo mi, ze nie zawsze "Kate" jest na pierwszym planie. Choc
rzeczywiscie jest pare historii/opowiesci, dla ktorych warto do tej ksiazki
zajrzec.
A dzis (w nocy z pon. na wt.) TCM nada dokument o Hepburn i "Filadelfijska
opowiesc" - niestety ok. 1:00.