IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.07, 20:47
"Jedynka" kilka dni temu wyemitowała film na podstawie powieści
Jelinek. Od niego zaczęłam. Baaaardzo mi się podobał, między innymi
dlatego, że zawierał znikomą ilość słów w stosunku do treści, jaką
przekazywał. Teraz czytam książkę i... hm, jest jeszcze lepsza, ale
wiem także, że film jeno w kilku procentach oddał głębię okaleczonej
przez niszczycielską działalność jej matki psychiki głównej
bohaterki.
Czy ktoś jeszcze pokusił się o takie porównania?
A co jeszcze tej autorki polecilibyście?
A inne książki o zgubnym wpływie matki na córkę?

(Z góry przepraszam za ewentualne zdublowanie wątku, ale jeśli chcę
się z kimś podzielić wrażeniami, robię to, nie przewertowawszy
uprzednio wyszukiwarki:-))
Obserwuj wątek
    • pomme Re: Pianistka 13.10.07, 22:45
      ja najpierw przeczytałam książkę. też bardzo mi sie podobała. Filmu
      nie dałam rady obejrzeć. nie dlatego,że był słaby czy odbiegał
      bardzo od tego co ja sobie "wyreżyserowałam" czytając ( choc
      momentami odbiegał, był chyba łagodnieszy. Znajac finał, nie byłam w
      stanie przezyć tego wszystkiego raz jeszcze, by dotrzeć do końca. To
      było ponad moje siły...
    • ofelia1982 Re: Pianistka 14.10.07, 11:16
      Jej, ja nie bylam w stanie przebrnac przez film..Za mocny jak dla
      mnie i nie rozumiem co mial mi uswiadomic..Ze sa chorzy ludzie? Ze
      mozna chciec uprawiac seks z wlasna matka? Ze mozna lubic ciac sobie
      organy plciowe zyletka??
      OK, sa chorzy ludzie, ale ja nigdy nie zrozumiem gehenny glownej
      bohaterki, bo nie jestem w stanie wejsc w umysl osoby chorej
      psychicznie..dla mnie za ciezkie, za mocne, nie wzbogacil mnie
      jakkolwiek, a tylko zepsul mi wieczor..Tym bardziej nie mam zamiaru
      czytac ksiazki.
      • Gość: Opty..mista Re: Pianistka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.07, 11:53
        Nie lubię takich filmów i takich książek. Dla mnie książka powinna przekazywać
        czytelnikowi jakąś opowieść, najbardziej taka która pozwoli mu odpocząć od
        ponurej rzeczywistości, niż taką która zdołuje i wprowadzi w świat czerni i
        bólu. Zresztą dla mnie świat ludzi chorych nie jest światem dla mnie przyjaznym,
        znam go zbyt dobrze.
        Nie piszę, że taka książka jest zła i niepotrzebna - rozumiem że są osoby które
        lubią takie nastroje, ale one nie są dla mnie, a tutaj ja wypowiadam swoje zdanie.
        • iluminacja256 Re: Pianistka 14.10.07, 13:49
          Eryka nie jest chora. Eryki nikt nie kocha i nikt nie nauczył jej
          kochać - to ogromna róznica.
          • Gość: Ofelia1982 Re: Pianistka IP: *.aster.pl 14.10.07, 17:29
            hmmm...czy nie jest chora? A czy degeneracja emocjonalna nie jest
            juz choroba? O tym mozna dyskutowac.
            • Gość: wena Re: Pianistka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.07, 19:12
              Dla mnie Eryka jest przede wszystkim psychicznie spacyfikowana przez
              matkę, stąd jej problemy, fobie czy upodobania. Nie dane jej było
              zaznać normalnego życia, uporać się ze swoją seksualnością.
              Matka głównej bohaterki-ta to jest dopiero chora i emocjonalnie
              pokręcona...
              • jazzfoxy Re: Pianistka 14.10.07, 21:07
                po lekturze "Pianistki", nie miałam już siły na film, ani inny tytuł...
                ale kto wie, może jeszcze wrócę do Jelinek.
                • Gość: julija_primic Re: Pianistka IP: 83.141.66.* 16.10.07, 14:35
                  ja bylam pianistka zachwycona - fantastyczna ksiazka, nie tylko
                  historia, ale sam jezyk i sposob budowania zdan przez Jelinek.
                  Czytalam tez Pozadanie, ale jednak Pianistka podobala mi sie
                  bardziej, jezeli w kontekscie tej ksiazki mozna uzyc slwoa "podobala"
    • easz Re: Pianistka 16.10.07, 15:28
      Oglądałam film, b. mnie przygnębił. Trochę zniesmaczył też, ale to raczej na
      drugim planie, mało istotne. Postać gł. bohaterki odpychająca, ale poczułam z
      nią jakąś więź? było silne współodczuwanie, aż strach, żeby nie wejść głębiej.
      Może lektura tym grozi?..

      Film mnie nie zniechęcił do książki. Mam na półce - już b. długo, podobnie
      Pożądanie, za które nawet się już zabierałam, tymczasem niedawno przeczytałam
      Wykluczonych z bibl. Ks. jest ok, choć czytałam opinie, że jej najsłabsza. Nie
      odrzuciła mnie, przejęła - tak, ale nie jakoś wyjątkowo. Po filmie, myślę, że z
      Pianistką może być innaczej, bardziej niebezpiecznie? Mam na myśli kwestię zbyt
      bliskiego utożsamiania się? przeżywania, kreację bohatera jednego,
      zagarniającego świat przedstawiony, psychiczną? przestrzeń utworu, kumulację
      cierpienia itd., czego nie ma w Wykluczonych (jest sytuacja z boku), a wyobrażam
      sobie, że może być w Pianistce.
      • Gość: wena Re: Pianistka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.07, 22:19
        Hm...Jeśli film Cię zniesmaczył, to proszę się psychicznie
        przygotować na tysiąckroć większą dawkę zniesmaczenia podczas
        lektury. Mimo wszystko warto, oj warto...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka