Gość: szpilka
IP: *.kv.net.pl
21.09.03, 19:27
Witam serdecznie!!! :))
Pare ladnych godzin temu skończyłam czytac "Tulipanową gorączke" i musze
przyznać, ze wciaz jestem pod wielkim wrazeniem!!To nowy rodzaj prozy
zupelnie dla mnie znany...Inny styl, inna tematyka..inaczej pojmowana milosc
i namietnosc..milosc wpleciona w malarstwo..miłosc dla sztuki..Momentami
bardzo przypominala mi "Namiętnosc" Jeanette Winterson,ktora tez niedawno
mnie oczarowała.
Niestety..nie chcąc wyjśc na (..brakuje mi slowa:) musze bardzo cichutko
(ale to wrecz szeptem) spytac..o pewną rzecz..Nie potraktujcie tego
trywialnie..i moze to wstyd..ale..jak rozumiecie zakonczenie tej ksiązki?
Czy głowna bohaterka,Sophia,zginela? Bylam o tym przekonana do "ostatniej
kartki", kiedy to Jan rozpoznaje ją w idącej koło niego zakonnicy..Owszem,
do końca nie mozna byc niczego pewnym- i pewnie to był własnie zamysł
autorki-ale...jak Wy pojmujecie zakończenie?
Z ciekawością przeczytam Wasze interpretacje!!
Pozdrawiam wieczornie i zycze dobrego tygodnia :))