Gość: hcnik IP: *.math.uu.se 04.12.01, 08:33 Czy sa tu fani dnia dlugiego jak dekada, 16 czerwca 1904 ? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: hcnik Re: Ulisses IP: *.math.uu.se 04.12.01, 09:43 Czy sa polskie strony na temat Joyce'a na internecie ? Listy mailowe ? Pozdrawiam hcnik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lobelia Re: Ulisses IP: 195.187.102.* 04.12.01, 10:58 "Ulisses" to jest niesamowite wyzwanie dla intelektu - za każdym razem, kiedy go czytam dostrzegam cos nowego i myslę sobie, jaka byłam slepa, że nie zauważyłam tego wczesniej. Poza tym nie wiem, czy jest inna książka, której przeczytaniem tak bardzo się ludzie popisują, nie uważacie? Żelazna pozycja w katalogu każdego snoba-intelektualisty ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
marcinuss Re: Ulisses 04.12.01, 11:50 Rozszyfrowałaś mnie :-). Ale to chyba "zdrowy snobizm" ? Odpowiedz Link Zgłoś
freud Re: Ulisses 04.12.01, 12:00 marcinuss napisał(a): > Rozszyfrowałaś mnie :-). Ale to chyba "zdrowy snobizm" ? Wydaje mi sie, ze szczytem szcytow snobizmu jest czytanie Ullysessa w oryginale ;)))))))) Pozdro, Sigi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lobelia Re: Ulisses IP: 195.187.102.* 04.12.01, 12:05 freud napisał(a): > marcinuss napisał(a): > > > Rozszyfrowałaś mnie :-). Ale to chyba "zdrowy snobizm" ? > > Wydaje mi sie, ze szczytem szcytow snobizmu jest czytanie Ullysessa w oryginale > ;)))))))) > > Pozdro, > Sigi Oj, chyba nie. IMHO szczytem szczytów snobizmu jest czytanie "Finnegans Wake" (w oryginale, bo inaczej się nie da). ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
marcinuss Re: Ulisses 04.12.01, 12:22 He, he, pan, który tłumaczył Ulissesa (zapomnialem nazwiska -wstyd)zrobił to w rekordowym tempie 12 lat (!!!!!!). To jest wyzwanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lobelia Re: Ulisses IP: 195.187.102.* 04.12.01, 13:09 marcinuss napisał(a): > He, he, pan, który tłumaczył Ulissesa (zapomnialem nazwiska -wstyd)zrobił to w > rekordowym tempie 12 lat (!!!!!!). To jest wyzwanie. Maciej Słomczyński, swiętej pamięci niestety... Ale "Finnegans Wake" i on nie dał rady ... Odpowiedz Link Zgłoś
freud Re: Ulisses 04.12.01, 12:29 Gość portalu: Lobelia napisał(a): > > Wydaje mi sie, ze szczytem szcytow snobizmu jest > czytanie Ullysessa w oryginale > > ;)))))))) > > > > Pozdro, > > Sigi > > Oj, chyba nie. IMHO szczytem szczytów snobizmu jest > czytanie "Finnegans Wake" (w oryginale, bo inaczej się > nie da). ;))) Sprostowanie, moze nie sam fakt czytania w oryginale bo to wszak jedynie dobrze swiadczy, a jedynie chwalenie sie tym na forum publicznym! A skoro juz jestesmy przy chwaleniu sie ;)))) Uly nie przebrnalem ani po polskiemu ani po ichniemu ale moim "osobistym" szczytem snobizmu byla "Clockwork Orange" Burghessa w oryginale podkreslam. Chociaz przeklad Stillera tez jest swietny - "a wieczor byl chujnia, mrok ziab, zima, ze sukinkot, choc suchy..." Pozdro, Sigi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lobelia Re: Ulisses IP: 195.187.102.* 04.12.01, 12:01 :-) Czy ten snobizm jest zdrowy, to zależy - sporo jest takich, którzy przeczytali parę stron i brylują jako specjalisci od Joyce'a w stosunku do tych, którzy nawet tych paru stron nie zmogli. Żeby nie było nieporozumień, absolutnie Cię o to nie posądzam - po prostu sporo takich ludzi spotkałam. Ten medal ma też drugą stronę - przyznanie się do zainteresowania "Ulissesem" wywołuje niechęć rozmówców, posądzenie o popisywanie się i niedowierzanie, czy aby rzeczywiscie się tę książkę czytało. Odpowiedz Link Zgłoś
marcinuss Re: Ulisses 04.12.01, 12:18 Przeczytałem w całości, ale nigdy, nawet jak przeczytam go 10 razy nie powiem, że jestem specjalistą od Joyce-a. Bo chyba to jest niemożliwe. Dla tych, którzy lubią czytać mogę powiedzieć tylko jedno. Świat literatury po przeczytaniu "Ulissesa" to już inna bajka i warto przekroczyc tę granicę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pat Re: Ulisses IP: 172.16.3.* 04.12.01, 13:39 Ach, ten Leopold Bloom i Stefan Dedalus (cały czas się zastanawiam gdzie go bardziej lubię: w "Ulissesie" czy "Portrecie artysty z czasów młodości")... A odnośnie popisywania się swoim 'snobizmem': kiedy ktoś się dowie, że parę razy przeczytałam w oryginale "A la recherche du temps perdu" i "Ulissesa" - zapada krępująca cisza, więc od jakiegoś czasu po prostu nic na ten temat nie mówię. A ja i tak wiem, co i dlaczego przeczytałam... Odpowiedz Link Zgłoś
freud Re: Ulisses 04.12.01, 13:58 Gość portalu: Pat napisał(a): > Ach, ten Leopold Bloom i Stefan Dedalus (cały czas się zastanawiam gdzie go > bardziej lubię: w "Ulissesie" czy "Portrecie artysty z czasów młodości")... > A odnośnie popisywania się swoim 'snobizmem': kiedy ktoś się dowie, że parę > razy przeczytałam w oryginale "A la recherche du temps perdu" i "Ulissesa" - > zapada krępująca cisza, więc od jakiegoś czasu po prostu nic na ten temat nie > mówię. A ja i tak wiem, co i dlaczego przeczytałam... Kiedys spotkalem sie z okresleniem (nie pamietam kto to powiedzial), ze caly ten Ulysses to nudny, dlugi opis drogi Blooma do burdelu... Nie wypowiadam sie jednak dalej, bo jak sie wczesniej przyznalem utknalem na przygotowaniu sniadania. A jak mi sie moze podobac ksiazka, ktorej nie znam, jako umysl scisly podobaja mi sie te ksiazki, ktore juz czytalem... przez te, no - reminescencje. Pozdro, Sigi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hcnik Re: Ulisses IP: *.math.uu.se 04.12.01, 17:45 Polecam goraco kolejna probe podejscia. Dla zachety cytat, mam nadzieje, ze zachecajacy : Czy Stefan wspoluczestniczyl w jego przygnebieniu ? Potwierdzil swa waznosc jako swiadomego racjonalnego zwierzecia, przesuwajacego sie sylogistycznie ze znanego w nieznane, i jako swiadomego racjonalnego odczynnika pomiedzy mikro- a makrokosmosem, nieuniknienie wzniesionymi na niepewnosci prozni. Czy potwierdzenie to zostalo zrozumiane przez Blooma ? Nie w slowach. W swej istocie. Co pocieszylo go w jego niepojmowaniu ? To, ze jako sprawny, pozbawiony klucza obywatel przesunal sie energicznie z nieznanego w znane poprzez niepewnosc prozni. pozdrawiam hcnik freud napisał(a): > Kiedys spotkalem sie z okresleniem (nie pamietam kto to powiedzial), ze caly te > n Ulysses to nudny, dlugi > opis drogi Blooma do burdelu... > > Nie wypowiadam sie jednak dalej, bo jak sie wczesniej przyznalem utknalem na pr > zygotowaniu > sniadania. A jak mi sie moze podobac ksiazka, ktorej nie znam, jako umysl scisl > y podobaja mi sie te > ksiazki, ktore juz czytalem... przez te, no - reminescencje. > > Pozdro, > Sigi Odpowiedz Link Zgłoś
marcinuss Re: Ulisses 04.12.01, 22:50 Eeeee, reklamujesz książkę przedostatnim rozdziałem (jakaś 800 strona) jak chłopcy wrócili do domu. Jeżeli sie mylę to mnie popraw. tam jest jeszcze pare innych fajnych zakrętów. :-) np:"Która jest dzbanem chleba? To na nic. Co ma piernik do wiatraka? Zobrazuj to. Bierz ten swój kulawy patyk i chodź" Królowo aniołów, królowo patriarchów, królowo proroków, wszystkich świętych, modlili się, królowo różańca świętego, a potem ojciec Conroy podał trybularz kanonikowi(...), a ów włożył weń kadzidło i okadził Przenajświętszy Sakrament, a Cissy pochwyciła bliźnięta i aż swędziło ją, żeby obu im dobrze przylać w ucho... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hcnik Re: Ulisses IP: *.math.uu.se 05.12.01, 15:00 Owszem owszem, Nausicaa to rozdzial do zrywania bokow. A moj ulubiony jesli chodzi o humor (chociaz BARDZO trudny wybor) to jak Stefan i Boom siedza u "Eumausa" i Bloom probuje nawiazywac rozmowe a Stefan skacowany zaczyna mowic o duszy. Caly rozdzial to perla ! > Eeeee, reklamujesz książkę przedostatnim rozdziałem (jakaś 800 strona) jak > chłopcy wrócili do domu. Jeżeli sie mylę to mnie popraw. tam jest jeszcze pare > innych fajnych zakrętów. :-) np:"Która jest dzbanem chleba? To na nic. Co ma > piernik do wiatraka? Zobrazuj to. Bierz ten swój kulawy patyk i chodź" > Królowo aniołów, królowo patriarchów, królowo proroków, wszystkich świętych, > modlili się, królowo różańca świętego, a potem ojciec Conroy podał trybularz > kanonikowi(...), a ów włożył weń kadzidło i okadził Przenajświętszy Sakrament, > a Cissy pochwyciła bliźnięta i aż swędziło ją, żeby obu im dobrze przylać w > ucho... Odpowiedz Link Zgłoś
marcinuss Re: Ulisses 04.12.01, 22:34 Gość portalu: Pat napisał(a): > Ach, ten Leopold Bloom i Stefan Dedalus (cały czas się zastanawiam gdzie go > bardziej lubię: w "Ulissesie" czy "Portrecie artysty z czasów młodości")... > A odnośnie popisywania się swoim 'snobizmem': kiedy ktoś się dowie, że parę > razy przeczytałam w oryginale "A la recherche du temps perdu" i "Ulissesa" - > zapada krępująca cisza, więc od jakiegoś czasu po prostu nic na ten temat nie > mówię. A ja i tak wiem, co i dlaczego przeczytałam... Jeżeli to prawda co mówisz, że przeczytałałaś to wszystko w oryginale to......zakochany jestem w Tobie po uszy. Ale wiem, że ściemniasz więc muszę powiedzieć (tylko),że jesteś niezwykle fascynującą osobą. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pat do marcinussa... IP: 172.16.1.* 05.12.01, 11:03 marcinuss napisał(a): > Jeżeli to prawda co mówisz, że przeczytałałaś to wszystko w oryginale > to......zakochany jestem w Tobie po uszy. Ale wiem, że ściemniasz więc muszę > powiedzieć (tylko),że jesteś niezwykle fascynującą osobą. > Pozdrowionka Wcale nie ściemniam! Moja czytelnicza duma została urażona (teraz siedzi w kącie mojej duszy i szlocha)... Ale wkupiłeś się w moje łaski nazywając mnie 'fascynującą osobą' (co mile połechtało moje ego), więc spróbuję ją (dumę) jakoś przebłagać. Np. podrzucając jej 'Finnegans wake'... Pozdrawiam ;) Odpowiedz Link Zgłoś
marcinuss Re: do marcinussa... 05.12.01, 12:26 Gość portalu: Pat napisał(a): > marcinuss napisał(a): > > > Jeżeli to prawda co mówisz, że przeczytałałaś to wszystko w oryginale > > to......zakochany jestem w Tobie po uszy. Ale wiem, że ściemniasz więc mus > zę > > powiedzieć (tylko),że jesteś niezwykle fascynującą osobą. > > Pozdrowionka > > Wcale nie ściemniam! Moja czytelnicza duma została urażona (teraz siedzi w kąci > e > mojej duszy i szlocha)... Ale wkupiłeś się w moje łaski nazywając > mnie 'fascynującą osobą' (co mile połechtało moje ego), więc spróbuję ją (dumę) > > jakoś przebłagać. Np. podrzucając jej 'Finnegans wake'... > > Pozdrawiam ;) Mam pytanie. Ile to Ci zajęło czasu ? Przymierzam się do Prousta, ale widok tych 7 tomów troszkę odstrasza. Wracając do tematu. Osoba, która czyta Joyce-a i Prousta po kilka razy musi być fascynująca. Szkoda, że masz męża :-( Pzdr :-) > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hcnik Re: do marcinussa... IP: *.math.uu.se 05.12.01, 14:54 marcinuss napisał(a): > > Wcale nie ściemniam! Moja czytelnicza duma została urażona (teraz siedzi w > kąci > > e > > mojej duszy i szlocha)... Ale wkupiłeś się w moje łaski nazywając > > mnie 'fascynującą osobą' (co mile połechtało moje ego), więc spróbuję ją ( > dumę) > > > > jakoś przebłagać. Np. podrzucając jej 'Finnegans wake'... > > > > Pozdrawiam ;) Hmm, FW ksiazka przepowiedni : Knock knock. War's where! Which war? The Twwinns. Knock knock. Woos without! Without what? An apple. Knock knock. (James Joyce's Finnegans Wake Part II ch.3) (1939) A w nastepnym paragrafie opis Bin Ladena ("gdzie sie chowasz morderco matek ?") i nawet pojawia sie jakis Bush (sic !). Z nog scinajace. Zwlaszcza we wrzesniu. Albo : They lived und laughed ant loved end left. Forsin. (gdzies blisko poczatku) A reszta jak ksiazka telefoniczna, z troche wiekszym chaosmosem... pozdrowienia hcnik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pat Re: do marcinussa... IP: 172.16.3.* 05.12.01, 15:02 marcinuss napisał(a): > Mam pytanie. Ile to Ci zajęło czasu ? Przymierzam się do Prousta, ale widok tych > 7 tomów troszkę odstrasza. Wracając do tematu. Osoba, która czyta Joyce-a i > Prousta po kilka razy musi być fascynująca. Szkoda, że masz męża :-( > Pzdr :-) > > Pierwszy raz po francusku (jeśli tego dotyczy pytanie) czytałam, kiedy jeszcze moja znajomość tego języka nie była na zbyt wysokim poziomie, więc konieczna była pomoc słownika. Wtedy każdy tom zajął mi około tygodnia, z tym że w dni powszednie czytałam tylko wieczorami, dopiero w weekendy miałam więcej czasu. Później zazwyczaj polegało to na kilkudniowym napadzie proustomanii, w czasie którego w ogóle nie wychodziłam z domu (zawalając zajęcia itp.), nie sypiałam po nocach i w parę dni 'pożerałam' całość. Zazwyczaj dopada mnie to zimą, więc już niedługo mogę się spodziewać... A ilości się nie obawiaj - jak Cię wciągnie to przerażający stanie się nieubłaganie nadchodzący koniec. Po moim 'pierwszym razie' przeżyłam długą żałobę i nie byłam w stanie zacząć czytać żadnej innej książki. Pozdrawiam ;) P.S. A mąż - 'rzecz' nabyta, zawsze można wymienić na inny model... Tak przy okazji - skąd wiesz, że jestem mężatką? Odpowiedz Link Zgłoś
marcinuss Re: do marcinussa... 06.12.01, 00:03 He, he, też lubię Mikołajka a Mamert to rzeczywiście niezły głupek :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pat Re: . . . IP: 172.16.3.* 06.12.01, 11:09 Interesujący z Ciebie facet... [A Mamert, swoją drogą, to jeszcze nic w porównaniu z Euzebiuszem!] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: imbir Re: . . . IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.12.01, 22:05 Gość portalu: Pat napisał(a): > Interesujący z Ciebie facet... > [A Mamert, swoją drogą, to jeszcze nic w porównaniu z Euzebiuszem!] Ojej takie słowa od tak fascynującej kobiety. Euzebiusz jest gościem fajnym. Zero słów tylko fanga w nos :-) Ale Rosół to jest gość. Tylko chłopaki ze starszych klas się z niego wyśmiewają, że na rosole są oka. Spójrz mi w oczy ! Proszę zajrzyj na wątek "Ucieczka na południe". Przeczytaj koniecznie (jak nie znasz).Proszę Twój wielbiciel marcinuss/imbir Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ptasia Re: Ulisses IP: *.wcp.pl 04.12.01, 19:32 A ja dostałam na 18 urodziny (co już było parę dobrych lat temu ... chlip...) i postanowiłam przeczytać. No i czytałam, np. wracając z Pragi (gdzie tylko Pilsner-Bażant-Mnich-Staropramen-Becherovka), w sumie nic dziwnego, że nic nie zrozumiałam. Dopiero na studiach Joyce jakoś zaczął do mnie trafiać. Odpowiedz Link Zgłoś