Dodaj do ulubionych

Najsmutniejszy wiersz?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.06, 23:58
Jaki wg Was jest najsmutniejszy wiersz? Gdybyście mogli to wklejcie je na stronę .Jest mi to bardzo potrzebne. Z góry dzięki.
Obserwuj wątek
    • Gość: Nalle-Maja Re: Najsmutniejszy wiersz? IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 10.02.06, 00:24
      Szymborska Wisława

      Kot w pustym mieszkaniu

      Umrzeć - tego nie robi się kotu.
      Bo co ma począć kot
      w pustym mieszkaniu.
      Wdrapywać się na ściany.
      Ocierać między meblami.
      Nic niby tu nie zmienione,
      a jednak pozamieniane.
      Niby nie przesunięte,
      a jednak porozsuwane.
      I wieczorami lampa już nie świeci.
      Słychać kroki na schodach,
      ale to nie te.
      Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
      także nie ta, co kładła.

      Coś się tu nie zaczyna
      w swojej zwykłej porze.
      Coś się tu nie odbywa
      jak powinno.
      Ktoś tutaj był i był,
      a potem nagle zniknął
      i uporczywie go nie ma.

      Do wszystkich szaf się zajrzało.
      Przez półki przebiegło.
      Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
      Nawet złamało zakaz
      i rozrzuciło papiery.
      Co więcej jest do zrobienia.
      Spać i czekać.

      Niech no on tylko wróci,
      niech no się pokaże.
      Już on się dowie,
      że tak z kotem nie można.
      Będzie się szło w jego stronę
      jakby się wcale nie chciało,
      pomalutku,
      na bardzo obrażonych łapach.

      I żadnych skoków pisków na początek.



      Wymiękam za każdym razem...
    • Gość: Nalle-Maja Re: Najsmutniejszy wiersz? IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 10.02.06, 00:31
      Przepraszam,za szybko mi się wysłało...

      Chciałam tylko zaznaczyć,że stwierdzenie "wymiękam" jest moje,broń Boże nie
      należy do wiersza!

      Pozdrawiam!
      • bdx65 Re: Najsmutniejszy wiersz? 10.02.06, 07:19
        Jan Kasprowicz - "Święty Boże...
        "Dies irae"
        • d0minika Re: Najsmutniejszy wiersz? 10.02.06, 08:53
          > "Dies irae"

          Jak dla mnie "Dies irae" jest przytałaczające, a nie smutne:)
          • d0minika Re: Najsmutniejszy wiersz? 10.02.06, 08:54
            przytłaczające
    • schabomil Re: Najsmutniejszy wiersz? 10.02.06, 12:22
      To, oczywiście, tani sentymentalizm, żerowanie na uczuciach rodzicielskich,
      grafomania społeczno- obyczajowa, etc etc, ale jednak:

      /Autor nieznany/

      MODLITWA PIOTRUSIA

      Dobry nasz Panie, Jezu Chryste, bardzo gorąco proszę Ciebie: nie chcę żyć
      dłużej na tym świecie.
      Zabierz mnie prędko stąd do siebie!
      Tatuś pijany wrócił do domu, rozbitą flaszkę trzymał w dłoni.
      Mój Anioł Stróż gdzieś sobie poszedł, bo mnie przed biciem nie obronił.
      Mamy od wczoraj nie ma w domu, nic nie mieliśmy na śniadanie; więc zabierz nas
      do nieba, Jezu, mnie i siostrzyczkę moją Hanię.
      Tam się spotkamy z babcią Rózią, co zawsze piekła nam kołocze, i była dobra,
      lecz umarła.
      Hania do dzisiaj za nią płacze.
      Będziemy grzeczni i posłuszni.
      Wystarczy nam trochę mleka, chleba i kredki dla Hani, jeśli będą, a dla
      mnie... dla mnie nic nie trzeba.
      Ja sam potrafię wszystko robić: garnuszki umyć, chleba pokroić, niech tylko
      zawsze będzie jasno, bo się po ciemku Hania boi.
      Tatuś dziś rozbił dwie żarówki, i świece się skończyły właśnie.
      Więc zapaliłem gaz w kuchence, żeby nam było trochę jaśniej.
      Lecz tatuś zgasił płomyk - łokciem.
      Tak się zatoczył, trzasnął drzwiami i poszedł sobie. A tu ciemno i my w kąciku,
      całkiem sami.
      Wiem, że zakręcić kurek można.
      Zaraz to zrobię- chwilka mała...
      Niech tylko Hania mocniej zaśnie, tyle się dzisiaj nacierpiała.
      Tu nam wygodnie na podłodze, za taboretem i ławeczką.
      Nawet poduszkę Hani dałem, lecz trudno uśpić głodne dziecko.
      O, jeszcze wzdycha. Ciszej, ciszej ...
      A mnie tak słabo. Matko Święta!
      Wszystko się wokół mnie kołysze ...
      Coś miałem zrobić?! Nie pamiętam.
      Gdzie jestem? Jak mi w uszach szumi.
      Noc za oknami jest ciemna, głucha ...
      Jezu, modliłem się do ciebie.
      Wierzę, że wkrótce mnie wysłuchasz ...



      CHWILA MILCZENIA



      JEZUS USŁYSZAŁ PROŚBY TWOJE
      ZARAZ WAM WYJDZIE NA SPOTKANIE.
      WEŹMIE DO SIEBIE WAS OBOJE -
      CIEBIE I TWOJĄ SIOSTRZYCZKĘ HANIĘ.
      -----------------------------
      • spacey1 Re: Najsmutniejszy wiersz? 10.02.06, 15:23
        Schabomilu, jesteś bez serca. :(
        Jestem mamą.
      • paul_ina Re: Najsmutniejszy wiersz? 10.02.06, 21:52
        sztuka z małej litery, ale serce się ściska...
    • Gość: bridie Re: Najsmutniejszy wiersz? IP: *.koba.pl / *.koba.pl 10.02.06, 13:09
      "Król Olch" Goethe'go

      (tu akurat w przekładzie Szymborskiej)

      Noc padła na las, las w mroku spał,
      ktoś nocą lasem na koniu gnał,
      tętniło echo wśród olch i brzóz,
      gdy ojciec syna do domu wiózł.

      ....

      dalej jest juz tylko smutniej :(
      • book_of_the_month Re: Najsmutniejszy wiersz? 10.02.06, 13:28
        Gość portalu: bridie napisał(a):

        > "Król Olch" Goethe'go
        popieram kandydaturę "króla olch"
        • book_of_the_month i jescze.... 10.02.06, 13:41
          to jest aż za oczywiste ale trudno
          www.poema.art.pl/site/itm_70661.html
          • nbaja Re: i jescze.... 11.02.06, 13:24
            To rzeczywiście piekny wiersz,jak zresztą wiele innych KKB
    • hajota Re: Najsmutniejszy wiersz? 10.02.06, 15:13
      Ot, tak, jeden z wielu, ale akurat przyszedł mi na myśl.

      Julian Tuwim

      U sąsiada

      Pewno ktoś chory u sąsiada,
      Bo co dzień, kiedy zmrok zapada,
      Postać się w oknie zjawia blada.

      Pewno ktoś ciężko chory doma,
      Bo staje drętwa, nieruchoma,
      Ze splecionymi w krzyż rękoma.

      I coś strasznego w oczach skrywa,
      Ani się słowem nie odzywa
      I tylko dziwnie głową kiwa.

      I tak bezsłownie opowiada,
      Jakby rzec chciała: biada, biada...
      ...Pewno ktoś umarł u sąsiada.
      • hajota i jeszcze jeden 10.02.06, 15:16
        Jan Lechoń

        Jan Kazimierz

        Chwalcie usta Pannę Marię!
        Już więcej nie wierzę
        Ani w działa, ni w husarię,
        W zbroje ni w pancerze.

        Za nic wszystkie mi potęgi,
        Wojsk ogromnych chmura.
        Za nic perły, złoto, wstęgi
        I strusiowe pióra.

        Padłem krzyżem, zapłakałem,
        Złożyłem koronę
        I pas słucki przewiązałem
        Na żałobną stronę.
    • wdeszczurosne Re: Najsmutniejszy wiersz? 10.02.06, 16:33
      Dom Dziecka, Ewa Lipska

      Trzydzieści par pantofelków filcowych
      z wyszytym na środku kwiatem tulipanu.
      Trzydzieści fartuszków poplamionych sokiem
      z czarnej porzeczki. Trzydzieści nieruchomych kotów
      wyhaftowanych ściegiem płaskim.
      Trzydzieści par wyciągniętych rączek
      ale tylko po łyżki do zupy mlecznej.
      Trzydzieści par oczu otwieranych we śnie
      aby dojrzeć rodziców na wzgórzach cukierków.

      Gdyby moja mamusia chciała
      mogłaby być królową.
      Ale musiała umrzeć
      bo tatuś zamienił się w wilka.

      Moja mamusia była chuda
      i dlatego nie mogła mnie kochać.
      Ale jak tylko będzie chuda mniej
      to mnie kupi na zawsze.

      Moja mamusia jest piękna. Mój tatuś jest piękny.
      Moja mamusia jest bogata. Mogłaby kupić
      Amerykę Północną i złoto. A tatuś
      potrafi strzelać z prawdziwego karabinu.

      Trzydzieści par nóżek
      stoi przed nieczynną zwrotnicą
      i oczekuje na wjazd
      domu.
    • Gość: kasia Re: Najsmutniejszy wiersz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 16:47
      Katyń
      Ciśnie się do światła niby warstwy skóry
      Tłok patrzących twarzy spod ruszonej darni.
      Spoglądają jedna zza drugiej - do góry -
      Ale nie ma ruin. To nie gród wymarły.


      Raz odkryte - krzyczą zatęchłymi usty,
      Lecą sobie przez ręce wypróchniał w środku
      W rów, co nigdy więcej nie będzie już pusty -
      Ale nie ma krzyży. To nie groby przodków.


      Sprzączki i guziki z orzełkiem ze rdzy,
      Po miskach czerepów - robaków gonitwy,
      Zgniłe zdjęcia, pieczątki, mapy miast i wsi -
      Ale nie ma broni. To nie pole bitwy.


      Może wszyscy byli na to samo chorzy?
      Te same nad karkiem okrągłe urazy
      Przez które do ziemi dar odpłynął boży -
      Ale nie ma znaków, że to grób zarazy.


      Jeszcze rosną drzewa, które to widziały,
      Jeszcze ziemia pamięta kształt buta, smak krwi.
      Niebo zna język, w którym komendy padały,
      Nim padły wystrzały, którymi wciąż brzmi.


      Ale to świadkowie żywi - więc stronniczy.
      Zresztą, by ich słuchać - trzeba wejść do zony.
      Na milczenie tych świadków może pan ich liczyć -
      Pan powietrza i ziemi i drzew uwięzionych.


      Oto świat bez śmierci. Świat śmierci bez mordu,
      Świat mordu bez rozkazu, rozkazu bez głosu.
      Świat głosu bez ciała i ciała bez Boga,
      Świat Boga bez imienia, imienia - bez losu.


      Jest tylko jedna taka świata strona,
      Gdzie coś, co nie istnieje - wciąż o pomstę woła.
      Gdzie już śmiechem nawet mogiła nie czczona,
      Dół nieominięty - dla orła sokoła...


      "O pewnym brzasku w katyńskim lasku
      Strzelali do nas Sowieci..."


      Jacek Kaczmarski
      29.8.1985

      • spacey1 Re: Najsmutniejszy wiersz? 10.02.06, 16:55
        Jeden z moich ukochanych tekstów Kaczmarskiego, dziękuję
    • Gość: aguirre Re: Najsmutniejszy wiersz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 20:11
      Fragment "Króla Edypa":

      "O śmiertelnych pokolenia!
      Życie wasze, to cień cienia.
      Bo któryż człowiek więcej tu szczęścia zażyje
      Nad to, co w sennych rojeniach uwije,
      Aby potem z biegiem zdarzeń
      Po snu chwili runąć z marzeń.
      Los ten, co ciebie, Edypie, spotyka,
      Jest mi jakby głosem żywym,
      Bym żadnego śmiertelnika
      Nie zwał już szczęśliwym."

      Smutne?



    • mmk9 Re: Najsmutniejszy wiersz? 11.02.06, 08:40
      www.literatura.zapis.net.pl/okresy/mloda_polska/staff/deszcz_jesienny.htm
    • nbaja Re: Najsmutniejszy wiersz? 11.02.06, 13:30
      Modlitwa żałobna
      Józef Czechowicz]
      że pod kwiatami nie ma dna
      to wiemy wiemy
      gdy spłynie zórz ogniowa kra
      wszyscy uśniemy
      będzie się toczył wielki grom
      z niebiańskich lewad
      na młodość pól na cichy dom
      w mosiężnych gniewach
      świat nieistnienia skryje nas
      wodnistą chustą
      zamilknie czas potłucze czas
      owale luster

      Póki się sączy trwania mus
      przez godzin upływ
      niech się nie stanie by ból rósł
      wiążąc nas w supły
      chcemy śpiewania gwiazd i raf
      lasów pachnących bukiem
      świergotu rybitw tnących staw
      i dzwonów co jak bukiet
      chcemy światłości muzyk twych
      dźwięków topieli

      jeść da nam takt pić da nam rytm
      i da się uweselić

      którego wzywam tak rzadko Panie bolesny
      skryty w firmamentu konchach
      nim przyjdzie noc ostatnia
      od żywota pustego bez muzyki bez pieśni
      chroń nas.
      • umbradomini1 Re: Najsmutniejszy wiersz? 11.02.06, 15:39
        fragment "Brzóz" Roberta Lee Frosta:

        "...Pragnąłbym odejść na czas niedługi z tej ziemi,
        Potem wrócić i wszystko zacząć od początku.
        Byle mnie los opacznie na złość nie wysłuchał
        I spełniając część prośby, nie odciął powrotu..."
    • Gość: Dopoma Re: Najsmutniejszy wiersz? IP: *.e-wro.net.pl 13.02.06, 11:57
      najsmutniejszym wierszem wg mnie jest "Brewiarz" Zbigniewa Herberta...zglaszam
      ta kandydature.
    • Gość: Piotr Najsmutniejszy wiersz IP: *.play-internet.pl 07.09.14, 14:28
      Edward Stachura
      List do pozostałych
      Umieram
      za winy moje i niewinność moją
      za brak, który czuję każdą cząstką ciała i każdą cząstką duszy,
      za brak rozdzierający mnie na strzępy jak gazetę zapisaną hałaśliwymi nic nie mówiącymi słowami
      za możliwość zjednoczenia się z Bezimiennym, z Pozasłownym, Nieznanym
      za nowy dzień
      za cudne manowce
      za widoki nad widoki
      za zjawę realną
      za kropkę nad ypsylonem
      za tajemnicę śmierci w lęku, w grozie i w pocie czoła
      za zagubione oczywistości
      za zagubione klucze rozumienia z malutką iskierką ufności, że jeżeli ziarno obumrze, to wyda owoc
      za samotność umierania
      bo trupem jest wszelkie ciało
      bo ciężko, strasznie i nie do zniesienia
      za możliwość przemienienia
      za nieszczęście ludzi i moje własne, które dźwigam na sobie i w sobie
      bo to wszystko wygląda, że snem jest tylko, koszmarem
      bo to wszystko wygląda, że nieprawdą jest
      bo to wszystko wygląda, że absurdem jest
      bo to wszystko tu niszczeje, gnije i nie masz tu nic trwałego poza tęsknotą za trwałością
      bo już nie jestem z tego świata i może nigdy z niego nie byłem
      bo wygląda, że nie ma tu dla mnie żadnego ratunku
      bo już nie potrafię kochać ziemską miłością
      bo noli me tangere
      bo jestem bardzo zmęczony, nieopisanie wycieńczony
      bo już wycierpiałem
      bo już zostałem, choć to się działo w obłędzie, najdosłowniej i najcieleśniej ukrzyżowany i jakże bardzo i realnie mnie to bolało
      bo chciałem zbawić od wszelkiego złego ludzi wszystkich i świat cały i jeżeli tak się nie stało, to winy mojej w tym nie umiem znaleźć
      bo wygląda, że już nic tu po mnie
      bo nie czuję się oszukany, co by mi pozwoliło raczej trwać niż umierać; trwać i szukać winnego, może w sobie; ale nie czuję się oszukany
      bo kto może trwać w tym świecie - niechaj trwa i ja mu życzę zdrowia, a kiedy przyjdzie mu umierać - niechaj śmierć ma lekką
      bo co do mnie, to idę do ciebie Ojcze pastewny żeby może wreszcie znaleźć uspokojenie, zasłużone jak mniemam, zasłużone jak mniemam
      bo nawet obłęd nie został mi zaoszczędzony
      bo wszystko mnie boli straszliwie
      bo duszę się w tej klatce
      bo samotna jest dusza moja aż do śmierci
      bo kończy się w porę ostatni papier i już tylko krok i niech Żyje Życie
      bo stanąłem na początku, bo pociągnął mnie Ojciec i stanę na końcu i nie skosztuję śmierci.
      • Gość: BaBa Re: Najsmutniejszy wiersz IP: *.tel.tkb.net.pl 07.09.14, 20:43
        ELEGIA O...[ CHŁOPCU POLSKIM]

        Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
        haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
        malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
        wyszywali wisielcami drzew płynące morze.

        Wyuczyli cie, syneczku, ziemi twej na pamięć
        gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.
        Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
        przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.

        I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
        i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut-zło.
        Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
        Czy to była kula, synku, czy to serce pękło ?

        20 II 1944r
        • kardiolog Re: Najsmutniejszy wiersz 08.09.14, 19:16
          Moment nieuwagi

          Poetów nie ma.
          Jest tylko moment nieuwagi.
          Gra słów na ruchliwej jezdni.
          Na wypadek
          wiersza.

          Ewa Lipska
          • 1borgia Re: Najsmutniejszy wiersz 08.09.14, 19:29
            Różewicz Tadeusz - Kopiec



            Usypali nad nimi kopiec
            z przyjazdów i odjazdów
            z czasu i przestrzeni
            z ludzi rzeczy zdarzeń
            masła kawy gazet
            z zielonych pluszowych albumów
            bromu kwiatów
            i sztucznego śmiechu

            Prawie wszyscy się zjechali
            na stole liść miedziany leży
            tu popiół sypią

            Matka rozgrzebuje kopiec
            i wydobywa młoda głowę
            z jasnego promienia
            z pachnącymi tytoniem
            szerokimi ustami

            to On
            po którego nie wybiega się
            przed dom
            który nie zasnął w malinach
            który nie przyjedzie jutro

            Matka żywcem pogrzebana
            w powietrzu przy stole
            porusza niemrawo
            palcami.
            Tadeusz Rozewicz
            ----------------

            poetow juz nie ma.
            --------------------------------------
            • inez21 Ulica Miła 09.09.14, 08:31

              Smutny i przerażające jest to że mimo prawie 80 lat nic nie stracił na swojej aktualności:(
              ULICA MIŁA

              Bronisławowi Linkemu

              Ulica Miła wcale nie jest miła.
              Ulicą Miłą nie chodź moja miła.

              Domy, domy, domy surowe,
              trzypiętrowe, czteropiętrowe,
              idą, suną, ciągną się prosto,
              napęczniałe bólem i troską.
              W każdym domu cuchnie podwórko,
              w każdym domu jazgot i turkot,
              błoto, wilgoć, zaduch, gruźlica.
              Miła ulica.
              Miła ulica.

              Na ulicy Miłej jest zakład pogrzebowy,
              obok jatka i sklepik z balonem wody sodowej,
              naprzeciwko - klinika lalek, naprawa parasoli...
              Perspektywa rzeźnickim nożem przecina oczy. To boli.
              Jezdnią, po kocich łbach, trąbiąc pędzi pogotowie,
              To pod trzynastym powiesił się fryzjer, który miał źle w głowie:
              czytał powieści detektywne, chciał zostać aktorem,
              wiecznie coś deklamował albo śpiewał piskliwym tenorem.

              Moja miła, ty nie wiesz, jak źle
              ulicą Miłą błąkać się we mgle,
              niosąc bezdomne marzenie i nie napisany wiersz.
              No, powiedz, miła, czy wiesz?

              To nie była dusza fryzjera, to był anioł prawdziwy,
              jak z trampoliny wzbił się z ulicznej perspektywy,
              leciał na białych skrzydłach i ponad każde podwórko
              rzucał bawiącym się dzieciom jedno bialutkie piórko,
              dzieci piórka anielskie rączkami chwytały, chwytały,
              a wtedy z ciemnego nieba spadł śnieg anielsko biały.
              Ludzie, ludzie, ludzie wieczorni gorliwie dreptali piechotą,
              anioł zniknął, dzieci posmutniały, zostało błoto.

              W nocy nad ulicą Miłą - gwiaździsta ospa.
              W nocy na ulicy Miłej - rozpacz.
              Wiele troski zobaczysz, miła, przechodząc miastem,
              ale najwięcej na ulicy Miłej pod numerem trzynastym.

              W suterenie pogrzeb.
              Niedobrze.
              Na parterze
              płacze wdowa po fryzjerze.
              Na pierwszym piętrze - plajta, komornik. A na drugiem
              Służąca otruła się ługiem.
              Na trzecim piętrze rewizja - mundurowi, tajniacy.
              Na czwartym czytają "Kurier Warszawski" - "poszukiwanie pracy".
              Na poddaszu dziewczyna dziecko dwudniowe zabiła.
              Miła ulica.
              Ulica Miła.

              Na ulicy Miłej ani jedno drzewko nie rośnie,
              na ulicy Miłej - w maju! - ludzie nie wiedzą o wiośnie,
              ale cały rok hula perspektywa łysych gazowych latarni,
              łbem waląc w mur cmentarny.

              Moja miła, ja tą ulicą nie chodzę,
              choćby mi było po drodze.
              Nawet kiedy do ciebie się śpieszę,
              nie idę ulicą Miłą,
              bo kto wie, czy się tam nie powieszę.

              (z tomu "Krzyk ostateczny", 1938)
              • kardiolog Re: Ulica Miła 09.09.14, 09:30
                Ile razy

                Milczenie podczas rozmowy
                milczenie w liście
                milczenie w książce telefonicznej
                bo numer tylko został
                milczenie w milczeniu
                milczenie bo wielkie szczęście
                milczenie bo miłość przyszła
                a serce w klinice
                milczenie bo dom rodzinny przypomniał
                a spadła tylko mordka śniegu
                milczenie po milczeniu
                milczenie przed cenzurą
                milczenie bo pies zawył jak przed wojną

                ile to razy
                nawet nie wierząc
                spotykamy się w innym świecie

                Twardowski
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka