yennka
29.12.03, 21:49
Wlasnie wrocilam z publicznej biblioteki i mam bardzo niemile wnioski. Juz
ktorys raz z kolei jak jestem tam panie bibliotekarki nie przestaja mowic!
Pomijajac juz to, ze jest ich 3 na mala biblioteke. Czy tak bywa i w innych
bibliotekach, czy tylko ja tak swietnie trafilam? Nie rozumiem tego, wg mnie
biblioteka powinna byc ostoja ciszy, a w mojej stoi telewizor i jest uzywany!
Jestem wzburzona, nie ma jakiegos ogolnego kodeksu bibliotekarza, ktory
zabrania plotkowania na caly glos w obecnosci uzytkownikow? Jeszcze bym
przezyla, jakby mowily po cichu, ale one normalnie mowia pelnym glosem, a
czasem nawet krzycza. Naprawde zazwyczaj daleka jestem od czepiania sie
czegokolwiek, ale to juz mnie wzburzylo. Napiszcie co o tym myslicie :-).
Pozdrawiam.