Gość: Ivy IP: *.chello.pl 06.09.03, 22:53 wszem i wobec dla tych którzy jeszcze nie wiedzą ogłaszam że 12 września w piątek ukazuje się najnowsza powieść Grisham'a "Król Afer" :) :) :) :) na co mój portfel czeka z niecierpliwością :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: feran Re: Grisham - Król Afer IP: *.txucom.net 07.09.03, 05:44 Tu chodzi chyba o "King of Torts".Jezeli przetlumaczono to jako "Krol Afer" to nieporozuminienie.I to duze. Mozliwe zeby ksiazka sie sprzedawala to tytul chyba odpowiada polskiej publicznosci,ale nie oddaje istoty zagadnienia i chyba krzywdzi Grishama. Poniewaz jest to chyba najbardziej zblizono do prawdy;i biezacej rzeczywistosci;a wiec jak rzeczy sie maja ;jak sa robione w USA. I absolutnie nie sa to zadne afery.Jak najbardziej zgodne z prawem i akceptowane.Nie sa to zadne przekrety ani afery.Wszystko jak w zyciu ;poza zakonczeniem. Slowo "Torts",czyli torty,jest terminem scisle prawniczym ,o bardzo precyzyjnym znaczeniu,dotyczy tylko i wylacznie pewnej dziedziny prawa o odszkodowniach za poniesiona strate,gdy istnieje duza liczba poszkodowanych. Nie wiem jakie jest polskie okreslenie, a wiec jaki moglby byc tytul;"Krol Odszkodowan"?. Prykladem z Polski jest wyplata odszkodowan przez Niemcy dla ludzi ktorzy byli przymusowanymi pracownikami w czasie 2 wojny.To jest typowy Tort. Wszyscy prawnicy ktorzy brali w tym udzial i zarobili na tym pieniadze zupelnie legelnie i uczciwie;niemieccy,polscy i amerykanscy - to wlasnie prawnicy"tortowi" W USA takich tortow jest wiele.Najbardziej znane to :azbest,silikonowe implanty biustu,papierosy/przemysl tytoniowy. Odpowiedz Link Zgłoś
szwedzka Re: Grisham - Król Afer 07.09.03, 11:33 Gość portalu: feran napisał(a): > Tu chodzi chyba o "King of Torts".Jezeli przetlumaczono to jako "Krol Afer" to > nieporozuminienie.I to duze. Niech zgadnę: książkę wydaje "Amber", znowu niechlujnie przetłumaczoną, niechlujnie opracowaną, byle tanio, byle szybko, byle jak, byle zarobić? Paweł Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michaś Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 14.09.03, 15:22 Amber i może niezbyt dobrze wydana, ale moim zdaniem świetnie przetłumaczona, bo czyta się znakomicie. Odpowiedz Link Zgłoś
jankes2 Re: Grisham - Król Afer 14.09.03, 09:53 Nie, Szanowny Czytelniku, w języku angielskim słowo "Tort" nie znaczy bynajmniej "Tort", taki smakowity, do jedzenia. Jest to termin wybitnie prawniczy, którego nie da się raczej zjeść, i oznacza czyn niedozwolony, tzw. delikt. Odszkodowania wypłacane Polakom za przymusową pracę podczas drugiej wojny światowej nie są przykładem klastcznego "tortu", jak Czytelnik raczył to nazwać. W klasycznym "torcie" - trzymajmy sie tego określenia - odszkodowania wypłaca firma, nie państwo czy rząd. Zgadzam się, że tytuł powieści Grishama powinien brzmieć inaczej, jednak ponieważ w naszej terminologii - i praktyce - prawniczej określenia takiego nie ma, nie dziwię sie, że przetłumaczono go w taki własnie sposób. Jeśli czytelnik uważnie przeczyta powieść, na pewno zauważy, że Grisham ten system potępia, że owe "torty" sa dla niego przykładem potężnych AFER, właśnie afer, na których można zarobić krocie. Nawiasem mówiąc, książka jest bardzo dobra, świetnie przetłumaczona, żywo i ze smakiem. Warto ją przeczytać, choćby z ciekawości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: feran Re: Grisham - Król Afer IP: *.txucom.net 15.09.03, 05:15 W jezyku angielskim,w USA,istnieje slowo tort w zaczeniu cistka,niezbyt powszechne,ale istnieje.Wiekszosc natives objasni:flaked pastry-czyli ciasto francuskie nie polski tort.Jest uzywane powszechnie w telewizji na Food Channel (24 godziny wylacznie o kuchni,gotowaniu,restauracjach),takie slawy jak Emeril Lagasse,Wolfgang Puck,Jack Thorez pieka tort "na zywo" Mi chodzilo o wyjasnienie slowa torts - jako terminu prawniczego-dla czytelnika polskiego,nieobeznajmionego z systemem prawnym USA. Jeszcze raz chodzi o odszkodowanie w pieniadzach,w oskarzeniu cywilnym,najczesciej gdy dotyczy to duzej liczby(czsami idacej w miliony) poszkodowanych;np palaczy paierosow. W sprawie odszkodowan dla polskich pracownikow przymusowych w Niemczech to tez firmy prywatne takie jak Siemens,BMW,Benz daly pieniadze,rzad federalny Niemiec byl tylko posrednikiem. Polskiego tlumaczenia nie czytalem. Odpowiedz Link Zgłoś
mika_1 Re: Grisham - Król Afer 04.10.03, 19:27 Chyba mniejsza o to, jak przetlumaczono tytul. Ja akurat ma okazje delektowac sie oryginalem. Musze przyznac, ze po rozczarowaniu "Malowanym domem" z radoscia stwierdzam, ze Grisham znowu wrocil do formy:) Swietna ksiazka! Odpowiedz Link Zgłoś
hania55 Tort 07.10.03, 14:29 Tort, to w przybliżeniu delikt, czyli zawinione spowodowanie szkody na gruncie prawa cywilnego. Faktycznie, tytuł angielski znacznie lepiej pasuje do treści książki, niż polskie tłumaczenie. Zresztą błędów w tłumaczeniu terminologii prawniczej jest cała masa - czy w wydawnictwach nie mogliby zachowywać choć minimum staranności? Sama książka - stary, dobry Grisham. Przeczytałam, unieruchomiona w podniebnym środku lokomocji, z dużą przyjemnością. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Re: Tort IP: *.chello.pl 08.10.03, 07:40 Po pierwsze, pretensje do ewentualnych błędów w tłumaczeniu terminologii prawniczej należy kierowac do konsultanta: wbrew temu, co piszesz, wydawnictwo sie jednak postarało, bo go zaangażowało. Po drugie, trzeba pamiętać, że książki Grishama to literatura popularna, że czytają ją ludzie nie mający pojecia o prawie polskim, nie wspominając już o amerykańskim, i ze w sumie nie obchodzi ich, jakie to prawo jest, zwłaszcza że bardzo rózni się od polskiego. Obchodzi ich to, żeby książka się dobrze czytała, to najważniejsze, i nie dziwie się konsultantowi, że byc może w kilku przypadkach nie interweniował: dla przeciętnego czytelnika kwestia stałaby się jeszcze bardziej zagmatwana i niezrozumiała, a wstawianie odnośników byłoby obłędem, gdyż dobra książka stałaby sie podręcznikiem dla studentów prawa. Kompletny bezsens. Po trzecie, sprawa tytułu: bardzo często nie tłumaczy się tytułu dosłownie. Do tytułów trzeba mieć ucho i wiedzieć, czy dobrze zabrzmią po POLSKU, nie po angielsku. Wyobrażasz sobie tytuł KRÓL DELIKTÓW" czy "KRÓL ODSZKODOWAŃ"? (nie wspominając już o idiotycznej propozycji któregoś z uczestników forum, żeby przetłumaczyć go na KRÓLA TORTÓW). Kompletna bzdura i nie o to chodzi. Tytuł ma zachęcić czytelnika do kupienia książki i przekładając go na polski, bardzo często się go zmienia, to naturalne i zupełnie dopuszczalne. Odpowiedz Link Zgłoś
hania55 Re: Tort 08.10.03, 10:22 Gość portalu: Marcin napisał(a): > Po pierwsze, pretensje do ewentualnych błędów w tłumaczeniu terminologii > prawniczej należy kierowac do konsultanta: wbrew temu, co piszesz, wydawnictwo > sie jednak postarało, bo go zaangażowało. > Po drugie, trzeba pamiętać, że książki Grishama to literatura popularna, że > czytają ją ludzie nie mający pojecia o prawie polskim, nie wspominając już o > amerykańskim, i ze w sumie nie obchodzi ich, jakie to prawo jest, zwłaszcza że > bardzo rózni się od polskiego. Obchodzi ich to, żeby książka się dobrze > czytała, to najważniejsze, i nie dziwie się konsultantowi, że byc może w kilku > przypadkach nie interweniował: dla przeciętnego czytelnika kwestia stałaby się > jeszcze bardziej zagmatwana i niezrozumiała, a wstawianie odnośników byłoby > obłędem, gdyż dobra książka stałaby sie podręcznikiem dla studentów prawa. > Kompletny bezsens. > Po trzecie, sprawa tytułu: bardzo często nie tłumaczy się tytułu dosłownie. Do > tytułów trzeba mieć ucho i wiedzieć, czy dobrze zabrzmią po POLSKU, nie po > angielsku. Wyobrażasz sobie tytuł KRÓL DELIKTÓW" czy "KRÓL ODSZKODOWAŃ"? (nie > wspominając już o idiotycznej propozycji któregoś z uczestników forum, żeby > przetłumaczyć go na KRÓLA TORTÓW). Kompletna bzdura i nie o to chodzi. Tytuł > ma zachęcić czytelnika do kupienia książki i przekładając go na polski, bardzo > często się go zmienia, to naturalne i zupełnie dopuszczalne. Co do tytułu - ok. Co do niechlujstwa w tłumaczeniu: nie obchodzi mnie, czy w książce zastosowano fachowe słownictwo prawnicze, z dziedziny inżynierii genetycznej czy ceramiki sumeryjskiej - chciałabym, żeby tłumacz / konsultant zadał sobie trud sprawdzenia kilku terminów w innych źródłach, nie tylko w podręcznym słowniku albo na stronach onetu. Na pewno nie wpłynęłoby to na "łatwość czytania", a sprawiałoby znacznie lepsze wrażenie. PS. Reprezentujesz wydawnictwo Amber, że tak go bronisz? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Re: Tort IP: *.chello.pl 08.10.03, 12:21 Nie reprezentuje AMBERA, tylko siebie, ale tak się przypadkiem składa, ze często mam do czynienia z prawem, w tym amerykańskim, i wybacz, ale nie zauważyłem tam rażacych błędów terminologicznych, a jeśli są, nie rzucają sie w oczy. I podtrzymuję to, co napisałem poprzednio: wiele amerykańskich określen prawniczych nie ma jednoznacznych odpowiedników w języku polskim, gdyż mamy zupełnie inny system prawny. Jeśli są, są przetlumaczone, a raczej wytłumaczone opisowo, a "wytłumaczeń" nie sposób zamieścić w polskiej wersji, bo wypadłyby idiotycznie, zwłaszcza w dialogach. I mylisz sie, wpłynęłoby to na łatwośc czytania, i to bardzo. To jest książka "rozrywkowa", nie naukowa. Przeciętnego czytelnika nie interesuje na przykład, czym rózni sie "bezprawne zatrzymanie cudzego mienia" do "bezprawnego zatrzymania czyjegoś majątku". Prawna róznica jest, ale i bez jej szczegółowego wyjaśniania wszyscy rozumieja, o co chodzi, prawda? Z uściskami Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Grisham - Król Afer 08.10.03, 12:59 Jesli chodzi o odszkodowania dla duzej grupy osob poszkodowanych to o tym bylo w ksiazce Grishama "Wezwanie". Czy "Krol Afer" jest o tym samym??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 08.10.03, 13:27 Coś ci się pomyliło z tym "Wezwaniem" Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Grisham - Król Afer 08.10.03, 14:03 Nic mi sie nie pomylilo. Jesli czytales "Wezwanie", to tam przeciez chodzi o to, skad ojciec-sedzia wzial taka ogromna kase. I okazuje sie, ze bral udzial w procesie o odszkodowanie grupowe. I jest tam cala historia adwokata, ktory na tym wyskoczyl i takie pozwy grupowe skladal i caly wyklad o tym, jak to dziala w Stanach i jak w Europie tego pojac nie moga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 08.10.03, 14:18 Pod tym względem masz racje: pieniądze pochodziły z na zwijmy do łapówki, a i w Wezwaniu, i w Królu Afer przeiwjają się te same postaci, spece od odszkodowań grupowych. Tu masz racje. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Grisham - Król Afer 08.10.03, 14:25 Byc moze w czasie pisania "Wezwania" Grisham nie rozwinal w pelni swoich pomyslow, wiec byla to jakby przygrywka, a "Krol Afer" to juz pelen utwor. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: feran Re: Grisham - Król Afer IP: *.txucom.net 07.09.03, 05:49 Poza tym slowo Tort ma dosc dobre skojarzenie. Bo tym Tortem mozna sie dobrze pozywic,upasc,najesc do syta,zostac krolem,a nawet przezrec,zwymiotowac tym tortem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika_69 Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 08.10.03, 21:09 Oj,i po co się spierać- Przeciez każdy medal ma dwie strony- i każdy na tym forum będzie bronił swoich przekonań- co wydaje mi się najbardziej słuszne. Ale tak dla "rozyrwki" polecam stronkę: republika.pl/tlumok/ Jest dość ciekawa i po dokładnym jej przestudiowaniu mozna wiele wynieśc. Osobiście dodam,ze praca tłumacza nie jest łatwym zajęciem-jak wiemy nie polega tylko na dobrej znajomości słownictwa czy konsultacji w zakresie profesjonalnej tematyki.To takze dobre wyczucie realiów utworu,odpowiednie dopasowanie do polskiego czytelnika. Nalezy pilnowac się,aby unikać "kalki lietrackij" co jest bardzo trudne.Gubi też gdy tłumacz chciałby pozostawić cząstkę samego siebie lekko naginając fragmenty. Jak już zostało tu w postach wspomniane bardzo często jest tak,ze w wielu przypadkach tutył zostaje zmieniony, zaadoptowany na polskie możliwości- co raczej jest własciwym zachowaniem tłumacza,bo tłumacząc coś wprost uzyskamy predzej efekt absurdu i mało kto siegnie po książkę,w rezultacie czego wszyscy będa stratni.A przeciez chodzi o zainteresowanie czytelnika a nie zniechęcenie go.A wbrew pozorom dobranie tytułu jest najtrudniejszą zazwyczaj częścia całej pracy nad tłumaczeniem; pzdr. ps.Marcin, masz spororacji w swoich postach, popieram, jesli wolno to sie też do nich dołaczę. :) Odpowiedz Link Zgłoś
szwedzka Re: Grisham - Król Afer 09.10.03, 01:37 Gość portalu: mika_69 napisał(a): > Ale tak dla "rozyrwki" polecam stronkę: > republika.pl/tlumok > Jest dość ciekawa i po dokładnym jej przestudiowaniu mozna wiele wynieśc. Z tej strony można wynieść jedno: naukę, jak nie należy oceniać czyjejś pracy. Casus tej strony był dokładnie dyskutowany na pl.hum.tlumaczenia kilka lat temu (ta strona jest w zasadzie od tamtego czasu nieczynna), więc w telegraficznym skrócie: - zły tłumacz to nie debil, kretyn, pacan ani tłumok, tylko po prostu zły tłumacz; dziwi mnie, że wymienieni tam tłumacze pozwalają się obrażać, zamiast wytoczyć autorowi strony proces o naruszenie dóbr osobistych (skoro jesteśmy przy prawie); - część ocen była sformułowana bez podawania przykładów, część zawiera pojedyncze przykłady; - bardziej szczegółowe wypowiedzi pokazują, że sami autorzy strony nie mają zielonego pojęcia o zasadach przekładu, o ich żenującej polszczyźnie nie wspominając. > Jak już zostało tu w postach wspomniane bardzo często jest tak,ze w wielu > przypadkach tutył zostaje zmieniony, zaadoptowany na polskie możliwości- co > raczej jest własciwym zachowaniem tłumacza, Ale przecież o tytule nie decyduje tłumacz, tylko wydawnictwo. Paweł Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika_69 Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 08:15 "Ale przecież o tytule nie decyduje tłumacz, tylko wydawnictwo. " Wiesz teoretycznie masz rację,to wydawnictwo ma to ostatnie słowo,ale w praktyce najczęściej jest tak,ze jeżeli sami widzą iz coś ma racje bytu wtedy tego nie neguja czy w jakis razacy sposób zmieniają.A juz tym bardziej,gdy pracuje dla nich osoba sprawdzona i dłuższy okres czasu. Natomiast prawdą jest,ze każdy znas mógłby się przyczepić do każdej przetłumaczonej pozycji porównując ją do oryginału.Jednem spodoba się coś, co inny skrytykuje i uzna za fuszerkę. Dlatego własnie wcześniej wspomniałam,ze wbrew pozorom aby dobrze tłumaczyć nie wystarczy jedynie bardzo dobra znajomość języka obcego- bardziej liczy się znajomosc jezyka ojczystego,na który książka jest przekładana. A co do strony-to pokazuje ona tylko fakt,jacy jestesmy krytyczni,nie potrafiąc jednoczęśnie spojrzec na sprawę z różnych stron.Jestem więcej niż pewna,ze połowie osób,które miały okazję się tam pojawić dano tekst nawet dłuższy akapit to raczej marnie by sobie z tym poradziły.No ale cóz,krytykowac zawsze było łatwiej.... pozdrawiam Mika. Odpowiedz Link Zgłoś
szwedzka Re: Grisham - Król Afer 09.10.03, 16:10 Gość portalu: mika_69 napisał(a): > "Ale przecież o tytule nie decyduje tłumacz, tylko wydawnictwo. " > > Wiesz teoretycznie masz rację,to wydawnictwo ma to ostatnie słowo,ale w > praktyce najczęściej jest tak,ze jeżeli sami widzą iz coś ma racje bytu wtedy > tego nie neguja czy w jakis razacy sposób zmieniają. Wszystko pięknie i ładnie do czasu, gdy wydawnictwo akceptuje propozycje tłumacza. Często jest jednak tak, że wydawnictwo daje tytuł, którego tłumacz nie wymyślił (przetłumaczył) i na który nie wyraził zgody. A potem tłumacz świeci oczami za źle "przetłumaczony" tytuł. > Natomiast prawdą jest,ze każdy znas mógłby się przyczepić do każdej > przetłumaczonej pozycji porównując ją do oryginału.Jednem spodoba się coś, co > inny skrytykuje i uzna za fuszerkę. Do końca się nie zgodzę. Na pewno każdą książkę można przetłumaczyć inaczej, lepiej, co nie znaczy, że istniejące tłumaczenie jest złe. Trzeba umieć wyważyć na ile lepsze propozycje czy błędy dyskwalifikują przekład. A tego właśnie domorośli krytycy nie potrafią. Paweł Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 09:15 Widzę, że zrobiło sie z tego forum dla tłumaczy! Wiesz, autorowi strony procesu raczej nie wytoczysz. Krytykować każdy ma prawo, obojetnie, czy krytyka jest słuszna czy nie. Zawsze oberwie tłumacz, żeby nie wiem jak się starał. Trzeba po prostu lekceważyć krytykę debilną i pozbawioną podstaw i reagować na krytykę słyszną, choćby poprawieniem jakości swojej pracy. Tłumaczy naprawdę dobrych jest niewielu. Nazywam ich rzemieślnikami, co jest określeniem jak najbardziej pozytywnym, gdyż prawdziwych artystów jest w każdym kraju jest ledwie kilku. Najwięcej błędów popłniają wydawnictwa, zlecając przekłady ludziom nie mającym pojęcia ani o języku oryginału, ani o ojczystym. I tu tkwi źródło całego zła. Z pozdrowieniami. Odpowiedz Link Zgłoś
szwedzka Re: Grisham - Król Afer 09.10.03, 16:19 Gość portalu: Marcin napisał(a): > Widzę, że zrobiło sie z tego forum dla tłumaczy! Wiesz, autorowi strony > procesu raczej nie wytoczysz. Krytykować każdy ma prawo, obojetnie, czy > krytyka jest słuszna czy nie. Oczywiście, że każdy może krytykować, że krytyka wcale nie musi być słuszna, ale prawo jednoznacznie zabrania krytyki, która jednocześnie jest znieważaniem. Autorowi strony wydaje się, że zabawnie zestawił tłumacz/tłumok, a tymczasem tłumok jest słowem obraźliwym. Recenzent może napisać, że śpiewak fałszuje, pieje jak kogut, chrypi jak zdarta płyta, choćby był to sam Kiepura, ale nie ma prawa napisać, że śpiewak jest debilem, choćby rzeczywiście fałszował, piał itd. Autor strony narusza dobra osobiste tłumaczy i mnie dziwi, że na to pozwalają. Paweł Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 09:08 Mika, masz wiele racji, ale nie zgadzam sie co do jednego: tłumacz ZAWSZE pozostawia w przekładzie cząstkę samego siebie. To nie do uniknięcia. Co wiecej, zawsze byłem zdania - z którym większość z Was zapewnie sie nie zgodzi - że czytelnik nie dostaje do ręki pracy autora, tylko pracę tłumacza. Przecież nic nigdy nie zastąpi oryginału, a każdy przekład jest PRZEKŁADEM, a więc nie ORYGINAŁEM. Zawiera słowa, zwroty, określenia, które wybrał tłumacz, więc jest to jego WERSJA oryginału, a nie oryginał jako taki. To już nie cząstka: moim zdaniem to CAŁOŚĆ, choć byc może brzmi to zbyt dumnie i zadziornie. Z uściskami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika_69 Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 11:15 Tak, to fakt,ale zawsze trudno jest uniknąć przekroczenia tej cienkiej granicy.Zobacz jak często się zdaża,ze tłumacz próbuje poprzez przekład literatury realizować swoje niespełnione marzenia bycia pisarzem.I tutaj zaczyna tworzyc,nagina realia oryginału.A to już jest moim zdaniem zbrodnia. Poza tym zauważyłam,że wielu wydaje się,ze przekład-tłumaczenie literatury "to bułka z masłem" polegająca na znajomości języka.Schodki zaczynają się gdy człowiek tak na prawdę zaczyna poznawać "zaplecze" i prace związaną z tą profesją.A w rzeczywistości na prawdę ciężko jest spełnić kilka czasem kilkanaście warunków pojawiających się przy pracy z daną pozycją. Ojjjj, i chyba w tym własnie momencie zaczynam ich broniććććć.....no cóż..... Mika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 12:05 Znowu masz rację, Mika, ale znowu nie do końca, lecz z przyjemnością z Toba polemizuję. Ta cienka granica, o której wspominasz: moim zdaniem tłumacz przekracza ją juz samym tym, że tłumaczy. Wkracza w świat pisarza i zastępuje go swoim światem. Świat tłumacza nigdy nie będzie światem autora i odwrotnie. Cały czas chodzi mi tylko o jedno, o to, że PRZEKŁAD jest PRZEKŁADEM, wersją TŁUMACZA, nie AUTORA. Tym samym cienka granica została juz dawno przekroczona. Masz rację, jesli tłumacz nagina realia, zmienia fakty to już dno, ale język naginać musi, inaczej sie nie da, gdyż jest to jego język, nie język autora. Żeby nie wiem jak sie starał, nie dorówna oryginałowi. To on tworzy NOWY oryginał, swój własny. MOże brzmi to okropnie, ale uważam, że tak jest. Co do niespełnionych pisarzy: jeśli nie przesadzają (patrz naginanie realiów) i maja dobre pióro, to bardzo pomaga w tłumaczeniu. Tacy ludzie maja polot, piszą świetnym językiem, dzięki czemu przekład zyskuje. Gorzej, jeśli - jak piszesz - biorą sie do tego ludzie "znajacy język". Tak, "Bułka z masłem" - wtedy jest koszmar. Z uściskami i całusami. Odpowiedz Link Zgłoś
mika_69 Re: Grisham - Król Afer 09.10.03, 13:25 O,no proszę,rzadko się zdarza polemika bez jawnej wrogości..:) pocieszające:) A i tak najfajniejsze w tej całej zabawie jest to,że załózmy dwóch tłumaczy w tym samym czasie zajmie sie tą sama ksiązka i obaj bedamieli obiekcje co do swoich tekstów.Dlaczego? byc moze dlatego,ze każdy z nas jak by nie było inaczej odbierze utwór inaczej go zinterpretuje inne wnioski wyciągnie.A to już wpływa na dobór słownictwa.Każdy z nich inaczej okrasi tekst i tak powstaną dwa różne przekłady. Ha, no własnie tłumacz wkracza w świat autora,ale nie powinien zbyt pewnie w tym świecie sie poczuć,żeby ten świat pzostał jednak utora a nie tłumacza, gdyż jak wspomniałeś tłumacz stworzy swój własny świat-odrębny,przy czym podwaliną jest ten stworzony przez autora oryginału:):):) Bo jak zbyt pewnie sie poczuje to wtedy zaczyna naginać:) Spotkałes się moze z "Lolitą" Nabokov'a w oryginale i w przekładzie?? co otym sądzisz?......hm.... rozumiesz teraz o co mi chodzi?:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 15:05 Mika, no własnie: światy naszych tłumaczy i jeden świat Nabokova. Tak, czytałem oryginał i bardzo mi się podobał. Lejesz wodę na mój młyn: podwalina autora i świat tłumacza, czyli juz NIE AUTORA. Tłumacz stworzył swoj własny, własnymi-jak piszesz - słowami, dobierając takich, nie innych określeń. I masz rację, jeśli tę samą książkę przetłumaczy dwóch, będą to dwie różne książki. Miło się z Tobą rozmawia, i chyba moglibysmy tak długo, ale boję się, że wyrzucą nas z tego forum. W każdym razie przyjemność dla mnie była rzadka i wielka. Jak zwykle z uściskami i całusami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika_69 Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 15:18 I powiedz, jak Ci sie przekład podobał? Moim zdaniem oryginał był rewelacyjny.....co do przekładu.... :) A widzisz,nawet polemikę można w zgodny dialog zamienić- w końcu-ufffffff :):) chociaż nie zawsze się to udaje,nie raz taka polemika przechodzi w dość ostrą wymianę zdań.. tak było na przykład na forum- auto-moto- oj co tam się w przypadku jednego niewinnego postu działo....:) hm... nic się nie bój,nie wyrzucą..:)w końcu prywatności państwowej nie naruszamy,a to,ze sobie człowiek "wirtualny" dialog kontunuuje to co w tym złego??:)inni tez się moga przyłączyć..:)kazda opinia mile widziana. buziak. M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michał Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 16:29 Mika, przekład mi się nie podobał, pewnie dlatego, że lubię Nabokova i to, co czytałem, czytałem w oryginale. Znowu ten oryginalny świat autora - żaden inny go nie zastąpi. Poza tym jestem już w pewnym sensie zboczony, niejako zawodowo: wszystko to, co czytam po polsku, filtruje przez sito poprawności językowej, "ładności", brzmienia, tego specyficznego smaczku, który jest, albo którego nie ma; zwykle go nie ma, bo, jak już ustaliliśmy, kazdy tłumacz ma swój smaczek; lubię schabowe, co nie znaczy, że wszyscy muszą je lubić. Przykładów owych światów jest sporo: ostatnie tłumaczenie Kłobukowskiego (Lord Jim) rózni się strasznie od starego przekładu nie pamiętam juz czyjego; w tym przypadku to kwestia czasu i zmieniającego się nieustannie języka; Kłobukowski przetłumaczył to po prostu na współczesną polszczyznę i czyta się to duzo lepiej. Ale zostawmy klasykę: "Malowany dom" Grishama, w wydaniu Świata Książki i w wydaniu Ambera to dwa różne Grishamy. Podobnie le Carre "Ze smiertelnego zimna"; nawiasem mówiąc, nie znoszę Stillera. Przykładów jest wiele, dlatego uparcie podtrzymuję to, od czego wyszliśmy: świat tłumacza nie jest światem autora; sam fakt tłumaczenia jest przekroczeniem owej cienkiej granicy; w przekładzie autor książki przestaje istnieć, oddając głos tłumaczowi i modlac się, żeby świat tłumacza był w miarę zbieżny z jego światem. Na pewno to znasz: przekład jest jak kobieta: piękny nie jest wierny, wierny nie jest piękny. I do tego sprowadza się praca tłumacza. Całusy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika_69 Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 19:47 Oj,no własnie,ja też mam uczulenie na P.Stillera.I czy przypadkiem nie było tak,zę to on wasnie przełożył "Lolitę" i jego słynne" poryjkował" w miejsce "musnął wargami" :) I tak to fakt,cięzko jest się pozbyć nawyku analizowania i podpatrywania.Często sama się łapię na tym,ze na dłuższa chwilkę zatrzymuję się przy akapicie i zastanawiam się jak ja bym to napisała itp.Tego juz trudno jest się pozbyć. Ja natomiast uwielbiam trylogię Dave Pelzer'a "The child called It"; "the lost boy" oraz "A man named Dave" uwielbiam po prostu te ksiażki i oryginał magluje i magluje jak tylko mogę.NAtomiast do przekładu nawet sie nie zbliżam,czytałam zaledwie fragment i juz po tym wiem,ze nie oddałoby tego samego efektu co oryginał. Ale z drugiej strony nie wszyscy jednak czytają w oryginale.Jest większosć osób która pozostaje przy przekładzie z różnych przyczyn- czasami niekoniecznie wynikających z niedostatecznej znajomosci słownictwa,a z pośpiechu. I własnie ze względu na te osoby powinno się onich szczególnie pamietać i jak najlepiej się dla nich starać,aby byli zadowoleni z tego,co przeczytają,bo w tym momencie to podwójny sukces- tłumacza i autora.Tłumacza- bo stworzył dla czytelnika świat bliski jego rzeczywistości, i autora- bo stworzył wielkie dzieło. oj tak,tak znam to,ze przekład jest jak kobieta....:):):) Mika. pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika_69 Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 11:18 A może by tak samemu sprawdzić się w roli tłumacza:):):)??? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=517&w=8411619 pzdr. i wiele buziaków. M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 12:07 Wielkie dzięki za zaproszenie. Należałem, wyrzucano mnie, znowu należałem i znowu mnie wyrzucano. Juz chyba nie chcę. Całusy raz jeszcze Odpowiedz Link Zgłoś
mika_69 Re: Grisham - Król Afer 09.10.03, 13:26 Żartujesz? jak to?? z zajęć Ciebie wyrzucono? to coś Ty Chłopaku tam tworzył?? O ile wiem, na Jaworzynskiej cięzko jest stamtąd wylecieć:) ojojojjjj M.:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 14:36 Mika, nie, nie z zajęc: ze Stowarzyszenia, za konsekwentne niepłacenie składek. Całuję Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika_69 Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 15:19 No ładnie,to żeś się naraził:) a swoją drogą widziałeś zajęcia? M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michał Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 15:37 Nie, nie widziałem. W którymś ze Stowarzyszeń (o ile pamiętam, przed laty był taki czas, że były dwa i z obu wyleciałem; uwielbiam zalegać ze składkami) miałem prowadzić takie zajęcia z Tomkiem Mirkowiczem, ale nie wyszło, bo Tomek był wstydliwy. Ale to już historia. Słyszałem, że niektóre są bardzo fajne. Ponieważ parę razy mnie wyrzucano i ponieważ Stowarzyszenie nic w sumie nie daje (tylko zabiera!), coraz bardziej cenię sobie wolność. Całuję mocno Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika_69 Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 20:04 O,weteran Stowarzyszenia:) Ja chyle czoła i wielkie pokłony w strone Marka Cegieły :) ojaaa, to jest wzór- niesamowity człowiek.Przez rok pod jego okiem na tych warsztatach nauczyłam się tak wiele.W tym roku tez bym tam poszła,czekałam z niecierpliwoscią,ale sie okazało,ze grupa,którą utworzyli jest we wtorki dokładnie wtedy kiedy mam wieczorem zajęcia. czekam,mozę jeszcze jedna utworzą ...:) pzdr. Mika aha, jeszcze jedno-Michał,Marcin jak to w końcu jest :):):) Mika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 20:15 Tym razem prawdziwe, to znaczy imię. M.Cegiełły nie znam, ale o nim słyszałem. Nie obraź się, ale szczerze mówiąc, nie bardzo wierzę we wszelkiego rodzaju warsztaty. Wierzę w ciężką harówkę, od rana do nocy, wierzę w błędy, które widać dopiero po trzecim czytaniu, lub których nie widać, a więc te najgorsze. W dziesiątki prób, w zabawy ze słowami, w badanie ich brzmienia, krótko mówiąc wierzę w żmudną praktykę, która z czasem przynosi - choć nie zawsze - w miarę dobre rezultaty. Ale każdy czerpie jak może i cieszę się, że wielu rzeczy się tam nauczyłaś. Buuu, nie jestem weteranem Stowarzyszenia. Uznałem po prostu, że tzw. członkostwo (przepraszam za słowo) na nic mi sie nie przyda, ale, jak już mówiłem, każdemu wedle gustu. Mika, nie chyl czoła przed autorytetami. Autorytety są po to, żeby je obalać. To dobra zasada. Powodzenia na zajęciach. Oby je utworzyli. Całusy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika_69 Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 20:45 No ładnie,a ja już myslałam,ze to kobieta ma wiele twarzy :) Ale zobacz,taki warsztat dobry jest na poczatek-tam daja Ci wiel wskazówek,rad jak przygotować się jak się zabrać za cos,co nie jest ot tak spacerkiem po plaży.Tam własnie wskazują na te wszystkie niuanse.I myslę,ze na dobry poczatek to bardzo dobre.Poza tym możliwość porównania swojego dzieła z kims innym, wysłuchania wszeslkich "za i przeciw" jest istotne-zwłaszcza na poczatku. Jasne ze pierwsze kroki zaleza od własnego zaangazowania,ale dzieki tym warsztatom minimalizuje się upadek z dywanu na podłoge:) I pewnie,ze praca nad tekstem,słownictwem,konstrukcjami itp. jest zmudną czasem wręcz niewdzieczną pracą,a często nagroda jest satysfakcja z wartościowego efektu;ale do tego daleka droga.Często jets tak,ze poczatek idzie niexle i sprawnie przy czym wystarczy natknąc się na jedno neiwdzęczne zdanie,tak niepozorne i oporne,ale w żaden sposób nie mozna go nazwac po polsku,tak aby było zrozumiałe dla czytelnika i całości nie psuło,i wtedy własnie krew zalewa- bo przeciez rozumiesz,wiesz o co chodzi,ale za ch..ę przebrnać nie można az przypadkiem się natrafia- i to jest fajne uczucie. Ojjjjjj niekoniecznie- jezeli by tak wszelkie autorytety obalać to z kogo potem brac przykład?? kogo cenic,kogo szanować... ps.a czy nie jest i tak,ze gdy powraca się do jakiegoś akapitu po kilku dniach to za każdym następnym czytaniem ma się wrażenie że cały jest do kitu???to okropne. Mika hi hi hi pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 21:11 To fajnie, że ci te warsztaty pomagają. Kiedy zaczynałem, po prostu niczego takiego nie było, a jeśli było, nic o tym nie wiedziałem. Masz rację, kiedy można sprawdzić i porównać, jak zrobili to inni, KREW CZŁOWIEKA ZALEWA, ŻE NIE ZROBIŁ TEGO TAK JAK ONI. I satysfakcja, jesli wypadłeś lepiej. Fakt, praca bywa żmudna, a efekt końcowy nigdy taki, jak by sie tego sobie życzyło. Piszesz o akapicie, który wydaje ci się do kitu. A miałaś kiedys tak, że przetłumaczyłaś książkę, po czym uznałaś, że cały przkład jest do bani? Tak też bywa. Mika, autorytet jest autorytetem do czasu. Potem TRZEBA GO OBALIĆ, bo inaczej nie miałby następców. Darwin sie kłania. A poza tym coraz bardziej Cię lubie. Całusy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika_69 Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 21:36 Całą ksiązke??? Chłopie,ja dopiero raczkuję,a raczej, zamierzam raczkowac- aczkolwiek nie bardzo mi to wychodzi;jakos jeszcze nie mam opracowanej strategii wejścia.Niby wyznaję zasade,ze jeżeli nie drzwiami to oknami,ale jeszcze nie mam na tyle silnych plecow by mieć jakakolwiek szansę,no cóż tutaj już działają siły wyzsze wynikające z sytuacji na rynku itp.Wszedzie licza sie certyfikaty ,papierki itp.A ja się nimi poszczycić nie moge,prócz tego ze Stowarzyszenia:) Ale książka będzie i to nie jedna,mam nadzieję:) tyle,ze przesunie się odrobinkę w czasie.Freelancer to coś co Miki lubia najbardziej:) To w takim razie autorytet rodzica wg szanownego Darwina tez nalezy obalić? Czy może tutaj w imię kompromisu zastosujemy wyjątek od reguły:) szanuje wszelkich teoretystów itp,ale jednak ja wole swoje teorie-i tak,jak na przykład w wielu przypadkach teoria Maslow'a moim zdaniem jest błedna, tak twierdzę,że warto miec te szczególne autorytety,których jednak się nie obala!!! To kiedy Ty zaczynałes?w której epoce [żartuję]- te warsztaty organziowane są od kilku już lat; no fakt,choć mogłeś o nich nie wiedzieć:):):) a poza tym, to nie mnie coraz lubisz, po prostu polemika Cie wciągnęła,a to różnica:) M. hi hi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika_69 Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 22:04 ojjj chyba nam kawał zrobili i wpisy przeniesli...:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 22:15 Mika, chyba nas wcięło, bo nie moge nigdzie znaleźc wątku. jankes2@poczta.gazeta.pl To mój adres. Gdybysmy się zgubili, gdyby wycięli wątek Grishama, napisz. Jasne! Jeśli ktos może, Darwina też. Jeśli ma solidne argumenty, które zaprzeczą jego argumentom. Od początku świata obowiązuje zasada: uczeń musi prześcignąc mistrza, w przeciwnym razie okazę się marnym uczniem. Buuu, zaczynałem dawno. Warsztaty były organizowane jeszcze za komunizmu, ale w nich nie uczestniczyłem. Polemika mnie wciągnęła, co nie zmienia faktu, że Cie lubie i szanuje za poglądy. Jak zawsze całuje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: janek Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 09.10.03, 22:18 Jeszcze jedno: napisz, czy już cokolwiek przetłumaczyłaś. Chodzi mi o literaturę piekna, popularną, byle nie techniczną. Może uda mi się Ci pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika_69 Re: Grisham - Król Afer IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.10.03, 22:57 Oj, dziękuję to miłe,ale pomóc w żaden sposób mi nie możesz ewentualnie "dobrymi radami",które są zawsze w cenie. A choćby i z tego względu,ze jak juz wspomniałam,w tym kraju lubuja się w papierkach-a ja będąc dopiero w trakcie przygotowania do CPE nie mam wcześniejszych certyfikatów potwierdzających znajomosć języka obcego-oprócz FCE,a tego raczej agencje nie uznają.Nie mówiąc juz o wydawnictwach,które wymagają dodatkowo prowadzenia własnej działalności gospodarczej, więc i to mnie dyskwalifikuje-choć to kwestia czasu :) Natomiast prace,które mam raczej do niczego się nie przydadzą; bawiłam się nimi jako rodzaj ćwiczenia.Mam co prawda próbki tekstów technicznych,które otrzymałam z agencji z Poznania,ale to tez było do przećwiczenia i chyba na wiele się nie nadają.Mówię,jak na razie mam pod górkę,ale sobie poradzę-JAKOŚ:) I prawdopodobnie nim uda mi sie wbic w końcu do wydawnictwa to łatwiej chyba będzie zaczynac od agencji.Ale ale tu jest haczyk- nie podobają mi sie teksty techniczne,sa surowe,ograniczone i twarde jak woda z kranu za raz po odkręceniu rur w budynku:) pewnie,ze wolę lietaraturę,choc podchodze do tematu bardzo ostrożnie.Na razie tak dla sportu bawię się z opowiadankami,w imie treningu:) Dlatego wczesniej wspomniałam,że dopiero zamierzam "raczkować" w tym temacie:) Jakoś mi się uda. A mój adres ten sam jak nick; ale dlaczego maja watek wycinac,w końcu po to forum powstało,zeby się spostrzeżeniami wymieniać. I znowu twierdze,ze nie lubisz mnie,a wyobrażenie o mnie,które powstało na podstawie kilku poglądów.Nie można lubic kogoś/czegoś- czego się nie zna.:) Poza tym,w końcu wyszło tak,zę jestesmy zgodni co do tematu,ale czy gdyby jednak nadal obie strony obstawały przy swoim nie dajac się przeciągnąć na niczyja stronę ani nie uznając kompromisu to tez napisałbyś,że lubisz i szanujesz??? Albo mistrz marnym mistrzem... czy jakos tak. hi hi Za komunizmu powiadasz?? hm.. dawno,zdecydowanie dawno temu... M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: feran Re: Grisham - Król Afer IP: *.txucom.net 10.10.03, 06:06 Ciekawa dyskusja. Ale chcialbym wrocic do Grishama.Po polsku nie czytalem.Nie wypowiadam sie na temat tlumaczenia. Chcialem oddac pare uwag o charakterze prac Grishama .o kontekscie. Np slowo "tort" w USA jest dla wiekszosci ludzi praktycznie nieznane,jest to slowo bardzo specjalistyczne,gdyby zrobic ankiete na ulicy to 99% ludzi by nie wiedzialo o co chodzi.Nawet ludzie zatrudneini w firmach prawniczych ale nie prawnicy w wiekszosci nie slyszeli tego slowa. Ta ksiazka Grishama"Krol Afer" jest jego ksiazka najbardziej zblizona do zycia tak jak dokladnie wyglada czesc prawnikow w USA.Jest to prawie "Film dokumentalny".Wszystkie inne to sa tylko wariacje bardziej lub mniej fantastyczne z prawnikiem jako bohaterem,niewiele majce wspolnego z rzeczywistoscia. Ta ksiazka to prawie ksiazka"techniczna" Np to sie wiaze z wyborami w Kalifornii i wyborami prezydenckimi w 2004.Jednym z kandydatow na prezydenta jest praawnik ktory zrobil setki milionow w sposob opisany przez Grishama,bardzo podobny do tego prawnika ktory mieszka na jachcie pod Biloxi.Partia Demokratyczna to w istocie partia prawnikow ,ktorzy ja finansuja. Wygrana Arnolda w Kalifornii to taki backlash przeciwko prawnikom ,ktorzy manipuluja systemem. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Grisham - Król Afer 10.10.03, 12:40 Gość portalu: feran napisał(a): > Ciekawa dyskusja. > > Ale chcialbym wrocic do Grishama.Po polsku nie czytalem.Nie wypowiadam sie na t > emat > tlumaczenia. > Np to sie wiaze z wyborami w Kalifornii i wyborami prezydenckimi w 2004.Jednym > z > kandydatow na prezydenta jest praawnik ktory zrobil setki milionow w sposob opi > sany przez > Grishama,bardzo podobny do tego prawnika ktory mieszka na jachcie pod Biloxi Czyli jednak nie sposob oprzec sie wrazeniu, ze Grisham sie powtarza. Naprawde o tym wlasnie traktowalo "Wezwanie" (choc pewnie w porownaniu z "Krolem Afer" - tylko sygnalizujaco) i ten prawnik tez mieszkal na jachcie, nie pamietam, czy tez pod Biloxi, czy gdzie indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: feran Re: Grisham - Król Afer IP: *.txucom.net 10.10.03, 06:14 Ksiazka Grishama"Pomalowany Dom" jest innym typem,to prawie autobiografia,opisuje dokladnie poludnie USA w latach 50,dokladnie Arkansaa,czyli nie tak zwane"glebokie Poludnie - Deep South".To taki Grisham,ktory nawiazuje do Foulknera czy Capote. Wyszla nowa ksiazka Grishama pod tytulem"Bleachers" czyli "Trybuny".Nie czytalem jeszcze.Bo jest na razie w twardej okladce-Hard Cover,czyli drozsza,czekam az bedzie soft cover-ktora jest tansza,zwykle pol roku.Tez jest odejsciem od tematu "prawniczego". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 10.10.03, 07:25 Widzę, że siedzisz w Stanach. Ostatnia książka Grishama, BLEACHERS, jest juz w przekładzie. Tłumacz ma potężne wyzwanie - między innymi właśnie o tym pisaliśmy na forum z Miką. Grisham grał kiedyś w amerykański futbol i książka jest dedykowana wspomnienim z tamtych czasów. Jej bohater, Neely Crenshow, niegdyś gwiazdor Messiny, małego fikcyjnego miasteczka, uczeń tamtejszego ogólniaka, wraca po latach na pogrzeb swojego trenera, uwielbianego i znienawidzonego Rake'a. Podsumowuje i zamyka tamten rozdział życia. Tłumcz będzie miał czysty obłęd: w książce są fragmenty zupełnie niezrozumiałe dla polskiego czytelnika, gdyż w amerykański futbol po prostu się u nas nie gra. Jest to gra bardzo specyficzna, pełna niezrozumiałych dla nas przepisów, zagrywek, a przede wszystkim futbolowego żargonu, który nawet po dobrym przetłumaczeniu na polski (zakładając, że znajda się jakiekolwiek odpowiedniki) i tak nie będzie zrozumiały, gdyż my rozumiemy jedynie żargon piłki nożnej. "Center wysnapował piłkę, szybko zrolowałem i wpadłem w komin". No i co to znaczy? Ty pewnie wiesz, jeśli tam siedzisz i się tym interesujesz, ale my? BLEACHERS i tak się sprzedadzą, bo to Grisham. Moim zdaniem to zagrywka nie fair z jego strony. Przyzwyczaił nas do niezłych powieści "prawniczych", wie, że sprzeda wszystko, co napisze, więc napisał wspominki, które przeciętnemu polskiemu czytelnikowi nic nie dadzą, gdyż nie wyczuwamy klimatu amerykańskich trybun. Trzeba by tam być, znać się na tym i pasjonować, wtedy byłoby ok. A tak? Książka jest moim zdaniem bardzo przeciętna, gdyz oprócz futbolu, jest w niej niewiele więcej. Ot, wspomnienia, pogodzenie sie z przeszłością, załatwienie zaległych spraw. Bardzo średnie. Ale cóż, Grisham to Grisham. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 10.10.03, 07:34 Mika, po prostu chciałbym spróbować Ci pomóc, nie obiecałem, że pomoge, gdyż niewiele mogę. Ale spróbowac warto. Prześlij mi fragment jakiegos opowiadania, najlepiej "mieszany", dialogowo-narracyjny. Interesuje mnie nie tyle zgdoność z oryginałem, co sam język przekładu. Masz rację: texty techniczne są surowe, "twarde jak woda z kranu". Nie dają tłumaczowi żadnej satysfakcji, to tylko sposób na zarabianie pieniędzy. W przeciwieństwie do przekladów literackich, gdzie istnieją światy, o których mówiliśmy, gdzie można się wyżyć. Z lubieniem i nielubieniem kogoś jest tak: na początku zawsze lubi się wyobrażenia, które zalęgają się w głowie wyobrażającego, dopiero potem obiekt wyobrażeń. Wyobraźnia to podstawa. Czasami daje się oszukiwać, ale istnieje jeszcze cos takiego jak przeczucie. Tak, za komunizmu. Stowarzyszenie (a może Stowarzyszenia) są bardzo stare, podobnie jak ZAIKS. Jednak z całusami Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika_69 Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 10.10.03, 08:38 Dobrze, zobaczymy czy prześlę,na razie kwestia tego,czy się odważę:)Jestem bardzo krytyczna wobec siebie a juz tym bardziej,tego co "tworzę" i za każdym razem wydaje mi się,że ma wiele błędów:)mniej mi się podoba.Z reszta wiesz jak to jest,poza tym juz ten atek wspominaliśmy;ale dziękuję,hmmmm- będzie ocenione przez fachowca:) Z drugiej strony do wprawy daleka,długa i żmudna droga-ale czy jest się w końcu w takim momencie,kiedy z czystym sumieniem można stwierdzić,ze jest się zadowolonym z tekstu? chyba nie bardzo,nei wiem.A już na pewno nie przy tak zaawansowanej krytyce. Hm... fakt,wyobraźnia to podstawa,tyle,ze czasami wierzymy zbyt mocno w owe wyobrażenie niezauważając zupełnie prawdziwego "ja" obiektu wyobrażenia.Lubimy coś,co jest nam wygodniej lubić.Nie jest tak?łatwo i bezproblemowo w tym zaganianym wiecznie kraju? Hey,Chłopcy,a nie pomyśleliście przez chwilkę,że Grisham się bawi z czytelnikiem? w ostatnich latach powstało wiele stron internetowych na których dochodza znaczenia nowoutworzonych słów przez "ludzi pióra" ,dziennikarzy,pisarzy itp.Nie twierdze,ze Grisham to słowo w jakis sposób utworzył,ale moze chciał nadac mu nowe znaczenie- taki psikus-rodzaj łamigłówki-skoro wszyscy przyzwyczajeni są do tego,ze tworzy dla czytelnika realia prawnicze to on tym razem dla odmiany wprowadzi cos nowego.Fakt,byc moze jest to przez to bardziej niezrozumiałe dla,potencjalnego odbiorcy,który niekoniecznie musi miec wyższe specjalistyczne wykształcenie,bo nie ukrywajmy ale neizaleznie od "papierka" czytamy rózna literaturę. a jednak pomimo wszystko utrzymał swój charakter twórczości,taki,jakiego wszyscy od niego oczekujemy.. Feran,tak jak wpsomniałeś,to ksiażka prawie,ze techniczna,oddająca sytuację polityczną w kraju.No własnie i dlatego sądze,ze "Król afer" mimo wszystko jest trafionym tutułem,w końcu ostatnio słyszy sie o samych aferach:) Oj,Janku,jestes niesprawiedliwy trzoszkę wobec Grishama.Czy nie jest tak,ze autor poprzez własną twórczość próbuje przekazać coś ogólowi,a przy okazji jest to dla niego sposób na podzielenie się doświadczeniami? Z drugiej strony przeciez nie pisał tej pozycji pod polską publikę,choć juz coraz więcej osób interesuje się futbolem i ma jakotakie pojęcie o nim. A mozę czas juz poznać jakies szczegóły tego sportu? Popatrz,w przypadku Cook'a który pisze świetne thrillery medyczne,często pojawia się wiele fachowego żargonu itp,który dla zwykłego czytelnika moze być niezrozumiały gdyz nie każdy zna zasady jakimi kierują się lekarze podczas skomplikowanych zabiegów medycznych i w przypadku całego nazewnictwa sprzętu:) a jedna się udaje,a czytelnik ma wrażenie,jakby uczestniczył w całym procesie. Przy oakzji ksiażka ma za zadanie nie tylko "relaksować" ot tak by sobie poczytac,ale własnie zapoznać nas z czymś nowym.I jeżeli ma to być na przykład futboll to ja nie mam nic przeciwko. Tak,tłumacz niexle się przy niej napracuje.Ale warto,i to wcale nie dlatego,że to Grisham,ale dla samego siebie.Im więcej się "nagimnastykuje" tym bardziej doceni:) no no no...:) buźka M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 10.10.03, 08:55 Nie, chyba niegdy tego nie stwierdzisz, bo nawet jeśli ksiązka już wyjdzie - a przedtem byłas z niej całkiem zadowolona - zawsze okazuje się, ze coś mozna było lepiej. Tak jest z każdym rodzajem tworczości. W pełni zadowoleni są tylko zadufani w sobie "artyści". Nie, Grisham sie chyba z nami nie bawi, nie sądze. Ten żargon naprawdę istnie i widać, że facet go uwielbia, ze smakuje go za pośrednictwem swoich bohaterów. Chodziło mi o cos innego: jesli czytamy książkę "medyczną" zawsze mniej więcej wiemy, o co chodzi, gdyż terminologia medyczna jest jednak uniwersalna i zawsze znajdą się odpowiedniki polskie. Tymczasem w przypadku futbolu am. jest inaczej, gdyż, po pierwsze, nie znamy tej gry, po drugie, a wynikające z pierwszego, nie znamy żargonu i co z tego wynika, trzeba by ten żargon stworzyć. Będzie to zagrywka sztuczna, ale fakt, trzeba by spróbować stworzyć nowy język, język w Polsce zupełnie nie znany. Nie wiem tylko, czy ktoś, kogo ta gra nie interesuje, i kto się na niej nie zna, będzie sie nia pasjonował. Masz rację: jest to książka napisana dla Amerykanów, bo oni to czują. A tłumacz musi przenieść ich świat do naszego. Dość trudne, dlatego powtarzam to, od czego zaczęliśmy: TO TŁUMACZ "PISZE", NIE AUTOR. Z całusami Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika_69 Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 10.10.03, 09:23 Wcześniej wpsomniałeś,że zawsze warto próbować....to czemu by i teraz nie spróbowac?Potraktowac jako wyzwanie.Zawsze,niezaleznie od stopnia trudności istnieje realne ryzyko,ze się nam 'kopytko" podwinie- więc w przypadku tej książki ryzyko jest takie samo jak i w przypadku innych,no choć moze troszkę większe:)Myslę,ze można stworzyć coś fajnego tak,aby każda ze stron była zadowolona.Nie,oj,nie da się tak,aby wszyscy byli zadowoleni,zawsze znajdzie sie ta czarna owca,no cóż.. Ale z drugiej strony godziny spędzone w czytelni,mnóstwo czasu pracy poświęconej na tekst będąc jendoczesnie po sam czubek nosa obłożonym różnymi słownikami- jest wart.Przy okazji można próbowac dotrzec do artukyłów prasowych zawierających coc na temat futbolu am.i jakoś to wkleić w polską rzeczywistośc.Uważam,ze moze byc przy tym wiele dobrej zabawy. No własnie,i to jest najgorsze,ze nigdy nie będzie się w pełni z siebie zadowolonym.A już jak człowiek jest podatny na krytykę drugiej osoby,to wszystko pogarsza. No prosże jedno niewinne słówko,a jakie spowodowało zamieszanie:) az chyba się mu blizej przyjżę,fajnei tak czasami porozbierac na czynniki pierwsze-gorzej,jak do rzadnych wniosków się nie dojdzie:) M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 10.10.03, 09:42 Musisz być polonistką. I duzo czasu spędzasz przed komputerem. Jednak coś nas łączy, oprócz maniackiej pasji do zabawy ze słowami. Z przyjemnościa czytam Twoje posty. Zaczynam wpadać w nałóg. 3maj się. I pisz. A może jednak prześlesz ten fragment? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika_69 Re: Grisham - Król Afer IP: *.chello.pl 10.10.03, 10:32 Hola!!!!!!!!!!! uworzyli piatkową grupę-własnie się dowiedziałam-ojak fajnie,ojaaaaaaaaaa ciesze się starsznie,a z reszta poszło na pocztę......... M. Odpowiedz Link Zgłoś