Dodaj do ulubionych

Josef Skvorecky

IP: 159.41.1.* 18.03.09, 10:05
Witajcie, koncze wlasnie "Przypadki inzyniera ludzkich dusz" i chyba
natychmiast wroce na poczatek i przeczytam znowu - chcialbym
uprzejmie podziekowac wydawcy i tlumaczowi za przyswojenie polskiej
kulturze tego wybitnego utworu... Skvorecky w mojej osobistej opinii
jest najwspanialszym z czeskich pisarzy, jedynie Ota Pavel zbliza
sie do tego poziomu chwytania za serce i pozostale trzewia... Jakos
nie przekonal mnie Hrabal, slabo Kundera...
Tak czy owak, zachecam bardzo do siegniecia po dzielo wydane przez
wyd. Pogranicze - Sejny w 2008 roku (a takze po "Batalion
czolgow", "Tchorzy"....)
Obserwuj wątek
    • vertigo5 Re: Josef Skvorecky 18.03.09, 12:51
      Zgadza się ! Jedna z najkapitalniejszych książek jakie w życiu
      czytałem ! Aż żal, że ma tylko niespełna 900 stron ;)
    • bohemia1 Re: Josef Skvorecky 22.03.09, 18:23
      Ja też mogę polecić "Batalion czołgów" tego autora :) zwłaszcza ze
      względu na świetne polskie tłumaczenie :)

      Bardzo lubię tego autora, choć innych czeskich również... Szkoda, że
      tak naprawdę niewielu jest znanych w Polsce :(
    • Gość: adas Re: Josef Skvorecky IP: *.c196.msk.pl 19.04.09, 01:44
      Rzecz świetna, ale chyba jednak nie najlepsza w dorobku. Choć to pewnie
      sentyment do "Tchórzy" i kilku opowiadań z (polskiego?) wyboru "Historia
      Kukułki" robi swoje.

      Rzeczywiście najambitniejsza, z tego co się orientuję grupująca większość wątków
      z twórczości Skvoreckiego, pisana w specyficznym momencie nie tylko jego życia.
      Co może zresztą nie zawsze jest korzystne - gdy przyjmuje publicystyczny ("tu i
      teraz") wydźwięk, zdarza się powieści tracić rytm. Także nie wszystkie
      nawiązania do literatury angielskojęzycznej są równie udane.

      Atuty to sprawność językowa, ironia i przede wszystkim autoironia. Skvorecky -
      mimo, że jego książki zaludniają z reguły mocno ekstrawaganckie typy (i ich
      opowieści) - nie opisuje ICH, a NAS. Kapitalna różnica. To w ogóle jest może
      cecha czeskiej prozy, u tego pisarza jednak zostaje podniesiona jeszcze do potęgi...

      A jednak czasem coś mi zgrzytało, brzmiało nieszczerze. Może "Inżynier" za
      bardzo momentami jest manifestem? Skvorecky wpada w pułapkę, nie on pierwszy
      zresztą: Jak błazen czy choćby lekkoduch (jego Danny ma te cechy, oj ma)
      powinien mówić o tragedii? I żeby mu jeszcze ludzie uwierzyli... że nie
      wykorzystuje jej do własnych celów... Pisarz czy człowiek? Ha!
    • cristinka Re: Josef Skvorecky 19.04.09, 19:14
      Polecam "Fajny sezon"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka