Gość: a. Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 18:18 Preludium Nie kocham jeszcze, a już mi jest drogi, Nie kocham jeszcze, a już drżę i płonę I duszę pełną o niego mam trwogi I myśli moje już tam, w jego progi Lecą stęsknione... I ponad dachem jego się trzepocą Miesięczną nocą... Nie kocham jeszcze, a ranki już moje O snach mych dziwnie wstają zadumane, Już chodzą za mną jakieś niepokoje, Już czegoś pragnę i czegoś się boję W noce niespane... I już na ustach noszę ślad płomienia Jego imienia. Nie kocham jeszcze, a już mi się zdaje, Że nam gdzieś lecieć, rozpłynąć sie trzeba, W jakieś czarowne dziedziny i kraje... Już mi się marzą słowicze wyraje Do tego nieba, Które gdzieś czeka, aż nas ukołysze W błękitną ciszę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: megi30wawa Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.torun.mm.pl 27.12.05, 19:40 ycie na poczekaniu Życie na poczekaniu Przedstawienie bez próby Ciało bez przymiarki Głowa bez namysłu Nie znam roli, która gram, Wiem tylko, że jest moja, niewymienna O czym jest sztuka zgadywać muszę wprost na scenie Kiepsko przygotowana do zaszczytu życia Narzucone mi tempo akcji znoszę z trudem Improwizuję, choć brzydzę się improwizacją Potykam się co krok o nieznajomość rzeczy Mój sposób bycia zatrąca zaściankiem Moje instynkty to amatorszczyzna Trema, tłumacząc mnie tym bardziej upokarza. Nie do cofnięcia słowa i odruchy, Niedoliczone gwiazdy, Charakter jak płaszcz w biegu dopinany, Oto żałosne skutki tej nagłości. Gdyby choć jedną środę przećwiczyć zawczasu. Albo choć jeden czwartek raz jeszcze powtórzyć, A ty już piątek nadchodzi z nieznanym mi scenariuszem. Czy to w porządku?- pytam Z chrypką w głosie, bo nawet mi się dano odchrząknąć za kulisami. Złudna jest myśl, że to tylko pobieżny egzamin Składamy w prowizorycznym pomieszczeniu Nie, stoję wśród dekoracji i widzę jak są solidne. Uderza mnie precyzja wszelkich rekwizytów. Aparatura obrotowa działa od długiej już chwili, Pozapalane zostały najdalsze nawet mgławice. Och, nie mam wątpliwości, że to premiera, I cokolwiek uczynię, zmieni się na zawsze w to co uczyniłam. to Szymborska numer jeden Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: megi30wawa Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.torun.mm.pl 27.12.05, 19:44 Portret kobiecy Szymborska Wisława Musi byc do wyboru. Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło. To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby. Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare, czarne, wesołe, bez powodu pełne łez. Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie. Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno. Naiwna, ale najlepiej doradzi. Słaba, ale udźwignie. Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała. Czyta Jaspersa i pisma kobiece. Nie wie, po co ta śrubka i zbuduje most. Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda. Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem, własne pieniądze na podróż daleką i długą, tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej. Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona. Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi. Albo go kocha, albo się uparła. Na dobre, na niedobre i na litość boską. a to Szymborska numer dwa jak dla mnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anulkina kolejny ukochany :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.05, 15:27 Nie, nie zawsze już będzie tak źle. W końcu pustkę da się zapełnić. Przywołać, odzyskać barwy i smak. Okrzepnąć. Życie jest niewyczerpane. Ale też nie da się go zastąpić. A tęsknota jest tym, czego nie da się ugasić. Tak jak wiary, nadziei i miłości nie da się nasycić. Obumierasz, gdy na nic nie czekasz Żyjesz, dopóki dążysz. /Agnieszka Bieńkowska/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: saskia Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.06, 14:43 "Trzy słowa najdziwniejsze" Kiedy wymawiam słowo Przyszłość, pierwsza sylaba odchodzi już do przeszłości. Kiedy wymawiam słowo Cisza, niszczę ją. Kiedy wymawiam słowo Nic, stwarzam coś, co nie mieści się w żadnym niebycie. Wiśka Szymborska Odpowiedz Link Zgłoś
anulkina kolejny lubiany by me ;] 13.01.06, 12:04 Znowu przyszła do mnie samotność choć myślałem że przycichła w niebie Mówię do niej: - Co chcesz jeszcze, idiotko? A ona: - Kocham ciebie Jan Twardowski Odpowiedz Link Zgłoś
anulkina Re: i jeszcze jeden ;] 13.01.06, 12:05 Nic Jakie to dziwne tak bolało nie chciało się żyć a teraz takie nieważne niemadre jak nic Jan Twardowski Odpowiedz Link Zgłoś
anulkina no to jeszcze trzeci i na dziś już wystarczy ;] 13.01.06, 12:06 Trzeba marzyć Żeby coś się zdarzyło Żeby mogło się zdarzyć I zjawiła się miłość Trzeba marzyć Zamiast dmuchać na zimne Na gorącym się sparzyć Z deszczu pobiec pod rynnę Trzeba marzyć Gdy spadają jak liście Kartki dat z kalendarzy Kiedy szaro i mgliście Trzeba marzyć W chłodnej, pustej godzinie Na swój los się odważyć Nim twe szczęście cię minie Trzeba marzyć W rytmie wietrznej tęsknoty Wraca fala do plaży Ty pamiętaj wciąż o tym Trzeba marzyć Żeby coś się zdarzyło Żeby mogło się zdarzyć I zjawiła się miłość Trzeba marzyć Jonasz Kofta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 22:52 Rainer Maria Rilke Porwanie Wymykała się często służącym, dzieckiem będąc,by noc i wiatr (że tak inny jest wewnątrz ich świat) ujrzeć z zewnątrz w ich w ich źródle szumiącym. Ale żadna noc nie rozszarpałana takie cienie olbrzymiego parku jak sumienie jej dzisiaj w tę noc, gdy z drabiny jedwabnej w głąb alej zniósł ją i dalej niósł, dalej, aż wszystko zakrył wóz. Chłonąc czarną powozu woń, wokół którego skrycie pogoń stała i groza, poczuła: mróz wyściela wnętrze powozu. I czerń i chłód przyjęła dreszczem ciała. I wtuliła w kołnierz płaszcza skroń, i do włosów wzniosła ręce obie, jakby tu było to... I w jej uchu głos Nieznajomego brzmiał głucho: Jestemprzytobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anulkina kolejny kochany IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.06, 07:48 "...Mów do mnie jeszcze... Za taką rozmową tęskniłem lata... Każde Twe słowo słodkie w mym sercu wywołuje dreszcze - mów do mnie jeszcze... Mów do mnie jeszcze... Ludzie nas nie słyszą, słowa Twe dziwnie poją i kołyszą, jak kwiatem słowem Twem się pieszczę - mów do mnie jeszcze..." Kazimierz Przerwa-Tetmajer Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barti84 Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 11:25 Wisława Szymborska ~POCHWAŁA SNÓW~ We śnie maluję jak Vermeer van Delft. Rozmawiam biegle po grecku i nie tylko z żywymi. Prowadzę samochód, który jest mi posłuszny. Jestem zdolna, piszę wielkie poematy. Słyszę głosy nie gorzej niż poważni święci. Bylibyście zdumieni świetnością mojej gry na fortepianie. Fruwam jak się powinno, czyli sama z siebie. Spadając z dachu umiem spaść miękko w zielone. Nie jest mi trudno oddychać pod wodą. Nie narzekam: udało mi się odkryć Atlantydę. Cieszy mnie, że przed śmiercią zawsze potrafię się zbudzić. Natychmiast po wybuchu wojny odwracam się na lepszy bok. Jestem, ale nie muszę być dzieckiem epoki. Kilka lat temu widziałam dwa słońca. A przedwczoraj pingiwna. Najzupełniej wyraźnie. Odpowiedz Link Zgłoś
chmuurka Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 17.01.06, 22:03 Leśmian...wszystko, a szczególnie mój chruśniak ukochany.. W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem Zapodziani po głowy, przez długie godziny Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny. Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem. Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty, Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory, Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory, I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty. Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała, A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni, Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni Owoce, przepojone wonią twego ciała. I stały się maliny narzędziem pieszczoty Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie, I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty. I nie wiem, jak się stało, w którym oka mgnieniu, Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła, Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu, A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła. (...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: muuu Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.stansat.pl 18.01.06, 18:49 Moze nie ukochany...ale za kazdym razem gdy go czytam mam dreszcze...cos jak przy Reducie Ordona "Życie" Kazimierz Przerwa - Tetmajer Wszedłem Odpowiedz Link Zgłoś
glebogryzarka1 sfrustrowany urzędnik Bursa 19.01.06, 13:07 Cichy pracownik niezbędny miastu jak dobre powietrze wytrwały i cierpliwy nie pragnący zaszczytów sumienny i obowiązkowy nieugięty prawy bohater (chodzi o asenizatora utopionego przypadkowo w gó..e) Odpowiedz Link Zgłoś
prettybubble Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 01.02.06, 12:39 "Zła kołysanka" Jesiennych liści, twoich włosów zapach, Brzęczy trwogi pęknięty zegar. Od gwiazd wieje chłód, zagasł świecznik lata i mój żal czarnym psem co wieczór do rąk ci przybiega. Czy umiesz zasnąć? Płacz umarłej olchy długo wyje po nocy- kopule echa. Płyniemy, nie ma portów, nie ma dla nas kolchid, wiesz: smutek- zaczajony patrol- tylko czeka. Dobry smok w bajce, teraz jest sen zastygły, sen upiorów- upływa nocy pomnik niebosiężny. Tylko krzyk widma, które chłop nabił na widły, tylko krzyk kotów duszonych przez księżyc. Czy umiesz zasnąć? Dziś obłąkany poeta powiesił się w czarnym krzyku zamiejskich sosen, a trupa kukły woskowej przy wiatru fletach deszcz po ulicach długo ciągnął za włosy. Śpij, przecież cicho. Noc urasta deszczowa na szybach i wiatr ślepy jak ja przed domem przyklęka. Kto nam ten czas wolny od trwogi wydarł- maleńka? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja21 Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 17:58 Tak się zastanawiam dlaczego nikt nie wymienił choć jednego wiersza Jonasza Kofty?? nie wiem jak dla was ale dla mnie wszystkie jego wiersze są boskie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anulkina do ja21 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.06, 09:11 chyba niezbyt uważnie czytałaś wpisy, zważywszy, ze kilka wpisów wyżej umieściłam wiersz Jonasza Kofty "Trzeba marzyć"! Odpowiedz Link Zgłoś
halev Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 04.02.06, 14:33 POSŁANIE DLA NADWRAŻLIWYCH Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi Za waszą czułość w nieczułości świata, Za niepewność wśród jego pewności. Za to, że odczuwacie innych tak, Jak siebie samych, Zarażając się każdym bólem. Za lęk przed światem,jego ślepą pewnością, Która nie ma dna. Za potrzebę oczyszczania rąk Z niewidzialnego nawet brudu ziemi. Bądźcie pozdrowieni... Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi Za wasz lęk przed absurdem istnienia I delikatność niemówienia innym tego, Co w nich widzicie, Za niezdarność w rzeczach zwykłych I umiejętność obcowania z niezwykłością. Za realizm transcendentalny I brak realizmu życiowego, Za nieprzystosowanie do tego, co jest, A przystosowanie do tego, co być powinno. Za to, co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane ... ukryte w was Bądźcie pozdrowieni! Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi Za waszą twórczość i ekstazę, Za wasze zachłanne przyjaźnie, miłości i lęk, Że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami. Bądźcie pozdrowieni Za wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane - (niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli poznać wielkości tych, co przyjdą po was), Za to, że chcą was zmienić, zamiast naśladować, Że jesteście leczeni, zamiast leczyć świat, Za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę. Za niezwykłość i samotność waszych dróg. Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi! [Kazimierz Dąbrowski] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: saskia Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 14:41 Ten wiersz (uznaję, że ten tekst to wiersz)wpadł mi w ręce parę dni temu.Żałuję,że nie przeczytałam go parę lat wcześniej. Dzisiaj jest już za późno...Podziwiam prostotę myśli i mądrość autorki.Gdy czytam te zapiski, zawsze płaczę. Ann Landers "Mój tato, gdy miałam..." Cztery lata:Mój tatuś wie wszystko. Pięć lat:Mój tatuś dużo wie. Sześć lat:Mój tato jest bystrzejszy niż twój. Osiem lat:Mój tato niezupełnie wszystko wie... Dziesięć lat:Przed laty, gdy mój tato dorastał,rzeczy miały się zupełnie inaczej. Dwanaście lat:No cóż,naturalnie, tato się w tym nie orientuje.Jest za stary, by pamiętać swe szczenięce lata. Czternaście lat:Nie przejmuj się moim ojcem.Jest taki staromodny! Dwadzieścia jeden lat:On? Mój Boże, on jest beznadziejnie zacofany! Dwadzieścia pięć lat:Tato wie to i owo o pewnych sprawach. Nic dziwnego, ostatecznie przeżył już parę lat... Trzydzieści lat:Może zapytać tatę, co o tym myśli. W końcu ma spore doświadczenie. Trzydzieści pięć lat:Nic nie zrobię, póki nie pogadam o tym z tatą. Czterdzieści lat:Zastanawiam się, jak tato by się do tego zabrał...Był taki mądry, taki doświadczony... Pięćdziesiąt lat:Oddałabym wszystko, żeby tato mógł być teraz ze mną. Mogłabym wszystko z nim omówić. Żałuję, że nie doceniałam jego mądrości. Tyle mogłam się od niego nauczyć... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mycha Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.zefa.pl 08.02.06, 17:15 Dwoje ludzieńków Leśmian Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie, O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie. Lecz w ogrodzie szept pierwszy miłosnego wyznania Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania. Nie widzieli się długo z czyjejś woli i winy, A czas ciągle upływał - bezpowrotny, jedyny. A gdy zeszli się, dłonie wyciągając po kwiecie, Zachorzeli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie! Pod jaworem - dwa łóżka, pod jaworem - dwa cienie, Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie. I pomarli oboje bez pieszczoty, bez grzechu, Bez łzy szczęścia na oczach, bez jednego uśmiechu. Ust ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie, I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie! Chcieli jeszcze się kochać poza własną mogiłą, Ale miłość umarła, już miłości nie było. I poklękli spóźnieni u niedoli swej proga, By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga. Więc sił resztą dotrwali aż do wiosny, do lata, By powrócić na ziemię - lecz nie było już świata. Odpowiedz Link Zgłoś
zanilk Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 08.02.06, 22:16 moich ukochanych wierszy jest wiele,choćby "wiersz ostatni", ale ostatnio upodobałam sobie "brzozy" Gdy widzę brzozy, w prawo lub w lewo schylone, Skośne na tle pionowych krech ciemniejszych pni, Chętnie godzę się z myślą, że to jakiś chłopak Musiał się na nich huśtać. Co prawda huśtanie Nie zgina ich na stałe: taki skutek mają Burze i mrozy. Nieraz musieliście widzieć Brzozy w mroźny, słoneczny poranek po deszczu. Ciężkie od lodu, dzwonią, gdy jedna o drugą Trąci w rosnącym wietrze; wracają im barwy, Kiedy ta kryształowa glazura popęka I w słońcu zaczną spadać na skorupę śniegu Lawiny roztrzaskanych okruchów – stos szkła Do uprzątnięcia, rzecz by można, po wypadku: Zapadnięciu się pierwszej z kopuł nieb nad nami. Ciężar przygina brzozy do uschłych paproci, A jednak ich nie łamie; choć gdy raz tak nisko Pochylą się na dłużej, już się nie prostują; Łuki ich pni przez całe lata widać potem W lasach, jak włóczą liście po ziemi, podobne Do dziewcząt, które – klęcząc i wsparte na dłoniach – Suszą w słońcu umyte, rozpuszczone włosy. Ale mówiłem – zanim wtrąciła się Prawda Z tym naręczem faktów o burzach i mrozach – Że wolę w pochyłości brzóz widzieć robotę Jakiegoś chłopca, który pasł w pobliżu krowy: Gdyby żył w mieście, baseball byłby go pochłaniał – Tu, na wsi, z gier i sportów letnich i zimowych Miał, co sam stworzył na swój wyłączny użytek. Tak właśnie się nauczył ujeżdżać ojcowe Brzozy – gnąc je ku ziemi, póki nie straciły Resztek sztywności, póki nie było ni jednej Do pokonania. Posiadł całą wiedzę o tym, Jak się strzec przedwczesnego zeskoku, po którym Drzewo wraca do pionu, nie dosyć przygięte. Umiał zawsze wyczekać do ostatniej chwili, Do najwyższych gałęzi, wspinając się z taką Napiętą starannością, z jaką się napełnia Filiżankę po krawędź, lub nawet nad krawędź. Wreszcie odrywał się i – w świście liści – spadał, Stopami naprzód, aż grunt uderzał w podeszwy. Sam niegdyś byłem też rozhuśtywaczem brzóz. I nieraz mam ochotę zostać nim na nowo – Wtedy, gdy mam już dość namysłów i decyzji, A życie jest zanadto jak puszcza bez ścieżek: Twarz swędzi i łaskocze od wszystkich pajęczyn, Przez które się przedarła, jedno oko łzawi, Smagnięte witką, zanim zdążyłeś je przymknąć. Chciałbym móc się odrywać na chwilę od ziemi, A potem wracać na nią, by zacząć od nowa. I oby los nie udał, że mnie źle zrozumiał: Oby nie zaspokoił życzenia jedynie W połowie, porywając mnie stąd bezpowrotnie. Ziemia jest odpowiednim miejscem do kochania: Nie wiem, gdzie by to mogło udawać się lepiej. Co do mnie, chciałbym właśnie wspinać się na brzozę, Wdrapywać się po białym pniu, czarnych konarach Ku niebu – póki drzewo, nie mogąc wytrzymać, Nie schyli się i znów mnie nie zsadzi na ziemię. Dobrze byłoby dążyć tak i dobrze wracać. To nie najgorsza dola: rozhuśtywacz brzóz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anulkina Jonasz Kofta- Trzeba marzyć :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.06, 09:09 Trzeba marzyć Żeby coś się zdarzyło Żeby mogło się zdarzyć I zjawiła się miłość Trzeba marzyć Zamiast dmuchać na zimne Na gorącym się sparzyć Z deszczu pobiec pod rynnę Trzeba marzyć Gdy spadają jak liście Kartki dat z kalendarzy Kiedy szaro i mgliście Trzeba marzyć W chłodnej, pustej godzinie Na swój los się odważyć Nim twe szczęście cię minie Trzeba marzyć W rytmie wietrznej tęsknoty Wraca fala do plaży Ty pamiętaj wciąż o tym Trzeba marzyć Żeby coś się zdarzyło Żeby mogło się zdarzyć I zjawiła się miłość Trzeba marzyć Odpowiedz Link Zgłoś
umbradomini1 Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 10.02.06, 13:31 wiersz długi, ale kochany "od zawsze": ROBERT FROST - "BRZOZY" Kiedy widzę brzozy, którymi wiatr chwiej Na tle rzędu ciemnego drzew wyprostowanych, Pomnę czas, kiedy chłopiec kołysał się na nich, Choć nie z tego powodu pochyłe zostały, Lecz przez wichry mroźne, śnieżyce. Nieraz w słońcu Widzisz, gdy oblodzone, po deszczu w zimowy Poranek, uderzają o siebie z dzwonieniem, Gdy wiatr je potrąca i barwami się mienią Glazurą lśniąc od wichrów i mrozu spękaną. Wkrótce w słońcu lawiną kryształowe muszle Zsuną się i rozprysną o skorupę śniegu Na taki stos dźwięczących lustrzanych okruchów, Jakby to tynki z niebios świątyni opadły. Ku paprociom podszycia przegięte ciężarem Nie łamią się jednak, nachylone tak nisko I przez czas tak długi, już pochyłe zostaną. Ich pnie w łuki wygięte trafiają się w lesie Przez wiele lat jeszcze z liśćmi zwieszonymi Jak u dziewcząt klęczących z pochyloną głową, Gdy włosy rozpuszczają, by w słońcu obeschły, Co innego rzec miałem, górę wzięła prawda I szczegóły o zimie, śniegach i o mrozie, Obraz chłopca ja wolę u zgiętej gałęzi, Kiedy w pole wychodził wyprowadzić krowy. Z dala mieszkał od miasta, nie znał więc gry w baseball, Nie miał innych zabawek prócz tego, co znalazł W polu, latem czy zimą umiał sam się bawić. Jedno drzewo po drugim u ojca w ogrodzie Jak wierzchowca ujeżdżał i poddawał harcom, Dopóki nie ugięły się pod nim, nie zmiękły, Aż wszystkie już zgarbione kłaniały się nisko Zdobywcy. Wszystkich zmyślnych nauczył się sztuczek, By zbyt szybko nie puszczać gałęzi ugiętej I wierzchołka ku samej nie przechylić ziemi. Na najwyższe gałęzie ostrożnie się wspinał I kołysząc się lekko, gdy już był na czubie, Jeszcze z trudem się wielkim wznosił odrobinę, Jakby ktoś pragnął szklankę ponad brzeg napełnić. I w dół się z szumem rzucał wisząc na gałęzi I nogami wierzgając, póki sięgnął ziemi. I ja sam byłem niegdyś brzozy akrobatą. Jakże pragnąłbym teraz, by czas ten powrócił, Gdy umęczony jestem już rozmyślaniami, A życie zbyt podobne do leśnej gęstwiny, Gdzie twarz parzą i łechcą lepkie pajęczyny, A oko twoje przedtem otwarte szeroko Łzą zaszło teraz, witką smagnięte złośliwą. Pragnąłbym odejść na czas niedługi z tej ziemi, Potem wrócić i wszystko zacząć od początku. Byle mnie los opacznie na złość nie wysłuchał I spełniając część prośby, nie odciął powrotu. Sprawiedliwym jest ziemia miłości mieszkaniem: Nie wiem, gdzie lepsze miejsce można by wynaleźć. Chciałbym iść coraz wyżej po drzewie brzozowym, Jego czarnych gałęziach i pniu śnieżnobiałym, Wciąż iść w niebios kierunku, póki drzewa stanie, Aż czub się uchyli, by na ziemię mnie zsadzić. Dobrze byłoby dążyć tak... i dobrze wracać. Nie największe to z przestępstw być rozhuśtywaczem brzóz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asza Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 14:31 Halina Poświatowska chcę pisać o tobie twoim imieniem wesprzeć skrzywiony płot zmarzłą czereśnię o twoich ustach składać strofy wygięte o twoich rzęsach kłamać że ciemne chcę wplątać palce w twoje włosy znaleźć wgłębienie w szyi gdzie stłumionym szeptem serce zaprzecza ustom chcę twoje imię z gwiazdami zmieszać z krwią być w tobie nie być z tobą zniknąć jak kropla deszczu którą wchłonęła noc Odpowiedz Link Zgłoś
anutek115 Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 10.02.06, 22:10 Wsparty o furtkę zagajnika Czułem, jak mroźny zmrok W oko dnia szarym widmem wnika, Ćmiąc w nim słabnący wzrok. Gdzieniegdzie powój - uschły, blady - Jak strun zerwanych kłąb Bił jękiem w niebo; ludzkie ślady Do chat zapędzał ziąb. Zwłokom Stulecia rozciągniętym Podobny był ten świat Pod płytą chmur i pod lamentem, Którym go żegnał wiatr. Ustał odwieczny puls narodzin I wszelki duch u bram Jałowych, mroźnych, mrocznych godzin Stał drętwo - jak ja sam. I nagle z góry, przez korony Odartych z liści drzew Dobiegł radosny, niezmącony, Niepowstrzymany śpiew. To nikły, wątły, rzadkie pierze Stroszący w wichrze drozd Rzucił w twarz pustce i niewierze Własnego wnętrza głos. I tak dogłębnie bezzasadny Był ekstatyczny hymn, Tak całkiem nie miał racji żadnej W świecie - przynajmniej w tym - Że czułem przez rozwibrowaną Radość ptaka, na dnie, Jakąś Nadzieję, jemu znaną A niedostępną mnie. "Drozd o zmroku", Tomasz Hardy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mpj Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 23:03 Topielice Rudą nocą, pod mostem, w Sekwanie płynie kotka przemokła i sina. Pod następnym mostem, niespodzianie, przyłączyła się do niej dziewczyna. Opryskują je lampy portowe, owijają je posępne fale, a one prowadzą rozmowę, nie oddychając już wcale. "Dzieci z mostu mnie w wodę wrzuciły. A ciebie?"-"I mnie także. Wiedz to... Choć tak bliskie, dalekie, bez siły, w zimną falę rzuciło mnie dziecko. Teraz we mnie odpływa jak w łodzi, w dal od brzegów, tonących w mgły krepie... Nie zobaczy już świata"-"Nie szkodzi"... -"Nie wyrośnie na ludzi"...-"To lepiej..." Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Zachwyca mnie do bólu...Dosłownie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Brusi Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: 193.109.212.* 09.05.06, 08:36 Z czystego sentymentu Władysław Broniewski "ze złości" Kochałbym cię (psiakrew, cholera!), gdyby nie ta niepewność, gdyby nie to, że serce zżera złość, tęsknota i rzewność. Byłbym wierny jak ten pies Burek, chętnie sypiałbym na słomiance, ale ty masz taką naturę, że nie życzę żadnej kochance. Kochałbym cię (sto tysięcy diabłów), kochałbym (niech nagła krew zaleje!), ale na mnie coś takiego spadło, że już nie wiem, co się ze mną dzieje: z fotografią, jak kto głupi, się witam, z fotografią (psiakrew!) się liczę, pójdę spać i nie zasnę przed świtem, póki z grzechów się jej nie wyliczę, a te grzechy (psiakrew!) malutkie, więc (cholera) złości się grzesznik: że na przykład, wczoraj piłem wódkę lub że pani Iks - niekoniecznie. Cóż mi z tego (psiakrew!), żem wierny, taki, co to "ślady po stopach"?... Moja miła, minął październik, moja miła (psiakrew!), mija listopad. Moja miła, całe życie mija... Miła! Miła! - powtarzam ze szlochem... To mi życie daje, to zabija, że j ciągle (psiakrew!) ciebie kocham Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Rudyard Kipling - List do syna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 22:51 Ten wiersz zawsze stawiał mnie na nogi w sytuacjach podbramkowych, gdy wydawało się że gorzej być nie może... Rudyard Kipling - List do syna Jeżeli zdołasz zachować spokój, chociażby wszyscy go stracili, ciebie oskarżając; Jeżeli nadal masz nadzieję, chociażby wszyscy o Tobie zwątpili, licząc się jednak z ich zastrzeżeniem; Jeżeli umiesz czekać bez zmęczenia, jeżeli na obelgi nie reagujesz obelgami, jeżeli nie odpłacasz na nienawiść nienawiścią, nie udając jednakże mędrca i świętego; Jeżeli marząc - nie ulegasz marzeniom; Jeżeli rozumując - rozumowania nie czynisz celem; Jeżeli umiesz przyjąć sukces i porażkę, traktując jednakowo oba te złudzenia, Jeżeli ścierpisz wypaczenie prawdy przez Ciebie głoszonej, kiedy krętacze czynią z niej zasadzkę, by wydrwić naiwnych albo zaakceptujesz ruinę tego, co było treścią twego życia, kiedy pokornie zaczniesz odbudowę zużytymi już narzędziami; Jeśli potrafisz na jednej szali położyć wszystkie twe sukcesy i potrafisz zaryzykować, stawiając wszystko na jedną kartę, jeśli potrafisz przegrać i zacząć wszystko od początku, bez słowa, nie żaląc się, że przegrałeś; Jeżeli umiesz zmusić serce, nerwy, siły, by nie zawiodły, choćbyś od dawna czuł ich wyczerpanie, byleby wytrwać, gdy poza wolą nic już nie mówi o wytrwaniu; Jeżeli umiesz rozmawiać z nieuczciwymi, nie tracąc uczciwości lub spacerować z królem w sposób naturalny, Jeżeli nie mogą Cię zranić nieprzyjaciele ani serdeczni przyjaciele; Jeżeli cenisz wszystkich ludzi, nikogo nie przeceniając; Jeżeli potrafisz spożytkować każdą minutę, nadając wartość każdej przemijającej chwili; Twoja jest ziemia i wszystko, co na niej i co - najważniejsze - synu mój - będziesz Człowiekiem. Jeżeli zdołasz zachować spokój, chociażby wszyscy go stracili, ciebie oskarżając; Jeżeli nadal masz nadzieję, chociażby wszyscy o Tobie zwątpili, licząc się jednak z ich zastrzeżeniem; Jeżeli umiesz czekać bez zmęczenia, jeżeli na obelgi nie reagujesz obelgami, jeżeli nie odpłacasz na nienawiść nienawiścią, nie udając jednakże mędrca i świętego; Jeżeli marząc - nie ulegasz marzeniom; Jeżeli rozumując - rozumowania nie czynisz celem; Jeżeli umiesz przyjąć sukces i porażkę, traktując jednakowo oba te złudzenia, Jeżeli ścierpisz wypaczenie prawdy przez Ciebie głoszonej, kiedy krętacze czynią z niej zasadzkę, by wydrwić naiwnych albo zaakceptujesz ruinę tego, co było treścią twego życia, kiedy pokornie zaczniesz odbudowę zużytymi już narzędziami; Jeśli potrafisz na jednej szali położyć wszystkie twe sukcesy i potrafisz zaryzykować, stawiając wszystko na jedną kartę, jeśli potrafisz przegrać i zacząć wszystko od początku, bez słowa, nie żaląc się, że przegrałeś; Jeżeli umiesz zmusić serce, nerwy, siły, by nie zawiodły, choćbyś od dawna czuł ich wyczerpanie, byleby wytrwać, gdy poza wolą nic już nie mówi o wytrwaniu; Jeżeli umiesz rozmawiać z nieuczciwymi, nie tracąc uczciwości lub spacerować z królem w sposób naturalny, Jeżeli nie mogą Cię zranić nieprzyjaciele ani serdeczni przyjaciele; Jeżeli cenisz wszystkich ludzi, nikogo nie przeceniając; Jeżeli potrafisz spożytkować każdą minutę, nadając wartość każdej przemijającej chwili; Twoja jest ziemia i wszystko, co na niej i co - najważniejsze - synu mój - będziesz Człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
paul_ina Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 10.05.06, 01:41 Wiersz ten przeczytałam jako małe dziecko i odtąd ciągle do mnie wraca w wielu najróżniejszych momentach życia - nie tylko na obczyźnie, zwłaszcza przedostatnia i ostatnia zwrotka. Moja piosnka [II] Norwid Cyprian Kamil Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba Podnoszą z ziemi przez uszanowanie Dla darów Nieba.... Tęskno mi, Panie... Do kraju tego, gdzie winą jest dużą Popsować gniazdo na gruszy bocianie, Bo wszystkim służą... Tęskno mi, Panie... Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony Są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie, "Bądź pochwalony!" Tęskno mi, Panie... Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej, Której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie, Równie niewinnej... Tęskno mi, Panie... Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia, Do tych, co mają tak za tak - nie za nie, Bez światło-cienia... Tęskno mi, Panie... Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi? I tak być musi, choć się tak nie stanie Przyjaźni mojej... Tęskno mi, Panie... Odpowiedz Link Zgłoś
ilekobietamalat asnykowy karmelkowy wiersz 10.05.06, 08:33 i stachury zanurzac zanurzac sie w ogrody rudej jesieni i liscie zrywac kolejno jakby gorziny istnienia chodzic od drzewa do drzewa od bolu i znow do bolu cichutko ktokiem cierpienia by wiatru nie zbudzic ze snu i liscie zrywac bez zalu z usmiechem cieplym i smutnym a maly listek ostatni zostawic komus i umrzec Odpowiedz Link Zgłoś
lilarose Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 19.05.06, 10:40 Halina Poświatowska: więc jesteś jesteś jesteś daj niech sprawdzę niech cię dotknę raz jeszcze dłonią i ustami niech w oczy spojrzę chociaż najmniej wierzę oślepłym ze zdumienia oczom jeszcze twój głos usłyszeć chcę zapachem się zaciągnąć pojąć cię raz na zawsze wszystkimi zmysłami i nigdy nie zrozumieć i ciągle na nowo dochodzić prawdy pocałunkami Wisława Szymborska: Niespodziane spotkanie Jesteśmy bardzo uprzejmi dla siebie, twierdzimy, że to miło spotkać się latach. Nasze tygrysy pija mleko. Nasze jastrzębie chodzą pieszo. Nasze rekiny toną w wodzie. Nasze wilki ziewają przed otwartą klatką. Nasze żmije otrząsneły się z błyskawic, małpy z natchnień, pawie z piór. Nietoperze jakże dawno uleciały z naszych włosów. Milkniemy w połowie zdania bez ratunku usmiechnięci. Nasi ludzie nie umieją mówić z sobą. Ks. J. Twardowski Ten sam ten sam księżyc chodzi po pokoju późne komary więc łagodna zima jęczmień poczerwieniał uzbierany w deszczu kaczki ziewają jeszcze jestem wszystko to samo tylko nie kocha się nigdy jak przedtem M. Pawlikowska-Jasnorzewska Miłość Nie widziałam cię już od miesiąca. I nic. Jestem może bledsza, trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca, lecz można żyć bez powietrza! Odpowiedz Link Zgłoś
szelest_tafty Adam Zagajewski "Brama" 19.05.06, 11:05 Czy kochasz słowa tak jak nieśmiały czarodziej kocha chwilę ciszy - już po występie, kiedy jest sam w pustej szatni, w której płonie smolistym, tłustym płomieniem żółta świeca? Jaka miłość dozwoli ci pchnąć ciężką bramę, tak żebyś znowu poczuł zapach tego drewna i rdzawy smak wody z archaicznej studni, i żebyś raz jeszcze ujrzał wysoką gruszę, dumną matronę, która w jesieni arystokratycznie oddawała nam swe doskonałe w kształcie owoce, poczym niemo pogrążała się w rozpatrywaniu nieszczęść zimy. Tuż obok dymił obojętny komin fabryki i milczało brzydkie miasto, ale w ogrodach głęboko pod cegłami pracowała niestrudzona ziemia, nasza czarna pamięć i przepastna spiżarnia umarłych, dobra ziemia. Jakiej odwagi trzeba, żeby pchnąć ciężką bramę, jakiej odwagi, żeby zobaczyć was wszystkich znowu zebranych w jednym pokoju pod gotycką lampą - mama nieuważnie czyta gazetę, ćmy uderzają o szybę, nic się nie dzieje, nic, zaledwie wieczór, modlitwa; czekamy... Tylko raz żyliśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
3promile Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 19.05.06, 11:06 Ryszard Milczewski - Bruno Świątek Gębę pocięła mu szabla lat Jakiś ptak wydłubał oczy Na skrzyżowaniu pod daszkiem z aureolą mchu nad głową czeka na przyjaciół przy pustej szklance po musztardzie z różową stokrotką w dłoni I na pewno wypiłby z nami wódkę na zdrowie Tylko gwoździem przez krzyż przybił go ktoś do nieba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ryba Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: 213.199.253.* 21.05.06, 13:09 Tu cię kocham. Z ciemnych sosen wyplątuje się wiatr. Fosforyzuje księżyc na błędnych wodach. Dni jednakowe idą prześcigając się. Mgła się rozwija w tańczące figury. Srebrna mewa opada o zmierzchu. Czasami jakiś żagiel. Wysokie, wysokie gwiazdy. Lub czarne światło łodzi. Samotne. Czasami wstaję o świcie i nawet moja dusza jest wilgotna. Szumi, ciągle szumi morze dalekie. To jest właśnie port. Tu cię kocham. Tu cię kocham i nadaremnie zasłania cię horyzont. Kocham cię nawet między tymi oziębłymi rzeczami. Czasami wymykają się moje pocałunki na tych ciężkich łodziach, które płyną po morzu, tam, dokąd nie przybywają. Już widzę, że jestem zapomniany jak te stare kotwice. Smutniejsze są mola, kiedy wieczór przybija. Męczy się moje życie spragnione daremnie. Kocham to, czego nie mam. Ty jesteś taka odległa. Moja niechęć wzmaga się z ospałymi zmierzchami. Ale noc przychodzi i zaczyna śpiewać mi. Księżyc nakręca swoją maszynę snów. Patrzą na mnie twoimi oczyma największe gwiazdy. I tak jak cię kocham, sosny na wietrze chcą wyśpiewać twoje imię swoimi drucianymi liśćmi. Pablo Neruda Odpowiedz Link Zgłoś
sojuz1 Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 21.05.06, 15:16 Mógłbym wyśmiać po kolei wszystkie wymienione przez Was wierszyki, ale litościwie tego nie zrobię. Oto moje ukochane wiersze: Lew Oszanin BALLADA O MARSZAŁKU STALINIE Nad polem walki mgła rzednieje I gdzie w opłotkach pieje kur. A czterej młodzi przyjaciele W okopach wiodą cichy spór. Rzekł pierwszy: "Patrzcie, świta w dali, Już wkrótce zagrzmi armat głos. A w Kremlu nasz marszałek Stalin Nad mapą czuwa, pełen trosk". A drugi na to: "Z niezłej stali Wykuwa Ural naszą Broń. Podobno sam marszałek Stalin Do pracy tej przykłada dłoń". "Dojrzewa zboże..." - w szczerej trosce Cichutko westchnął trzeci z nich. "Na pewno w mej dalekiej wiosce Marszałek nasz dogląda żniw". Wschód słońca niby błysk rakiety Oświetlił widok szarych pól. Z okrzykiem: "Naprzód! Na bagnety!" Do boju szedł za pułkiem pułk. Wtem żołnierz czwarty, już z oddali, W bitewnym zgiełku, w huku bomb, Zawołał: "Patrzcie, z nami Stalin. Na samym przedzie - oto On". A. Mandalian Dzisiaj Jeśli traktor nie może orać, jeśli siew nie osiągnie skutku, jeśli łamie się w ręku norma, a od majstra zalatuje wódką, jeśli zamarł warsztatu ruch, spalił serce motor – to fakt, że działa klasowy wróg. "O wielkim Stalinie" L. Krzemieniecka ...Józef Stalin - już to imię znacie. Ludowej Polski - wielki przyjaciel. Jego armia, jego wola wzniosła krwi ofiarą wolność nam przyniosła. W pierwszych latach, gdy nam zbrakło zboża, Stalin spichrze radzieckie otworzył, słał transporty surowca i maszyn, żeby przemysł ruszył w kraju naszym. W Polsce szkoły i fabryki rosną, rośnie szczęście i socjalizm rośnie. Imię wodza pokoju - Stalina - ludzie nasi powtarzają z ufnością. Sprzątaczki" A. Słucki Sprzątały halę fabryczną o zachodzie słońca robotnice. Opiłki i wióry zgarniały z podług, a wióry w słońcu błyszczały jak błyskawice. Mówi jedna: zwykły śmieć, a radość jak to świeci. Mówi druga: sukienkę z lamy można by utkać i mieć - byłaby nawet niezła... Mówił trzecia... Nie wiedziała sama, że to najczystsza poezja. "Marzec 1953" A. Międzyrzecki Przyszło, za gardło ścisnęło, Mijały doby; Słuchaliśmy, nie rozumiejąc, O śmierci, męce choroby; Słuchaliśmy do rozpaczy Bolejący i niemi Stalin. Duma dni naszych. Największy z ludzi na ziemi. Wrócił nam wolność. Był dla nas Najlepszym z przyjaciół. Nauczył nas męstwa i trwania Nawet w bólu i płaczu. Gdy wichry burzliwe wieją, Gdy w sercu spokoju nie ma, Idącą wiosną , nadzieją Palą się gwiazdy Kremla. W ich blasku jest uśmiech Jego I oczy pełne troski Uczciliśmy Go przysięgą, Milionem wart stalinowskich. Płakaliśmy w Warszawie, Na Śląsku, na dumnym helu, I przysięgaliśmy sprawie, I przysięgaliśmy dziełu. Uderzą jak erkaemy Nasze górnicze świdry. Odeszli Stalin i Lenin, Ale nigdy nie umrą. Wybuchnie jak dynamit Gniewna praca uparta, I Stalin będzie z nami - Sztandar, nauka, partia. Wybudujemy nad Wisłą Piękną, szczęśliwą ziemię. Wrogów zmieciemy. Przyszłość. Nazwiemy jego imieniem. Była cisza werblem rozdarta Grzmiały salwy i dzwonił dzwon. Tłumiąc ból, co dusił nam gardła, Zaciśniętą wznieśliśmy dłoń. "Płomień czerwonych krawatów" K. Gruszczyński ...3 razy tak demokracji znak to. Głosuj na pierwsze: Żarówka, na drugie głosuj: szkoła, na trzecie: traktor. Już noc. Przeszyte seriami gwiazd konają tłumy obłoków. Chyłkiem ku wiosce skrada się las. Wołaj dziewczyno, wołaj dziewczyno - na pierwsze: lud, na drugie: wolność, na trzecie: pokój. Młodzi Ormowcy patrolują u wrót dzisiejszej nocy I giną. Uśmiech Stalina T. Urgacz Bohaterowie węglowych nocy i soczystego blasku hut, bohaterowie stu lokomotyw, bohaterowie buraczanych pól, których po węgiel, nikiel i mleko, żelazo, ogień, wodę i chleb przez lat trzydzieści w kraju uśmiechu pędziły naprzód płonące serca, płonąca krew, z mojej ojczyzny chciałbym serdecznie zagadać do was, przyjaciele, i chciałbym długo gawędzić z wami, aż świt na niebie zacznie bieleć. Wiesz - rzekłby tęgi Wania - kołchoźnik i miły Iwan z "Dynamo" - wiesz, jakże tu, bracie, nie być radzieckim, kiedy sam Józef Wissarionowicz to nasze serce i nasza krew. Kombajn się zżyma, kombajn stalowy w tępym uporze zęby zacina - już żujesz, bracie, ziarenko zwątpienia, wtem nagle czujesz uśmiech Stalina. Wtedy naprawdę, o gawędzący, możemy wolą naszą ujarzmiać bieg syberyjskich, siwych rzek. I jakże, bracie, nie być radzieckim, kiedy sam Józef Wissarionowicz to nasze serce i nasza krew. Oto już gadka mknie sobie nocą od ust radzieckich do polskich ust, już świt na niebo łuną się wspina. I nagle, nagle czujemy, bracia, dobry, serdeczny uśmiech Stalina. Odpowiedz Link Zgłoś
rosalba Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 22.05.06, 22:32 "list noworoczny..." Gałczyńskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
metalwrona Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) 24.05.06, 20:03 SATYRA NA BOŻĄ KRÓWKĘ Po cholerę toto żyje? Trudno powiedzieć czy ma szyję, a bez szyi komu się przyda? Pachnie toto jak dno beczki, jakieś nóżki, jakieś kropeczki- ohyda. Człowiek zajęty niesłychanie, a toto proszę, lezie po ścianie i rozprasza uwagę człowieka; bo człowiek chciałby się skoncentrować, a ot, bożą krówkę obserwować musi, a czas ucieka. A sekundo, szanowny panie, jakim prawem w zimie na ścianie?! Co innego latem, gdy kwitnie ogórek! Bo latem to co innego: każdy owad może ten tego i w ogóle. Więc upraszam entomologów, czyli badaczy owadzich nogów, by się na tę sprawę rzucili z szałem. I właśnie dlatego w Szczecinie, gdzie mi czas pracowicie płynie, satyrę na bożą krówkę napisałem. K. I. Gałczyński Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bogracz Re: Wasz ukochany wiersz- wpisujcie :) IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.06, 22:21 A. Osiecka Umrzeć z miłości Chociaż raz warto umrzeć z miłości Chociaż raz A to choćby po to żeby się później chwalić znajomym że to bywa że to jest ...umrzeć Leżeć w cmentarzu czyjejś szuflady obok innych nieboszczków listów i nieboszczek pamiątek i cierpieć... Cierpieć tak bosko i z takim patosem, jakby się było Toscą lub Witosem ...I nie mieć już żadnych spraw i do nikogo złości. I tylko błagać Boga by choć raz choć jeszcze jeden raz umrzeć z miłości... Odpowiedz Link Zgłoś