Dodaj do ulubionych

"Tulipanowy" wstyd

IP: *.kv.net.pl 21.09.03, 19:27

Witam serdecznie!!! :))

Pare ladnych godzin temu skończyłam czytac "Tulipanową gorączke" i musze
przyznać, ze wciaz jestem pod wielkim wrazeniem!!To nowy rodzaj prozy
zupelnie dla mnie znany...Inny styl, inna tematyka..inaczej pojmowana milosc
i namietnosc..milosc wpleciona w malarstwo..miłosc dla sztuki..Momentami
bardzo przypominala mi "Namiętnosc" Jeanette Winterson,ktora tez niedawno
mnie oczarowała.

Niestety..nie chcąc wyjśc na (..brakuje mi slowa:) musze bardzo cichutko
(ale to wrecz szeptem) spytac..o pewną rzecz..Nie potraktujcie tego
trywialnie..i moze to wstyd..ale..jak rozumiecie zakonczenie tej ksiązki?
Czy głowna bohaterka,Sophia,zginela? Bylam o tym przekonana do "ostatniej
kartki", kiedy to Jan rozpoznaje ją w idącej koło niego zakonnicy..Owszem,
do końca nie mozna byc niczego pewnym- i pewnie to był własnie zamysł
autorki-ale...jak Wy pojmujecie zakończenie?
Z ciekawością przeczytam Wasze interpretacje!!

Pozdrawiam wieczornie i zycze dobrego tygodnia :))

Obserwuj wątek
    • Gość: monika_kot Re: "Tulipanowy" wstyd IP: 195.216.116.* 22.09.03, 06:57
      Witaj!!!
      Mnie również zaskoczyło i zauroczyło to w pewnym sensie nowatorstwo
      Tulipanowej... Może dla kogoś taka tematyka (historyczna, historia sztuki,
      malarstwo) jest popularnymtematem powieści ale dla mnie równiez był to nowy
      świat - obcy ale wpadłam w niego po uszy...:))) Cudowna historia o miłości ale
      w zupełnie innych realiach i jakby inaczej napisana. Dlatego tez polecam
      zupełnie inna powieść Moggach - Dublerka. Choc wspólczesna równie świetnie
      napisana.
      Co do zakończenia to równiez byłam pewna iz bohaterka ginie popełniając
      samobójstwo. Ale potem po tej scenie rozpoznania przez Jana zakonnicy...
      wszystko się zmienia o 180 stopni. I jest to bardzo dobre zakończenie. Nie wiem
      czy mozna sie tu doszukiwać cos więcej. niby wszystko jasne chyba że ktos z
      Forumowiczów odkrył w zakończeniu jeszcze inne możliwości interpretacji...
      Ja również czekam na wasze opinie. Pozdrawiam!!!!
      • Gość: myszney Re: "Tulipanowy" wstyd IP: *.crowley.pl 22.09.03, 08:15
        Jeśli podobałą wam się "tulipanowa gorączkowa" polecam "Dziewczynę z perłą"
        Tracey Chevalier. Cudowna książka ;) Miłego czytania
        • Gość: monika_kot Re: "Tulipanowy" wstyd IP: 195.216.116.* 22.09.03, 09:40
          Witaj!
          Tak z ciekawości zaczęłam cos szukać o dziewczynie zperłą i na merlinie były
          dwie recenzje. jedna pozytywna druga nie więc trudno osądzić. Ta negatywna mówi
          że jest to czysty harleqin. Nie ma wiele o malarstwie, sztuce, epoce ale tylko
          romans malarza z młoda dziewczyna, która przychodzi do jego domu jako pomoc
          domowa.Co ty na to??? Pozdrawiam!
          • Gość: radiostacja1 Re: 'Tulipanowy' wstyd IP: 156.24.231.* 22.09.03, 10:29
            Moniko,
            akurat czytam "Dziewczynę z perłą" i bardzo mi się podoba. Przeczytałam też w
            życiu kilka Harlequinów i co prawda było to dawno ale w żaden sposób ta książka
            mi ich nie przypomina. Skojarzenia z "Tulipanową gorączką" są za to nie do
            uniknięcia i mimo, iż "Tulipanowa gorączka" jest w moim odczuciu o klasę lepsza
            to "Dziewczynę..." też bardzo polecam.

            Pozdrawaim, M.
            • Gość: monika_kot Re: 'Tulipanowy' wstyd IP: 195.216.116.* 22.09.03, 10:39
              Witaj! Dziękuję za wpisanie tej opinii. To porównanie do harleqina było cytatem
              z jednej z recenzji czytelników. To dobrze że zaprzeczasz tej opinii.
              Pozdrawiam!
              • Gość: myszney Re: 'Tulipanowy' wstyd IP: *.crowley.pl 22.09.03, 10:51
                "Tulipanowa gorączka" jest rzeczywiście o niebo lepsza, zwłaszcza, że malarstwo
                w literaturze jest dla mnie czymś nowym. Ale "dziewczyna z perłą" ma z
                harlequinem niewiele wspólnego. Mniej o malarstwie i sztuce, to prawda, stanowi
                ona raczej tło opowieści, a nie podmiot jak w przypadku "Tulipanowej...". Mnie
                nawet nie tyle zainteresowała miłość bohaterki, (niestety nie pamiętam imienia,
                dawno czytałam), co uczucia malarza, artysty uwięzionego w mieszczańskim domu z
                nijaką żoną i gromadką dzieciaków. A tu młoda służąca, która rozumie te
                uczucia. Niby banał, ale... ;)
                • Gość: Katriona Re: 'Tulipanowy' wstyd IP: 193.0.117.* 22.09.03, 15:49
                  jesli podobala Wam sie "Dziewczyna.." to bardzo polecam nastepna Tracy
                  Chevalier, "falling Angels"
                  barzdo poruszajaca, ja zabralam na wakacje i czytalam jeszce w aucie, a pozniej
                  nawet piekna Werona nie mogla mnie oderwac od atmosfery wiktorianskich domow i
                  cmentarzy
                  piekne!...
          • hellio Re: te recenzje 22.09.03, 11:18
            Moniko, piszesz, że znalazłaś dwie różne recenzje nt. tej samej książki i
            teraz "trudno osądzić". Na tym etapie nie ma czego "sądzić", jak przeczytasz
            książkę to osądzisz, która recenzja jest Ci bliższa. Recenzenci, tak jak inni
            czytelnicy, mają prawo do włąsnego zdania. Czy nigdy nie podobała Ci się
            książka czy film wkopana w ziemię przez krytykę?czy zawsze podoba Ci sie to, co
            polecają znajomi? Aby osądzić, musimy sami przeczytać, obejrzeć, powąchać,
            skosztować, posłuchać. Jeżeli teraz chcesz zapytać, skąd brać czas na to
            wszystko to uczciwie odpowiadam: nie wiem. Chyba po prostu na wszystko nie
            wystarczy, a pewne rzeczy, które ogromnie by nam się spodobały - przejdą nam
            koło nosa. Z wyrazami współczucia z tego powodu (dla Ciebie, dla siebie, dla
            wszystkich)i pozdrowieniami serdecznymi, H. PS. "Dziewczyny z perłą" nie
            czytałam więc w tej sprawie, póki co, nie pomogę
            • Gość: monika_kot Re: te recenzje IP: 195.216.116.* 22.09.03, 11:32
              Witaj Hellio!
              Powiem tak: ?więte słowa!Oczywi?cie całkowicie się z Tobš zgadzam. Napisałam o
              tych dwóch znalezionych recenzjach aby jako? pocišgnšc tš dyskusje i dowiedziec
              się więcej o powie?ci. Ja oczywi?cie nigdy nic nie robię sobie z takich
              recenzji (zwłaszcza na merlinie)czy wymuszeń znajomych typu :przeczytaj to
              koniecznie. Może i przeczytam ale faktycznie o ksišżce mozna mówic jak się jš
              choćby skosztuje. A odpowiadajšc na Twoje pytania: oczywi?cie że podobaja mi
              skišzki równiez te wkopane w ziemie przez krytyków czy innych czytelników.
              Najsmutniejsze jest w tym wszystkim to że nie przeczytamy wszystkiego co
              chcieliby?my, nawet o wielu ksišzkach nie wiemy że istniejš. Ale cieszmy sie z
              tego co odkrywamy każdego dnia, nowe ?wiaty kolejnyc powie?ci, nowe teorie w
              ksišzkach naukowych które nas zadziwiajš... Dzięki Ci za ten wpis. Pozdrawiam
              serdecznie!:)))
              • Gość: szpilka generalnie IP: *.kv.net.pl 22.09.03, 21:44
                Co do "szufladkowania" powiesci-tak jak zresztą odnosi sie to do ludzi, tak i
                z ksiazkami jest podobnie. I nic sie na to juz nie poradzi.Trzeba- tak jak
                piszecie- samemu sprobowac i "ugryzc" :)) Bo na takich opiniach "publicznych"
                nie mozna polegac-nie mówiac juz tylko o ksiazkach...Nawet recenzje niektórych
                filmów tez nie należą do najtrafniejszych...
                Tak własnie było ze mna i ze wspomnianą wyzej ( kiedys-tam:wybaczcie:))
                powiescią Jaenette Winterson "Namietnosc",uchodząca za typowe romansidlo,ktore
                po przeczytaniu stanowi to niby podkładkę pod herbate...I wyobrazcie sobie ze
                w zyciu nie przekonałabym sie jaka to wspaniala ksiazka,gdybym nie kupila
                jakiejs babskiej gazety ( o zgrozo:)) z dodatkiem-prezentem,którym byla
                własnie ta ksiązka (nie mówiac juz o tym,ze własnie dlatego kupilam to
                czasopismo,gdyz jego standardowa zawartosc wcale nie przypada mi do gustu..)
                No coz!Dalo sie o złotówke wiecej za gazete,a w domu ma się kolejną dobrą
                ksiazke!!
                I jak tu ufac "mediom"?

                Kazdy ma swój gust,kazdemu co innego smakuje..kazdy oczarowany bedzie czyms
                innym...dokladnie tak jak piszecie!!! :)

                z pozdrowieniem..typowo wieczornym ;)

                • Gość: monika_kot Do Szpilki:))) IP: 195.216.116.* 23.09.03, 08:21
                  Witaj Szpilka!A ja się przyznam że Namiętności nie znam. Wiem że była latem
                  dodawana do jakiegos babskiego czasopisma i nawet zamierzałam kupić ale jakoś
                  potem o tym zapomniałam. W ogóle znam twórczośc Winterson. Czytałam jej trzy
                  inne powieści. Swoją opinią kusisz abym zdecydowała się poznać tą historię.
                  Pozdrawiam porannie i wtorkowo!
                • Gość: Druss o Winterson IP: 81.210.22.* 23.09.03, 13:44
                  Witam!
                  Rzeczywiście - tytuł odstręcza, a jeszcze kontekst tego pisma kobiecego. Sam
                  byłem tym kontekstem zdziwiony...;-)
                  Poza "Namiętnoscią" warto przeczytać jeszcze "Płeć wiśni" i tu niestety kończa
                  się rekomendacje... Im dalej w las, tym... Niestety pani Winterson dała się
                  wtłoczyć w ramy schematu i schematyzmu... Ale do dwóch powyższych powieści
                  zawsze będę wracał z nostalgią.
                  Ukłony,
                  Druss

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka