Dodaj do ulubionych

Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :)

    • Gość: a. Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 18:18

      Preludium

      Nie kocham jeszcze, a już mi jest drogi,
      Nie kocham jeszcze, a już drżę i płonę
      I duszę pełną o niego mam trwogi
      I myśli moje już tam, w jego progi
      Lecą stęsknione...
      I ponad dachem jego się trzepocą
      Miesięczną nocą...

      Nie kocham jeszcze, a ranki już moje
      O snach mych dziwnie wstają zadumane,
      Już chodzą za mną jakieś niepokoje,
      Już czegoś pragnę i czegoś się boję
      W noce niespane...
      I już na ustach noszę ślad płomienia
      Jego imienia.

      Nie kocham jeszcze, a już mi się zdaje,
      Że nam gdzieś lecieć, rozpłynąć sie trzeba,
      W jakieś czarowne dziedziny i kraje...
      Już mi się marzą słowicze wyraje
      Do tego nieba,
      Które gdzieś czeka, aż nas ukołysze
      W błękitną ciszę.



      • Gość: megi30wawa Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.torun.mm.pl 27.12.05, 19:40
        ycie na poczekaniu


        Życie na poczekaniu

        Przedstawienie bez próby

        Ciało bez przymiarki

        Głowa bez namysłu



        Nie znam roli, która gram,

        Wiem tylko, że jest moja, niewymienna



        O czym jest sztuka zgadywać muszę wprost na scenie



        Kiepsko przygotowana do zaszczytu życia

        Narzucone mi tempo akcji znoszę z trudem

        Improwizuję, choć brzydzę się improwizacją

        Potykam się co krok o nieznajomość rzeczy

        Mój sposób bycia zatrąca zaściankiem

        Moje instynkty to amatorszczyzna

        Trema, tłumacząc mnie tym bardziej upokarza.



        Nie do cofnięcia słowa i odruchy,

        Niedoliczone gwiazdy,

        Charakter jak płaszcz w biegu dopinany,

        Oto żałosne skutki tej nagłości.



        Gdyby choć jedną środę przećwiczyć zawczasu.

        Albo choć jeden czwartek raz jeszcze powtórzyć,

        A ty już piątek nadchodzi z nieznanym mi scenariuszem.



        Czy to w porządku?- pytam

        Z chrypką w głosie, bo nawet mi się dano odchrząknąć za kulisami.



        Złudna jest myśl, że to tylko pobieżny egzamin

        Składamy w prowizorycznym pomieszczeniu

        Nie, stoję wśród dekoracji i widzę jak są solidne.

        Uderza mnie precyzja wszelkich rekwizytów.

        Aparatura obrotowa działa od długiej już chwili,

        Pozapalane zostały najdalsze nawet mgławice.

        Och, nie mam wątpliwości, że to premiera,



        I cokolwiek uczynię, zmieni się na zawsze

        w to co uczyniłam.
        to Szymborska numer jeden

        • Gość: megi30wawa Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.torun.mm.pl 27.12.05, 19:44
          Portret kobiecy
          Szymborska Wisława




          Musi byc do wyboru.
          Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
          To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
          Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
          czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
          Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
          Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
          Naiwna, ale najlepiej doradzi.
          Słaba, ale udźwignie.
          Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
          Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
          Nie wie, po co ta śrubka i zbuduje most.
          Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
          Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
          własne pieniądze na podróż daleką i długą,
          tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
          Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
          Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
          Albo go kocha, albo się uparła.
          Na dobre, na niedobre i na litość boską.
          a to Szymborska numer dwa jak dla mnie




          • Gość: Anulkina kolejny ukochany :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.05, 15:27
            Nie, nie zawsze już będzie tak źle.

            W końcu pustkę da się zapełnić.

            Przywołać, odzyskać barwy i smak.

            Okrzepnąć.

            Życie jest niewyczerpane.

            Ale też nie da się go zastąpić.

            A tęsknota jest tym,

            czego nie da się ugasić.

            Tak jak wiary, nadziei

            i miłości nie da się nasycić.

            Obumierasz, gdy na nic nie czekasz

            Żyjesz, dopóki dążysz.

            /Agnieszka Bieńkowska/

    • Gość: saskia Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.06, 14:43
      "Trzy słowa najdziwniejsze"

      Kiedy wymawiam słowo Przyszłość,
      pierwsza sylaba odchodzi już do przeszłości.

      Kiedy wymawiam słowo Cisza,
      niszczę ją.

      Kiedy wymawiam słowo Nic,
      stwarzam coś, co nie mieści się w żadnym niebycie.

      Wiśka Szymborska
    • anulkina kolejny lubiany by me ;] 13.01.06, 12:04
      Znowu przyszła do mnie samotność
      choć myślałem że przycichła w niebie
      Mówię do niej:
      - Co chcesz jeszcze, idiotko?
      A ona:
      - Kocham ciebie

      Jan Twardowski

      • anulkina Re: i jeszcze jeden ;] 13.01.06, 12:05
        Nic

        Jakie to dziwne
        tak bolało
        nie chciało się żyć
        a teraz takie nieważne
        niemadre
        jak nic

        Jan Twardowski
        • anulkina no to jeszcze trzeci i na dziś już wystarczy ;] 13.01.06, 12:06
          Trzeba marzyć

          Żeby coś się zdarzyło
          Żeby mogło się zdarzyć
          I zjawiła się miłość
          Trzeba marzyć
          Zamiast dmuchać na zimne
          Na gorącym się sparzyć
          Z deszczu pobiec pod rynnę
          Trzeba marzyć

          Gdy spadają jak liście
          Kartki dat z kalendarzy
          Kiedy szaro i mgliście
          Trzeba marzyć
          W chłodnej, pustej godzinie
          Na swój los się odważyć
          Nim twe szczęście cię minie
          Trzeba marzyć

          W rytmie wietrznej tęsknoty
          Wraca fala do plaży
          Ty pamiętaj wciąż o tym
          Trzeba marzyć
          Żeby coś się zdarzyło
          Żeby mogło się zdarzyć
          I zjawiła się miłość
          Trzeba marzyć

          Jonasz Kofta

    • Gość: Ania Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 22:52
      Rainer Maria Rilke

      Porwanie

      Wymykała się często służącym,
      dzieckiem będąc,by noc i wiatr
      (że tak inny jest wewnątrz ich świat)
      ujrzeć z zewnątrz w ich w ich źródle szumiącym.
      Ale żadna noc nie rozszarpałana
      takie cienie olbrzymiego parku
      jak sumienie jej dzisiaj w tę noc,
      gdy z drabiny jedwabnej w głąb alej
      zniósł ją i dalej niósł, dalej,
      aż wszystko zakrył wóz.
      Chłonąc czarną powozu woń,
      wokół którego skrycie pogoń stała
      i groza,
      poczuła: mróz
      wyściela wnętrze powozu.
      I czerń i chłód przyjęła dreszczem ciała.
      I wtuliła w kołnierz płaszcza skroń,
      i do włosów wzniosła ręce obie,
      jakby tu było to...
      I w jej uchu
      głos Nieznajomego brzmiał głucho:
      Jestemprzytobie.
      • Gość: Anulkina kolejny kochany IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.06, 07:48
        "...Mów do mnie jeszcze... Za taką rozmową

        tęskniłem lata... Każde Twe słowo

        słodkie w mym sercu wywołuje dreszcze

        - mów do mnie jeszcze...



        Mów do mnie jeszcze... Ludzie nas nie słyszą,

        słowa Twe dziwnie poją i kołyszą,

        jak kwiatem słowem Twem się pieszczę

        - mów do mnie jeszcze..."

        Kazimierz Przerwa-Tetmajer
    • Gość: barti84 Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 11:25
      Wisława Szymborska


      ~POCHWAŁA SNÓW~


      We śnie
      maluję jak Vermeer van Delft.

      Rozmawiam biegle po grecku
      i nie tylko z żywymi.

      Prowadzę samochód,
      który jest mi posłuszny.

      Jestem zdolna,
      piszę wielkie poematy.

      Słyszę głosy
      nie gorzej niż poważni święci.

      Bylibyście zdumieni
      świetnością mojej gry na fortepianie.

      Fruwam jak się powinno,
      czyli sama z siebie.

      Spadając z dachu
      umiem spaść miękko w zielone.

      Nie jest mi trudno
      oddychać pod wodą.

      Nie narzekam:
      udało mi się odkryć Atlantydę.

      Cieszy mnie, że przed śmiercią
      zawsze potrafię się zbudzić.

      Natychmiast po wybuchu wojny
      odwracam się na lepszy bok.

      Jestem, ale nie muszę
      być dzieckiem epoki.

      Kilka lat temu
      widziałam dwa słońca.

      A przedwczoraj pingiwna.
      Najzupełniej wyraźnie.

    • chmuurka Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 17.01.06, 22:03
      Leśmian...wszystko, a szczególnie mój chruśniak ukochany..

      W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
      Zapodziani po głowy, przez długie godziny
      Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
      Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.

      Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
      Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
      Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
      I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.

      Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,
      A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
      Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
      Owoce, przepojone wonią twego ciała.

      I stały się maliny narzędziem pieszczoty
      Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
      Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
      I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

      I nie wiem, jak się stało, w którym oka mgnieniu,
      Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
      Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
      A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.
      (...)
    • Gość: muuu Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.stansat.pl 18.01.06, 18:49
      Moze nie ukochany...ale za kazdym razem gdy go czytam mam dreszcze...cos jak
      przy Reducie Ordona

      "Życie" Kazimierz Przerwa - Tetmajer

      Wszedłem
    • glebogryzarka1 sfrustrowany urzędnik Bursa 19.01.06, 13:07
      Cichy pracownik
      niezbędny miastu jak dobre powietrze
      wytrwały i cierpliwy
      nie pragnący zaszczytów
      sumienny i obowiązkowy
      nieugięty
      prawy
      bohater

      (chodzi o asenizatora
      utopionego przypadkowo w gó..e)
    • prettybubble Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 01.02.06, 12:39
      "Zła kołysanka"

      Jesiennych liści, twoich włosów zapach,
      Brzęczy trwogi pęknięty zegar.
      Od gwiazd wieje chłód, zagasł świecznik lata
      i mój żal
      czarnym psem co wieczór do rąk ci przybiega.

      Czy umiesz zasnąć? Płacz umarłej olchy
      długo wyje po nocy- kopule echa.
      Płyniemy, nie ma portów, nie ma dla nas kolchid,
      wiesz: smutek- zaczajony patrol- tylko czeka.
      Dobry smok w bajce, teraz jest sen zastygły,
      sen upiorów- upływa nocy pomnik niebosiężny.
      Tylko krzyk widma, które chłop nabił na widły,
      tylko krzyk kotów duszonych przez księżyc.
      Czy umiesz zasnąć? Dziś obłąkany poeta
      powiesił się w czarnym krzyku zamiejskich sosen,
      a trupa kukły woskowej przy wiatru fletach
      deszcz po ulicach długo ciągnął za włosy.

      Śpij,
      przecież cicho.
      Noc urasta deszczowa na szybach
      i wiatr ślepy jak ja przed domem przyklęka.
      Kto nam ten czas wolny od trwogi wydarł-
      maleńka?

      :)
    • Gość: ja21 Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 17:58
      Tak się zastanawiam dlaczego nikt nie wymienił choć jednego wiersza Jonasza
      Kofty?? nie wiem jak dla was ale dla mnie wszystkie jego wiersze są boskie...
      • Gość: anulkina do ja21 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.06, 09:11
        chyba niezbyt uważnie czytałaś wpisy, zważywszy, ze kilka wpisów wyżej
        umieściłam wiersz Jonasza Kofty "Trzeba marzyć"!
    • halev Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 04.02.06, 14:33
      POSŁANIE DLA NADWRAŻLIWYCH

      Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi
      Za waszą czułość w nieczułości świata,
      Za niepewność wśród jego pewności.
      Za to, że odczuwacie innych tak,
      Jak siebie samych,
      Zarażając się każdym bólem.
      Za lęk przed światem,jego ślepą pewnością,
      Która nie ma dna.
      Za potrzebę oczyszczania rąk
      Z niewidzialnego nawet brudu ziemi.
      Bądźcie pozdrowieni...
      Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi
      Za wasz lęk przed absurdem istnienia
      I delikatność niemówienia innym tego,
      Co w nich widzicie,
      Za niezdarność w rzeczach zwykłych
      I umiejętność obcowania z niezwykłością.
      Za realizm transcendentalny
      I brak realizmu życiowego,
      Za nieprzystosowanie do tego, co jest,
      A przystosowanie do tego, co być powinno.
      Za to, co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane
      ... ukryte w was
      Bądźcie pozdrowieni!
      Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi
      Za waszą twórczość i ekstazę,
      Za wasze zachłanne przyjaźnie, miłości i lęk,
      Że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.
      Bądźcie pozdrowieni
      Za wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane -
      (niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli
      poznać wielkości tych, co przyjdą po was),
      Za to, że chcą was zmienić, zamiast naśladować,
      Że jesteście leczeni, zamiast leczyć świat,
      Za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę.
      Za niezwykłość i samotność waszych dróg.
      Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi!

      [Kazimierz Dąbrowski]
    • Gość: saskia Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 14:41
      Ten wiersz (uznaję, że ten tekst to wiersz)wpadł mi w ręce parę dni
      temu.Żałuję,że nie przeczytałam go parę lat wcześniej. Dzisiaj jest już za
      późno...Podziwiam prostotę myśli i mądrość autorki.Gdy czytam te zapiski,
      zawsze płaczę.

      Ann Landers "Mój tato, gdy miałam..."

      Cztery lata:Mój tatuś wie wszystko.
      Pięć lat:Mój tatuś dużo wie.
      Sześć lat:Mój tato jest bystrzejszy niż twój.
      Osiem lat:Mój tato niezupełnie wszystko wie...
      Dziesięć lat:Przed laty, gdy mój tato dorastał,rzeczy miały się zupełnie
      inaczej.
      Dwanaście lat:No cóż,naturalnie, tato się w tym nie orientuje.Jest za stary, by
      pamiętać swe szczenięce lata.
      Czternaście lat:Nie przejmuj się moim ojcem.Jest taki staromodny!
      Dwadzieścia jeden lat:On? Mój Boże, on jest beznadziejnie zacofany!
      Dwadzieścia pięć lat:Tato wie to i owo o pewnych sprawach. Nic dziwnego,
      ostatecznie przeżył już parę lat...
      Trzydzieści lat:Może zapytać tatę, co o tym myśli. W końcu ma spore
      doświadczenie.
      Trzydzieści pięć lat:Nic nie zrobię, póki nie pogadam o tym z tatą.
      Czterdzieści lat:Zastanawiam się, jak tato by się do tego zabrał...Był taki
      mądry, taki doświadczony...
      Pięćdziesiąt lat:Oddałabym wszystko, żeby tato mógł być teraz ze mną. Mogłabym
      wszystko z nim omówić. Żałuję, że nie doceniałam jego mądrości. Tyle mogłam się
      od niego nauczyć...
    • Gość: mycha Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.zefa.pl 08.02.06, 17:15
      Dwoje ludzieńków Leśmian



      Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie,
      O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie.


      Lecz w ogrodzie szept pierwszy miłosnego wyznania
      Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania.


      Nie widzieli się długo z czyjejś woli i winy,
      A czas ciągle upływał - bezpowrotny, jedyny.

      A gdy zeszli się, dłonie wyciągając po kwiecie,
      Zachorzeli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!


      Pod jaworem - dwa łóżka, pod jaworem - dwa cienie,
      Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie.


      I pomarli oboje bez pieszczoty, bez grzechu,
      Bez łzy szczęścia na oczach, bez jednego uśmiechu.


      Ust ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie,
      I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!


      Chcieli jeszcze się kochać poza własną mogiłą,
      Ale miłość umarła, już miłości nie było.


      I poklękli spóźnieni u niedoli swej proga,
      By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga.


      Więc sił resztą dotrwali aż do wiosny, do lata,
      By powrócić na ziemię - lecz nie było już świata.
      • zanilk Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 08.02.06, 22:16
        moich ukochanych wierszy jest wiele,choćby "wiersz ostatni", ale ostatnio
        upodobałam sobie "brzozy"
        Gdy widzę brzozy, w prawo lub w lewo schylone,
        Skośne na tle pionowych krech ciemniejszych pni,
        Chętnie godzę się z myślą, że to jakiś chłopak
        Musiał się na nich huśtać. Co prawda huśtanie
        Nie zgina ich na stałe: taki skutek mają
        Burze i mrozy. Nieraz musieliście widzieć
        Brzozy w mroźny, słoneczny poranek po deszczu.
        Ciężkie od lodu, dzwonią, gdy jedna o drugą
        Trąci w rosnącym wietrze; wracają im barwy,
        Kiedy ta kryształowa glazura popęka
        I w słońcu zaczną spadać na skorupę śniegu
        Lawiny roztrzaskanych okruchów – stos szkła
        Do uprzątnięcia, rzecz by można, po wypadku:
        Zapadnięciu się pierwszej z kopuł nieb nad nami.
        Ciężar przygina brzozy do uschłych paproci,
        A jednak ich nie łamie; choć gdy raz tak nisko
        Pochylą się na dłużej, już się nie prostują;
        Łuki ich pni przez całe lata widać potem
        W lasach, jak włóczą liście po ziemi, podobne
        Do dziewcząt, które – klęcząc i wsparte na dłoniach –
        Suszą w słońcu umyte, rozpuszczone włosy.
        Ale mówiłem – zanim wtrąciła się Prawda
        Z tym naręczem faktów o burzach i mrozach –
        Że wolę w pochyłości brzóz widzieć robotę
        Jakiegoś chłopca, który pasł w pobliżu krowy:
        Gdyby żył w mieście, baseball byłby go pochłaniał –
        Tu, na wsi, z gier i sportów letnich i zimowych
        Miał, co sam stworzył na swój wyłączny użytek.
        Tak właśnie się nauczył ujeżdżać ojcowe
        Brzozy – gnąc je ku ziemi, póki nie straciły
        Resztek sztywności, póki nie było ni jednej
        Do pokonania. Posiadł całą wiedzę o tym,
        Jak się strzec przedwczesnego zeskoku, po którym
        Drzewo wraca do pionu, nie dosyć przygięte.
        Umiał zawsze wyczekać do ostatniej chwili,
        Do najwyższych gałęzi, wspinając się z taką
        Napiętą starannością, z jaką się napełnia
        Filiżankę po krawędź, lub nawet nad krawędź.
        Wreszcie odrywał się i – w świście liści – spadał,
        Stopami naprzód, aż grunt uderzał w podeszwy.
        Sam niegdyś byłem też rozhuśtywaczem brzóz.
        I nieraz mam ochotę zostać nim na nowo –
        Wtedy, gdy mam już dość namysłów i decyzji,
        A życie jest zanadto jak puszcza bez ścieżek:
        Twarz swędzi i łaskocze od wszystkich pajęczyn,
        Przez które się przedarła, jedno oko łzawi,
        Smagnięte witką, zanim zdążyłeś je przymknąć.
        Chciałbym móc się odrywać na chwilę od ziemi,
        A potem wracać na nią, by zacząć od nowa.
        I oby los nie udał, że mnie źle zrozumiał:
        Oby nie zaspokoił życzenia jedynie
        W połowie, porywając mnie stąd bezpowrotnie.
        Ziemia jest odpowiednim miejscem do kochania:
        Nie wiem, gdzie by to mogło udawać się lepiej.
        Co do mnie, chciałbym właśnie wspinać się na brzozę,
        Wdrapywać się po białym pniu, czarnych konarach
        Ku niebu – póki drzewo, nie mogąc wytrzymać,
        Nie schyli się i znów mnie nie zsadzi na ziemię.
        Dobrze byłoby dążyć tak i dobrze wracać.
        To nie najgorsza dola: rozhuśtywacz brzóz.

      • Gość: anulkina Jonasz Kofta- Trzeba marzyć :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.06, 09:09
        Trzeba marzyć

        Żeby coś się zdarzyło
        Żeby mogło się zdarzyć
        I zjawiła się miłość
        Trzeba marzyć
        Zamiast dmuchać na zimne
        Na gorącym się sparzyć
        Z deszczu pobiec pod rynnę
        Trzeba marzyć

        Gdy spadają jak liście
        Kartki dat z kalendarzy
        Kiedy szaro i mgliście
        Trzeba marzyć
        W chłodnej, pustej godzinie
        Na swój los się odważyć
        Nim twe szczęście cię minie
        Trzeba marzyć

        W rytmie wietrznej tęsknoty
        Wraca fala do plaży
        Ty pamiętaj wciąż o tym
        Trzeba marzyć
        Żeby coś się zdarzyło
        Żeby mogło się zdarzyć
        I zjawiła się miłość
        Trzeba marzyć
    • umbradomini1 Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 10.02.06, 13:31
      wiersz długi, ale kochany "od zawsze":

      ROBERT FROST - "BRZOZY"

      Kiedy widzę brzozy, którymi wiatr chwiej
      Na tle rzędu ciemnego drzew wyprostowanych,
      Pomnę czas, kiedy chłopiec kołysał się na nich,
      Choć nie z tego powodu pochyłe zostały,
      Lecz przez wichry mroźne, śnieżyce. Nieraz w słońcu
      Widzisz, gdy oblodzone, po deszczu w zimowy
      Poranek, uderzają o siebie z dzwonieniem,
      Gdy wiatr je potrąca i barwami się mienią
      Glazurą lśniąc od wichrów i mrozu spękaną.
      Wkrótce w słońcu lawiną kryształowe muszle
      Zsuną się i rozprysną o skorupę śniegu
      Na taki stos dźwięczących lustrzanych okruchów,
      Jakby to tynki z niebios świątyni opadły.
      Ku paprociom podszycia przegięte ciężarem
      Nie łamią się jednak, nachylone tak nisko
      I przez czas tak długi, już pochyłe zostaną.
      Ich pnie w łuki wygięte trafiają się w lesie
      Przez wiele lat jeszcze z liśćmi zwieszonymi
      Jak u dziewcząt klęczących z pochyloną głową,
      Gdy włosy rozpuszczają, by w słońcu obeschły,
      Co innego rzec miałem, górę wzięła prawda
      I szczegóły o zimie, śniegach i o mrozie,
      Obraz chłopca ja wolę u zgiętej gałęzi,
      Kiedy w pole wychodził wyprowadzić krowy.
      Z dala mieszkał od miasta, nie znał więc gry w baseball,
      Nie miał innych zabawek prócz tego, co znalazł
      W polu, latem czy zimą umiał sam się bawić.
      Jedno drzewo po drugim u ojca w ogrodzie
      Jak wierzchowca ujeżdżał i poddawał harcom,
      Dopóki nie ugięły się pod nim, nie zmiękły,
      Aż wszystkie już zgarbione kłaniały się nisko
      Zdobywcy. Wszystkich zmyślnych nauczył się sztuczek,
      By zbyt szybko nie puszczać gałęzi ugiętej
      I wierzchołka ku samej nie przechylić ziemi.
      Na najwyższe gałęzie ostrożnie się wspinał
      I kołysząc się lekko, gdy już był na czubie,
      Jeszcze z trudem się wielkim wznosił odrobinę,
      Jakby ktoś pragnął szklankę ponad brzeg napełnić.
      I w dół się z szumem rzucał wisząc na gałęzi
      I nogami wierzgając, póki sięgnął ziemi.
      I ja sam byłem niegdyś brzozy akrobatą.
      Jakże pragnąłbym teraz, by czas ten powrócił,
      Gdy umęczony jestem już rozmyślaniami,
      A życie zbyt podobne do leśnej gęstwiny,
      Gdzie twarz parzą i łechcą lepkie pajęczyny,
      A oko twoje przedtem otwarte szeroko
      Łzą zaszło teraz, witką smagnięte złośliwą.
      Pragnąłbym odejść na czas niedługi z tej ziemi,
      Potem wrócić i wszystko zacząć od początku.
      Byle mnie los opacznie na złość nie wysłuchał
      I spełniając część prośby, nie odciął powrotu.
      Sprawiedliwym jest ziemia miłości mieszkaniem:
      Nie wiem, gdzie lepsze miejsce można by wynaleźć.
      Chciałbym iść coraz wyżej po drzewie brzozowym,
      Jego czarnych gałęziach i pniu śnieżnobiałym,
      Wciąż iść w niebios kierunku, póki drzewa stanie,
      Aż czub się uchyli, by na ziemię mnie zsadzić.
      Dobrze byłoby dążyć tak... i dobrze wracać.
      Nie największe to z przestępstw być rozhuśtywaczem brzóz.
      • Gość: asza Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 14:31
        Halina Poświatowska

        chcę pisać o tobie
        twoim imieniem wesprzeć skrzywiony płot
        zmarzłą czereśnię
        o twoich ustach
        składać strofy wygięte
        o twoich rzęsach kłamać że ciemne
        chcę
        wplątać palce w twoje włosy
        znaleźć wgłębienie w szyi
        gdzie stłumionym szeptem
        serce zaprzecza ustom
        chcę
        twoje imię z gwiazdami zmieszać
        z krwią
        być w tobie
        nie być z tobą
        zniknąć
        jak kropla deszczu którą wchłonęła noc
    • anutek115 Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 10.02.06, 22:10
      Wsparty o furtkę zagajnika
      Czułem, jak mroźny zmrok
      W oko dnia szarym widmem wnika,
      Ćmiąc w nim słabnący wzrok.
      Gdzieniegdzie powój - uschły, blady -
      Jak strun zerwanych kłąb
      Bił jękiem w niebo; ludzkie ślady
      Do chat zapędzał ziąb.

      Zwłokom Stulecia rozciągniętym
      Podobny był ten świat
      Pod płytą chmur i pod lamentem,
      Którym go żegnał wiatr.
      Ustał odwieczny puls narodzin
      I wszelki duch u bram
      Jałowych, mroźnych, mrocznych godzin
      Stał drętwo - jak ja sam.

      I nagle z góry, przez korony
      Odartych z liści drzew
      Dobiegł radosny, niezmącony,
      Niepowstrzymany śpiew.
      To nikły, wątły, rzadkie pierze
      Stroszący w wichrze drozd
      Rzucił w twarz pustce i niewierze
      Własnego wnętrza głos.

      I tak dogłębnie bezzasadny
      Był ekstatyczny hymn,
      Tak całkiem nie miał racji żadnej
      W świecie - przynajmniej w tym -
      Że czułem przez rozwibrowaną
      Radość ptaka, na dnie,
      Jakąś Nadzieję, jemu znaną
      A niedostępną mnie.

      "Drozd o zmroku", Tomasz Hardy
      • Gość: mpj Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 23:03
        Topielice

        Rudą nocą, pod mostem, w Sekwanie
        płynie kotka przemokła i sina.
        Pod następnym mostem, niespodzianie,
        przyłączyła się do niej dziewczyna.

        Opryskują je lampy portowe,
        owijają je posępne fale,
        a one prowadzą rozmowę,
        nie oddychając już wcale.

        "Dzieci z mostu mnie w wodę wrzuciły.
        A ciebie?"-"I mnie także. Wiedz to...
        Choć tak bliskie, dalekie, bez siły,
        w zimną falę rzuciło mnie dziecko.

        Teraz we mnie odpływa jak w łodzi,
        w dal od brzegów, tonących w mgły krepie...
        Nie zobaczy już świata"-"Nie szkodzi"...
        -"Nie wyrośnie na ludzi"...-"To lepiej..."

        Maria Pawlikowska-Jasnorzewska



        Zachwyca mnie do bólu...Dosłownie...
    • Gość: Brusi Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: 193.109.212.* 09.05.06, 08:36

      Z czystego sentymentu
      Władysław Broniewski
      "ze złości"

      Kochałbym cię (psiakrew, cholera!),
      gdyby nie ta niepewność,
      gdyby nie to, że serce zżera
      złość, tęsknota i rzewność.

      Byłbym wierny jak ten pies Burek,
      chętnie sypiałbym na słomiance,
      ale ty masz taką naturę,
      że nie życzę żadnej kochance.

      Kochałbym cię (sto tysięcy diabłów),
      kochałbym (niech nagła krew zaleje!),
      ale na mnie coś takiego spadło,
      że już nie wiem, co się ze mną dzieje:

      z fotografią, jak kto głupi, się witam,
      z fotografią (psiakrew!) się liczę,
      pójdę spać i nie zasnę przed świtem,
      póki z grzechów się jej nie wyliczę,

      a te grzechy (psiakrew!) malutkie,
      więc (cholera) złości się grzesznik:
      że na przykład, wczoraj piłem wódkę
      lub że pani Iks - niekoniecznie.

      Cóż mi z tego (psiakrew!), żem wierny,
      taki, co to "ślady po stopach"?...
      Moja miła, minął październik,
      moja miła (psiakrew!), mija listopad.

      Moja miła, całe życie mija...
      Miła! Miła! - powtarzam ze szlochem...
      To mi życie daje, to zabija,
      że j ciągle (psiakrew!) ciebie kocham
    • Gość: Ewa Rudyard Kipling - List do syna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 22:51
      Ten wiersz zawsze stawiał mnie na nogi w sytuacjach podbramkowych, gdy wydawało
      się że gorzej być nie może...

      Rudyard Kipling - List do syna

      Jeżeli zdołasz zachować spokój,
      chociażby wszyscy go stracili, ciebie oskarżając;
      Jeżeli nadal masz nadzieję, chociażby wszyscy o Tobie zwątpili,
      licząc się jednak z ich zastrzeżeniem;
      Jeżeli umiesz czekać bez zmęczenia,
      jeżeli na obelgi nie reagujesz obelgami,
      jeżeli nie odpłacasz na nienawiść nienawiścią,
      nie udając jednakże mędrca i świętego;
      Jeżeli marząc - nie ulegasz marzeniom;
      Jeżeli rozumując - rozumowania nie czynisz celem;
      Jeżeli umiesz przyjąć sukces i porażkę,
      traktując jednakowo oba te złudzenia,
      Jeżeli ścierpisz wypaczenie prawdy przez Ciebie głoszonej,
      kiedy krętacze czynią z niej zasadzkę, by wydrwić naiwnych
      albo zaakceptujesz ruinę tego, co było treścią twego życia,
      kiedy pokornie zaczniesz odbudowę zużytymi już narzędziami;
      Jeśli potrafisz na jednej szali położyć wszystkie twe sukcesy
      i potrafisz zaryzykować, stawiając wszystko na jedną kartę,
      jeśli potrafisz przegrać i zacząć wszystko od początku, bez słowa,
      nie żaląc się, że przegrałeś;
      Jeżeli umiesz zmusić serce, nerwy, siły, by nie zawiodły,
      choćbyś od dawna czuł ich wyczerpanie,
      byleby wytrwać, gdy poza wolą nic już nie mówi o wytrwaniu;
      Jeżeli umiesz rozmawiać z nieuczciwymi, nie tracąc uczciwości
      lub spacerować z królem w sposób naturalny,
      Jeżeli nie mogą Cię zranić nieprzyjaciele ani serdeczni przyjaciele;
      Jeżeli cenisz wszystkich ludzi, nikogo nie przeceniając;
      Jeżeli potrafisz spożytkować każdą minutę,
      nadając wartość każdej przemijającej chwili;
      Twoja jest ziemia i wszystko, co na niej
      i co - najważniejsze - synu mój - będziesz Człowiekiem.





      Jeżeli zdołasz zachować spokój,

      chociażby wszyscy go stracili, ciebie oskarżając;

      Jeżeli nadal masz nadzieję, chociażby wszyscy o Tobie zwątpili,

      licząc się jednak z ich zastrzeżeniem;

      Jeżeli umiesz czekać bez zmęczenia,

      jeżeli na obelgi nie reagujesz obelgami,

      jeżeli nie odpłacasz na nienawiść nienawiścią,

      nie udając jednakże mędrca i świętego;

      Jeżeli marząc - nie ulegasz marzeniom;

      Jeżeli rozumując - rozumowania nie czynisz celem;

      Jeżeli umiesz przyjąć sukces i porażkę,

      traktując jednakowo oba te złudzenia,

      Jeżeli ścierpisz wypaczenie prawdy przez Ciebie głoszonej,

      kiedy krętacze czynią z niej zasadzkę, by wydrwić naiwnych

      albo zaakceptujesz ruinę tego, co było treścią twego życia,

      kiedy pokornie zaczniesz odbudowę zużytymi już narzędziami;

      Jeśli potrafisz na jednej szali położyć wszystkie twe sukcesy

      i potrafisz zaryzykować, stawiając wszystko na jedną kartę,

      jeśli potrafisz przegrać i zacząć wszystko od początku, bez słowa,

      nie żaląc się, że przegrałeś;

      Jeżeli umiesz zmusić serce, nerwy, siły, by nie zawiodły,

      choćbyś od dawna czuł ich wyczerpanie,

      byleby wytrwać, gdy poza wolą nic już nie mówi o wytrwaniu;

      Jeżeli umiesz rozmawiać z nieuczciwymi, nie tracąc uczciwości

      lub spacerować z królem w sposób naturalny,

      Jeżeli nie mogą Cię zranić nieprzyjaciele ani serdeczni przyjaciele;

      Jeżeli cenisz wszystkich ludzi, nikogo nie przeceniając;

      Jeżeli potrafisz spożytkować każdą minutę,

      nadając wartość każdej przemijającej chwili;

      Twoja jest ziemia i wszystko, co na niej



      i co - najważniejsze - synu mój - będziesz Człowiekiem.

    • paul_ina Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 10.05.06, 01:41
      Wiersz ten przeczytałam jako małe dziecko i odtąd ciągle do mnie wraca w wielu najróżniejszych momentach życia - nie tylko na obczyźnie, zwłaszcza przedostatnia i ostatnia zwrotka.

      Moja piosnka [II] Norwid Cyprian Kamil

      Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
      Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
      Dla darów Nieba....
      Tęskno mi, Panie...

      Do kraju tego, gdzie winą jest dużą
      Popsować gniazdo na gruszy bocianie,
      Bo wszystkim służą...
      Tęskno mi, Panie...

      Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony
      Są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie,
      "Bądź pochwalony!"
      Tęskno mi, Panie...

      Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej,
      Której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie,
      Równie niewinnej...
      Tęskno mi, Panie...

      Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,
      Do tych, co mają tak za tak - nie za nie,
      Bez światło-cienia...
      Tęskno mi, Panie...

      Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi?
      I tak być musi, choć się tak nie stanie
      Przyjaźni mojej...
      Tęskno mi, Panie...
    • ilekobietamalat asnykowy karmelkowy wiersz 10.05.06, 08:33
      i stachury

      zanurzac zanurzac sie
      w ogrody rudej jesieni
      i liscie zrywac kolejno
      jakby gorziny istnienia

      chodzic od drzewa do drzewa
      od bolu i znow do bolu
      cichutko ktokiem cierpienia
      by wiatru nie zbudzic ze snu

      i liscie zrywac bez zalu
      z usmiechem cieplym i smutnym
      a maly listek ostatni
      zostawic komus i umrzec
    • lilarose Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 19.05.06, 10:40
      Halina Poświatowska:

      więc jesteś jesteś jesteś
      daj niech sprawdzę
      niech cię dotknę raz jeszcze dłonią i ustami
      niech w oczy spojrzę chociaż najmniej wierzę
      oślepłym ze zdumienia oczom

      jeszcze twój głos usłyszeć chcę
      zapachem się zaciągnąć
      pojąć cię raz na zawsze wszystkimi zmysłami
      i nigdy nie zrozumieć i ciągle na nowo
      dochodzić prawdy pocałunkami



      Wisława Szymborska:
      Niespodziane spotkanie

      Jesteśmy bardzo uprzejmi dla siebie,
      twierdzimy, że to miło spotkać się latach.

      Nasze tygrysy pija mleko.
      Nasze jastrzębie chodzą pieszo.
      Nasze rekiny toną w wodzie.
      Nasze wilki ziewają przed otwartą klatką.

      Nasze żmije otrząsneły się z błyskawic,
      małpy z natchnień, pawie z piór.
      Nietoperze jakże dawno uleciały z naszych włosów.

      Milkniemy w połowie zdania
      bez ratunku usmiechnięci.
      Nasi ludzie
      nie umieją mówić z sobą.



      Ks. J. Twardowski
      Ten sam

      ten sam księżyc chodzi po pokoju
      późne komary więc łagodna zima
      jęczmień poczerwieniał uzbierany w deszczu
      kaczki ziewają
      jeszcze jestem
      wszystko to samo

      tylko nie kocha się nigdy jak przedtem


      M. Pawlikowska-Jasnorzewska
      Miłość

      Nie widziałam cię już od miesiąca.
      I nic. Jestem może bledsza,
      trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca,
      lecz można żyć bez powietrza!
    • szelest_tafty Adam Zagajewski "Brama" 19.05.06, 11:05
      Czy kochasz słowa tak jak nieśmiały czarodziej kocha chwilę ciszy -

      już po występie, kiedy jest sam w pustej szatni, w której

      płonie smolistym, tłustym płomieniem żółta świeca?



      Jaka miłość dozwoli ci pchnąć ciężką bramę, tak żebyś znowu

      poczuł zapach tego drewna i rdzawy smak wody z archaicznej studni,

      i żebyś raz jeszcze ujrzał wysoką gruszę, dumną matronę, która w jesieni

      arystokratycznie oddawała nam swe doskonałe w kształcie owoce,

      poczym niemo pogrążała się w rozpatrywaniu nieszczęść zimy.



      Tuż obok dymił obojętny komin fabryki i milczało brzydkie miasto,

      ale w ogrodach głęboko pod cegłami pracowała niestrudzona ziemia,

      nasza czarna pamięć i przepastna spiżarnia umarłych, dobra ziemia.



      Jakiej odwagi trzeba, żeby pchnąć ciężką bramę,

      jakiej odwagi, żeby zobaczyć was wszystkich znowu

      zebranych w jednym pokoju pod gotycką lampą -

      mama nieuważnie czyta gazetę, ćmy uderzają o szybę,

      nic się nie dzieje, nic, zaledwie wieczór, modlitwa; czekamy...



      Tylko raz żyliśmy.
    • 3promile Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 19.05.06, 11:06
      Ryszard Milczewski - Bruno

      Świątek

      Gębę pocięła mu szabla lat
      Jakiś ptak wydłubał oczy

      Na skrzyżowaniu pod daszkiem
      z aureolą mchu nad głową
      czeka na przyjaciół
      przy pustej szklance po musztardzie
      z różową stokrotką w dłoni

      I na pewno wypiłby z nami
      wódkę na zdrowie

      Tylko
      gwoździem przez krzyż
      przybił go ktoś
      do nieba
      • Gość: ryba Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: 213.199.253.* 21.05.06, 13:09
        Tu cię kocham.
        Z ciemnych sosen wyplątuje się wiatr.
        Fosforyzuje księżyc na błędnych wodach.
        Dni jednakowe idą prześcigając się.

        Mgła się rozwija w tańczące figury.
        Srebrna mewa opada o zmierzchu.
        Czasami jakiś żagiel. Wysokie, wysokie gwiazdy.

        Lub czarne światło łodzi.
        Samotne.
        Czasami wstaję o świcie i nawet moja dusza jest wilgotna.
        Szumi, ciągle szumi morze dalekie.
        To jest właśnie port.
        Tu cię kocham.

        Tu cię kocham i nadaremnie zasłania cię horyzont.
        Kocham cię nawet między tymi oziębłymi rzeczami.
        Czasami wymykają się moje pocałunki na tych ciężkich łodziach,
        które płyną po morzu, tam, dokąd nie przybywają.

        Już widzę, że jestem zapomniany jak te stare kotwice.
        Smutniejsze są mola, kiedy wieczór przybija.
        Męczy się moje życie spragnione daremnie.
        Kocham to, czego nie mam. Ty jesteś taka odległa.
        Moja niechęć wzmaga się z ospałymi zmierzchami.
        Ale noc przychodzi i zaczyna śpiewać mi.

        Księżyc nakręca swoją maszynę snów.
        Patrzą na mnie twoimi oczyma największe gwiazdy.
        I tak jak cię kocham, sosny na wietrze
        chcą wyśpiewać twoje imię swoimi drucianymi liśćmi.


        Pablo Neruda
    • sojuz1 Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 21.05.06, 15:16
      Mógłbym wyśmiać po kolei wszystkie wymienione przez Was wierszyki, ale
      litościwie tego nie zrobię. Oto moje ukochane wiersze:

      Lew Oszanin
      BALLADA O MARSZAŁKU STALINIE

      Nad polem walki mgła rzednieje
      I gdzie w opłotkach pieje kur.
      A czterej młodzi przyjaciele
      W okopach wiodą cichy spór.

      Rzekł pierwszy: "Patrzcie, świta w dali,
      Już wkrótce zagrzmi armat głos.
      A w Kremlu nasz marszałek Stalin
      Nad mapą czuwa, pełen trosk".

      A drugi na to: "Z niezłej stali
      Wykuwa Ural naszą Broń.
      Podobno sam marszałek Stalin
      Do pracy tej przykłada dłoń".

      "Dojrzewa zboże..." - w szczerej trosce
      Cichutko westchnął trzeci z nich.
      "Na pewno w mej dalekiej wiosce
      Marszałek nasz dogląda żniw".

      Wschód słońca niby błysk rakiety
      Oświetlił widok szarych pól.
      Z okrzykiem: "Naprzód! Na bagnety!"
      Do boju szedł za pułkiem pułk.

      Wtem żołnierz czwarty, już z oddali,
      W bitewnym zgiełku, w huku bomb,
      Zawołał: "Patrzcie, z nami Stalin.
      Na samym przedzie - oto On".

      A. Mandalian
      Dzisiaj

      Jeśli traktor nie może orać,
      jeśli siew nie osiągnie skutku,
      jeśli łamie się w ręku norma,
      a od majstra zalatuje wódką,
      jeśli zamarł warsztatu ruch,
      spalił serce motor –
      to fakt,
      że działa klasowy wróg.

      "O wielkim Stalinie"
      L. Krzemieniecka

      ...Józef Stalin - już to imię znacie.
      Ludowej Polski - wielki przyjaciel.
      Jego armia, jego wola wzniosła
      krwi ofiarą wolność nam przyniosła.

      W pierwszych latach, gdy nam zbrakło zboża,
      Stalin spichrze radzieckie otworzył,
      słał transporty surowca i maszyn,
      żeby przemysł ruszył w kraju naszym.

      W Polsce szkoły i fabryki rosną,
      rośnie szczęście i socjalizm rośnie.
      Imię wodza pokoju - Stalina -
      ludzie nasi powtarzają z ufnością.

      Sprzątaczki"
      A. Słucki
      Sprzątały halę fabryczną
      o zachodzie słońca robotnice.
      Opiłki i wióry zgarniały
      z podług, a wióry w słońcu
      błyszczały jak błyskawice.

      Mówi jedna: zwykły śmieć,
      a radość jak to świeci.
      Mówi druga: sukienkę z lamy
      można by utkać i mieć -
      byłaby nawet niezła...

      Mówił trzecia... Nie wiedziała sama,
      że to najczystsza poezja.


      "Marzec 1953"
      A. Międzyrzecki

      Przyszło, za gardło ścisnęło,
      Mijały doby;
      Słuchaliśmy, nie rozumiejąc,
      O śmierci, męce choroby;

      Słuchaliśmy do rozpaczy
      Bolejący i niemi
      Stalin. Duma dni naszych.
      Największy z ludzi na ziemi.

      Wrócił nam wolność. Był dla nas
      Najlepszym z przyjaciół.
      Nauczył nas męstwa i trwania
      Nawet w bólu i płaczu.

      Gdy wichry burzliwe wieją,
      Gdy w sercu spokoju nie ma,
      Idącą wiosną , nadzieją
      Palą się gwiazdy Kremla.

      W ich blasku jest uśmiech Jego
      I oczy pełne troski
      Uczciliśmy Go przysięgą,
      Milionem wart stalinowskich.

      Płakaliśmy w Warszawie,
      Na Śląsku, na dumnym helu,
      I przysięgaliśmy sprawie,
      I przysięgaliśmy dziełu.

      Uderzą jak erkaemy
      Nasze górnicze świdry.
      Odeszli Stalin i Lenin,
      Ale nigdy nie umrą.

      Wybuchnie jak dynamit
      Gniewna praca uparta,
      I Stalin będzie z nami -
      Sztandar, nauka, partia.

      Wybudujemy nad Wisłą
      Piękną, szczęśliwą ziemię.
      Wrogów zmieciemy. Przyszłość.
      Nazwiemy jego imieniem.


      Była cisza werblem rozdarta
      Grzmiały salwy i dzwonił dzwon.
      Tłumiąc ból, co dusił nam gardła,
      Zaciśniętą wznieśliśmy dłoń.

      "Płomień czerwonych krawatów"
      K. Gruszczyński
      ...3 razy tak
      demokracji znak to.
      Głosuj na pierwsze: Żarówka,
      na drugie głosuj: szkoła,
      na trzecie: traktor.
      Już noc.
      Przeszyte seriami gwiazd
      konają tłumy obłoków.
      Chyłkiem ku wiosce
      skrada się las.
      Wołaj dziewczyno, wołaj dziewczyno -
      na pierwsze: lud,
      na drugie: wolność,
      na trzecie: pokój.
      Młodzi Ormowcy
      patrolują u wrót
      dzisiejszej nocy
      I giną.

      Uśmiech Stalina
      T. Urgacz

      Bohaterowie węglowych nocy
      i soczystego blasku hut,
      bohaterowie stu lokomotyw,
      bohaterowie buraczanych pól,

      których po węgiel, nikiel i mleko,
      żelazo, ogień, wodę i chleb
      przez lat trzydzieści
      w kraju uśmiechu
      pędziły naprzód
      płonące serca, płonąca krew,

      z mojej ojczyzny chciałbym serdecznie
      zagadać do was, przyjaciele,
      i chciałbym długo gawędzić z wami,
      aż świt na niebie zacznie bieleć.

      Wiesz - rzekłby tęgi Wania - kołchoźnik
      i miły Iwan z "Dynamo" - wiesz,
      jakże tu, bracie, nie być radzieckim,
      kiedy sam Józef Wissarionowicz
      to nasze serce
      i nasza krew.

      Kombajn się zżyma, kombajn stalowy
      w tępym uporze zęby zacina -
      już żujesz, bracie, ziarenko zwątpienia,
      wtem nagle
      czujesz uśmiech Stalina.
      Wtedy naprawdę, o gawędzący,
      możemy wolą naszą ujarzmiać
      bieg syberyjskich, siwych rzek.

      I jakże, bracie, nie być radzieckim,
      kiedy sam Józef Wissarionowicz
      to nasze serce
      i nasza krew.

      Oto już gadka mknie sobie nocą
      od ust radzieckich do polskich ust,
      już świt na niebo łuną się wspina.
      I nagle,
      nagle czujemy, bracia,
      dobry, serdeczny uśmiech Stalina.
    • rosalba Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 22.05.06, 22:32
      "list noworoczny..." Gałczyńskiego.
      • metalwrona Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 24.05.06, 20:03
        SATYRA NA BOŻĄ KRÓWKĘ

        Po cholerę toto żyje?
        Trudno powiedzieć czy ma szyję,
        a bez szyi komu się przyda?

        Pachnie toto jak dno beczki,
        jakieś nóżki, jakieś kropeczki-
        ohyda.

        Człowiek zajęty niesłychanie,
        a toto proszę, lezie po ścianie
        i rozprasza uwagę człowieka;

        bo człowiek chciałby się skoncentrować,
        a ot, bożą krówkę obserwować
        musi, a czas ucieka.

        A sekundo, szanowny panie,
        jakim prawem w zimie na ścianie?!
        Co innego latem, gdy kwitnie ogórek!

        Bo latem to co innego:
        każdy owad może ten tego
        i w ogóle.

        Więc upraszam entomologów,
        czyli badaczy owadzich nogów,
        by się na tę sprawę rzucili z szałem.

        I właśnie dlatego w Szczecinie,
        gdzie mi czas pracowicie płynie,
        satyrę na bożą krówkę napisałem.

        K. I. Gałczyński
    • Gość: bogracz Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.06, 22:21
      A. Osiecka
      Umrzeć z miłości

      Chociaż raz
      warto umrzeć z miłości
      Chociaż raz
      A to choćby po to
      żeby się później chwalić znajomym
      że to bywa
      że to jest
      ...umrzeć
      Leżeć w cmentarzu czyjejś szuflady
      obok innych nieboszczków listów
      i nieboszczek pamiątek
      i cierpieć...
      Cierpieć tak bosko
      i z takim patosem,
      jakby się było Toscą
      lub Witosem
      ...I nie mieć już żadnych spraw
      i do nikogo złości.
      I tylko błagać Boga
      by choć raz
      choć jeszcze jeden raz
      umrzeć z miłości...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka